#DsspR

Kiedyś odwiedzałam chorego wujka w szpitalu. Nad wejściem do szpitala widniał napis: "Każdego dnia coraz bliżej pogrzeb pacjenta". Myślałam, że to bardzo smutne, że ktoś tak napisał, w dodatku na budynku szpitala.

Ostatnio okazało się, że tak naprawdę napis głosi "Każdego dnia coraz bliżej potrzeb pacjenta".
Pozdrawiam wszystkich ślepców xD
hygge Odpowiedz

W sumie w tamtym też było trochę prawdy XD

Odpowiedzi (2)
feainnewed Odpowiedz

W moim mieście naprzeciwko pewnego szpitala był zakład pogrzebowy. Potwierdziłoby to Twoją teorię 😂

(już go nie ma bo się ludzie skarżyli, ze tylko czekają aż ktoś umrze)

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#DSaJn

Właśnie uświadomiłam męża, że cukier puder to nic innego jak najzwyklejszy cukier, tyle tylko, że zmielony.
Ten debil stoi już z 5 minut nad tym mikserem i mieli ten jebany cukier, śmiejąc się jak opętany, no bo "jak to jest możliwe?".

Dzwoniłam po egzorcystę, ale powiedział, że dla niego jest już za późno.
Ja chcę do mamy.
Belzepub Odpowiedz

"panie taka bieda ze cukier musimy mielic"

TochybaINDYGO Odpowiedz

Zaskocz co jeszcze z bułką tartą;)

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#wuz7g

Kiedy byłam mała, mój tata przez jakiś czas nie mógł pracować, co wiązało się ze słabszą sytuacją finansową. Mama wtedy powiedziała mi, że przez jakiś czas będziemy mieć mniej pieniędzy. Więc wtedy w mojej małej główce narodził się pewien pomysł. A mianowicie miałam skarbonkę, w której znajdowały się moje oszczędności, czyli drobniaki i trochę grubsze pieniądze. Tak więc przez jakiś czas, dopóki tata nie wrócił do pracy, codziennie wrzucałam mamie do portfela sumy takie jak 5 zł, później były to dziesiątki albo dwudziestki. A wszystko po to, żeby "mamie nie było smutno".
Ot, taka historia z dzieciństwa. :)

PS Mama nadal nie wie.
PPS Nie, nigdy się nie domyśliła. :D
aanonimeek Odpowiedz

Jejku jakie to kochane <3 powiedz mamie, będzie jej baaardzo miło

Kiziamizia92 Odpowiedz

Rodzice wychowali Cie na dobre dziecko

Zobacz więcej komentarzy (11)

#5igxI

Taka sytuacja z dzisiaj.
Rynek, środek dnia, ludzi w opór, przekupki, baby z torbami, Cyganie sprzedający baterie i maszynki do golenia, bezpański pies grzebiący w stercie śmieci... Stoją sobie dwie panie i plotkują, jedna w ręce trzyma siatkę z zakupami, spośród których wyraźnie wybija się pokaźna bagieta, druga dama dzierży zaś dłoń swojego czteroletniego synka. Młody co chwila pociąga nosem albo chyłkiem wyciera kichawę w rękaw. Jego mama tego nie widzi, no bo jak, skoro zajęta gorączkową dyskusją z koleżanką?
W końcu dzieciak nieśmiało ciągnie maminą kiecę i usiłuje coś powiedzieć. Pewnie liczy na chusteczkę. Rodzicielka nie zwraca uwagi na szczyla z glutem do pasa. Młody nie ustępuje i po chwili znowu podejmuje próbę. "Mamo, katar...". Jak grochem o ścianę. Kobiety wyraźnie popłynęły w ploteczkach i właśnie zbaczają z tematu ostatniej kreacji Anny Lewandowskiej, kierując się w stronę fatalnej cery znanej prezenterki telewizyjnej.
Dzieciak próbuje jeszcze parę razy. Bez efektu.
W końcu westchnąwszy ciężko, chwyta skrawek sukni swojej mamy i głośno wydmuchuje swój zakatarzony nos w materiał. Patrzy na swoje dzieło z mieszanką podziwu i lekkiego obrzydzenia, po czym lekko znudzony zajmuje się pilną obserwacją kalarepy na jednym ze straganów.
Mama nawet nie zauważyła, że część jej garderoby stała się chusteczką do nosa. Cóż, młody chyba wyrośnie na ludzi. Trzeba sobie jakoś radzić...
cigcig Odpowiedz

Byłam pewna, że pokaźna bagieta odegra jakąś kluczową rolę w wyznaniu, ale i tak fajnie.

Odpowiedzi (1)
Soterius Odpowiedz

Wkur.. rzają mnie takie matki, dzieciak od 15 minut mamoooo mamo patrz, i tam w kółko , a ona sobie gada z kimś jakby go nie znała. Sytuacja bardzo częsta niestety.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#N6qRX

Nie mam pojęcia od czego zacząć...
Minęło już sporo lat od tego wydarzenia. Zawsze chciałem o tym komuś powiedzieć, ale nigdy nie potrafiłem. Dziwne, że piszę to tutaj, ale chciałbym, żeby ktoś poznał tę krótką historię.

Miałem naście lat, kiedy mój brat popełnił samobójstwo. Powodów mogło być wiele, żaden nie był nigdy potwierdzony. Nie było listu pożegnalnego, jedynie SMS do ojca z przeprosinami...
Zmieniło to moje życie, sposób postrzegania wielu rzeczy, ale przede wszystkim... Gdyby mój brat tamtego wieczoru nie odebrał sobie życia, zrobiłbym to ja, dzień później. Zostałem przy życiu, bo wtedy zrozumiałem, że na nikim nie wywiera to wrażenia, a problemy zostają tak jak były. Że jedna śmierć zwykle niczego nie zmienia. Ta przynajmniej uratowała czyjeś życie.
HareFoodna Odpowiedz

Samobójstwo nigdy nie niszczy bólu, po prostu przenosi go na inną osobę... Wstrząsające, ale przynajmniej dała ci siłę do życia, więc idź dalej i nie poddawaj się. Dla brata

Odpowiedzi (2)
tyspijaja Odpowiedz

Jestem ciekawa co sprawiło, że dwoje rodzeństwa chciało się zabic. Jakieś sprawy rodzinne czy może problemy psychiczne u obojga. Myślę, że to nie przypadek.

Zobacz więcej komentarzy (8)

#DFkTw

Jestem mężatką już od kilku ładnych lat, nie mamy dzieci. Wiadomo, że jak małżeństwo nie ma dziecka w niedługim czasie po ślubie, to rodzina musi zacząć interweniować i ich ponaglać swoimi pytaniami "kiedy dzidziuś?". I tak słucham przez ostatnie kilka lat. Każde spotkanie rodzinne: "kiedy dzidziuś?". Życzenia urodzinowe...? "Dzidziusia życzymy!". Świąteczne? No dzidziusia! Dostałam umowę o pracę na czas nieokreślony... "No to teraz czas na dzidziusia!".

Mamy w domu kota, ale według rodziny nie powinniśmy go mieć, ponieważ jak przyjdzie na świat dzidziuś, to kota będziemy musieć wyrzucić... (wtf?!).
Hitem był tekst pewnej osoby z rodziny, że skoro mój mąż nie umie zrobić dziecka, to niech wpadnie zobaczyć jak to robi kogut z kurą.

Powiedzcie mi o co chodzi z tym wpieprzaniem się w łóżko innych? Czy ktoś mi potem pomoże z utrzymaniem dziecka?
I jeszcze jedno: nawet nie wiecie jak to boli, kiedy poroniło się po ślubie i musi się słuchać takich tekstów...
Herbatnik Odpowiedz

Moim zdaniem takie pytania są nie na miejscu. Raz można zapytać o plany, ale bez przesady. Ciągłe pytania są uciążliwe i przykre dla osób, które starają się o dziecko i nie wychodzi.

Mleczyk Odpowiedz

Wiem ze to może być trudne ale ja bym powiedziała prawdę żeby chociaż na jakiś czas przestali się wtrącać w nie swoje sprawy. Małżeństwo nie równa się dziecko.

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (27)

#aWzKI

Od wielu lat jestem w szczęśliwym związku, życie wspaniale mi się układa, a na co dzień jestem raczej spokojną i nieco wycofaną osobą. Co ważne w tym wyznaniu, od października będę na ostatnim roku psychologii, specjalizacja: psychologia kliniczna.
Jednak jak każdy, mam w swoim życiu pewne sekrety, o których nikt nie wie. A przynajmniej do niedawna tak było.

Jednym z moich brudnych sekrecików jest oglądanie porno. Jednak mimo że jestem heteroseksualną posiadaczką wspaniałego faceta u swojego boku, nie kręcą mnie filmiki, na których kobieta poznaje faceta na czarnej kanapie podczas castingu, a na koniec się pobierają (OK, poniosło mnie, takie combo). Kręcą mnie jedynie... gejowskie filmy porno! Nic, poza moim ukochanym, nie jest w stanie mnie tak mocno rozpalić, jak oglądanie dwóch facetów w akcji.
Nigdy się tym nikomu nie chwaliłam, tajemnicę tę skrywałam skrzętnie i miałam zamiar pójść z nią do grobu. Niestety, jak to w życiu bywa - plany się zmieniły. Nici z najlepszymi gejowskimi pornolami pod poduszką w trumnie - wydało się.
Wiecie jak?

Mieszkam sama, ale klucze do mojego mieszkania ma mama. Pewnego pięknego dnia, kiedy w salonie mojego mieszkania dosyć głośno grał telewizor, a ja w pokoju obok oglądałam równie głośno (nie ja byłam głośno, wyluzujcie) gejowskie porno, do mieszkania, po uprzednim dobijaniu się kilka minut, wparowały mama z babcią. Jakież było ich zdziwienie, kiedy ujrzały swoją słodką i niewinną (jasne) córkę/wnuczkę, w skupieniu oglądającą dwóch zapinających się facetów, którzy pomagali sobie różnymi dziwnymi zabawkami.
Na tym nie kończy się historia. Jako że w życiu nie zostawiłabym tak tej sprawy i po prostu musiałam się z niej wykręcić, do głowy od razu przyszło mi gładkie kłamstwo (uwierzcie, nie była to zaplanowana wymówka).
Kiedy ujrzałam przerażone i zbulwersowane miny dwóch najważniejszych kobiet w moim życiu, zapauzowałam pornola i jak gdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem powiedziałam:
- Tyle razy mnie pytałyście, co ja robię na tych swoich studiach i jakie mam plany. Teraz wiecie - będę seksuologiem, zapisałam się na podyplomówkę, a to jest część pracy domowej, jaką zadał nam online nowy profesor...

Mama z babcią oczywiście dopytały o cele takiego ćwiczenia, wszystko im skrzętnie wytłumaczyłam dalej brnąc w kłamstwo. Na myśl o tym, że zapytają mnie skąd zadania domowe w wakacje od jeszcze niepoznanego profesora (według kłamstwa studia powinnam zacząć od października) oblewał mnie zimny pot, ale żadne pytanie w tym stylu nie padło - wydaje mi się, że widok gołych fujar i owłosionych tyłków zdecydowanie odebrał im mowę.
Czekam, aż przy rodzinnym spotkaniu zaczną o tym opowiadać. No i chyba rzeczywiście czeka mnie ta podyplomówka...
obloczek20 Odpowiedz

W zasadzie to dalej masz swój sekret, bo nie powiedziałaś im, że lubisz gejowskie porno. Swoją drogą sprytnie się wykręciłaś :)

CharczacySlimak Odpowiedz

Ciekawy jestem jak byś wybrnęła z tej sytuacji, gdybyś dodatkowo oglądając tego pornola, robiła sobie dobrze..?

Że niby zadanie praktyczne od profesora: Analiza własnych reakcji seksualnych przy stymulacji scenami homoseksualistów, zabawiających się w kakaowe oczko?

Ciekawe, czy byś z mina pokerzysty tak to wyjaśniła jednocześnie trzymając rękę w majtach :D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#0Wvkx

Jako dziecko byłam szalenie naiwna i łatwowierna.
Dwie z moich starszych kuzynek skrzętnie to wykorzystywały, dokuczając mi albo wmawiając najróżniejsze bzdury, w które ja święcie wierzyłam.
Pewnego wieczoru, kiedy mama wycierała mnie po kąpieli, mała ja wypaliłam:
- Mamo, jak dorosnę, to zostanę dziwką! Bo ona zawodowo jeździ na koniach!

Tak, moje kuzynki wkręciły mi, że dziwka i dżokejka to synonimy.
Wiem tylko tyle, że zarobiły niezły ochrzan od mojej matki.
Mitchwe Odpowiedz

Moja córka powiedziała mi kiedyś, że chce zostać dziewicą, bo one są bardzo bogate. Chodziło jej o bycie dziedziczką.

Mikser Odpowiedz

Uroki bycia młodszym. Mając kilka lat znalazłam w szufladzie dużą, czarną, skórzaną rękawicę. Starsze rodzeństwo wmówiło mi, że zostawił ją jakiś morderca. Oni mieli ubaw a ja uciekałam na jej widok 😂

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#FS4fX

Kiedy byłam jeszcze w podstawówce, wymyśliłam z pozoru idealny sposób na ściąganie. Postanowiłam, że ściągi będę pisać w innym języku. I tak nauczyłam się koreańskiego alfabetu, a przynajmniej jego podstaw. Na początku nauczyciele nie czepiali się, że podczas kartkówek (bałam się ściągać przy sprawdzianach) mam na ławce karteczkę z "chińskimi" znaczkami. Kiedy pytali mnie po co mi ona, wmawiałam im, że uczę się języka. Wierzyli mi.

W końcu po jakimś czasie chyba zorientowali się, że mogę oszukiwać i większość zabraniała mi trzymania kartek podczas kartkówek. I tak pozostało mi już tylko ściąganie na plastyce, bo tam nauczycielka w ogóle się tym nie przejmowała. A myślałam, że znalazłam niezawodną metodę. :(

Jedynym plusem tej historii jest to, że teraz uczę się tego języka na poważnie, a w przyszłości planuję wyjazd do Korei Południowej.
Luzaq Odpowiedz

Najlepszy sposób na ściąganie to wyrwanie kartki w kratkę ze środka zeszytu. Pomiędzy kartki wkładamy kawał cienkiej tektury (np okładka od starego zeszytu) i niepiszacym (wyczerpanym) długopisem piszemy kratka w kratkę ściągę. Na klasowke zabieramy wcześniej spreparowana kartkę i piszemy sprawdzian na "niezapisanej" części. Jak chcemy coś podejrzeć wystarczy tylko odwrócić kartkę - wyryte niepiszacym długopisem zdania łatwo widać pod światło. Pozostaje potem jedynie oderwać cześć ze ściąga lub zapisać ja podczas klasowki. Polecam. Magda Gessler.

Odpowiedzi (6)
Anonimowytroll Odpowiedz

Nie wiem ile masz lat, ale jeśli nadal chodzisz do szkoły możesz kupić dobie zwykłe drewniane niepolakierowane ołówki, ostatnio widziałam takie w lidlu, i tam przypisywać ściągi różnymi kolorowymi cienkopisami.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#Xpvc3

W pewne wakacje między kolejnymi klasami podstawówki trafiłem do szpitala. Nie pamiętam nawet co dokładnie mi było, ale spędziłem tam ze dwa tygodnie.

Mama przychodziła do mnie codziennie. Pewnego razu przyjechała ciocia z mężem, przywieźli też ze sobą moją babcię. Byli u mnie niecałe 15 minut. Dlaczego? Babcia stwierdziła, że jak już odbębniła swój obowiązek, to nic jej tu nie trzyma i ciocia z wujkiem mają już ją odwieźć, co też bez sprzeciwu zrobili. Zrozumiałbym, gdyby nie chcieli mi przeszkadzać w szpitalu, bo w końcu miałem tam odpoczywać i zdrowieć, ale babcia na głos powiedziała, że jej już się nie chce.

Miałem wtedy jakieś 8 lat i brutalnie dotarło do mnie, że babcia ma ulubione wnuki, a ja jestem tym ostatnim. Udowadnia mi to do dzisiaj. Może to nic specjalnego, ale ja spędzałem noce zastanawiając się co takiego zrobiłem nie tak, że babcia mnie nie kocha.
fatamy Odpowiedz

Moja babcia nie uznaje mnie za wnuczkę. Co innego dzieci jej ulubionego syna.. Nieważne,ile razy ją zwyzywali czy skopali. Są najlepsi i tyle.

Odpowiedzi (3)
KEpISz Odpowiedz

Np. Moja babcia i dziadek też mają swoje ulubione wnuki (przynajmniej kiedyś napewno tak było ) moja kuzynka i jej niepełnosprawny brat który miał ok.20-stki byli oczywiście najlepsi. Pamiętam to jak dziś jak wrócili z urlopu i mi dali takiego pluszowego misia , a mojej kuzynka takiego samego, ale oczywiście większego. Raz nawet zapomnieli o urodzinach mojego brata.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie