#SIzNt

Uwielbiam seriale kryminalne. Zawsze gdy w jakimś pojawi się wątek nastolatka, który jest ofiarą przemocy psychicznej (a mnóstwo jest takich odcinków), i ten postanowi się targnąć z rozpaczy na własne życie, liczę na to, że nie uda się go odratować (ale zazwyczaj się udaje), chcę aby historia była jak najbardziej drastyczna.

Mam wtedy cichą nadzieję, że społeczeństwo w końcu zrozumie, jaką krzywdą jest przemoc psychiczna, że nastolatki opamiętają się i przestaną gnębić swoich rówieśników dla zabawy, że rodzice przestaną tłumaczyć ich zachowanie "niewinnymi, dziecinnymi wygłupami", że nauczyciele przestaną udawać, że nic nie widzą, że ludzie uwierzą w cierpienie ofiar, że dzieci, których codzienność jest piekłem, wreszcie otrzymają potrzebną im pomoc.

Mnóstwo ofiar przemocy w szkole nie otrzymuje wsparcia, nawet gdy go szuka. To musi się zmienić.
KochamLodyMietowe Odpowiedz

Byłam taka ofiarą w gimnazjum. Do wychowawczyni szłam nieraz. Nic to nie dało. Od mamy słyszałam "nie przesadzaj"
Jak odpowiadałam na zaczepki to tylko bardziej się nakręcali, ignorowanie nic nie dawało.
Na częście to już minęło.
I nie wróci.

Odpowiedzi (3)
CzujeszStrach Odpowiedz

Musi się zmienić, ale oglądanie seriali raczej nie wpłynie na zachowanie tych debili.

Zobacz więcej komentarzy (17)

#2Kvcm

Nie "potrafię" upić się alkoholem.

Jestem osiemnastolatkiem, który nigdy nie chodził na imprezy, nie pił, toteż samego mnie do alkoholu nie ciągnęło. Nie widziałem w tym nic "fajnego" i nie widzę po wielu razach próbowania.

Nieraz częstują mnie czymś mocniejszym i po chwili pytają, czy "coś czuję". Mają ze mnie "bekę" (w rodzinie także), bo jestem taki świeży amator procentów. Zawsze odpowiadam "normalnie" - nieważne, ile wypiję. Nieraz na imprezie rodzinnej kończyłem sam jakąś piątą otwartą wódkę, ponieważ wujki i dziadki leżeli pod stołem. I nie, wciąż nie byłem pijany. Pomagałem sprzątać, znosić ludzi do domów.

Zawsze, gdy piję i czuję małe co nieco w głowie - po pierwszym kieliszku lub lampce wina - od razu włączam myślenie o rzeczach poważnych. Automatycznie. Aby mieć świadomość, że jestem świadomy właśnie. Dzięki temu nie rzucam głupiego uśmiechu na sam start, chociaż wiem, że mnie na to zanosi. Zwyczajnie myślę nad tym, co robię, co mówię, mam nad sobą kontrolę, nie zatracam się. I cóż, mogę wlać w siebie litry i prędzej się tym alkoholem zatruję, niż będę pijany.

Uchodzę za tego z "mocną głową", a tak naprawdę to czuję w niej szum po pierwszym styku z procentem. Dopiero potem, gdy siebie "pilnuję" - nie czuję w głowie nic dziwnego i nie czuję się ani trochę inaczej niż na co dzień.
IzaGamerka Odpowiedz

I dobrze, że masz swoją metodę :) grunt, że skuteczna. Mimo wszystko uważaj na siebie :)

CCW Odpowiedz

Ciekawa jestem co na to wszystko twoja wątroba

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#wxuq1

W gimnazjum sprzedawałam rówieśnikom odrobinę tytoniu zmieszaną z majerankiem i tymiankiem. Mówiłam, że to prawdziwa marihuana.

Potrafili kupować to w każdy piątek, zaś w poniedziałki raczyli mnie swoimi historiami o potężnym zjaraniu, o fazie i o tym, jakie to mieli dziwne oczy i jak bardzo bali się konfrontacji z rodzicami.
Kuudere Odpowiedz

Niezłe zioło z tego Majeranku.

Odpowiedzi (2)
TrvskawkaNaTorcie Odpowiedz

Aż mi się przypomniał odcinek szkoły, w którym młoda chciała zaszpanować w 1 gimnazjum i zaczęła "handlować narkotykami", żeby zdobyć znajomych. Sprzedawała właśnie jakieś zioła, herbaty, jako trawkę. Sprawa wyszła jak jeden z uczniów się zatruł :D.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (15)

#vgHLM

Moja prababcia przeżyła II wojnę światową, która wybuchła, kiedy miała 7 lat. Jako dziecko lubiłam słuchać jej opowieści z tamtych czasów, postanowiłam, że jedną napiszę, tak w dużym skrócie.

Jak wiadomo, podczas wojny większość dzieci była wywożona na wieś, bo tam było podobno spokojniej i bezpieczniej, tak mówiła. Do wsi, w której babcia i jej młodsze rodzeństwo przebywało, często przychodzili niemieccy żołnierze i pewnego dnia, gdy do chaty przyszedł jeden z nich, przytrzasnął palce prababci drzwiami gdy wychodził. Na następny dzień ten sam mężczyzna wrócił i wręczył prababci czekoladę, łamaną polszczyzną przepraszając za incydent z wczoraj, mówiąc, że to było niechcący. Wyznał też, że sam ma córeczkę w mniej więcej tym samym wieku i że nigdy nie chciał zostać tym, kim był, ale nie miał wyboru. Po tym wszystkim odszedł i prababcia już go więcej nie spotkała.

Prababcia nadal wspomina tego mężczyznę z uśmiechem. Mówi, że to właśnie wtedy odzyskała wiarę w ludzi i w to, że to piekło, ta wojna, kiedyś się skończy. :)
OneMillionDolar Odpowiedz

To straszne, że normalnych ludzi zmuszano do bycia potworami. Całe szczęście, że wielu z nich nie straciło całkowicie człowieczeństwa.

Odpowiedzi (1)
YenWitch Odpowiedz

Nawet sobie nie wyobrażacie ilu było na niemieckim froncie dezerterów. Naprawdę masa ludzi nie chciała brać udziału w tej rzezi - problem był taki, że jeśli byś odmówił, to ty i twoja rodzina skończylibyście w obozie koncentracyjnym.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#7HJoU

Mieliście kiedyś ciężki dzień? Ja miałam ciężki tydzień z pewnych powodów - mieszanina pracy, obowiązków itp., które sprawiły, że spałam po 4 godziny na dobę.

W ostatni dzień już ledwie trzymałam się na nogach, a w dodatku dostałam jeszcze okres. Wieczór, tylko zmienić podpaskę i iść spać. Tak więc wyciągnęłam podpaskę z opakowania, zwinęłam ją w kulkę, wyrzuciłam do kosza, po czym zawinęłam majtki w opakowanie po podpasce.

Potrzebowałam kilku kroków, żeby się zorientować, że coś jest nie tak.
MissStonem Odpowiedz

W czasach maturalnych, zestresowana egzaminami, pod koniec byłam tak niedospana, że robiąc sobie rano kawę przez kilka sekund powoli lałam wrzątek obok kubka, na kuchenny blat... Dłuższą chwilę zajęło mi ogarnięcie, że gorąca woda spływa na podłogę koło moich kapci, a kawa w kubeczku jest jakaś dziwnie sucha ;)

Odpowiedzi (2)
Dajka11 Odpowiedz

Tak. Kiedyś herbatę osłodziłem telefonem i przez dobrą minutę ślepo gapiłem się na to co zrobiłem zanim domyśliłem się "czemu ten cukier taki jakiś czarny i się nie rozpuszcza". Stałem się wtedy najnieszczęśliwszym posiadaczem stylowego przycisku do papieru :)

Zobacz więcej komentarzy (3)

#wHmDH

Chcę, żeby moi rodzice się rozwiedli.

Nigdy nie powiem tego na głos, ale chyba tak właśnie jest. Mam obydwoje rodziców. Jednak tylko teoretycznie.
Praktycznie? Od zawsze miałam tylko mamę. To ona odrabiała ze mną lekcje, chodziła na wywiadówki, wychowała mnie i nawet w najgorszych chwilach potrafiła mnie wesprzeć.
Ojciec? Jest. Zawsze sam, w swoim pokoju, tworząc wokół siebie tajemniczą barierę. Nigdy mnie nie przytulił. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha, nigdy nie zapytał co u mnie. Będąc w domu na weekend, potrafię zamienić z nim tylko jedno zdanie, przy przywitaniu.

A ich małżeństwo? Nadal trwa. Nie mają o czym ze sobą rozmawiać. Żyją obok siebie, zamknięci w swoich pokojach. Rodzinne uroczystości to istna szopka. Każdy zgrabnie wchodzi w swoją rolę, jednak gdy wracamy do domu, jest tak jak zawsze.
Mamie to przeszkadza, widzę, że w tym toksycznym związku się męczy, jemu? Nie wiem. Wiem tylko, że nie chcę dla niej takiego życia. Nie chcę też takiego życia dla siebie, bo patrząc na związki i małżeństwo przez ich pryzmat nigdy nikogo nie pokocham, bo zawsze będę myślała o najgorszym. O związku bez miłości, który jest ciągnięty na siłę - dla dzieci.
TeresaWerner Odpowiedz

Dlaczego jej tego nie powiesz? Może jak jej uświadomisz, że szopka małżeńska, którą tworzą, nie daje Ci szczęścia, tylko wręcz przeciwnie?

Odpowiedzi (1)
Narzeczona Odpowiedz

Kurczę, to bardzo trudna sytuacja. :/ Rozmawiałaś z mamą o tym? Może twoi rodzice kochają się, ale nie lubią pokazywać uczuć?

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#63Elm

Kiedy miałam 16 lat, w wakacje często spotykałam się z kuzynką, z którą w tamtym czasie miałam dobre relacje. Z racji że mieszkała w innym mieście (nasze miasta dzieliło około 40 km), to często u siebie nocowałyśmy.

Pewnego razu, kiedy byłam u niej, dołączył się do nas jej chłopak. Wieczór spędziliśmy na graniu w planszówki. Około pierwszej w nocy oczy same zaczęły mi się zamykać, więc przeprosiłam ich i poszłam spać.

Przebudziło mnie dziwne sapanie, mlaskanie i skrzypienie łóżka. Tak, uprawiali seks w tym łóżku, w którym spałam. Byłam w takim szoku, że nawet się nie ruszyłam. Bałam się otworzyć oczy, bo twarz miałam zwróconą w ich stronę. Od tej pory stopniowo zaczęłam unikać naszych spotkań. Przez tę sytuację ciężko mi było na nią spojrzeć.

Co mieli w głowach, wiedząc, że jestem obok? Teraz już z nim nie jest, a my widzimy się tylko na większych uroczystościach rodzinnych.
Taka trauma z nastoletnich lat.
AnonimOWieluTwarzach Odpowiedz

Ja nie wiem ludzie ale ja gdybym była na waszym miejscu w takiej sytuacji to bym powiedziała głośno "NO CZEŚĆ. DOBRZE SIĘ BAWICIE?"może to by ich od uczyło takiego zachowania.

Odpowiedzi (5)
KartonowaPacynka Odpowiedz

Ciekawi mnie bardzo, czy zebrałaś się kiedyś, żeby o tym z nią porozmawiać, czy może kisisz to w sobie od lat.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#zyuQE

Mam żonę i trzy córki. Przed wigilią umówiłem się z żoną, że ja załatwiam choinkę i Mikołaja, a ona resztę. Dla mnie układ wspaniały.

Choinka jest, rozpocząłem poszukiwania Mikołaja. Pytałem znajomych z dziećmi, dostałem kilka numerów, ale Mikołajowie ci byli dość drodzy i zajęci. Sam znalazłem dość taniego, a nawet bardzo taniego Mikołaja. Umówiłem się z nim, że zejdę z prezentami na dół, on odczeka jakieś 5 minut i wejdzie.
Wszystko szło zgodnie z planem, tylko Mikołaj coś długo nie przychodził...

A wiec krótkie podsumowanie: zwiał ze złotym łańcuszkiem, iPhone'em, perfumami i torebką Michaela Korsa.
Domiciella Odpowiedz

Było wziąć kogoś z rodziny albo samemu "cudem" zniknąć i się za niego przrlebrać...

Odpowiedzi (1)
Whereru Odpowiedz

Nie wiem jak można było tego nie przewidzieć. Jak już zaczęłam czytać że trzeba obcemu oddać prezenty i zostawić go samego to wiedziałam że tak się skończy xD

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#lV5EE

W drugiej gimnazjum zesikałem się w spodnie ze stresu, będąc przy tablicy, na lekcji matematyki z nauczycielką - postrachem wszystkich uczniów.

Do końca roku szkolnego byłem przez nią przezywany "mokry", a dodam, że przezywała wszystkie osoby, prócz swoich "pupilków", uświadamiając im/przypominając jakieś wpadki czy kompleksy.

Dodatkowo musiałem myć całą salę szmatą, na kolanach, na oczach całej klasy - w mokrych spodniach.

PS Klasa nie puściła mi tego płazem. Byłem wytykany palcami do końca gimnazjum.
Draka Odpowiedz

Wredna baba... tacy ludzie nie powinni uczyć w szkole. Coś takiego mogło się zdarzyć każdemu, szczególnie w stresowych sytuacjach. Nie powiedziałeś o tym rodzicom?

kurcze Odpowiedz

Takie rzeczy nadają się do prokuratury.

Zobacz więcej komentarzy (9)

#8ANKw

Mam dosyć swojej matki.
Całymi tygodniami się uczę, ponieważ kazała mi iść do najbardziej wymagającej szkoły. Nie jestem geniuszem ani prymuską, więc tylko narzeka, że wcale jej nie pomagam i "wymiguję" się nauką. Co z tego, że co dzień myję naczynia i wieszam pranie? To za mało!

Wczoraj o 23 kazała mi iść rozwiesić pranie, bo ojczym jest zmęczony zakupami itd. Chociaż wykonałam więcej prac od niego, stwierdziłam, że nie będę się przekomarzać. Rano znalazłam śmieci po prezerwatywach na komodzie. Boże, jaki on był zmęczony! Dzisiaj siedział cały dzień, kawusia, pierniczki... Ja oczywiście zakupy, pranie, naczynia. Kiedy chciałam odpocząć, wydarła się, czy mi nie wstyd, że on musi coś robić!
Broń Boże wziąć telefon do ręki. Po 30 sekundach (dosłownie!) wyrywa mi go z ręki i daje karę na kolejne 2 dni.

Z ich związku jest kilka dzieciaków. Jeśli któreś z nich nie umie czegoś, to oczywiście moja wina. Bo im nie pomagam, bo ich nie uczę, nie czytam im... A ja tylko dalej cierpię po stracie ojca.
Chcę mieć już tę cholerną osiemnastkę, usamodzielnić się. Siedzę w pokoju i ryczę, bo jedyna osoba, która mi została, właśnie staje się moim wrogiem. Ojczym nigdy nie okazywał mi miłości, kasy też nie dawał.

Napisane trochę chaotycznie, wybaczcie. Teraz muszę tylko otrzeć łzy i iść myć naczynia.
Slonepaluszki Odpowiedz

To nic nie rób. Proste? Zamknij sie w pokoju i miej WSZYSTKO w dupie, a nie dawaj sie wykorzystywać. Zbije cie? To na policję :)

Odpowiedzi (5)
Luizaplease Odpowiedz

Spróbuj wychodzić do biblioteki się uczyć. Tam jest cicho i chociaż sobie od nich odpoczniesz.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie