#kgTGc

Ludziom nigdy nie dogodzisz.
Kilka miesięcy temu, gdy w Polsce wybuchła afera związana z aborcją. Jednym z argumentów za jej zakazem był "przecież można urodzić i oddać! Istnieją przecież domy dziecka i okna życia". Takie opinie często słyszałam też w mojej rodzinie.

Ostatnio na świątecznym zjeździe familii, od popitych wujków dostałam pytanie kiedy i ja zostanę matką (chodź dopiero skończyłam 19 lat). Odpowiedziałam, że za kilka lat może i zdecyduję się na dziecko ale nie będę go rodzić, gdyż wolę zaadoptować. No i dramat. Bo jak to tak? Zdrowa jestem, to czemu mam brać "cudze" dziecko pod swój dach? Czemu nie urodzę?

A najgłośniej krzyczały te ciotki, które kilka miesięcy tak przeklinały aborcję i wychwalały adopcję jako alternatywę.
Książka Anonimowe
RedWidow Odpowiedz

Och, przecież to bardzo proste. Oddajesz i nie ma problemu, sumienie wszystkich wokół jest czyste. Ale brać? No coś ty, przecież dzieci z bidula to sama patologia i nie wiadomo co z nich wyrośnie.

Martwy

To co napiszę będzie niepopopularne, ale brutalna prawda jest taka, że w domach dziecka nie ma słodkich aniołków - biednych dzielnych sierotek. Nie te czasy.
Teraz ogromna większość to dzieci z patologicznych rodzin, już zdemoralizowane, często z zaburzeniami psychicznymi, których wyprowadzenie "na ludzi" jest dla zwykłych rodziców praktycznie niemoźliwe.
Wymagają fachowej terapii i opieki całą dobę. Po prostu zwykły człowiek jest wobec takiego dziecka psychicznie bezbronny.
Zamiast je wyprostować, przybrani rodzice sami lądują na terapiach, z poważnymi nerwicami, depresjami, poczuciem winy etc. Statystyka rozwodów też jest przerażająca.
Każdy kto sobie roi jak to "miłością i cierpliwością wszystko da się osiągnąć" powinien pogadać z taką kobitką, która przez 5 lat cierpliwej walki o dzieciaka co dzień była częstowana cynizmem, wyzwiskami, biciem, kradzieżami, bezgraniczną pogardą etc. I po 5 latach jest psychicznym wrakiem.

Życie to nie holywoodzki film, to nie bajeczka. Taki zbuntowany dzieciak najpierw zniszczy rodzinę do której wszedł, a potem i tak skończy jako przestępca, narkoman czy alkoholik.
I żadne zaklinanie rzeczywistości tu nic nie zmieni.

A na zdrowe noworodki do adopcji to jest taka kolejka, że może co dziesiąta para się doczeka. Reszta się na tyle zestarzeje czekając że sami zrezygnują albo zostaną skreśleni ze względu na wiek.

mimulka

@Martwy, nie wiem skąd posiadasz takie informacje... Sama bardzo blisko znam rodzinę, w której córka była zaadoptowana, gdy miała już 7 lat. Aktualnie ma 13 i zachowuje się jak każda zdrowa nastolatka. Na początku były trudności z młodą, ale bez przesady...

Martwy

@mimulka - w ośrodku adopcyjnym nam dali segregator z historiami. I było tam ponad 100 takich kartek. Z ostatnich kilku lat. A potem się spotkaliśmy z tą kobietą.

Chodzi o to że to się bardzo zmieniło ostatnimi laty.
Standard życia się znacząco podniósł i problem oddawania dzieci z biedy, czy z powodu nagłej śmierci rodziców praktycznie zniknął. Prawie zawsze znajdzie się rodzina, która pomoże czy adoptuje.
Teraz w bidulach lądują dzieci po prostu odbierane przez sąd, rodzice narkomani, alkoholicy czy margines społeczny. A najczęściej wszystko naraz. Taki dzieciak się naoglądał i uczestniczył w takich rzeczach że żaden "Pitbul" czy "Fala zbrodni" nie pokaże. To po prostu trwale krzywi psychikę i każdy, kto zmagał się ze zbuntowanym nastolatkiem chowanym w NORMALNEJ rodzinie, może sobie wyobrazić co się dzieje gdy ten zbuntowany nastolatek ma taki background.
Dojrzewanie to jak wrzucenie na głęboką wodę człowieka nieumiejącego pływać. Przy czym taki dzieciak z patologii jest kaleką, nie ma nóg. Utonie na bank.
Bardzo podobnie jest na zachodzie - stąd pełno historii o adoptowaniu dzieci z innych, biedniejszych krajów. Ludzie wolą małe dziecko z Kambodży czy Kolumbii niż dziesięciolatka, który ma na koncie narkotyki, alkohol i rozboje.

Oczywiście, są wyjątki, ale też ośrodki adopcyjne tak bez sensu starają się "pozbywać" problemowych dzieci, szczególnie jak widzą że komuś zależy, na zasadzie "a nóż się uda". Dochodzi do tego że potrafią wręcz nakłamać w dossier dziecka. IMHO takie dzieci powinny być oddawane pod opiekę rodzinom o szczególnych predyspozycjach, ludzie o nerwach ze stali itp.

A jak para nie może mieć dzieci, to nie oszukujmy się, już jest obciążona psychicznie. Próbami, ew. poronieniami. Jak jeszcze mają pod czterdziestkę, to często są uformowani i przyzwyczajeni do wygodnego życia. To wszystko tylko utrudnia.

SzefowaZmiany

Martwy. Znam bardzo wiele dzieci, z patologii, które wyszły na ludzi. Jak to się mówi.. Dlaczego pijesz? Bo ojciec pił. A Dlaczego ty nie pijesz? Bo ojciec pił. Wyjątkami nazwałabym dzieci z patroli, które ją ciągną.

Martwy

@SzefowaZmiany - nie czytałaś uważnie.
Tak, ja też takie znam. Może nie "wiele" (bo niby skąd), ale parę osób się znajdzie.
Tyle że:
a) nie obracam się w szemranym towarzystwie, więc te "parę osób" to są te wyjątki, bo nie spotykam tych, którym "nie pykło".
b) za 20 lat najprawdopodobniej będzie znacznie trudniej znaleźć takie osoby. Zmienił się profil dziecka w bidulu. Nadal będą wyjątki, ale będzie ich proporcjonalnie mniej. Po prostu te co mają szansę wyjść na ludzi - teraz nie trafiają do domów dziecka. Przejmuje je rodzina, bo dzięki wsparciu państwa i wyższym zarobkom, dają radę się tymi dziećmi zająć. Jeszcze w latach 90-tych bywało że dziecko trafiało do domu dziecka, bo w domu (całkiem normalnym) po prostu brakowało kasy. Teraz tego już nie ma.

Fin

Martwy dał mi trochę inne spojrzenie na tą sprawę

klaupiszon

Potwierdzam. Moi rodzice adoptowali gowniary z domu dziecka w wieku 5/6 lat. Gdy mialy 16 lat zrobily nam z zycia taki koszmar, ze masakra. Kradzieze, bicie i przedewszystkim przemoc psychiczna z ich strony to byl standard. Potrafily wejsc do kuchni i miedzy soba przy mojej mamie, mowic ze ja wypierdolą z jej wlasnego domu, a dom bedzie ich. Teraz sa juz doroslymi kobietami, ale to najbardziej kłamliwe i zle do szpiku kosci osoby jakie znam.

Luuuuuuzik

martwy masz troche racji, ale jednak opisujesz tutaj tylko niektore sytuacje, a nie wszystkie. Podobno az 80% tego kim bedziemy itd zalezy od naszych genow, a jedyne 20% to wplyw srodowiska. Ale pomimo tego uwazam, ze jednak w duzej mierze zalezy to od milosci ze strony rodzicow i oczywiscie odpowiedniego podejscia.

polacca

@Martwy, dlatego trzeba dzieck poszukać sobie samemu i adoptować ze wskazaniem. Problem w tym, że instytucje adopcyjne i na tym łapę położyły (za mało kasy?), więc i tak trzeba odbyć te kursy oraz... być po ślubie :/

darkwalll Odpowiedz

Nie rozumiem takich ludzi...aborcja-nie, adopcja-nie...czyli można urodzić, oddać ale ono już na nic nic więcej nie zasługuje?

lasagne Odpowiedz

Ludzie to już dziewiętnastolatki wypytują o dziecko?

Mania17709

Potwierdzone wypytują, też mam 19 lat i pierwsze pytanie o dziecko poszło w wieku 18 "bo to takie czasy"

Ruta

Ooo, nie to ja pierwsze pytanie o dziecko (nawet chłopa nie mam, wiatropylna też nie jestem) dostałam w wieku 20 lat :( nie rozumiem tej presji na rodzenie zaraz po szkole

HenrykGarncarz

Ja po 16 zaczełam słyszeć pytania kiedy W KOŃCU znajde chłopaka. Teraz mam prawie 21, 2 sporo starsze zamężne kuzynki po studiach, brata też po studiach a i tak ja słysze od babci pytania o dzieci. No cóż, chyba sie pogodziła że reszta na razie sie nie szykuje :p

Odelo

Mam 17 lat i już od dosyć dawna słyszę pytania o chłopaka, kiedy ślub i dzieci. Troszkę sobie poczekają bo nawet chłopaka nie mam i dobrze mi z tym.

lotos53

@Lissi Durni są. Jest wtedy większe ryzyko zachorowań u dziecka.

Liluth Odpowiedz

Dlaczego o aborcji najbardziej udzielają się te które już nie zajda w ciąże? Autorku wyznania podziwiam nie zdecydowalabym się raczej na adopcje. Bałabym się,że skrzywdze to dziecko,nie pokocham tak jak ono na to zasługuje.

Luuuuuuzik

Rodzina to nie tylko wiezy krwi.

SweetChildOMine Odpowiedz

też mam takie podejście jak ty i nie rozumiem czemu rodzina tak się oburzyła na twoje wyznanie. Ważne kto wychował, a nie kto urodził.

Hikikomori Odpowiedz

Mnie się bardziej podoba to:
Aborcja - to zło i grzech.
Łatwiejszy dostęp do tabletek antykoncepcyjnych - to zło i grzech.
Moja mama pracuje u ginekologa i jakiś czas temu jej lekarz miał ciekawą "klientkę". Kobieta przyszła po receptę na antykoncepcję dla swojej piętnastoletniej córki i przy okazji powiedziała dlaczego. Otóż gówniara trafiła do szpitala ze silnym krwawieniem i prawie by się przekręciła. Diagnoza: poronienie, prawdopodobnie wywołane jakimś gównem zamówionym w internecie. Jej matka jest świadoma, że smarkuli nie da rady upilnować, więc woli już kupić jej te tabletki, niż żeby znowu wywinęła jej taki numer...

Aliccjaa

Zeby jeszcze ta gowniara pamietała zeby je brać

eyuioa

Z tego co wiem, to nie można dać komus recepty dla kogoś innego. Tabletki antykoncepcyjne powinny być dobrane indywidualnie i przedtem powinno wykonać się badania

Hikikomori

Wszystko prawdopodobnie się zgadza, po prostu ta opowieść nie obejmowała takich szczegółów, bo mnie to nie obchodzi:P

lotos53

@eyuioa Ja badań żadnych nie miałam. Jedyne co usłyszałam to: "Tańsze, czy droższe? To dam te. Poprawiają włosy, skórę i paznokcie." Normalnie jak reklama skrzypowity, a nie przepisywanie anty.

123455 Odpowiedz

Dokładnie..ludzie raczej nie myślą w ten sposób, że jak się odda to dziecko do adopcji, to też ktoś musi chcieć je zaadoptować później. Co ich to obchodzi, że domy dziecka będą przepełnione, że dzieciaki będą dorastały bez ciepła rodzinnego?

SerceOceanu Odpowiedz

Szczerze mowiac, rowniez wole zaadoptowac niz urodzic dziecko. Jakkolwiek to brzmi. I w sumie to uszczesliwila nie tylko mnie, ale i dziecko. Mialoby dach nad glowa i milosc na ktora zasluguje. Jak slysze o tym co sie w niektorych osrodkach dzieje to serce mi peka.

stutututu Odpowiedz

Jestem w twoim wieku, tez bardzo myślę nad adopcja(ale chcę mieć też biologiczne dzieci). I już teraz się zastanawiam jak będę musiała się gimnastykowac przed rodziną wyjaśniając im, że te dzieci są takimi samymi dziećmi jak inne.

zjemcikota Odpowiedz

Choć*, a nie chodź. "Chodź" to rozkaz.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie