#gpA2T

Moja mama zaszalała w młodości i urodziła mnie mając 16 lat. Wychowywała mnie razem z babcią i dziadkiem i myślę, mam nadzieję, że nie wyszło to najgorzej.
Kiedy już trochę podrosłam, znalazła sobie faceta i urodziła mu syna. Teraz Kacper ma 6 lat i jest świetnym chłopczykiem. Do niedawna był trochę rozpuszczony, rodzice pozwalali mu na zbyt wiele i traktowali jak księcia, ale dało się wytrzymać, nie był roszczeniowym egoistą.

Ja z kolei mieszkałam z chłopakiem, który cierpiał na dziwną fobię, mianowicie bał się chorób i kalectwa, niedołężności. Nie mógł tego znieść, przez co nieraz mogło się wydawać, że jest skończonym dupkiem, kiedy się ostentacyjnie odwracał od osób na wózkach albo o kulach. Ale on się ich po prostu bał i to było silniejsze od niego.

Niedawno moja mama z ojczymem ulegli wypadkowi. Ich stan był stabilny, ale ciągle przebywali w szpitalu, więc ja się miałam zająć Kacprem. I kiedy się z nim bawiłam, podnosiłam go, coś mi poważnie strzeliło w plecach. Okazało się, że to rwa kulszowa. Nic takiego, przechodzi, ale przez 2 dni ledwo chodziłam. Mój facet tego nie wytrzymał i z dnia na dzień wyniósł się do swoich rodziców, zostawiając mnie z małym dzieckiem. Ja nie dawałam rady wyjść do sklepu po coś do jedzenia, chodziłam przytrzymując się krzeseł i ścian, a on stwierdził, że nie zrywamy, wróci, kiedy mi się poprawi, bo on nie może na to patrzeć. Ja stwierdziłam, że jednak zrywamy, bo kiedy potrzebuję jego pomocy, to on mnie wystawia. Teraz mi się polepszy, ale nie mogę być z kimś, kto mnie zostawia w takiej sytuacji. A co, jeśli będziemy mieć dziecko, a ja wyląduję na wózku?
 
Przez dwa pierwsze dni sąsiadka robiła mi zakupy, a ja wzięłam małego w obroty. Powiedziałam wprost, że ma przestać być leniwą bułą i ma mi pomóc, bo będzie łaził brudny i głodny.

I wiecie co? Ten mały, rozwydrzony brzdąc zobaczył we mnie autorytet. Ja mu nie tylko pozwoliłam, ale wręcz kazałam używać noża, pralki, miotły. Mówiłam po kolei co ma robić, a on robił. Mówiłam jak ma kroić składniki na obiad, a on kroił. Nauczyłam robić pranie, wsadzał ciuchy do pralki, wsypywał proszek, zapamiętał jak się ustawia program. Odnosił po obiedzie talerze, przystawiał sobie krzesło do zlewu i zmywał, a ja nie mogłam się napatrzeć. Nawet nie musiałam krzyczeć, po prostu mu powiedziałam, że tak ma być. Mama z tatą są w szpitalu, ja nie dam rady chodzić i teraz on tu jest mężczyzną i ma się zająć swoją rodziną, do której należę. I wierzcie lub nie, ale się skubaniec zajmował najlepiej jak potrafił, mimo że nawet butów sobie nie umiał zawiązać.

Mama z ojczymem w końcu wyszli ze szpitala. Kacper nie wrócił do złych nawyków, oni nie wiedzą jak mają mi dziękować, a ja się cieszę, że się pozbyłam faceta. Będzie lepszy, a jak będziemy mieć dziecko, to już wiem co robić ;)
Atalie Odpowiedz

Dobrze, że się "gnojka" pozbyłaś (faceta). Rozumiem, że taka "przypadłość" jemu również utrudniała życie, ale zostawienie kogoś kogo się kocha do czasu, aż Ci przejdzie jest świństwem.

Dusza Odpowiedz

No i dobrze, że młodego naprostowałaś! Kto wie? Może zamiast obiboka, wyrośnie dżentelmen? ;)

Zobacz więcej komentarzy (11)

#lVwgu

Ostatnio poszedłem na studia i na zajęciach poznałem pewną dziewczynę. Zakochałem się w niej po uszy, z wzajemnością, więc obecnie jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi, gdyż została moją dziewczyną. Moi rodzice ją zaakceptowali, choć na początku nieco kręcili nosem na jej zdrowie (ma kilka chorób o podłożu genetycznym i musi regularnie przyjmować garść leków).
Co w tym dziwnego? Otóż przy naszym pierwszym spotkaniu pierwszą rzeczą jaką zrobiła było wyłożenie mi całej listy owych chorób i opisanie ich objawów, ze szczegółami.
Nie ma co, niezły sposób na podryw... ;)
Maariaan Odpowiedz

I dobrze, że powiedziała to na poczatku znajomości, znam przypadek gdzie dopiero po urodzeniu chorego dziecka jeden z małżonków dowiedział sie o chorobie drugiego, skończyło sie rozwodem

Odpowiedzi (1)
Abigail666 Odpowiedz

Przynajmniej nic nie ukrywała i go ostrzegła ;)

Zobacz więcej komentarzy (8)

#M1iKB

Na imprezie jakoś 2 miesiące temu miałem chorą sytuację otóż przyszedłem z dziewczyną i jak już się impreza rozkręciła, to wyszedłem ze znajomym na fajkę. Po wróceniu do pokoju nie zastałem mojej dziewczyny, to popytałem gdzie poszła, okazało się, że wyszła z Kamilem, równy gość - nie ma co się martwić. Tak mijał czas, 5, 10, 15 minut, a ich nie ma, myślę sobie - czas ich poszukać. Ubieram się i wychodzę przed blok, ale ich nie widać, to uznałem, że pójdę od strony drugiego podwórka - i to był dobry pomysł... Chwilę później moja dziewczyna zostałaby zgwałcona.
Wychodząc usłyszałem stłumioną próbę krzyku i szamotaninę, zobaczyłem tego oblecha, jak przytrzymuje usta mojej dziewczynie i próbuje ściągać spodnie. Niewiele myśląc przyłożyłem mu pierwszym lepszym kamieniem i zabrałem dziewczynę.
Gość trafił do szpitala, a za próbę gwałtu ma sprawę w sądzie, na którą czekamy, dziewczyna nie ma traumy i jest mi wdzięczna, bo spóźniłbym się kilka minut i byłoby po wszystkim.

Dlatego ostrzegam, nawet jak kogoś znacie, nie ufajcie mu w stu procentach, nie wiadomo co człowiek ma w głowie.
zjemcikota Odpowiedz

No, ale jak on to sobie wyobrażał? Że ją zgwałci i sobie wrócą na imprezę? Że nie będziesz jej szukał? Przecież od razu byłby pierwszym podejrzanym... Chyba, że chciał ją zamordować od razu.:P

Odpowiedzi (2)
BlackToxicSide Odpowiedz

Z ciekawości zapytam? Nie miałeś problemów za uszkodzenie jego ciała? ( mój znajomy miał sprawę za złamanie nosa facetowi który z nożem w ręku chciał okraść jakąś kobietę) . Wiem, że to chore ale w naszym kraju można mieć problemy za obronę konieczną, a napastnik staje się ofiarą, więc ucieszyło mnie iż w Twoim wyznaniu nie ma nic o tym iż miałeś problemy.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#cq5yi

Historia z dziś. Musicie wiedzieć, że w momentach stresu mam uczucie przepełnionego pęcherza, nawet jeśli nic nie wypiłam przez ostatnie kilka godzin. Pisałam kolokwium z matematyki mocno zaciskając nogi z powyżej opisanego powodu. Do tego co chwila pocierałam udem o udo. Tym oto sposobem dostałam orgazmu rozwiązując całki...
hejcotam Odpowiedz

A podobno matematyka się w zyciu nie przydaje.

JagodowaMalina Odpowiedz

No to połączyłas przyjemne z pożytecznym 😁

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#gzLND

Historia zaczyna się mało przyjemnie, od choroby pewnej dziewczynki. Po wielu (jak zwykle) problemach z polską służbą zdrowia moja mama namówiła swojego zarówno kolegę, jak i ojca dziewczynki do zasięgnięcia drugiej opinii medycznej w Niemczech. Jak to zwykle w takich wyznaniach bywa, ukazało się zupełnie inne oblicze choroby, a leczenie dziewczynki przez ponad połowę jej życia w polskich szpitalach okazało się bez sensu.

Moja mama co miesiąc jeździła z dziewczynką i jej rodzicami na konsultacje pełniąc funkcję tłumacza, asystenta i wsparcia psychicznego. W końcu nadszedł dzień operacji. Mimo przemiłego personelu szpitala, dziewczynka ciągle się stresowała i płakała. Bała się zasnąć. Na parę godzin przed wjazdem na salę pani chirurg przeprowadziła ostateczne badania i zaznaczyła markerem "X" na odpowiedniej nerce, żeby nie mieć wątpliwości w trakcie trwania zabiegu. Tuż przed przejechaniem przez ostatnie drzwi mama wpadła na pomysł, który miał poprawić wszystkim humor.

Po prawie 6 godzinach uśmiechnięta od ucha do ucha pani chirurg wyszła z sali operacyjnej i przekazała radosne nowiny. Wszystko się udało i dziewczynka musi tylko leżeć w łóżku szpitalnym jeszcze tydzień i dojść do siebie. Jej szczęście było jeszcze większe niż po zwykłej, udanej operacji, właśnie dzięki mojej mamie :)

Jak powiedziała doktor, jeszcze nigdy w całej swojej karierze nie spotkała się z sytuacją, w której odsłaniając ciało do operacji tuż pod swoim "X"-em zobaczyła dopisek "Buziaki i pozdrowienia dla dzielnej pani doktor, powodzenia! ~(imię dziewczynki)". Myślę, że wkrótce może to urosnąć do rangi miejskiej legendy opowiadanej w niemieckich szpitalach :)
shineondiamond Odpowiedz

Boże juz sie bałam że dorysuje drugiego X i wytną nie tą nerke

Odpowiedzi (1)
Pelhali Odpowiedz

Myślałam przez chwilę, że narysuje dla żartu drugi X i wytną złą nerkę :o

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#Zpxxq

Mam teraz 22 lata, a historia, którą opiszę miała miejsce jak byłam w podstawówce, w V klasie.
Popularna była wówczas kreskówka "Klub Winx" i ja również byłam ją zafascynowana. Chociaż popularna to nie jest może najlepsze słowo - bo choć dziewczynki (akurat w okolicy gdzie mieszkałam zwykle 2 lub 3 lata młodsze niż ja) ją uwielbiały, to praktycznie każdy inny nienawidził i uważał za dowód na ostateczny upadek ludzkości, najgorszą rzecz jaka może powstać, synonim głupoty itd. Wiecie, co kilka lat pojawia się taka moda/serial/Justin Bieber wśród młodszych dzieci, której wszyscy inni nie cierpią.

Naprawdę byłam zafascynowana serialem, moje pierwsze spotkanie z internetem to było przeglądanie blogów o Winx. Ten cały świat nowoczesnych wróżek, pomieszanie fantasy z science-fiction, nietypowa kreska - wzięło mnie. Tworzyłam własne historie wzorowane na świecie Winx, chciałam wysłać swój pomysł na ciąg dalszy serialu do twórców, tworzyłam teorie spiskowe co scena w tym i tym odcinku oznaczała.
Tylko gdzie nie poszłam, słyszałam o Winx złe rzeczy - mamy pilnujące dzieci na placu zabaw, rozmawiające o tym jaka "ta nowa bajka jest brzydka", nastolatków mówiących, że to kopia Czarodziejki z Księżyca, Gwiezdnych Wojen, Harry'ego Pottera. Było mi smutno, ale aż tak się tym nie przejmowałam.

Dopóki o tym, że jestem fanką Winx nie dowiedzieli się ludzie z mojej klasy. Dokuczano mi, że "wierzę we wróżki", że oglądam Winx, bo chcę mieć figurę jak one (byłam nieco pulchna), że jestem zacofana w rozwoju i dziecinna, że "chcieliby mnie wyśmiać w jakiś lepszy sposób, bo lubienie Winx już tak źle o mnie świadczy, że gorzej być nie może".
Zaczęłam zastanawiać się co ze mną nie tak. Czułam się odrzucona nie tylko przez rówieśników. Czułam, ze oprócz rodziców i kilku młodszych koleżanek wszyscy na mnie krzywo patrzą, bo lubię Klub Winx. Wstydziłam się tego i nie rozumiałam skąd tyle jadu względem jednego serialu.

Najgorsza rzecz miała miejsce przed wystawieniem ocen na półrocze V klasy. Byłam zawsze dobra z matematyki i miałam szansę na 6. Lekcja matmy przed feriami była luźniejsza, pani zaproponowała, by każdy opowiedział coś o sobie, co lubi itd. Gdy przyszła moja kolej, to ktoś z klasy krzyknął, że "ona tylko te Winxy lubi". Pani się mnie zapytała, czy to prawda, bo nie pasuje jej, żeby "tak mądra dziewczynka lubiła tak głupią bajkę". Przytaknęłam. Pani powiedziała, że w takim razie nie jestem tak mądra i na koniec nie dostanę 6.
Faktycznie, na półrocze miałam 5. Obniżyła mi ocenę przez zainteresowania. Przez BAJKĘ.

Tyle się mówi o rasizmach, seksizmach, ksenofobii, a ludzie potrafią dyskryminować przez takie coś.

PS Nie porzuciłam zainteresowań. Obecnie studiuję animację.
Akerta Odpowiedz

Jak uwielbiałam Winx! Nie wstydzilam się tego, do czasu, aż przynioslam gazetkę, w której główna tematyka były właśnie te wróżki. Dziewczyny z mojej klasy mnie wysmialy, powiedziały, ze jestem dziecinna i wróciły do rozmowy o High School Musical :( Okropne wspomnienia :(

deadboy27 Odpowiedz

Przecież każdy wiedział, że Witch był o niebo lepszy. :')

Odpowiedzi (21)
Zobacz więcej komentarzy (22)

#j14C8

Pomimo młodego wieku od paru lat borykam się z umiarkowaną nadwagą, akceptacją samej siebie i swojej urody. Z nadwagą od jakiegoś czasu walczę (aby nie zacząć się turlać), z urodą pod względem psychiki jest coraz lepiej, więc ogólnie pomimo mojego pesymizmu odziedziczonego po wujku Schopenhauerze uważam, że jestem na całkiem dobrej drodze życia. To odnośnie wstępu.

Parę dni temu szłam przez miasto w kierunku PKP niosąc w dłoni książkę. Gdy dotarłam na miejsce, a zapowiadało się jeszcze trochę czekania, rzuciłam się na pierwszą lepszą ławkę i zaczęłam czytać. W pewnym momencie zanotowałam, że ktoś przede mną stoi (kobieta w średnim wieku) i kończy właśnie zdanie, którego nie usłyszałam. Odruchowo poprosiłam, aby powtórzyła, na co ona odpowiedziała "i co tam czytasz, paskudo skończona" i... poszła sobie. Tak po prostu momentalnie odeszła.

Gdybym powiedziała, że mnie to nie zabolało, to bym skłamała. Tym bardziej że była to obca osoba, która pewnie przez zły humor postanowiła dopiec innej obcej osobie do żywego. Gdybym nie miała przy sobie tej książki, która z miejsca pozwoliła mi powrócić do wyimaginowanego świata, to najpewniej bym się z żalu rozpłakała.
Książki są okey.
Ludzie to najgorsze pasożyty na świecie.
SpacMiSieChce Odpowiedz

Zdrowi psychicznie ludzie nie mówią takich rzeczy przypadkowym osobom. Tej pani należy tylko współczuć.

gruszka Odpowiedz

Co za niewychowany babsztyl, zadał pytanie i nie zaczekał na odpowiedź.

Zobacz więcej komentarzy (16)

#tBM2h

W tym roku przygotowuję się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. W związku z tym uczestniczę w różnych spotkaniach, zaliczam odpowiedzi ustne na określone pytania itd...

Pewnego razu, gdy ksiądz zadał mi pytanie "Od jakiego momentu stajemy się człowiekiem?" odpowiedziałam mu, że według mnie, kiedy zaczyna nam bić serce (czyli ok. 22 dni od zapłodnienia). Proboszcz w jednej sekundzie zrobił się czerwony ze złości i zaczął na mnie krzyczeć, że rozsiewam jakąś propagandę i że pewnie dodatkowo jestem za aborcją i że ludźmi jesteśmy od poczęcia. Za tą odpowiedź wpisał mi 2, lecz tylko wzruszyłam ramionami i uznałam, że nie ma sensu się z nim kłócić.
Innym razem, na spotkaniu z moimi rówieśnikami, ksiądz zaczął mówić o tym, że homoseksualizm to choroba, jest to wynaturzenie, nie można tego akceptować. Podniosłam rękę i zapytałam, dlaczego mamy traktować w ten sposób homoseksualistów, skoro nasza religia mówi o tym, że powinniśmy miłować wszystkich ludzi?
Zostałam wyproszona z sali.

Po tym, jak spotkałam proboszcza w bibliotece, nastąpił punkt kulminacyjny naszych "starć". Zobaczył mnie, jak wypożyczam książkę o teorii ewolucji Darwina. Nie odezwał się ani słowem i wyszedł. Następnego dnia moi rodzice odbyli ze mną poważną rozmowę. Okazało się, że ksiądz dzwonił do nich, powiedział, że ze mną nie jest do końca dobrze, możliwe, że przynależę do jakiejś sekty i przez moje zachowanie nie jest pewien, czy zostanę dopuszczona do bierzmowania. Z racji tego, że moi rodzice są bardzo wierzący, przejęli się całą sprawą i kazali mi pójść przeprosić.

Ale tego nie zrobię. Dlaczego mam przepraszać za to, że moje zdania na niektóre tematy za rozbieżne ze zdaniem kościoła? Przecież to, że myślę inaczej nikogo nie rani, a uważam, że wiara jest kwestią indywidualną dla każdego człowieka. Być może nie dopuszczą mnie do bierzmowania. Lecz jest to sakrament dojrzałości religijnej, a jak mam ją osiągnąć, skoro nikt nie tłumaczy mi, dlaczego dane stwierdzenie jest negowane przez kościół, tylko reagują na to krzykiem i brakiem zrozumienia?
LordAnayami Odpowiedz

Napisz do biskupa, co robi ksiądz, może go zmienią.

Odpowiedzi (3)
JoanJett Odpowiedz

Nie zrozum mnie źle, ale jeśli nie zgadzasz się z naukami kościoła to może po prostu nie podchodź do tego bierzmowania?
Ja nie mam i żyję :)

Odpowiedzi (21)
Zobacz więcej komentarzy (24)

#gSLCQ

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć kobiet, które przyłapały swojego faceta na zdradzie i po prostu wychodziły z pomieszczenia zalewając się łzami. Zawsze mówiłam, że gdyby to mnie spotkało takie coś, zrobiłabym karkołomną awanturę, leciałyby przekleństwa i fruwały talerze.

Wczoraj zastałam mojego faceta śpiącego w łóżku z inną kobietą.
I nie zrobiłam nic takiego.

Po prostu stałam.
Stałam i patrzyłam jak osoba, która jeszcze wczoraj mówiła mi, że mnie kocha, śpi wtulona w ciało innej kobiety, obejmując ją dokładnie tak samo jak zawsze obejmowała mnie.
Stałam i patrzyłam.
Moje ciało sparaliżowało. Moje serce pękło. Mój mózg nigdy nie usunie z pamięci tego obrazu.

Zastanówcie się dziesięć razy, zanim wyznacie komuś miłość, bo miłość wiąże się z nadzieją, a jak wiadomo nadzieja to najgorsze sk*rwysyństwo, jakie wylazło z puszki Pandory.
zakretas123 Odpowiedz

To straszne uczucie kiedy Twoje życie i serce rozpada się na milion kawałków. Naprawdę rozumiem znudzenie, wypalenie, zainteresowanie nową osobą. Ale powiedz to tej drugiej osobie. Zranisz ją, ale co najmniej nie zniszczysz życia. Miej jaja i bądź człowieku szczery.

Obito Odpowiedz

Ja nie rozumiem takich ludzi, którzy zdradzaja swoje drugie połówki. Czemu? Czemu by coś takiego robili?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#Q2LBU

Od jakiegoś czasu mieszkam z moją dziewczyną. Oboje studiujemy i pracujemy, mój skarb jest dopiero na pierwszym roku, ja za to w studiowaniu mam nieco doświadczenia. Kilka dni temu odwiedzili nas moi rodzice, są już trochę starsi, ale naprawdę wyluzowani, uwielbiają moją wybrankę serca.

Ponieważ pracuję do późna, dopiero w nocy jak wróciłem do domu powiedziałem, że jutro odwiedzą nas rodzice. Gdy obudziłem się rano (a była to niedziela, oboje wtedy nie pracujemy), mojej ukochanej nie było w łóżku, zdziwiony wstałem by jej poszukać, bo zazwyczaj w niedzielę lubi sobie trochę poleniuchować. Znalazłem ją w łazience, jak szorowała prysznic. W korytarzu stał odkurzacz i wiadro z mopem, a w kuchni w piekarniku piekł się indyk. Okazało się, że wstała o 5, umyła się, wypiła kawę, by o 6 wraz z otwarciem mięsnego kupić indyka, wróciła do domu, posprzątała wszędzie oprócz naszego pokoju, bo nie chciała mnie budzić. A rodzice chcieli tylko tak wpaść, zobaczyć jak nam się mieszka. Moja dziewczyna tak bardzo boi się, że zostanie oceniona, że usłyszy od moich rodziców negatywne komentarze na temat tego jak prowadzi dom, jak gotuje, w ogóle jaka jest. Bo jej rodzice tak robili. Nieważne jak wspaniale by się uczyła, jak smacznie by gotowała i jaką czystość by utrzymywała, to zawsze była krytykowana, obrażana i mieszana z błotem. Bywały dni, że nie jadła i nie spała, bo nauka i obowiązki w domu pod okiem rodziców były tak stresujące, że jej organizm nie dawał rady. I bardzo ją podziwiam, bo ona bardzo ich kocha. Nie chciała się wyprowadzać, bo mówiła, że nie chce sprawiać im przykrości, zawsze przyznawała im rację i zgadzała się ze wszystkim co mówili, mimo że doszczętnie niszczyli jej życie.

Nie ma morału, zwyczajnie: moja dziewczyna jest dla mnie bohaterem.
kalaluja Odpowiedz

Teraz twoja w tym głowa by prawić jej komplementy, podnieść jej samoocenę, bo dziewczyna taka to skarb tylko ona o tym nie wie

Obito Odpowiedz

Pomagaj jej w domu oraz spraw, żeby poczuła sie doceniona!

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie