#B3fiN

Spotykałam się kiedyś z chłopakiem, w domu którego żelazną ręką rządziła mamusia. Nieważne, że ktoś z domowników nie lubił np. ryżu, ona uwielbia, jest na obiad, masz zjeść i kropka. Podobnie było z potrawami, których nie znosiła. Nigdy ich nie robiła, nieistotne, że reszta przepadała. Nie pozwalała nawet przyrządzać tych dań komu innemu. Dobierała garderobę całej rodzinie, zajęcia dodatkowe, itp.

Mój ówczesny uznawał, że to idealny model rodziny... tylko że na odwrót. Próbował mi dyktować, co mam nosić, jak układać włosy i się malować, z kim się zadawać. Spokojne tłumaczenia, a potem kłótnie, nic nie dawały; próbowałam utrzymać ten związek, bo poza tym był naprawdę wartościowym facetem - niestety, nie docierało do niego, że para = kompromis, a nie poddaństwo. Odeszłam.

Próbował mnie przekonać, bym do niego wróciła, równo pięć lat, imając się różnych sposobów. W końcu dał dupie spokój.
Rok temu spotkaliśmy się ponownie na gruncie zawodowym. On żonaty, ja zamężna, rozmawiamy sobie na luzaku. Opowiada mi o swojej córce (bezimiennie), uważnie mnie obserwując. Ja gratuluję z uśmiechem, no bo co? On mówi, że nigdy nie czuł się tak szczęśliwy. Ja - taka sama reakcja.

Wtedy on pierdzielnął papierami w stół i wyszedł z wrzaskiem: "To powinnaś być Ty!"
Szokers.
Siedzę, trawiąc to co usłyszałam. A on się wraca: "Zapomniałem tabletu. Mam tam wszystkie zdjęcia mojej ******(córki)". I znów wychodzi.
Szokers nr 2. Nazwał córkę moim imieniem.
Nie ogarniam ludzi.
LubieKwiatki Odpowiedz

Nie ogarniam ludzi, nie mogą napisać jakiegoś losowego imienia tylko jakieś gwiazdki, inicjały albo w ogóle nie piszą...

Odpowiedzi (1)
feainnewed Odpowiedz

Chyba jednak nie dał dupie spokoju 😂

Zobacz więcej komentarzy (5)

#Oc9zl

Wyznanie o anonimowych ankietach przypomniało mi jeszcze czasy gimnazjum gdzie to dyrektorka dała wszystkim klasom oczywiście zupełnie anonimową ankietę, która dotyczyła zmian a mianowicie - co zmienilibyście w szkole? Jakieś 4 osoby napisały, że chciałyby zmienić dyrektorkę, co było słuszne, sama zaliczam się do tych osób.

Wtedy zaczęło się masowe zbieranie zeszytów "na ocenę" jak już zdołaliście się pewnie domyślić, dyrektorka porównywała pisma z ankiety do pisma z zeszytu i obleciała tak całą szkołę. Udało jej się znaleźć "sprawców" i wszyscy wylądowaliśmy na dywaniku. Puenty brak.
EeeMacarena Odpowiedz

Skoro miała tyle czasu, żeby porównywać pismo wszystkich uczniów, to chyba faktycznie nie była zbytnio zaangażowana w sprawy szkoły.

Lucyferka Odpowiedz

Dyrektorka chyba nie potrafiła przyjąć krytyki ;)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#PO74w

Opowiem wam moje dość krępujące wyznanie.
Z racji, że jestem osobą dość energiczną z genialnymi pomysłami, to postanowiłem się w upalny dzień ochłodzić. Wlazłem do lodówki - ale nie takiej w domu! Takiej do których się wkłada w prosektoriach zwłoki. :D
Piszę to całkowicie na poważnie. Tata pracuje w prosektorium.
Stella2511 Odpowiedz

Czemu krępujące skoro wygląda na to, że jesteś z tego częściowo dumny? :)

Lucyferka Odpowiedz

I co? Ochłodziłeś się? Jak ci się w niej podobało? :D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#MBEbz

Historia ta wydarzyła się jakieś 12 lat temu jak byłem małym chłopcem. Bawiłem się na podwórku obok domu, bawiąc się w najlepsze wpadłem na genialny pomysł, aby udać się do stodoły, w której znalazłem zapałki. Wiadomo jak się zabawa skończyła.

W tym czasie w okolicy grasował podpalacz, a że to dosyć mała miejscowość każdy kojarzył tego chłopaka, że jest z nim coś nie tak na tym punkcie. Więc jako sprytny gówniak zrzuciłem winę na niego dodając, że widziałem jak ucieka.

Facet przyznał się do tego, że to on zjarał mi tą stodołę i poszedł siedzieć do czubkowa. Nikomu o tym jeszcze nie powiedziałem.
Celestyna24 Odpowiedz

Pewnie tyle rzeczy podpalił ze juz nawet nie pamiętał ze to nie on był

Odpowiedzi (3)
kapelusz Odpowiedz

Poniekąd dobrzr, skoro był podpalaczem. Jakby został na wolności, następne co podpalił to mógł być budynek z człowiekiem w środku.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#XQt8h

Kiedy byłem mały, mój tata nigdy mnie nie uderzył. Zawsze ze mną rozmawiał, jeżeli źle postąpiłem i tłumaczył dlaczego. Byłem cichym dzieckiem, jednakże potrafiłem "zajść za skórę". W wieku 6 lat bawiłem się dużymi plastikowymi klockami, które łatwo można było połamać. Nie lubiłem ich sprzątać po zabawie. Wielokrotnie je pozostawiałem na podłodze.

Nie reagowałem najpierw na prośby, ostrzeżenia i tłumaczenia rodziców, że pozostawianie klocków ma podłodze jest niebezpieczne, więc tata postanowił udzielić mi lekcji przyprowadzającej do porządku. Kiedy skończyłem się bawić, przyszedł do pokoju i powiedział, żebym posprzątał.

Jak się domyślacie, nie zamierzałem tego zrobić. Tata zaczął liczyć na ręce do trzech. Najpierw kciuk - nic, następnie pokazał palec wskazujący - nic, i dołożył palec środkowy - kilka klocków zostało połamanych w wyniku nadepnięcia. Oczywiście zadziałało to na mnie i natychmiast posprzątałem. Od tamtego czasu, kiedy rozmowa nie pomagała, mój tata zaczął wykorzystywać stworzony przez siebie system pokazywania palców. Dzisiaj ten system został mi przypomniany (po wielu latach niestosowania).

Zacząłem się dzisiaj śmiać z ojca (nieobraźliwie), co doprowadziło go dzisiaj do zakłopotania, a wręcz zdenerwowania. Mówił, żebym przestał, co nie przynosiło rezultatu. Najpierw kciuk - brak reakcji, palec wskazujący - CISZA. Po kilku sekundach zaczęliśmy się razem śmiać. Dziękuję tacie, że wynalazł na ujarzmienie mnie taki sposób! :D
izzis Odpowiedz

Fajny tata :)

mlody123 Odpowiedz

Liczę do trzech i ma być cisza ! :D

Zobacz więcej komentarzy (7)

#JImou

Moja mama jest gospodynią domową. Nie zajmuje się tylko naszym domem, ale przychodzi także do innych rodzin i sprząta. Nie wynika to z przymusu, po prostu jest perfekcjonistką i czyszczenie sprawia jej ogromną przyjemność.

To także otwarta na nowości osoba. Z racji tego, że w niektóre dni siedzi cały czas w domu, postanowiłem pokazać jej najlepszy zabijacz czasu, jaki ludzkość wynalazła: Internet.
Krok po kroku, przez pocztę internetową i Fejsbuka doszło do... Memów. Mama początkowo nie rozumiała sensu ich istnienia, ale z czasem zaczęły ją bawić i później niejednokrotnie widziałem ją oglądającą różnie kompilacje.

W czwartki mama zawsze wychodziła do państwa Iksińskich, pojawiała się tam o 15, a sprzątanie zajmowało jej około półtorej godziny.
I właśnie pewnego czwartku, wiedząc, że jestem sam w domu, postanowiłem rozluźnić się i oddałem się rozkoszom onanizacji przy pomocy masturbatora, który przyszedł do mnie w szarej paczuszce kilka dni przedtem.
Dla podkręcenia nastroju włączyłem sobie jakieś niszowe porno i swobodnie puściłem na maksymalnej głośności na słuchawkach.
Zabawiałem się tak przez dłuższą chwilę i kiedy już kończyłem... Oczywiście. Otwarły się drzwi od pokoju. Moja rodzicielka ujrzała, jak jej niedoszłe wnuki wystrzeliwują w powietrze (poniosło mnie i nie miałem chusteczek) przy akompaniamencie jęków dwóch Azjatek... I stała w progu, nie wiedząc, jak zareagować.

Okazało się później, że pani Iksińska wysprzątała poprzedniego dnia mieszkanie, gdyż miała gości, więc mama miała połowę mniej do roboty.

Po kilkunastu sekundach milczenia z kamienną twarzą powiedziała: "Co się zobaczyło, już się nie odbaczy" i wyszła.
To była chyba najbardziej upokarzająca chwila w moim życiu, ale przynajmniej nie mogę mamie odmówić poczucia humoru...

Wieczorem wysłała mi na Messengerze oczu kąpiel.
Cóż...
qwerty222 Odpowiedz

Jeśli używa aktualnych memes to nie widzę problemu

witciu1 Odpowiedz

Wytłumaczyłby mi ktoś przedostatnie zdanie?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#BMt8p

Kiedy byłem mały i jechałem autobusem z babcią bardzo chciałem ustąpić miejsca jakiejś starszej Pani, bo chciałem być dobrym dzieckiem po prostu, okazja jednak się nie przytrafiła.

Więc następnym razem gdy wiedziałem że mam w planie podróż autobusem, bojąc się, że znowu nie będę miał okazji ustąpić miejsca, napisałem na kawałku kartonu: 'To miejsce jest zajęte dla starszej Pani przez Jerry'ego' i zostawiłem tą kartkę na siedzeniu jak wysiadałem…
Chciałbym zobaczyć minę kierowcy. 😂
Alice2211 Odpowiedz

A kierowca z wrażenia wstał i zaczął klaskać👏

Przytulmnie Odpowiedz

Kto to Jerry?Nie znam gościa

Odpowiedzi (1)

#3maiZ

20 lat żyłam w błędzie. Dzięki uprzejmej Pani z pewnej pomarańczowej sieci komórkowej za uświadomienie.

Otóż całe życie myślałam, że telefon na kartę normalnie doładowuję się tymi kodami wszędzie dostępnymi. Od około 13 - 14 roku życia miałam pierwszy telefon na kartę, który rodzice wzięli mi na umowę. Ostatnio słyszałam o fajnych i korzystnych promocjach w abonamencie więc udałam się do najbliższego salonu sieci innej niż miałam dotychczas. Wybrałam telefon, wybrałam ofertę więc zostały już tylko formalności.

Między mną a Panią wywiązała się taka oto rozmowa:
Pani: Numer przenosimy czy chciałaby Pani nową kartę z nowym numerem?
Ja: Poproszę nowy numer, ale karty nie potrzebuję.
Pani: Jak to karty Pani nie potrzebuje ?
Ja: Przecież to na abonament, telefon na kartę to telefon na kartę, a w abonamencie nie potrzebna jest karta w telefonie prawda?

Mina tej kobiety była bezcenna, nigdy się tak nie uśmiała, chociaż zachowała się profesjonalnie i najpierw wytłumaczyła mi wszystko jak krowie na miedzy.

Wierzcie mi, chyba nigdy nie spaliłam takiego buraka. Rodzice w wielu sprawach ze mną rozmawiali, dużo tłumaczyli, ale chyba nigdy nie pomyśleli, że muszą tłumaczyć nastoletniej mnie jak działa telefon ! :)
zwyklyniezwykly Odpowiedz

Ja sie kiedyś obraziłem na rodziców bo nie chcieli mi kupić telefonu, a przecież za złotówke był tylko... Wtedy dowiedziałem się, że oprócz ceny telefonu trzeba jeszcze płacić abonament :(

Odpowiedzi (1)
doznudzenia Odpowiedz

Ty dalej tego nie ogarniasz chyba...

Zobacz więcej komentarzy (4)

#OHdIb

Hej wszystkim! Może nie jest to wyznanie na miarę anonimowych, ale muszę się z kimś tym podzielić.

We wrześniu idę do drugiej klasy technikum. Szkoła do której uczęszczam jest męska, zresztą moja profesja również, bo wybrałam kierunek budowlany. Zawsze dobrze się uczyłam, a po pierwszej klasie technikum miałam jedną z lepszych świadectw w szkole ze średnią powyżej 5,3. Z zajęć zawodowych mam większy zasób wiedzy niż reszta chłopaków z mojej klasy, ale mnie to po prostu interesuje i swoją przyszłość również wiążę z tym zawodem w mniejszym lub większym stopniu.

Cały problem tkwi w tym, że wszyscy moi znajomi spoza tej szkoły myślą, że jestem "łatwa", daję każdemu i jestem stereotypową dziewczyną z erasmusa, a moja rodzina nie wierzy w to, że coś w życiu osiągnę z tytułem technika budowlańca. Moim jedynym wsparciem jest mój chłopak i przyjaciółka, którzy naprawdę widzą, że mi na tym zależy, bo chcieli to zauważyć i chcą mojego szczęścia.

Czy naprawdę żadna dziewczyna nie może być dobra w męskim fachu? Czy od razu staje się wtedy wyrzutkiem społeczeństwa?
Katalayah Odpowiedz

Wylej się na nich i rób to, co lubisz 😉

Odpowiedzi (1)
veracruz Odpowiedz

Ja też byłam jedna w klasie z 33 chłopakami.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#jchla

Lubię gotować, nawet dobrze mi to wychodzi (tak mi się wydaje), ale mam jeden problem. Nienawidzę gotować dla kogoś. Za każdym razem jak zrobię coś dobrego dla mojego faceta czy dla kogoś z rodziny, to mam wrażenie, że wszyscy chwalą moje dania żeby nie było mi smutno, tak z litości.
Pichos Odpowiedz

Swego czasu też się przyjmowała i stresowałam gotując dla mojego faceta, bo mamusia nauczyła go, że do jedzenia zawsze ma podane to co chce i tak jak w danym momencie ma ochotę więc bałam się że nie sprostam tego wymaganiom. Ostatnio powiedziałam dość i albo je tak jak ja ugotuje albo niech sam sobie robi jedzenie.

gitarzystka Odpowiedz

Wydaje mi się, że problem nie leży w gotowaniu, tylko w niskim poczuciu własnej wartości i swoich umiejętności.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie