#5mzFx

Stało się to ponad rok temu, jednak do tej pory nie potrafię się z tym uporać. To był ciężki czas, razem z chłopakiem przeżywaliśmy coś w rodzaju kryzysu. Może dlatego nie przywiązałam zbytnio uwagi do przedłużającego się "okresu", tym bardziej że nie były to wielkie krwawienia. Jednak w końcu, po ponad 2 tygodniach oprzytomniałam: "no bo ile to może lecieć?" Zapisałam się na wizytę, termin był dopiero na za ok. miesiąc.

Któregoś ranka zrobiłam test, pozytywny. W pierwszej minucie radość: "o kurcze, będę mamą", a po chwili strach. Godzinę później byłam już w drodze do lekarza, udało się załatwić wizytę "na już". Lekarka była w podłym nastroju, bo dużo pacjentek i jeszcze "dodatkowe". Z racji tego, że jestem osobą raczej nieśmiałą w stosunku do "obcych", nie zdobyłam się na poinformowanie jej o pozytywnym teście, przyznałam się do przedłużającego się okresu. Zaprosiła mnie na badanie. Do dziś w mojej głowie siedzą jej słowa: "nic tu nie ma". Zadawała mi mnóstwo pytań, czy robiłam test, czy coś mnie bolało, itp. Nie wiem dlaczego nie powiedziałam jej prawdy. Czułam, że chcę stamtąd jak najszybciej wyjść. Zapisała mi jakieś leki przeciwzapalne. I to by było na tyle.

Przez kilka dni było mi może trochę smutno, jednak bardzo szybko przestałam o tym myśleć. Chłopakowi powiedziałam, że to jakieś zapalenie. Sama chyba też przyjęłam taką wersję, prawdziwej nie chciałam. Żyłam jak gdyby nigdy nic.

Wszystko pękło jakieś 3 miesiące później. Po którejś kłótni z chłopakiem poczułam się tak bardzo bezsilna. Wybuchłam płaczem, on nie spodziewał się raczej aż takiej reakcji. Chciałam to z siebie wyrzucić, choć z trudem mi to przeszło przez gardło.

Oprócz niego do tej pory nie wie nikt. Próbuję to wyrzucić ze swojej pamięci, ale im bardziej próbuję zapomnieć, tym wraca wszystko i boli jeszcze bardziej. Bardzo często śni mi się malutkie dziecko, a w głowie ciągle huczą słowa: "nic tu nie ma". A ja wiem, że było. Źle się wtedy czułam i był taki dzień, w którym było mi bardzo słabo, duszno, mdliło mnie. Potem zaczęło się krwawienie, a ja zwaliłam to oraz złe samopoczucie na "okres".

Czuję się taka pusta w środku. Bywają dni, gdy wszystko traci dla mnie sens, gdy nie mam siły podnieść się z łóżka. Mam wrażenie, że to zdarzenie odebrało mi radość, tą szczerą, bo udawać że wszystko jest dobrze umiem doskonale.
Od tamtego czasu marzę o dziecku. Uwielbiam widok malutkich dzieci, zabawę z nimi, ich uśmiech, malutkie rączki i nóżki. Wyobrażam sobie, jak by to było, gdyby się jednak udało. Móc je przytulić, kochać, troszczyć się i patrzeć jak rośnie. A potem jest wielki smutek i żal, bo tęsknię za tym uczuciem, które trwało zbyt krótko: "będę mamą".
Niktnicnie Odpowiedz

Poczytaj sobie o poronieniach w pierwszych tygodniach ciąży. To normalne, od początku dziejów kobiety miały poronienia o których nawet nie wiedziały. Rozumiem, że jest Ci ciężko, dlatego porozmawiaj z chłopakiem. Jeszcze będziesz w ciąży, ale nic na siłę, powodzenia :)

milA00

Dokładnie. Ja byłam w 3 tygodniu ciazy o czym wiedziałam i zaczęłam krwawic, mąż mnie zawiózł pędem do szpitala, lekarz mnie zbadał i powiedział wprost, ze to dopiero 3 tydzien i ze bardzo czesto sie zdarza tak, ze kobiety nawet w tak wczesnym okresie ciazy nie wiedza o tym i maja poronienia o ktorych nawet nie zdawaly sobie pojecia. Powiedział mi wprost, ze jak chce mogę zostać na oddziale, ale jak mam poronic to oni tu cudów nie zdzialaja. Na szczęście nie zdecydowałam się tam zostać bo jak się na drugi dzien okazało po wizycie u mojego lekarza prowadzacego miałam krwiaka,którego na szpitalnym sprzęcie w ogóle nie było widać. Dostałam leki i wszystko się dobrze zakończyło.

rebeka13 Odpowiedz

Zabrzmi to okropnie ale (jeśli naprawdę było poronienie a nie problem zdrowotny) to oznacza tylko, że twoje dziecko niestety było słabe. Nie poradziłoby sobie.
Wiem, że moje słowa są straszne a ty Autorko i tak już strasznie cierpisz.
Pomysł sobie tak: twój organizm najprawdopodobniej uratował twoje nienarodzone dziecko przed życiem w cierpieniu i chorobie.

Cotusiedzieje

Dokładnie. Natura wie co robi.

tramwajowe

Z liceum z biologii pamietam, że ponad 50% zapłodnień kończy się poronieniem w ciągu 3 tygodni. Kobiety biorą to za obfity lub spóźniony okres i nie wiedzą że były w ciąży. Natura wie co robi.

ApoteozaCzasuZabaw Odpowiedz

Poronienie samoistne. Dziecko było albo za słabe, albo poważnie chore. I tak by nie miało żadnych szans na przeżycie, dlatego doszło do poronienia. Wiem, że jest Ci ciężko. Ale nie było w tym żadnej Twojej winy, tak się po prostu zdarza bardzo często. Nawet jakbyś od razu poszła do lekarza to na początkowym etapie ciąży praktycznie nie ma szans na utrzymanie takiej ciąży, gdy już pojawiło się krwawienie.

arnie Odpowiedz

nie powinnaś się obwiniać. Nie wiem czy to coś zmieni, ale poronienia to częsta sprawa. nawet 10% w początkowym okresie

rebeka13

Samoistne poronienia zdarzają się u ok 10% stwierdzonych ciąż. Zdarzają się u ok 30% wszystkich ciąż, tylko większość tych kobiet nie zdaje sobie sprawy z ciąży aż do poronienia.

Losos Odpowiedz

Możliwe jest też to że po prostu test był wadliwy. Banalne ale może prawdziwe.

Jio

Test ciążowy z wynikiem pozytywnym nigdy się nie myli. Może pomylić się
tylko jeślii chodzi o wynik negatywny.

Cotusiedzieje

@Jio ma rację, niemal nie zdarzają się sytuacje kiedy test wychodzi fałszywie dodatni.

veriki

Bogu dzięki jednak się zdarzają. Kiedyś spóźniał mi się okres, test wyszedł dodatni, co w tym momencie było dla mnie "końcem świata", bo początek studiów dopiero, itd. dla pewności poleciałam po kilka innych i każdy następny był negatywny, więc jednak się myli.

Jio

@Veriki poczytaj sobie o działaniu testu ciążowego.

veriki

Znam działanie testu ciążowego. I uprzedzę, to nie była również żadna choroba. Test po prostu wskazał zły wynik.

Arszenik Odpowiedz

Mnie trochę dziwi to, że aż tak Cię to załamało. Tzn. bardzo Ci współczuję, ale tak jak napisano niżej - poronienia w pierwszych tygodniach ciąży są częste. Trzymaj się:)

Cotusiedzieje

Moja znajoma poroniła w 6 tygodniu, przeżywała to strasznie, aż byłam zdziwiona... Moje podejście do wczesnych poronień jest bardzo rzeczowe, tzn że widocznie tak jest lepiej, dziecko byłoby ciężko chore, nie przeżyłoby całej ciąży itp. Jednak każdy przeżywa to inaczej...

CzarnaSowa Odpowiedz

Moja biedna dziewczyno, tak bardzo cie rozumiem... No i niestety nie mam dobrych wieści. U mnie minęło 16 lat, mam już dwoje dzieciaków, ale nadal zdarza mi się myśleć o tym pierwszym, nienarodzonym, już nie boli aż tak bardzo, ale żal zawsze zostaje... Poszukaj dobrego psychologa, ja bardzo żałuję że nie skorzystałam wtedy z pomocy specjalisty.

madsy2 Odpowiedz

Gdzieś czytałam żeby zrobić sobie taki symboliczny pogrzeb dziecka, że to pomaga się z nim rozstać. Możesz zamówić msze za duszę tego dziecka albo dziecka albo jeśli nie chcesz nikomu mówić to można zamówić intencje "własną" i wtedy nikt nie wie. Na pewno jest ci trudno, ale pewnie jesteś jeszcze młoda, więc ciesz się życiem, bo dziecko naprawdę wszystko zmienia. Stwórz warunki (slub, mieszkanie) dla przyszłego dzieciątka i wtedy zaproś je do swojego życia. I wyplacz się, wyżal mamie, siostrze, przyjaciółce, bo byłaś w ciąży, mialas dziecko i pamiętasz o nim, nie spychchaj go w nieistnienie.

DreamMaker Odpowiedz

Poroniłam wczesną ciążę. Trafiłam do szpitala, ginekolog powiedział, że obecnie jedna na dwie ciąże kończy się poronieniem. Przebywając na oddziale, naprawde zobaczyłam dużo i otworzono mi oczy. Poronienie samoistne następuje najczęściej, gdy płód posiada jakąś wadę genetyczną, uniemożliwiającą dalszy rozwoj. Takie poronienie we wczesnym etapie nie jest takie bolesne, jak gdybys autorko przywiązala sie do tego dziecka, nosiłabyś w sobie kilka miesięcy i musiała wtedy pogodzić się z jego śmiercią. Ja sobie tak to tłumaczyłam i bardzo mi to pomogło

Takaprawdaserio Odpowiedz

Autorko poboli i przestanie ale twoje zachowanie jest normalne , straciłam dzidziusia dwa lata temu , rok temu urodziłam kolejne dziecko ale w pamięci będę mieć mojego maluszka do końca moich dni i bywają takie dni że strasznie za nim tęsknię , chce ci tylko powiedzieć że dasz radę , któregoś dnia przestanie to tak boleć , trzymaj się

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie