#9y1sl

Trzy lata temu szłam do galerii handlowej w Warszawie. To było w centrum, więc jak to w centrum, zawsze masa ludzi wszędzie się plącze. Idąc chodnikiem patrzyłam na ekran telefonu, nie zwracałam właściwie uwagi na innych, dopóki nie zaczęłam się zbliżać do przejścia dla pieszych. Potem znów zwróciłam wzrok na telefon, ale poczułam, że muszę jeszcze raz spojrzeć. I wtedy zobaczyłam kobietę i mężczyznę stojących na trawniku, tuż obok chodnika. W sumie normalna rzecz, każdy może stać gdzie chce. Tyle że oni stali w odległości od siebie i po prostu obserwowali ludzi. Oboje mieli okulary przeciwsłoneczne. W pewnym momencie, gdy miałam przechodzić obok nich, facet spojrzał na kobietę i ona kiwnęła do niego głową. I właśnie wtedy wszedł na chodnik i zaczął za mną iść.

Słyszałam już wcześniej od znajomej, że podobno tak działają złodzieje. Wybierają ofiarę, podążają za nią, po czym znienacka wyrywają torebkę albo plecak lub też przecinają paski w torebkach. Natychmiast schowałam telefon do torebki i trzymając ją kurczowo przy ciele przyspieszyłam kroku, dzięki czemu zdążyłam przejść na zielonym świetle. A gość został po drugiej stronie ulicy. Trochę się bałam potem wracać, ale ostatecznie wmieszałam się w tłum i poszłam inną drogą.

Przechodząc obok jakichś dwóch dziewczyn, które stały przy metrze przy koszu i paliły, usłyszałam, że podobno godzinę wcześniej facet wyrwał kobiecie torebkę i uciekł.

Już wcześniej miałam czasami takie momenty, że intuicja podpowiedziała, bym coś zrobiła i to mi pomagało. Chyba w tamtym przypadku też zadziałała.
Nie będę w sumie tu pisać rad dla innych, więc powiem tylko jedno - uważajcie na siebie :)
Postac Odpowiedz

"Nie będę tu pisać rad (...) uważajcie na siebie". W jednym zdaniu sobie zaprzeczyć to już wysoki poziom.

Dobrodziej

Akurat to miłe zaprzeczenie.
Autorko Twoje czujne oko oraz prawidłowa nieufność do obcych na ulicy uratowała Twoją torebkę :) szacunek, oby więcej takich Kobiet :)

Niezywa

Nikt nie musi uważać jak nie chce.

szinigami Odpowiedz

Skąd pewność, że chodziło o tego samego faceta? W centrach dużych miast na pewno działa więcej złodziei niż jeden. Pomijając już fakt, że nie wiadomo, czy ta osoba nim w ogóle była.

Doge2 Odpowiedz

Nie cierpię tego e-zombie bydła, które z nosem w telefonie lezie jak chce, ignorując wszystkich dookoła. Kiedyś cię spotka, święta krowo, i tylko siebie będziesz mogła winić.

Koga

A to już nie można na chwilę spojrzeć na telefon?

Ween2 Odpowiedz

W sumie to chyba każdy mógł mieć taką sytuację. Sam kiedyś szedłem w moim rodzinnym mieście chodnikiem i akurat pisałem smsa do mojej przyjaciółki. I też nagle jakiś gość zaczął za mną iść. Ale chyba odpuścił kiedy dotarłem pod bar, gdzie czekała na mnie przyjaciółka i jej chłopak. Autorka też nigdzie nie napisała, że to był ten sam gość, który ją śledził więc nie wiem po co się przyczepiać do takich szczegółów. Poza tym chyba każdy dzisiaj chodzi z telefonem wszędzie więc to nie jest coś dziwnego, że akurat się w niego patrzysz kiedy gdzieś idziesz 🤷‍♀️

Vito857 Odpowiedz

A bo to jeden złodziej w Warszawie jest...

Sneha1 Odpowiedz

Tak było, potwierdzone info.

Dogo Odpowiedz

tak było, byłam tym facetem w okularach

Bidford Odpowiedz

"Nie będę w sumie tu pisać rad dla innych, więc powiem tylko jedno - uważajcie na siebie :)" i chodźcie, tak jak ja, z nosami w telefonach.

whateva Odpowiedz

Na policję z tym, a nie na anonimowe.

Lipcowa

I co powie? Panie policjancie, mężczyzna w okularach na mnie popatrzył, a potem chciał przejść na światłach, ale nie zdążył?

Dodaj anonimowe wyznanie