#AZWWd

Mam 24 lata, własny mały biznes i ukochanego, z którym jestem już od 7 lat. Jest przystojny, wysportowany, ma boskie ciało. Ja też jestem zadbana, szczupła, regularnie odwiedzam siłownię. Mamy bardzo udane życie seksualne. A jednak jest coś, co mnie samą zadziwia.

Od jakiegoś czasu do mojej pracy przychodzi regularnie pewien facet, Kamil. Jest ode mnie 25 lat starszy, ma wielki piwny brzuch, szparę między zębami, ogólnie jest średnio zadbany (nie, że śmierdzi, ale ogólnie mógłby wziąć się za siebie), oprócz tego nie ma wykształcenia, pracuje fizycznie i nie grzeszy inteligencją. Czasami jak coś powie, to uszy krwawią. Taki prosty chłop, samotny, jednocześnie z niesamowicie wysokim ego. I ten Kamil jakiś czas temu postanowił zaprosić mnie na obiad. Ja mu grzecznie odmówiłam, bo nie jestem zainteresowana, mam swojego mężczyznę. A nawet jeśli bym nie miała, to nie umówiłabym się z facetem w wieku mojego ojca. Kamil kilka razy ponawiał propozycję, jednak nic nie wskórał. Kilka razy napomknął, że fajna ze mnie dziewczyna, ładna i jeżeli kogoś mam, to zajebiście mu zazdrości. Ja mu mówiłam, że takim gadaniem nic nie zmieni, więc żeby dał sobie spokój. Dał spokój. A ja wtedy zaczęłam fantazjować o nim i o naszym seksie.

Kiedyś w nocy śniło mi się ostre rżnięcie z nim. Obudziłam się cała mokra i niesamowicie podniecona. Uświadomiłam sobie wtedy, że te jego fizyczne wady tak naprawdę mnie kręcą. Ten jego wielki brzuch, bujne owłosienie (to mi się tylko przyśniło, mogę się domyślać) i ogólne zapuszczenie. Nie myślę o nim nigdy, kiedy kocham się ze swoim partnerem, ale kiedy dogadzam sobie sama, albo Kamil odwiedza mnie w pracy, automatycznie staje mi przed oczami to jak mnie posuwa od tyłu. Wstyd mi.
Igraszka Odpowiedz

To tylko fantazja i ciekawość

niechcedorastac Odpowiedz

Dzięki Bogu, że miałam okazję zaspokoić taka swoją ciekawość. Znałam gościa od lat, przystojny itp itd i od zawsze mi się podobał. Tak się potoczyły nasze drogi, że było dane nam się spiknac. W fantazjach było nieziemsko, cud-miod. W rzeczywistości? Szkoda słów... I od tego momentu przestałam fantazjowac. Bo fantazja nijak nie pokrywa się z rzeczywistością ^^

bazienka Odpowiedz

1. co wy macie do diastemy?
2. pewnie skonczyloby sie tak, ze rzucilby cie na lozko zaspokoil sie, odwrocil sie dupskiem i poszedl spac

WprawoPatrz Odpowiedz

Oj ty zbereźnico, grzeszysz ! ;)

pterodaktyyl

Szataaan

potylikaBP Odpowiedz

czyli twoją guilty pleasure jest fakt, że lubisz zapuszczone miśki :P

ogienek Odpowiedz

Każdy ptaszek musi mieć swój daszek.
Pod dużym kamieniem duża ryba.

zimnyprysznic Odpowiedz

Freud by chyba stwierdził, ze jednak z twoim w sprawach seksu nie jest Ci idealnie.

Skladanyrower Odpowiedz

Nie szkodzi sprawdzić czy to tylko wyobraźnia

GoMiNam Odpowiedz

Jest od Ciebie 25 lat starszy i mówisz o nim i do niego po imieniu?
Ja bym się czuła co najmniej niezręcznie. Mój kierownik (osoba starsza ode mnie o jakieś 6-7 lat) na wstępie powiedział, że chce, aby mówić do niego po imieniu. Jedyna nie mówię. Stosuję formę jaką należy stosować w pracy "Panie kierowniku". Jako jedyna w dziale, bo są osoby młodsze ode mnie i mówią po imieniu, a ja jednak uważam, że nie wypada. Z innych działów osoby, które są ode mnie starsze - również per Pani / per Pan, nawet jeśli sugerują przejście na "per Ty". Mnie mogą mówić po imieniu, jestem za młoda, aby mówić do mnie "per Pani", ale w pracy - bądźmy profesjonalistami.

A fantazje... Jak fantazje. Każdy jakieś ma. ;-)

Autorka24

Tak, mówimy do siebie po imieniu. Z wieloma klientami jestem na "ty" i nie rozumiem tych śmiesznych konwenansów. Więc proszę, nie zarzucaj mi, że jestem nieprofesjonalna. Moi podwładni też są ze mną na "ty" i nie uważam tego za brak profesjonalizmu.

GoMiNam

Tylko że ja się czuję niezręcznie i mi jest głupio. Nie wyobrażam sobie, abym do kogoś starszego albo do przełożonego mówiła na "per Ty". W porównaniu z nimi jestem gówniarzem (a sama dobijam do 30stki powoli).
Osoby, które prosiły o przejście na "per Ty", dowiedziały się, że tego nie zrobię, ponieważ nie jestem w stanie tak się do nich zwracać. I o dziwo - uszanowały. Do mnie mówi każdy po imieniu, bo nie wyobrażam sobie, aby osoba starsza do mnie mówiła na "per Pani", ale ja akurat zostałam wychowana w ten sposób, że jedyną osobą ode mnie starszą, do której zwrócę się po imieniu to moja Mama.

A do klienta tym bardziej - chyba by mnie wywalili z pracy, ale bądźmy szczerzy - urzędy rządzą się swoimi prawami.

Autorka24

GoMiNam - nie uważam, że mówienie na "ty" do kogoś, kto sam to zaproponował jest brakiem szacunku do tej osoby. Może ty masz jakieś opory w urzędzie i ok - ja to szanuję. Ja prowadzę miejsce, które nie jest że się tak wyrażę tak sztywne jak urząd - u nas panuje luźna, swobodna atmosfera. "Do mnie mówi każdy po imieniu, bo nie wyobrażam sobie, aby osoba starsza do mnie mówiła na "per Pani"" - jeżeli nie masz z tym problemu to ok. Ja za to nie wyobrażam sobie godzić się na to, żeby ktokolwiek (nawet człowiek w wieku mojego dziadka) zwracał się do mnie na "ty" (albo co gorsza "dziecko", "dziewczynko", itp - a takie odzywki też miały miejsce) jeżeli ja do niego mówię per "pan". Każdą osobę, która sobie pozwalała, bo jej się zdawało, że jak jestem młodsza, to może sobie mówić do mnie jak chce - grzecznie, ale stanowczo upominałam.

Kezia

u mnie w pracy była polityka że wszyscy mówią do siebie na Ty nie ważne czy do kolega z pracy czy szef i ile kto ma lat tak było przyjęte żeby nie wprowadzać spiętej atmosfery , i nikt nie miał tym problemu

nata

Od 16 roku życia udzielam się w pewnej organizacji i praktycznie od początku jestem na ty z większością współczłonków (aktualnie ze wszystkimi w wieku jakoś do 60 lat, starsi i tak udzielają się sporadycznie). Uważam, że to bardzo ułatwia współpracę i tworzy miłą atmosferę.

zimnyprysznic

chyba w całej Europie mówi się per ty. W wielu firmach jest zasada mówienia per ty wszystkim , włącznie z prezesem i i nnymi członkami zarządu. U mnie w rodzinie ciotkom, wujkom , rodzicom mówimy per ty. Poza 103 letnia babcią. Mówienie sobie po imieniu nie musi oznaczać braku szacunku. W pracy poza najbliższymi koleżankami nie mówimy zdrobnieniami ,np. Piotrze a nie Piotrku .

nata

Bycie na ty z ciotkami i wujkami jest dla mnie całkowicie normalne. Zdziwiłam się, że moja koleżanka mówi do babć i cioć "babciu, niech babcia". Chyba, że miałeś na myśli mówienie po imieniu.

Dodaj anonimowe wyznanie