#DkRin

Miałem może szesnaście lat (a to znaczy, że minęły już ze cztery dekady).

Lato, gorąco jak w piecu, ojciec w pewnym momencie wstaje z trawy i oświadcza, że idzie się przejść po wsi. Pół godziny później wraca z "wujkiem" i wołają mnie, że trzeba by pustaka przerzucić wujkowi poza teren.
Co prawda wujek żadnego pustaka na terenie nie ma, ale co tam, polazłem.

Idziemy, ale skręcamy pod las, a tam już w przepływającej rzeczce chłodzi się wódka.
No to co tam, przecież trochę napić się można. Wujek wlał w siebie ze trzy butelki i padł, ojciec jakąś jedną, ale dobrze się trzymał, a ja tylko uszczknąłem, ale pamiętam, zrobiło mi się wesoło. Potem z ojcem wujka zostawiliśmy (w cieniu, żeby nie było) i zaczęliśmy wracać. Przechodzimy obok domu innych "wujków", a ci już wołają do nas przez okno. A przecież odmówić nie wypada...

Stamtąd wyszliśmy już uchachani całkowicie. Mi się dwoiło i troiło w oczach, a ojciec aż pogubił buty. W pewnym momencie zaczepił nas jeszcze inny "wujek" i ojciec poszedł z nim, a ja stwierdziłem, że mi wystarczy. Byłem już prawie że pod domem, kiedy zawołała mnie "ciotka" z naprzeciwka, żeby jej drabinę przenieść. A była to drabina taka stara, ciężka i całkowicie metalowa. Oczywiście damie w potrzebie odmówić nie wypada. Tak samo jak nie wypada potem odmówić domowej naleweczki ofiarowanej w podzięce.
Tak więc od ciotki wylazłem już prawie że na czworaka.

Potem film na chwilę się urwał, a następnie byłem już pod jedynym we wsi sklepem i piłem ze swoim kolegą (rówieśnik, jeden z niewielu we wsi) oraz bratem jego ojca.
Ogólnie, z tego co mi wiadomo, odstawili mnie potem pod samą furtkę. Co nie znaczy, że trafiłem do domu, bo nie, nie trafiłem.

Nie wiem co sobie ubzdurałem, ale doczołgałem się z powrotem do lasku i razem z wujkiem, który już nieco się "ostudził", stwierdziliśmy, że pójdziemy na ryby, co skończyło się na tym, że piliśmy wstrętne, ciepłe piwo u niego w szopie.

Potem okazało się, że ojciec mnie po całej wsi szuka i mieliśmy wrócić o domu, ale on stwierdził, że jak nas matula zobaczy, to nam nogi z dup powyrywa (wtedy wydawało się to być dość realną groźbą), więc poszliśmy na stary tartak i tam wykończyliśmy we dwóch jeszcze jedną butelkę już sam nawet nie wiem czego. Potem zasnęliśmy, ja pod stołem, on na wpół siedząc przy ścianie.

Do domu wróciłem dopiero następnego dnia i to wciąż w stanie ubzdryngolenia, po czym walnąłem się na łóżko i przespałem kolejną dobę.

To był ostatni raz, jak piłem cokolwiek z procentami w całym swoim życiu.

A piszę tu o tym, ponieważ ostatnia osoba, która znała tę historię, zmarła dwa dni temu. Synowi tego nie opowiem, bo od dzieciaka był przeciwnikiem jakiegokolwiek picia, a wnuczce nie dość, że nie wypada, to jest jeszcze za mała, by cokolwiek zrozumieć.

Pozdrawiam.
PaniPanda Odpowiedz

Mocne. Dobre i anonimowe.
Aż nie wiem, co powiedzieć

Eldoshit25 Odpowiedz

W końcu długie wyznanie które się przyjemnie czyta, ciekawa historia👌

PrawieTakSamo

Czy ja wiem, czy przyjemnie? Na pewno anonimowe.

Waniliowabeza Odpowiedz

I to wszystko przez pustaka...

bazienka

juz myslalam ze tym "pustakiem" okaze sie wujek po piciu

Jarucha Odpowiedz

Właśnie przez takie przygody polscy pięćdziesięcioletni mężczyźni są już zazwyczaj schorowani i umierają na to chińskie gówno, podczas gdy w innych krajach średnia wieku zmarłych to ponad 80 lat.

KoalaSzara

Umierają na to chińskie gówno? Jakieś źródło, geniuszu?

Morswinek

No tak, 5 osób śmiertelnych, którzy mieli w dodatku inne choroby. Ale to w Polsce umierają :v

AlaAla21

Średnia umieralności w Polsce jest prawie najwyższą w Europie, a znacząco wyższa od Europy zachodniej, więc nie gadaj głupot, bo jeszcze ktoś uwierzy.

bazienka Odpowiedz

troche patologia
uchlewanie nieletniego w trupa przez wiele osob nie majacych z tym problemu jest troche dramatyczne

Mmpp00

Co nie zmienia fakty, że wiele lat temu tak załatwiało się każdą sprawę. Flaszka była łatwo dostępna :)

bazienka Odpowiedz

przynajmniej dobre wnioski wyciagnales :)

Vito857 Odpowiedz

Dawno tak dobrego wyznania tu nie było. Duży plus.

Dragomir Odpowiedz

Dobrze że nie tylko w gardło, ale i do łba Ci się nalało po tej przygodzie.

paella Odpowiedz

Typowa niedziela na wsi

Pers Odpowiedz

Ja bym opowiedział synowi nawet jeśli jest przeciwnikiem alko to może być fajna

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie