#E89gv

Nasza rodzina zawsze była biedna i takie fanaberie jak komputery, wakacje czy wycieczki klasowe nie wchodziły w grę. Było mi z tego powodu niesamowicie głupio. Zamiast jechać na długo wyczekiwany obóz z przyjaciółmi, musiałem zostać w domu i niańczyć rodzeństwo - dwaj bracia i siostra - bo nagle coś zepsuło się w samochodzie i tata nie miał pieniędzy na mój wyjazd. Później ponownie musiałem porzucić plany o telefonie, bo był dla nas zdecydowanie za drogi.


Ojciec od dziecka zaganiał nas do pracy, a to pomaganie mu w domu, a to dorabianie u sąsiada w polu, żeby zarobić jakieś śmieszne pięć złotych (które i tak mieliśmy oddać tacie). W wieku piętnastu lat udało mi się odłożyć trochę kasy ze sprzedaży roweru i za jakąś pomoc w warsztacie. Było to około pięciuset złotych, wówczas ogromna dla mnie kwota. Już zdążyłem upatrzyć sobie fajny, używany telefon, kiedy ojciec dowiedział się o moich oszczędnościach i kazał mi je oddać.


Zbuntowałem się i powiedziałem, że są moje i chcę choć raz kupić sobie coś fajnego. Pamiętam, że wpadł wtedy w szał i tylko matka powstrzymała go od sprania mnie na kwaśne jabłko. Takich sytuacji w naszym domu było mnóstwo, w końcu także rodzeństwo miało dość jego zachowania i skąpstwa, ale baliśmy się jego napadów szału i nieobliczalności. Co mi się udało zarobić na jakichś dorywczych pracach, musiałem mu oddać, bo inaczej potrafił przekopać mój cały pokój, aż do skutku. Wyżywał się na nas za swoje niepowodzenia, czerpał radość z tego, że tylu ludzi w domu się go boi. Mama brała na siebie niektóre uderzenia, ale my też obrywaliśmy. Zaraz po technikum wyprowadziłem się z domu, nie powiem, było bardzo ciężko, ale przynajmniej byłem z daleka od tego despoty. Zostałem zatrudniony jako pomoc w warsztacie samochodowym, po kilku latach udało mi się wyrobić w tym fachu i zarabiałem naprawdę dobrze.


Warto zaznaczyć, że mój kontakt z rodziną był bardzo słaby, z rodzeństwem tylko przez telefon i to od święta. Miesiąc temu zadzwoniła do mnie siostra i powiedziała, że tata miał wypadek. Spadł z drabiny, gdy naprawiał dach i poważnie się uszkodził. Pojechałem do szpitala, gdzie leżał. Był świadomy, ale nie mógł się poruszać, tylko wodził na mną oczami, mrugał, gdy zadawano mu pytanie. Według lekarzy jego stan może ulec jakiejś poprawie, ale wielkich szans nie ma. W pewnej chwili, kiedy rodzina wyszła z sali, zostałem z nim sam. Nachyliłem się nad nim i powiedziałem mu co o nim myślę. Że był tyranem i dupkiem.


Dodałem nawet, że żałuję, że żyje. Widziałem w jego oczach strach i ogromny żal i sprawiło mi to wielką satysfakcję. Poczułem, że mogę mu się odpłacić za lata upokorzeń i strachu. Jednak po chwili żałowałem tych myśli i wyszedłem ze szpitala. Pozostaje mi tylko wspomóc mamę i rodzeństwo, ale dla mnie ten człowiek już się nie liczy.
Vito857 Odpowiedz

Tak to już jest, jak się jest po prostu dobrym człowiekiem. Niby chciałoby się mega naubliżać, a mimo to potem łapią wyrzuty sumienia i żal, że się to zrobiło.
Trzymam kciuki, żeby Ci się poukładało.

Anon19900508

Dobrzy ludzie nie mówią do sparaliżowanego ojca takich rzeczy...

NieJestemSoba Odpowiedz

Krótko i na temat - karma wraca. Co mu po tym, że latami robił za dyktatora? Nic. Obok są tylko ci zastraszeni, którzy nadal się boją, boją się że będą kolejne awantury jak on wróci do domu, dla względnego spokoju są obok. Tylko jeden z nich wyrwał się z tych objęć aby zacząć normalnie żyć. Autor powiedział co o nim myśli, gdy oprawca leżał w szpitalu, to go tylko bardziej przygwoździło, nie mógł nic zrobić, ani powiedzieć, mógł tylko słuchać i patrzeć... Na to, że jednak w jego "rodzinie" jest ktoś kto potrafił mu się sprzeciwić i nie ma żadnego wsparcia.
Byłem i jestem w podobnej sytuacji, w tym że pieniądz był, ale tylko dla niego i jego udziwnień. Nowy telefon, auto czy laptop? Pozabierał wszystkim pieniądze i kupował co chciał, reszta się nie liczyła. Ktoś chciał gdzieś pojechać lub cokolwiek innego gdzie był potrzebny jakikolwiek wkład finansowy - NIE BO SZKODA PIENIĘDZY, na jego widziwienia nigdy nie było "szkoda". Również się wyrwałem z tego. Gdy tylko dowiedział się, że sporo zarabiam to z początku był miły, ale po kilku nieudanych próbach wyłudzenia pieniędzy zaczął mnie po prostu atakować psychicznie. Zastraszanie, gnębienie, ciągle obrazy, TYLKO aby wyzyskać od kogoś pieniądze, serio uważacie, że taka osoba zasługuje na cokolwiek? Nawet na pomoc gdy jest w szpitalu? Wielu z was nawet sobie nie wyobraża jaki jest to uraz psychiczny, który zostaje się do końca życia, nawet nie wiecie jak to jest czuć się przedmiotowo, jak jakiś niewolnik który ma robić wszystko tak jak ktoś powie i wszelkie swoje oszczędności oddawać, a przy tym nie mając nawet garstki własnego życia.

janzkolna29 Odpowiedz

Bardzo dobrze zrobiłeś.

Spomeni

"Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. (..) Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca." Może to i tylko Biblia, ale tak naprawdę jest to mądrość życiowa. Nie wolno w ten sposób traktować ojca, choćby dlatego, że samo wspomnienie tego czynu będzie człowieka prześladować do końca życia.

NieJestemSoba

Spomeni, śmieszą mnie "mądrości" ludzi, którzy sami nie przeżyli takiej lub podobnej sytuacji. Za co szanować? Za co wspomagać? Za to, że WŁASNE dziecko traktował jak przedmiot do zarabiania, a "rodzina" była jego małym królestwem ze sługami?!
Jesteś w ogóle świadom jak takie traktowanie działa na psychikę dziecka? Jak to może odbić się na późniejsze lata?
Za dziecka był traktowany przedmiotowo, a później ma "skakać" wokół ojca?! I może jeszcze obsypywać go 100zł banknotami aby było mu lepiej? Proszę Cię...
Ja również miałem ciężkie dzieciństwo - nawet tak nie mogę tego nazwać. Dzięki "ojcu" kompletnie nie słyszę na jedno ucho, swoim tyraniem fizycznym wykończył moje serce i uwaga, wisienka na torcie - bez mojej wiedzy na moje dane nabrał ponad 20tys zł kredytu! I niby za co mam go wspomagać? Za wszystkie problemy jakie robił i robi, za krzywdy z którymi muszę żyć do końca życia?
Rodziców POWINNO się szanować, ale NIE KAŻDY na to zasługuje, wręcz bym powiedział, że nie każdy zasługuje na takie miano.
Zrobić dziecko to każdy głupi potrafi, ale aby mieć dla niego serce, okazywać je - to jest wyczyn.

NOTHING000 Odpowiedz

I bardzo dobrze. Szkoda tylko, że nie powiedziałeś mu tego wcześniej.

Esamip Odpowiedz

Rozumiem, ale jednak szkoda, że nie zebrałeś się na odwagę, by powiedzieć mu to w twarzy w normalnych okolicznościach, gdy był zdrowy. Zastanawia mnie jedno, dlaczego odciąłeś się od rodzeństwa i matki i zamiast pomóc im uciec od tego tyrana. Nie mowię o wzięciu och do siebie (choć matkę, która była bita mógłbyś), ale pomoc w znalezieniu pracy itd. Też miałeś do nich żal? A może oni już się poddali i nie chcieli Twojej pomocy?

Smiejzeleczka

Matka sama wybrała sobie taki los, w dodatku skazała na to dzieci. Nie zasługiwała by Autor jej pomagał.

AgentProvocateur

jakby mu powiedział to w twarz, gdy stary był zdrowy (stary, no bo przecież nie ojciec) to by mu znowu wpierdzielił. tak to tatulek teraz wiedział jak to jest być zgnojonym, kiedy jest się bezbronnym. nie jest to dobre, ale ja uważam, że dobrze mu tak.

Esamip

@Smiejzeleczka są ludzie tak zdominowani i zastraszeni, że sami nigdy nie odejdą. Trzeba im w tym pomóc. Rozumiem, że dziecko nie ma żadnego wpływu na to w jakiej rodzinie się urodzi, ale po latach zaczyna myśleć i działać samodzielnie. Skoro on się wyrwał, to o ile pozostali wykazywali chęć, to mógł spróbować im w tym pomóc.

@AgentProvocateur teraz wyszła taka zemsta, niezemsta, bo sam autor pisze, że tego trochę żałuje. Gdyby doszło do konfrontacji „w normalnych warunkach” i ojciec go pobił, to mógłby wezwać policję i doprowadzić do tego by poniósł konsekwencje. Wiem jak działa nasz policja, ale kto wie, może by wyszło z tego coś dobrego. Teraz, po wypadku rodzina będzie musiała się nim zająć.

bazienka Odpowiedz

mam tak samo choc z innych powodow, no i moj dawca spermy nie jest po wypadku
ale nie dziwie sie twojej satysfakcji
dbaj o reszte rodziny :) mam nadzieje, ze kontakty sie zaciesnia

nevada36 Odpowiedz

Jak umierał Stalin?
Leżąc we własnym moczu i wymiocinach, a wokół niego stali dygnitarze partyjni, którzy szydzili i śmiali się z niego.

Pedagog Odpowiedz

To jak to w końcu było - Twoja rodzina była biedną i każdy grosz zarobiony przez dzieci był potrzebny na utrzymanie, czy ojciec zabierał wam kasę, bo był tyranem?

sylvia28984

Jedno i drugie.

anon567 Odpowiedz

Potem będziesz żałował tych słów, jaki by nie był.

tramwajowe Odpowiedz

Była bieda i 'było Ci głupio'. Okropnie mnie to razi, że ludzie, zwłaszcza dzieci, wstydzą się biedy.
Nie personalnie, Autorze. To ogólna myśl.

ToTylkoJa90

Co w tym rażącego? Wydaje mi się, że to naturalne odczucie i nie należy nikogo za nie ganić. Zwłaszcza dzieci, które nie są "winne" swego ubóstwa.

Poprostuodmiennie

Jak mają się nie wstydzić?
Decydujesz się na dziecko, miej dla niego warunki.
Wiadomo, że sytuacja może ulec zmianie, utrata pracy przez rodzica czy wypadek, ale odpowiedzialny rodzic ma rezerwę finansową i odmawia sobie, a nie dziecku.

bazienka

przeciez od zawsze bycie biednym rownalo sie byciu gorszym
w domysle glupszym, mniej zaradnym itp.
moze i autor by sie tak nie wstydzil biedy, ale podejrzewam, ze srodowisko, koledzy mniej lub bardziej dobitnie uswiadamiali go, ze jest gorszy bo nie posiada telefonu, markowych ubran, nie jechal na wycieczke itp. dzieci sa okrutne
poprostuodmiennie ma racje- to nie sztuka nastukac dzieciakow, gdy sie nie ma kasy na ich wychowanie, bardziej odpowiedzialnie miec jedno dziecko lub wcale gdy sie nie ma na to pieniedzy- lepiej tak niz przez cale zycie tym dzieciom wszystkiego odmawiac albo zmuszac do pracy w mlodym wieku, bo rodzice sa niezaradnii jak u autora

Softkitty1

A co miłego czy zaszczytnego jest w byciu biednym? Zwłaszcza jeśli jesteś dzieckiem i nie ty za to odpowiadasz? To jest masakra, życie biednych jest ciężkie i prawie żadnych przyjemności w nim nie ma.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie