#Eoumv

Jestem absolwentem szkoły muzycznej i po 12 latach nauki żałuję straconego czasu.
Spędziłem ponad 7000 godzin sam, zamknięty w sali z pulpitem ćwicząc techniki gry i powtarzając najdrobniejsze błędy muzyczne. Nie idę na akademię muzyczną, więc opuszczam jakże elitarne grono znajomych. Jestem sam, ze słabym wykształceniem i brakiem pomysłu na życie. Chcę wrócić do przeszłości i mieć możliwość wyboru szkoły.
Kuudere Odpowiedz

Najbardziej w życiu żałuję tego, że po ukończeniu pierwszego stopnia, nie kontynuowałam nauki gry na instrumencie. Nigdy nie planowałam i nadal nie planuję wiązać z tym przyszłości, mimo to teraz, po ponad 5 latach przerwy, staram się na własną rękę wrócić do muzyki. Pomyśl o tym, co dała Ci muzyka. Nie o tym, ile czasu poświęciłeś na ćwiczenie, ale chociażby o tych wszystkich wspomnianych e wyznaniu znajomych i chwilach z nimi spędzonymi; o satysfakcji, jaką dały Ci sukcesy i szczęściu z posiadania własnej pasji.

Lavandavanda

Nie skończyłam pierwszego stopnia. Żałuję. Po wielu, naprawdę wielu latach wróciłam do grania - i to była najlepsza decyzja, choć nigdy nie będę grać bardzo dobrze. Autorze - pomijając wszystko inne - granie w dzieciństwie wspomaga rozwój mózgu, masz dzięki temu ciut wyższe IQ niż miałbyś bez grania. Zatem wykorzystaj je, zamiast marudzić. A elitarne grono znajomych sobie zostaw, nie ma powodu chyba do nagłego opuszczania wieloletniej paczki...

Beztraumy

Ale może to nie była pasja autora, tylko jego rodziców. Czasami to właśnie przez ich ambicje dziecko zostaje "na siłę" zapisane na grę na instrumencie lub nawet do muzycznej szkoły. Bo przecież, co ludzie powiedzą?

Accio

O, jak ja Cię rozumiem! Też skończyłam pierwszy stopień, przez większość czau nienawidziłam gry. Zapragnęłam grać z powrotem po trzech latach, jedną z moich pasji jest arażnowanie muzyki na pianino. Tylko że jestem w drugiej klasie liceum na biol-chemie, gdzie nie czuję się zbyt szczęśliwa, a na maturę z muzyki już dla mnie za późno

TamtaInna

Accio Moja przyjaciółka w trzeciej klasie zaczęła się uczyć na maturę z historii sztuki więc może dasz radę? Chyba że jest tam gra.

GallAnonim

Ja też!

arnie Odpowiedz

a ja sie zastanawiam czy nie będzie głupio jeśli mając 30lat zapiszę się na lekcje gry na fortepianie

Lavandavanda

Mądrze będzie:-). Nie zastanawiaj się, zapisuj. Znam ludzi dwa razy starszych od Ciebie, którzy zaczynają przygodę z graniem i są szczęśliwi! Powodzenia!!!

aljealja Odpowiedz

Nie łam się! Też spędziłam 12 lat w muzyku, byłam za słaba, żeby mieć szansę na akademię, wiec gdy zbliżała się klasa maturalna zaczęłam panikować. Poszłam na studia, które z pozoru mnie nie interesowały, jednak miałam to szczęście, że później się w nich zakochałam. Miałam okazje zobaczyć, jak wielu rzeczy uczy szkoła muzyczna w porównaniu do innych, elitarnych szkół - przede wszystkim dyscyplina. Nie przerażały mnie późne pory zajęć, bo byłam do tego przez car życie przyzwyczajona. Nie bałam się wielkich egzaminów, bo już nie raz takie zdawałam (dyplom np z historii muzyki). Zauważyłam, że mam świetną pamięć, o wiele lepsza niż rówieśnicy! Nie widziałam tego wszystkiego, dopóki nie wyszłam ze światka muzycznego. I pomimo wielu stresów, z którymi wiąże się szkoła muzyczna, to właśnie dzięki niej jestem tu, gdzie jestem. Studiuje, a muzyką zajmuje się hobbystycznie, czego naprawdę wielu ludzi mi zazdrości. Życzę powodzenia!

ShadowOfTheNight Odpowiedz

Ja żałuje, że moi rodzice mnie wcześniej nie zapisali do szkoły muzycznej. Od zawsze interesowało mnie to ale ze względu na wadę wymowy nigdy nie dali mi szansy w śpiewie, mimo, iż ludzie chwalą mój głos. Obecnie jestem na drugim roku szkoły pierwszego stopnia gry na skrzypcach i idzie mi całkiem nieźle z wyjątkiem występów publicznych. Gdy mam zagrać przed więkrzą publicznością zapominam jak trzymać smyczek. Najbardziej jednak smuci mnie to, że raczej moja przyszłość nie pójdzie w tym kierunku, gdyż nawet jeśli przezwycięże treme, to w mojej okolicy nie ma możliwości kontynuowania nauki po pierwszym stopniu a na studiach nie będę miała czasu na grę.

Lodbek

Większą ;) graj dla siebie :)

CzarnaSowa Odpowiedz

Zostań organistą, lekka i przyjemna praca.

Lavandavanda

@CzarnaSowa
Skąd wiesz?

CzarnaSowa

W mojej parafii była przez rok kobieta-organistka. Świetna babka, czasem z nią rozmawiałam i zachwycała się tą pracą. Potem wyszła za mąż i się wyprowadziła.

vansen Odpowiedz

umiem grać na gitarze, tak luzacko, do akompaniamentu, znam akordy, bicia, palcówki, umiem stroić, choć teraz jest elektronika do tego, nie znam nut, nigdy tego nie potrzebowałem. i żałuję. nauczyłem kilka osób trzymać gitare i stawiać na gryfie pierwsze kroki. jeden kumpel sie wkręcił. spodobało mu się, ale zmienił zwykłe pudło na bas. ćwiczył godzinami z video lekcji pana Pilichowskiego. potem grał jako muzyk dla pani Gertner, był basistą Stachurskiego, byli w stanach z Blue Caffe, wynajęła ich też Ingrid. teraz gra z jakąś gwiazdą country. a ja? gram na nerwach żonie w i world of warships na kompie. tyle mam z tego. pozdro Siwy. szacun.

Kierowca0002 Odpowiedz

Dlatego właśnie szkole powinniśmy wybierać sami a nie pod naciskiem rodziców

Miekiszpalisadowy Odpowiedz

A ja właśnie mam odwrotnie. Żałuję, że nie trafiłam do szkoły muzycznej szybciej, bo mam braki w teorii, a zdawałam w tym roku na akademię muzyczną. Jestem w drugiej klasie na drugim stopniu i ciężko jest nadgonić te teoretyczne braki...

ShadowOfTheNight

Ja zostałam posłana odrazu do drugiej klasy ponieważ tylko dwie nowe osoby się zapisały razem ze mną i się nie opłacało zrobic grupy więc nas wzięli na drugi rok odrazu. Ciężko było uczyć się bieżących zagadnień i nadrabiać stracony rok. Najgorzsze było to, że aby rozumieć to co Pani mówiła, trzeba było znać zakres z poprzedniego roku. Szczerze to również nie jestem dobra z teorii

ReynaA Odpowiedz

Ja za to cholernie żałuję że nie poszłam do szkoły muzycznej i skończyłam na prywatnych lekcjach. Niby wszystko fajnie, gram to co lubię i nawet mi to wychodzi... Ale nie mam żadnej wiedzy muzycznej, nie umiem zagrać czegoś trudnego technicznie (gitara).

Może jeszcze kiedyś docenisz swoją umiejętność 😊 Bardzo Ci tego życzę. W końcu każda umiejętność jest w jakiś sposób cenna.

AngelaW

Toto, dokładnie to! Też jestem tylko po lekcjach prywatnych, w muzycznej mnie nie chcieli... I też - kiedyś bardzo cieszyłam się, że nikt nie wymaga ode mnie też "niepotrzebnej i nudnej" teorii, tylko pozwala grać, ale po paru latach okazało się, że kurczę, teoria się przydaje! Mam strasznie nierówne wykształcenie i umiejętności - granie z nut zawsze spoko, powiedzmy że całkiem przyzwoicie. Ale gdy przychodzi np. do akompaniowania, spisywania czegoś ze słuchu, albo nie daj Boże improwizowania... Matko, wtedy aż głupio przyznać się, ile lat już gram :(

CzteryLiteryy Odpowiedz

Powiem tak autorze. Nikt Ci nie kazał tam być (jak byłeś młodszy, to rodzice pewnie mogli to robić, ale później nie ma bata), a nawet jeśli, to zawsze mogłeś nie ćwiczyć. Nie zdałbyś i po sprawie. Albo specjalnie zagrać źle na egzaminie. Przez 12 lat można zobaczyć, ze to nie to. Więc do liceum mogłeś pójść gdzieś indziej.
Sam jesteś sobie winien ;)

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie