#FNrcA

Jestem matką niepełnosprawnej fizycznie 22-letniej dziewczyny. Aurelia całą swoją edukację spędziła w zespole szkół dla niepełnosprawnych ruchowo z internatem niedaleko Szczecina, my jesteśmy z Poznania, więc córka bywała w domu tylko na święta, ferie i wakacje. Wysłałam ją do tej szkoły, bo w masowej nie dało się połączyć i rehabilitacji i edukacji tak by któregoś nie zaniedbywać, dlatego w połowie pierwszej klasy podstawówki wysłałam ją do tej szkoły. Są tam opiekunki, jest dużo i rehabilitacji, i nauki, i to przyniosło efekt - w pierwszym roku nauki zawoziłam tam dziewczynkę z balkonikiem, a wróciła do mnie dziewczyna samodzielnie chodząca. Co prawda gdy chodzi, to się kołysze jak kaczka, chodzi nierówno, chwiejnie i niestety widać po niej ten niedowład. Aurelia wcześniej nie mówiła, a teraz mówi pełnymi zdaniami, chociaż czasami niewyraźnie. Zawsze wiedziałam, że w szkole ma tylko jedną przyjaciółkę, ale jakoś nigdy nie poświęciłam temu większej myśli, tak samo jak na później przekładałam rozmowy z córką o tym, chociaż nauczyciele mnie informowali o jej aspołeczności. Po liceum córka uczęszczała tam jeszcze do dwuletniej policealki, dwa razy tez przystępowała do matury, ale bez skutku.

Teraz córka wróciła do domu i zaczęłam rozumieć, co nauczyciele mieli na myśli – Aurelia jest wyniosła, o byłych uczniach ze szkoły (nie licząc przyjaciółki) wypowiada się jako o szarakach bez krzty oryginalności, jest bardzo emocjonalna, ale za wszelką cenę stara się to ukryć, czyli jest górą lodową aż do czasu wybuchu, nie toleruje jakiejkolwiek krytyki pod swoim adresem i reaguje chłodem, ironią albo płaczem. Kiedy zapytałam, czy miała jakiegoś chłopaka, to ona mówi, że nawet się nigdy nie całowała, bo nie wyobraża sobie życia z kimś niepełnosprawnym, więc jeżeli chłopak, to tylko zdrowy. Kiedy powiedziałam jej, że ta jej emocjonalność przystoi nastolatce, a nie dorosłej pannie, to nie odzywała się do mnie przez tydzień, a gdy na mnie patrzyła, wzrok wyrażał gniew i smutek. W szkole twierdzono, że jest wrażliwa, ale jakoś tego nie widzę, nigdy nie płakała nad zwierzakami czy nie wyciskała łez na filmach. Najchętniej by siedziała przed komputerem, dogaduje się tylko ze swoją nową rehabilitantką, ale tylko dlatego, że mają podobne niszowe zainteresowania. Muszę przyznać, że pomimo że kocham ją nad życie to widzę, że nie ma łatwej osobowości i to odstrasza ludzi.

Chyba jest w tym trochę mojej winy. Ostatnio jak spacerowaliśmy jakaś baba wzięła ją za pijaną przez jej chód, a mnie oskarżyła o upijanie dziecka (córka młodziutko wygląda), dopiero gdy córka pokazała legitymację potwierdzającą kalectwo pani przeprosiła, ale mi było wstyd za córkę i pomyślałam, żeby już z nią nie wychodzić... Samą siebie ganię za te myśli, mam nadzieję, że tego nie odczuła. Tak samo jak miałam czas na dostosowanie mieszkania przez lata, ale odwlekałam to, a wakacje czy ferie dała radę „przecierpieć”. Wstyd mi za to.
wtfffffff Odpowiedz

Człowieku, kto o zdrowych zmysłach płacze na filmach i rucha się, bo już tak napiszę, bez miłości.. Sama idź do psychiatry i zostaw dziewczynę w spokoju, bo jak dla mnie zniszczysz ją psychicznie. Co do rehabilitantki, dogaduje się z nią, bo znaczy dla niej więcej niż matka, oznacza to, że nie potrafisz nią być w najmniejszym stopniu. Po za tym sama zauważ, obrażasz jedyną osobę, która stanowi dla niej wsparcie. I zastanów się czy lepiej byłoby, żeby ktoś ją wykorzystał dla seksu, złamał serce i zostawił. To jest choroba, choroba kiedy chcesz żyć życiem innych, masz kuwa swoje..

JMoriartyy

Wyobraź sobie, że dużo ludzi "rucha się" bez miłości.

ohlala

Mnóstwo ludzi płacze na filmach, nie wiem, o co ci chodzi.

Postac

Mnóstwo ludzi "rucha się" bez miłości, ale dla sporej grupy ludzi seks jest tylko w związku, z uczuciem. Jedno i drugie jest normalne.
Tak samo jak płakanie na filmach - jedni płaczą, inni nie.

zjemcikota Odpowiedz

Aha, czyli byłaś matką tylko w wakacje i święta. Nawet domu nie chciało ci się przystosować przez te wszystkie lata do jej potrzeb i dziwisz się, że dziecko jest ci obce i ma cię w dupie? Nie ty ją wychowałaś, tylko szkoła...

Postac

Autorka chociaż zapewniła dobrą opiekę córce w szkole. Nie każdy umie i chcw poświęcić wszystko dla dziecka, a tak córka jest dużo bardziej sprawna niż pewnie byłaby z Autorką. Szkoda tylko, że nie nawiązały więzi matka-córka, bo przecież i to mogły zrobić. A w tym już jest wina Autorki, chociaż w wakacje i święta mogła córce dać oparcie i miłość.

AncientDragon

@Postac "Nie każdy umie i chcw poświęcić wszystko dla dziecka"

Niech więc nie będzie później zdziwiony, że nie ma więzi z dzieckiem, a te ma w poważaniu słowa rodzica.

Postac

AncientDragon naprawdę uważasz, że miłość rodzicielska jest równoważna z poświęceniem własnego życia: marzeń, zainteresowań, znajomych? Że nie można kochać i jednocześnie myśleć o sobie?

anczeinok

Postac, tylko dlaczego od razu popadać że skrajności w skrajność?

Postac

anczeinok - Napisałam że nie każdy jest się w stanie poświęcić się dziecka to dostałam odpowiedź "Niech więc nie będzie później zdziwiony, że nie ma więzi z dzieckiem, a te ma w poważaniu słowa rodzica".
Dla mnie to są skrajności, bo moim zdaniem wysłanie córki do szkoły specjalnej jest jak najbardziej OK, jeśli poświęca się jej wystarczająco czasu w dni wolne. Dziecko ma dobrą opiekę, a rodzic nie musi rezygnować ze swojego życia.

AncientDragon

Postac Ale czy ja pisałem, że autorka jest winna i powinna się w pełni dziecku poświęcić? Nie. Wybrała wygodę, a teraz narzeka, że córka jest jaka jest. Dlaczego narzeka, skoro to konsekwencja jej wyboru?

Riczkid Odpowiedz

Zawsze mi przykro czytać takie historie, w których matka wstydzi się za własne dziecko. Tym bardziej, gdy w grę wkracza niepełnosprawność. Zamiast być dla córki oparciem wpędzasz ją w nieuzasadnione poczucie winy za coś, na co nie miała wpływu. Zastanów się lepiej nad sobą.

Ekoniks

Zapewniła jej warunki, dzięki, którym zaczęła mówić i chodzić. Nie każdy jest gotowy na niepełnosprawne dziecko i nie każdy musi je chcieć. Zresztą jak autorka wpędza ją w poczucie winy? Nie mówi córce otwarcie o jej wadach, zostawia to dla siebie i po prostu po cichu jej nie lubi.

Riczkid

Ale jeśli już zdecydowała się na wychowanie, to powinna jak najmniej dawać jej to odczuć. Chociaż akurat w tym przypadku widać, że w dużej mierze zrzuciła obowiązki wychowawcze na osoby trzecie.

AncientDragon

@Ekoniks "Zapewniła jej warunki"

Nie, nie zapewniła. Warunki o których piszesz zapewniła jej szkoła i jej pracownicy. W wyznaniu jest napisane wyraźnie, że córka spędzała niemal cały czas w szkole daleko od domu, a w tym pojawiała się tylko jak miała wolne. To, że mówi i chodzi to zasługa szkoły. Skąd więc zaskoczenie, że córka niezbyt jest z matką związana?

"po prostu po cichu jej nie lubi"

Na świat się zapewne nie prosiła. Tym bardziej się nie prosiła o niepełnosprawność.

DisabledBunny Odpowiedz

Komuś się znowu nudzi widzę. Ale jeśli mam wziąć to wyznanie na poważnie to powiedziałabym jedno. Wywaliłaś córkę do szkoły z internatem, widywałaś tylko w ferie i święta, o jej postępach dowiadywałaś się od nauczycieli. Kompletnie olałaś wychowane swojego dziecka a teraz się dziwisz, że jest taka?

JeslemKrolem Odpowiedz

To laura czy aurelia

GeddyLee

laurelia

TheDarkestLarrie Odpowiedz

Wstyd ci, bo córka z zimną krwią wyjęła legitymację i pokazała jakiejś obcej babie? No to nieźle XD

Anda

Chyba autorce wstyd za to, że ludzie biorą jej córkę za pijaną, a nie za jej reakcję

Hypnosis Odpowiedz

Żal mi twojej córki, matka wykreowała sobie jakiś dziwny obraz który nie miał szans się ziścić. Praktycznie szkoła była jej domem, ty jej nawet nie znasz.

Remirelka Odpowiedz

Cyt. "Kocham ją nad życie"....serio? Po żadnym zdaniu tego nie widac, a już sam fakt że od małego została odseparowana od rodziny musiał ją boleć, zresztą autorka nie wychowywała tak naprawdę swojej córki a teraz jest zdziwiona że córka nie jest ideałem...

AncientDragon Odpowiedz

"Chyba jest w tym trochę mojej winy"

Trochę? Twoją córkę wychowywali obcy ludzie i to dzięki nim dostała chociaż trochę normalnego życia (może chodzić i mówić) oraz olałaś problemy o których mówili nauczyciele. Nie dziw się więc teraz, że między wami nie ma więzi rodzic-dziecko.

Karo Odpowiedz

'ma tylko jedną przyjaciółkę' - to źle? Za mało? Z tego wynika, że umie nawiązać więź. Pomyślałaś, że może jej dokuczano w szkole, dlatego tak się wyraża o dawnych kolegach? Zostawiliscie dzieciaka na pastwę losu na lata, przecież tyle czasu minęło, każda dorastajaca dziewczyna potrzebuje rodziców, a zwłaszcza matki, to jaka ma być? Ciepła i uczuciowa? Skad ma niby to wziąć?

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie