#caN3p

Jak miałam 8 lat, zostałam pod opieką dziadków w Polsce, podczas gdy moja mama pracowała za granicą. Bardzo mi jej brakowało i wiedziałam, że nieprędko ją znów zobaczę.

W szkole zbliżał się Dzień Matki i miało być szkolne przedstawienie. Z tej okazji nasza klasa miała przygotować wierszyki i piosenki dla swoich mam. Cała klasa, w tym nauczycielka wiedziała o mojej sytuacji, jednak zdecydowała, że będę brała udział w szkolnym przedstawieniu. I właśnie podczas wykonywania jednej z piosenek zaczęłam jak to dziecko strasznie płakać za mamą i czułam się strasznie wiedząc, że każdego mama jest obecna, tylko nie moja.
Jakby tego było mało nauczycielka, widząc mnie w takim stanie, zamiast ściągnąć mnie ze sceny, to kazała mi stać do samego końca.

Nadal boli, jak sobie o tym przypomnę.
Kijofon Odpowiedz

Eh ci nauczyciele i ta stygmatyzacja. Mój ojciec zmarł jak miałam 3 lata. Jak w pierwszej klasie przerabialiśmy literki i uczyliśmy się opisywać tatę, to mi nauczycielka kazała robić co innego niż reszcie klasy, bo przecież nie miałam taty i nie mogłam się w tej kwestii wypowiadać. Najgorsze jest to, że mówiła to głośno przy całej klasie, chociaż wszyscy wiedzieli jaka była u mnie sytuacja. Do dziś jak mi się to przypomni czuję nieuzasadniony wstyd za brak ojca, tak jakbym to ja była winna. Co zrobisz, w każdym zawodzie są śmiecie.

PiratTomi

Takie baby powinny być wydalane z zawodu nauczyciela.

PrzezSamoH

Czego wy oczekujecie, jak nauczycielem może zostać każdy a do tego kasa jest bardzo średnia.

Inetta

Ej ale to chyba dobrze że kazała ci opisywać co innego. Przecież to akurat miłe xd Czemu miałabyś opisywać tatę, którego straciłaś, bez sensu.

Archos

cudowny przykład jak jedno płacze bo miało mówić o nieobecnym rodzicu a drugi płacze bo nie mogło tego robić
no to ciekawe jakie jest dobre rozwiązanie wg wspaniałych ekspertów, skoro dwie przeciwstawne postawy są krytykowane - chętnie przeczytam
dogodzić komuś to jest wyczyn i może powinna kazać/pozwolić zaśpiewać pół piosenki i pozwolić/kazać opisać tylko połowę ojca bo przecież nad głową każdego dziecka wyświetla się wielki napis "chcę mówić o rodzicu którego nie mam" a u innych "nie chcę mówić o rodzicu którego nie mam"
no ale oczywiście to "śmiecie" XD

Kijofon

Inetta
Wyobraź sobie siedmioletnie dziecko, które wykonuje wskazane zadanie tak jak reszta klasy. Nagle z pracy wyrywa je zdanie nauczycielki wypowiedziane zza biurka " X, Ty nie musisz robić, bo przecież nie masz taty, więc jak opiszesz? Zrób zadanie z następnej strony pod "czytanką" '. Jakbyś się wówczas poczuła? Ja dobrze pamiętam ojca, mimo że minęło od jego śmierci ponad 20 lat, zadanie nie było niemożliwe do napisania przeze mnie. Nikt nie widział w tym problemu, nawet ja, dopóki nauczycielka nie zasygnalizowała wszystkim że jestem w jakiś sposób "inną". Nie miałabym do babki żalu, gdyby do mnie podeszła i pochylona to powiedziała, wystarczyło mieć trochę taktu i empatii.
Jak studiowałam, to na uczelni nas uczulali na takie zachowania, bo kiedyś były nagminne. Dziś nauczyciel za takie zachowanie dostaje co najmniej naganę, jak sprawę nagłośnią media, to zdażają się nawet zwolnienia. Jakby bliskie Ci dziecko tak ktoś potraktował, to też byś mu mówiła "ojej, przecież to miłe, że mogłaś robić co innego, przecież ty nie masz taty :) "?

Kijofon

Archos
Podobno nauczyciele muszą podchodzić do każdego ucznia indywidualnie 🧐 Jaki problem miały obie nauczycielki, że "nie podeszły indywidualnie do każdej z nas"? W przypadku autorki, nauczycielka podczas przygotowań mogła zapytać się jej czy będzie chcieć zaśpiewać na występie? Gdyby chciała - spoko, nie - powinna zmodyfikować scenariusz. W moim przypadku nie mogła nauczycielka tak po prostu kucnąć przy mnie i szeptem zapytać, czy chcę opisać ojca czy może zrobić inne zadanie? Co by straciły?
Dzieci są z natury wrażliwe, to co po Tobie teraz "spływa jak po kaczce" po Tobie w wieku lat np.8 już by tak łatwo nie spłynęło.
Sama jestem nauczycielem, miałam zajęcia na których takie problemy były poruszane i pokazywano nam, jak je rozwiązywać, żeby nie naruszyć delikatnej dziecięcej psychiki. Takie zajęcia na uczelniach to nie nowość, zatem obie nauczycielki też musiały podobne zagadnienia przerabiać, a jeśli nie - to nie mogły wykrzesać z siebie trochę empatii?

Inetta

Aha czyli lepiej jakby nauczycielka kazala ci opisywac tate którego nie masz XD widze ze niektorym nie da sie dogodzic.

Kornowl Odpowiedz

Nauczyciele potrafią tacy być... do tej pory mnie boli, że w trzeciej klasie podstawówki moja wychowawczyni, podczas lekcji, kazała mi wstać i odpowiedzieć na pytanie, czy to prawda, że moja mama nas zostawiła... nigdy tej ku*wie tego nie zapomnę. W sumie byłam w Twoim wieku.

Helge

Masakra! To są takie baby którym się wydaje, że wszystko mogą, a dzieci to inny gatunek, który nigdy nie będzie duży.

Archos

szkoda że nikt w domu rodzinnym nie przygotował cię na odpowiedzi na takie pytania i takie sytuacje choć powinien, bo wielu innych słyszy takie może nie od nauczycielek ale kolegów i życzliwych koleżanek albo sąsiadek...

Kornowl

Wyparłam się tego, chociaż na małej wiosce i tak każdy wiedział co u kogo się dzieje. Ale do tej pory nie potrafię zrozumieć, co ten babsztyl chciał osiągnąć, pytając z taką jak by satysfakcją o coś, co i tak wiedziała...i to była niby wychowawczyni.

Elamela Odpowiedz

Każdy miał chyba takiego nauczyciela przygłupa. Tata kolegi miał wypadek w pracy, urwało mu cała rękę. Wszyscy wiedzieli (małe miasteczko). Nauczycielka z muzyki kazała mu opowiadać na lekcji, jak mama się o tym dowiedziała, czy płakała, i takie tam. Miałam chyba 10 lat, a już wtedy czułam, że to są pytania mocno nie na miejscu.

oleander11

Coś w tym jest, ja się wkurzyłam jak dowiedziałam się, że moja siostrzenica była wypytywana przez nauczycielkę o zmarłego wujka.
Takt niektórym jest obcy.

Sarajevskaroza

Nauczycielka w nauczaniu początkowym potrafiła wypytywać o to ile pieniędzy dostaliśmy na komunię, albo jak rodzice zmienili samochód to pytała mnie jaki to samochód, ile kosztował itp

Archos

ta od komunii to była tajna agentka urzędu skarbowego, mam nadzieję, że odpowiedzi były dobre i nie przyszli z nowymi podatkami XD

RibbonHime Odpowiedz

W mojej starej podstawówce wymyślili moim zdaniem świetny sposób żeby nie robić przykrości takim dzieciom jak w wyznaniu i komentarzach. Przestali organizować dni babci, dziadka, mamy i taty. Za to organizowali pod koniec roku szkolnego dni rodzinne. Dzieci zapraszały wtedy tyle członków rodziny ile chciały i kogo jeszcze miały. Organizowano przedstawienia, gry, zabawy, ogniska i takie tam. To mała szkoła a był taki okres gdzie kilkoro dzieci w bliskim okresie czasu straciło kogoś z rodziny i właśnie wtedy ktoś wpadł na taki pomysł

sinusoidazemniejest

Jaki wspaniały pomysł! ❤

RibbonHime

Dodam że sama zostałam zaproszona przez dzieciaki z rodziny i było bardzo miło, widać było że nauczyciele i dyrektor się starali

Mirajane9 Odpowiedz

Ja mam młodsza siostrę, nie mamy dziadka, tylko jedną babcie, która ją bardzo kocha i rozpieszcza. Był łączony dzień babci i dziadka, nauczycielka wiedziała, że przyjdzie tylko babcia, bo tylko ją siostra ma... I co wymyśliła? By dzieciak mówił wierszyk dla dziadka 🤦‍♀️ było to rok, albo już dwa lata temu i nadal na samą myśl jestem zła.

Archos

i nikt nie ruszył dupy żeby powiedzieć nauczycielce o zmianie roli? teraz można płakać i ubolewać bo się samemu nic nie zrobiło żeby pomóc siostrze/dziecku
a tak przy okazji naprawdę wierzycie, że nauczyciele was tak doskonale kojarzyli i pamiętali i byliście ich oczkiem w głowie?
ja miałem zawsze wrażenie że waliło ich co i kto i gotowi byli pytać o nazwisko za każdym razem jak się zaczynało z nimi rozmowy

Kijofon

Archos
Zależy od przypadku. Ja co prawda krótko uczę, ale mogę w zasadzie każde dziecko opisać w więcej niż trzech zdaniach. Wśród starszych stażem kolegów i koleżanek jest różnie - jedni nie pamiętają wszystkich uczniów, których są aktualnie wychowawcami, inni potrafią odtworzyć z pamięci całe klasy które uczyli, nawet te dwadzieścia lat temu. Jak ktoś żyje uczeniem i uczniami, lubi to i się przykłada, to nie ma takich trudności z pamiętaniem wychowanków, jak ci co "przychodzą do roboty i robią swoje".

Kartagina1 Odpowiedz

Pamiętam jak mojego kolegę na lekcji nauczycielka wypytywała z wielką pogardą ,,dlaczego w zeszycie podpisała się Twoja babcia? Nie masz matki? Zostawiła Was?" , cała klasa milczała, bo wiedziała, że jego mama nie żyje. On tylko ze smutkiem odpowiedział, że nie żyje więc mieszka z tatą i dziadkami.

Archos

ta pani zasługuje na kwiaty i podziękowania
nie wysłałaś jej jeszcze kartki z pozdrowieniami i podziękowaniami za przykład jak robić nie należy?
powinnaś to zrobić bo takie zdanie od już dorosłej osoby może przynieść więcej efektu aniżeli milion wpisów na anonimowych :D

Kijofon

Archos
Tak, o ile jeszcze ta nauczycielka jeszcze uczy, a jak nie, to co zmieni w szkolnej rzeczywistości? Może jakiś nauczyciel przeczyta tutaj komentarze, zastanowi się i nie popełni takiego błędu? Anonimowe mają większy zasięg niż kwiatki dostarczone do rąk jednej osoby.

oleander11 Odpowiedz

Zapamiętałam bardzo podobną scenę z zerówki. Koleżanki mama pracowała za granicą, na to przedstawienie przyszedł tata. Miała chyba nawet do powiedzenia wierszyk, ale przed oczami mam tylko jak dziewczyna płacze i nauczycielka próbuje ją uspokoić, raczej stała z nami w rządku do końca tych występów.

Cieszę się za to, że za moich czasów nie było jakichś zorganizowanych dni babci i dziadka, bo nie miałabym kogo zaprosić.

Bella101 Odpowiedz

U mnie była podobna sytuacja. Moi rodzice przez praktycznie połowę mojej edukacji byli za granicą. Z tego powodu nigdy nie uczestniczyłam w żadnych dniach matki /ojca. Byłam tylko raz... Gdy nauczycielka wręcz krzycząc na mnie kazała mi przyjść i 'co z tego że twojej mamy nie ma w polsce'. Poszłam bo jej się bałam (tu też można sporo o niej napisać) i było mi tam cholernie przykro.

blackdannce Odpowiedz

jebana sadystka

ciastko00 Odpowiedz

I nikt nie zareagował?

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie