#r8WWz

W podstawówce, gimnazjum i liceum wszyscy dorośli mówili, żebym była taka, jaka jestem. A byłam cichą kujonką bez znajomych, obiektem drwin w klasach. Zawsze dorośli mówili „kto się teraz bawi, w dorosłym życiu będzie cierpieć i na odwrót”.

Jeździłam specjalnie busem do szkół w mieście, uczyłam się naprawdę pilnie przez wszystkie lata edukacji, a w liceum osoby z mojej klasy chodziły na imprezy, piły, paliły i brały masę kosztownych korepetycji. To były dzieciaki z bogatych domów, przy czym ja jestem z ubogiej, niewykształconej rodziny. Naprawdę cały czas się starałam, miałam dobre notatki, nie chodziłam na imprezy ani na miasto – bo miałam z tyłu głowy to, że kto się teraz bawi, ten będzie w przyszłości żałował, a ponadto nie miałam znajomych. Śmiali się ze mnie, z mojej tuszy, z tego, że przez długi czas byłam bardzo religijna.

I wiecie co? Teraz te osoby wcale nie żałują, a dalej się bawią. Piją, palą, ćpają i bóg wie co jeszcze, brylują w mieszkaniach w centrum miasta od rodziców, są na mega dobrych i przyszłościowych studiach i tak naprawdę na idealnej drodze do sukcesu. A ja zawaliłam maturę i dostałam się na zły kierunek, pracowałam, żeby utrzymać się w mieście w akademiku, próbowałam poprawić maturę za rok, ale i tak nie dostałam się na to, co chciałam i studiuję niezbyt przyszłościowy kierunek w niezbyt prestiżowym mieście. I teraz już wiem, że oni będą się bawili przez całe życie, a ja przez całe życie będę cierpieć. Na domiar złego mam nadwagę, nie lubię mojego życia i w życiu nie osiągnę nawet połowy tego, co osoby, które się ze mnie nabijały. Tak samo te najwredniejsze osoby z podstawówki studiują teraz dobre kierunki.

Każdy chwalił moją sumienność i uczciwość i marnie skończyłam przez to, że nie chciałam się zmienić.
Eldingar Odpowiedz

Maturę zawsze można poprawić, studia zmienić, a nadprogramowe kilogramy zgubić. Może przestań obwiniać za swoje niepowodzenia wszystkich wokół? To twoje życie i twoje decyzje doprowadziły cię do momentu, w którym jesteś teraz.

DioBrando

Autorka ma żal, bo całe życie ciężko pracowała, a skończyła gorzej niż bananowe, wyluzowane dzieci. Życie jest nieuczciwe, to nic nowego, ale jednak to smutne.

Jestjakjest

Może być mniej smutne, jak się zajmie sobą, a nie bogaczami, co mają i jak żyją. Jest masa ludzi, co też niewiele ma i jakoś żyją bez żali do świata, że taki jest.

P4ulin4

Ciężko pracowała a zjebala maturę? No coś jest nie tak

Msciwoj82 Odpowiedz

Świat taki jest, niektórzy mają bogatych rodziców i życie im się samo układa, nie da sie popsuć choćby próbowali. A cała reszta ma trudniej.

Niezależnie od tego czy Twój kierunek jest przyszłościowy, jeżeli w szkole systematycznie pracowałaś, w pracy po studiach też tak będzie, i jeżeli firma będzie w miarę solidna, to to doceni. Wyjdziesz jeszcze na swoje.

hugendubel

Jak najbardziej da się popsuć. Są tacy co w kilka nocy przegrali cały spadek.

herculegs Odpowiedz

ja osobiście zgadzam się z autorką. Sam mam wielu znajomych, którzy nawet nie skończyli szkoły, do której razem chodziliśmy, a aktualnie jeden np. ma własną firmę, inny dalej cały czas imprezuje (...). Ciężko się jednak nie zgodzić z resztą, że wciąż możesz swoje życie zmienić. Ja myślę, że to na prawdę wygląda tak, że będziesz tym i mieć to, co sama wymagasz. Jeśli swoje minimalne wymagania postawisz wyżej, zmniejszysz swoją tolerancję do swojego życia, to będziesz o wiele bardziej zmotywowana, by to zmienić. Ja np. jeszcze z 3 lata temu wymagałem od życia jedynie jednego przyjaciela i "jakiejś" pracy i tyle też miałem - słabą pracę, nie trzymałem kontaktów, mało pieniędzy, brak hobby, praktycznie nic nie miałem. Od kiedy postanowiłem, że chcę jednak mieć więcej w życiu, że chcę 1. fajną pracę. 2.więcej pieniędzy. 3. paczkę znajomych z którymi mogę wychodzić np do pubu. 4.lepszą budowę ciała. (...) To wszystko to aktualnie mam, bo wierzę, że to jest moje minimum i że jestem w stanie tyle sobie zapewnić. Wciąż nie jest idealnie, ale zdecydowanie jestem bardziej zadowolony ze swojego życia niż parę lat temu.

NiezbytSprytny Odpowiedz

Kujon zawala maturę, wyjaśnij jaki wynik przez to rozumiesz bo mi to nie gra.

Solange

Mógł ją całkowicie położyć stres. Akurat na maturze tak nie miałam, ale zdarzało mi się na ustnych na studiach tak zestresować, że nie byłam w stanie odpowiadać na zadawane pytania nawet po polsku, a miałam mówić po rosyjsku (pytanie typu: jak można bronić się przed koronawirusem? A ja ledwie wpadłam na to, że ludzie noszą maseczki). Normalna rozmowa po rosyjsku idzie mi gładko...

ohlala

Spotkałam kiedyś osobę, która tak bardzo zestresowała się maturą ustną, że nie była w stanie do niej podejść. Po prostu panikowała i płakała, mimo że nauczyciele ją uspokajali. I ostatecznie nie zdała matury, co wcale nie oznacza, że nie była mądra.

karlitoska

Miałam na studiach dziewczynę, która cały semestr dobrze się uczyła, tłumaczyła innym chemię, a potem jej nie zdała, bo się tak stresowała i zawaliła pierwszą sesję, bo na egzaminach miała totalne zaćmienie. Kompletnie nie spodziewałam się, że akurat ona wyleci tak szybko.

hildyr Odpowiedz

Cóż, życie nie jest fair. Niektórzy mają łatwiejszy start i pomocnych rodziców. Inni są bardziej utalentowani i nauka przychodzi im łatwiej. Skoro tyle się uczyłaś, byłaś sumienna i się starałaś, a maturę i tak zawaliłaś, to coś jest nie tak. Może jednak nie byłaś taką świetną uczennicą. Wykuwałaś wszystko na blachę, bez właściwego zrozumienia czegokolwiek. Czasem lepiej jest powiedzieć o czymś własnymi słowami, ale rozumieć dane zagadnienie, niż ślepo recytować słowo w słowo definicję z książki, gdy tak naprawdę nie ma się pojęcia o co właściwie chodzi. Może po prostu nie jesteś aż tak utalentowana. Ktoś może nie być kujonem, nie uczy się po kilka godzin dziennie, ale wciąż daje sobie radę. Nie napisałaś jakie były ich wyniki w nauce, może nie były takie złe skoro te osoby dostały się na dobre studia. Trudno, nie każdy w życiu odnosi sukces. Wkurza mnie takie robienie z innych ludzi idiotów, bo w końcu tamci to debile i im się udało, a Ty biedna i taka mądra, zawaliłaś maturę i sobie nie radzisz. Często jest tak, że to właśnie takie kujony nagle zderzają się z rzeczywistością, bo regułki wykute na pamięć w ogóle nie przydają się w dorosłym życiu. I to narzekanie na swoją wagę już pod koniec wyznania. Na to masz wpływ, zacznij dbać o siebie i zmień chociaż jedną rzecz w swoim życiu zamiast obwiniać wszystkich dookoła. A może Twoja nadwaga to też wina znajomych ze szkoły? No chyba nie.

GeddyLee Odpowiedz

Spotkania z rzeczywistością bywają bolesne. Miałem bardzo podobnie.

Alinkalinka Odpowiedz

Taka dygresja częściowo w temacie, czytałam niedawno artykuł o tym, jak mówienie dzieciom rzeczy typu "patrz pod nogi, bo się przewrócisz" albo "ucz się, to coś osiągniesz" lub właśnie "kto imprezuje jako dzieciak nic nie osiągnie jako dorosły" jest cholernie szkodliwe. Bo wbija do głowy, że jest prosta zależność - postępujesz dobrze/poprawnie, układa Ci się w życiu i na odwrót. A prawda jest taka, że życie nie jest tak proste i sprawiedliwe. Czasem ciężko pracujesz, a i tak nie wychodzi. Czasem jesteś dobrym człowiekiem i nikomu nie wadzisz, a spotykają Cię złe rzeczy, zupełnie bez powodu. Takie jest życie, totalna loteria bez sprawiedliwości. Przykro mi, autorko, że przekonałaś się o tym na własnym przykładzie.

TakaOna100 Odpowiedz

Maturę można poprawić, kierunek zmienić. Nie bój się rzucić tego, co jest dla Ciebie niesatysfakcjonujące. Rok czy dwa studiów to bardzo niewiele w porównaniu z całym życiem. Nie oglądaj się na innych i nie próbuj im dorównać, to Twoje życie, szukaj własnej drogi

Tylkopoco Odpowiedz

Przestań się porównywac z innymi. Każdemu pisane inne życie, a takie porównywanie ani im nie ujmie, ani tobie nie pomoże. Twoje życie nie będzie takie jak ich, ale nie musi być gorsze. Zatroszcz się o siebie, o swoje priorytety, zawalcz o nie. Jak masz wymarzony kierunek, to olej obecne studia, na cholere marnować czas na coś czego nie lubisz i nie daje ci porządnej pracy. Idź do pracy nawet w markecie, a wieczorami się ucz by poprawić maturę. Ale najważniejsze - żyj swoim życiem, a nie cudzym.

Vito857 Odpowiedz

Wiesz co? Zawsze możesz studia zmienić i schudnąć. A im, jak będą wiecznie się bawić, w końcu skończy się "za hajs starych baluj".

Życie nie jest sprawiedliwe, ale ważne jest patrzenie na siebie, a nie na innych.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie