#CRxmh
Otóż leżałam po kolejnej chemii w szpitalu, włosy już dawno mi wypadły. Koleżanki z liceum po moim powrocie do domu wpadły i żeby mnie rozśmieszyć, kupiły perukę z gęstymi, długimi włosami splecionymi w warkocz. Założyłam ją i chcąc się zaprezentować, okręciłam kilkukrotnie wokół własnej osi. Peruka zaplątała się w kule położone obok stołu, spadła mi z głowy, a ja wyryłam spektakularnego orła, łamiąc sobie nos o wyżej wymienione kule.
Teraz mam ksywkę Lord Voldemort.
Dziękuję, że Pani żyje^^
Mi się tak trafiło w pierwszych dniach, zanim włosy wypadły^-^" Najpierw tata się bawił wózkiem, bo mi chodzenie padło i tak obrócił, że szmyrgnęłam warkoczem w oko, a potem jak chciałam zawiązać buty to też mi warkocz jakoś pod okulary wleciał i walnął w oko. I wyglądałam jak panda^-^" Potem kilka lat nie było problemów z włosami, że tak to ujmę XD
Ale na sierścia zawsze mówiłam właśnie "sierść" albo "głowa", że się zdarzało powiedzieć "Czekaj, muszę głowę założyć" i tak jak tata zawsze się naśmiewał "kiedyś głowy zapomnisz" to wtedy się to istotnie zdarzało XD