#ZpODe
Owa kobieta jest teraz moją mamą. Pobrali się dwa lata po śmierci mojej biologicznej matki. Wprowadziła się do naszego domu razem z rok młodszą ode mnie córką. Dzięki nim miałam wspaniałe dzieciństwo. Nie dość, że zyskałam siostrę do wspólnych zabaw, to jeszcze otrzymałam prawdziwą matczyną miłość, której nigdy tak naprawdę nie znałam. Moja nowa mama nigdy na mnie nie krzyknęła, zawsze była gotowa do pomocy czy rozmowy i nigdy nie faworyzowała swojej biologicznej córki. Jako dziecko czułam, że nigdy nie było inaczej i że moja rodzina w tym wydaniu jest ze mną od moich narodzin.
Niestety, jest jedno "ale", a mianowicie dziadkowie ze strony biologicznej mamy. Od początku nie akceptowali nowego związku mojego taty. Robili awantury, że mama umarła przez niego, że związał się za wcześnie, że moja macocha leci tylko na kasę, że jest k...ą i nie miała gdzie mieszkać z dzieciakiem (jej mąż zginął tragicznie). Zawsze kiedy do nich przychodziłam wyzywali ją od szmat, dziwek, padały epitety, których znaczenie znali chyba tylko oni, ale na pewno nie były pochlebne; wyzwiska na ulicy czy spluwanie pod nogi były normą.
W końcu wykrzyczałam, że nie życzę sobie, żeby tak o niej mówili, bo nie poczuwali się do opieki nade mną, kiedy byłam mała, a ona mnie wychowała i jest moją prawdziwą mamą. Babcia udała omdlenie, zostałam potem siłą wyrzucona z domu dziadków, wydziedziczona i mam dożywotni zakaz przychodzenia do nich. Są teraz na tyle bezczelni, że wyrzucają znicze i kwiaty, które stawiamy z tatą na grobie mamy (nie złapaliśmy ich nigdy za rękę, ale na grób przychodzimy tylko my i oni, a wcześniej to się nie zdarzało).
Nigdy nie zrozumiem, jak można żyć z taką nienawiścią. Jednak nigdy nie zapomnę o mojej biologicznej mamie i jeśli dziadkowie będą chcieli odnowić ze mną kontakt, nie odmówię.
#y0dWX
Zbierałem się długo. Wiedziałem, że wreszcie muszę do niej się zbliżyć i odważyć się na ten pierwszy krok. Trudno – najwyżej polegnę w boju – myślałem sobie. Jako że zajęcia, w których ona uczestniczyła, miały miejsce tylko dwa razy w tygodniu, musiałem czekać pół roku na odpowiednią okazję. Bo wiecie – nie mogłem sobie do niej tak po prostu podejść. O, nie. Tu musiał być pretekst!
I wreszcie znalazł się. Kiedy zadzwonił dzwonek na koniec lekcji, obiekt moich westchnień spakował manele w torbę i skierował się w stronę drzwi, zostawiając na ławce telefon! Niczym gepard rzuciłem się po ten fant, aby nikt przede mną tego nie zrobił. Wziąłem głęboki oddech i dogoniłem ją.
- Hej! - pisnąłem czując, jak zalewam się potem, a moje kończyny zaczynają się trząść. Odwróciła się i rzuciła mi najbardziej seksowne, urzekające spojrzenie, jakie kiedykolwiek widziałem.
- Z-z-zostawiłaś swój te-te-te… - I wtedy telefon wyślizgnął się z moich, roztrzęsionych jak żelatynowy miś, rąk. Upadł na ziemię ekranem w dół.
Aparat zniszczył się. Pękł wyświetlacz. Była wściekła. Nakrzyczała na mnie przy całej klasie. Musiałem jej go odkupić. Nie wiem, co bardziej bolało – ten nieoczekiwany wydatek, czy wstyd, którego się najadłem.
#r5aQk
W zasadzie do dziś tak widzę Boga, choć staram się z tym walczyć.
#YnA4S
Od jakiegoś czasu jestem sam. To z braku seksu, zaczyna się to stawać trudne do opanowania, jest dla mnie ideałem pod każdym względem. Ma stałego partnera, wiem, że siostra lubi seks. Jak rodziców nie było w domu to słyszałem jak koleś ją posuwa. Poczułem dużą frustrację, a zarazem podnieciłem się mocno. Zazdrościłem mu. Jak namówić na seks?
#ed360
Wszyscy patrzyli w naszym kierunku.
#5gz4E
Trafiłam tutaj około półtora roku temu, z powodu dość mało oczywistego - pisząc pewną pracę naukową, a dokładniej przeprowadzając na jej potrzeby analizę porównawczą struktur społeczności (różnych) forów internetowych, w zależności od ich tematyki i składu szacunkowego (w sensie tego, kim są ich użytkownicy). Oczywiście zaczęłam od przeczytania wszystkich (!) wyznań, wraz ze wszystkimi (!) komentarzami - bardzo ładnie mi zagraliście, spełniając wszelkie „kryteria składowe", więc przycupnęłam na dłużej.
Znalazłam tutaj całkiem wyrazistych przedstawicieli ról, jakie w internetowych społecznościach różne osoby na siebie przyjmują, więc (już po zarejestrowaniu się) przeprowadziłam kilka prostych eksperymentów, dotyczących ich specyfiki, reakcji na pewne konkretne zjawiska (poprzez ich inicjowanie) i wobec różnych postaw osób, które przyjmują odmienne role (poprzez wchodzenie w nie). Sprawdziliście się w tym świetnie, wykazując zachowania niemal w 100% zgodne z oczekiwanymi, a jeżeli odbiegające czasem od założenia, to dość ciekawie i całkiem oryginalnie.
Rzecz jasna nie zdradzę, czy była to praca magisterska, licencjat, czy jeszcze coś innego, na jakim kierunku studiów, albo do czego potrzebna, ani nawet tego, czy moja własna, czy pisana na zlecenie (w każdym razie z nudów i za free tego nie robiłam, gdyby ktoś standardowo chciał rzucić takim tekstem). Tak czy inaczej, zostaliście - moi drodzy - przeze mnie bezczelnie wykorzystani, lekko przetestowani, przeanalizowani i opisani (podwójnie anonimowo, więc bez obaw, nawet czytając byście nie zgadli), w dodatku zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy (choć raz, o ile dobrze pamiętam, już później ktoś spytał, czy kartoteki prowadzę).
Zostałam trochę z przyzwyczajenia i czasem aż mi szkoda, bo wciąż, co jakiś czas, pojawiają się nowe osoby, tak klasycznie wchodzące w standardowe role, że aż żal, że praca dawno napisana, a ja tutaj tylko podczytuję i czasem coś skomentuję, wyłącznie w celach rekreacyjnych.
Nic już więcej nie powiem, ani tu, ani w komentarzach (nie wylogowywałam się pisząc), nic ponad to ze mnie nie wyciągniecie. A kto się przypadkiem domyśli, że ja to ja, niech się cieszy, że z niego taki Sherlock Holmes ;)
#mqlE9
Co prawda traktuje mnie troszkę jak niemowlę, ale mi to nie przeszkadza. Jestem przeszczęśliwy mogąc spędzać z nią każdą chwilę, którą nam dano. Jest silna, nie widziałem u niej żadnej łzy od oświadczyn. Kochani, modlę się codziennie, żeby ta choroba znikła i jeśli mogę, proszę was o to samo.
#jzDO4
#svGlV
Nie wiem skąd w tych czasach biorą się faceci, którzy pozwalają ot tak, by ich kobieta była dotykana przez innych mężczyzn i sami mają to gdzieś. W każdym razie już nie jesteśmy razem (sama potrafię się obronić).