#Bof7D

Byłam ostatnio na spotkaniu klasowym po latach. Byliśmy w liceum o profilu ścisłym, więc część inżynierów, część za granicą, gadka szmatka o tym kto, gdzie i z kim.
Przyszedł też pewien, nazwijmy go, Zbyszek. Zbyszka wszyscy pamiętali za jego nietypowe odpały. Miał on bowiem ambitny plan przejęcia władzy nad światem. Zaczytywał się w książkach, oglądał mnóstwo filmów i wciąż snuł swoje marzenia o byciu następnym Napoleonem, chorobach wirusowo-genetycznych czy zaprogramowanych przez niego robotach, które zmuszały innych do uległości. Wiedzy w tych tematach miał od groma. Traktowaliśmy go jak nieszkodliwego dziwaka, a miał nawet swoje zalety, bo jak czasem z nauczycielem wszedł na temat wykorzystania polityki czy biologii do przejęcia władzy nad światem, to lekcja przeleciała bez odpytywania. Wszyscy wróżyli mu karierę w inżynierii genetycznej czy innym kierunku biologicznym, ale jego drugą pasją było programowanie i na takie studia poszedł.

No więc siedzimy na tym spotkaniu i ktoś go pyta: "Zbyszek, a co ty właściwie robisz? Bo coś o tobie nie słychać". Chłopak momentalnie przyjmuje znany nam, pełen pasji wyraz twarzy i mówi: "Mam władzę nad ludzkimi duszami. Dyktuję im, jak mają spędzać wolny czas, zabieram po kilka godzin dziennie setkom tysięcy ludzi...". Wszyscy obecni śmiechli. "No a tak serio?". Ten zmienia mimikę, przybiera typowy profesjonalny uśmiech służbowy nr 5 i odpowiada: "Tworzę gierki do sklepu Play. Klikacze, puzzle, logiczne, gówienka w stylu Candy Crash. Uzależniające bezsensowne rzeczy, od których nie idzie się oderwać".

No cóż, nie da się zaprzeczyć, że spełnił swoje marzenie.
sinusoidazemniejest Odpowiedz

Kto ma internet, ten ma władzę!

Odpowiedzi (1)
PsychoPatyk Odpowiedz

A tak naprawdę jest ministrem sprawiedliwości i szefem prokuratury.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#Oz9i4

Kilka miesięcy temu mój chłopak wracał później z pracy. Liczyłam na mile spędzony wieczór, ubrałam się ładnie, tak jak on zresztą lubi. Ubrałam ładną sukienkę i wysokie szpilki i czekałam. Kiedy wrócił, usiadł tylko na kanapie w naszym mieszkaniu i powiedział "nie mam na nic siły". Nie ukrywam, wkurzyłam się. Chciałam zrobić mu już awanturę o to, że ostatnio liczy się dla niego tylko praca i tak dalej. Kiedy zaczęłam krzyczeć, popatrzył na mnie jak na wariata i powiedział "Ty jesteś pewna, że tego chcesz?", kiedy odpowiedziałam twierdząco, on powiedział coś, co zapamiętam do końca życia: "Ty chyba kpisz, robiąc mi awanturę o to, że pracuję, żebyś miała na wszytko. Chcę dla nas jak najlepiej, a ty na mnie krzyczysz? Kiedy ostatnio zrobiłaś coś poza pójściem na siłownię i zrobieniem kolacji? Ile razy w miesiącu można wychodzić do znajomych i wracać w stanie, skądinąd, wskazującym? Przedwczoraj byłaś na imprezie, a był wtorek. Normalni ludzie wtedy pracują. Zamiast wziąć się do roboty, to tylko siedzisz. Ani razu nie pracowałaś. I kiedy my porozmawialiśmy normalnie, o pierdołach? Bo chyba w liceum. Kiedy byłaś inna. Nie zakochałem się w imprezowiczce. Nie mam zamiaru utrzymywać darmozjada do końca życia, żyć z pustą lalką, bo uroda przeminie, a ja nie chcę na stare lata pielić ogródka w milczeniu". Wstał z kanapy i poszedł do łazienki, wchodząc do niej dosłownie jebnął drzwiami. Nie trzasnął, a właśnie jebnął. Po wyjściu powiedział tylko "Przemyśl to sobie, ja idę spać". Byłam w szoku, byłam wściekła. Nie chciałam nawet na niego patrzeć.

Kiedy on spał zaczęłam myśleć o tym, co powiedział. I miał, cholernik, rację. Poza imprezami z koleżankami, poza piciem alkoholu nie mam żadnych zainteresowań. I faktycznie nie robię nic. Ostatnio nawet nie pozmywałam po sobie, bo po co? Dla znajomych i przyjaciół mojego faceta byłam nieprzyjemna. Doszłam do wniosku, że można się za mnie wstydzić podczas spotkań rodzinnych. Było mi przykro. Płakałam pół nocy.

Następnego dnia postanowiłam się zmienić. Koniec z alkoholem, imprezami. Napisałam CV, pierwsze w życiu, miesiąc później już pracowałam. Znajomi chłopaka okazali się wspaniałymi ludźmi, a czas spędzony przy planszówkach może być świetnie spędzonym czasem. Poszłam też na kurs fotografii. Chcę iść na studia.

Cała sytuacja miała miejsce cztery miesiące temu. Cztery miesiące temu byłam innym człowiekiem. Teraz? Jestem z siebie dumna. Zdecydowanie wolę tę wersję siebie. I po kilku latach znów wróciła duma w oczach mojego chłopaka, kiedy ten patrzy na mnie. To jest najlepsza nagroda.
Sketchbook Odpowiedz

Cieszę się, że przemyślałaś jego słowa i zrozumiałaś, a nie strzeliłaś focha jak księżniczka :). Gratuluję dojrzałości!

Odpowiedzi (1)
LubieSeksChyba Odpowiedz

Jezu naprawdę musiałaś być nieznośna. Ale, niewiasto ogarnęłaś co i jak i oby tak dalej.
Pracowita i ambitna zyskasz zdecydowanie więcej 💪 .

Zobacz więcej komentarzy (14)

#zpgkP

Mam 15 lat. Chodzę do 2 klasy gimnazjum i jestem w swojej klasie przewodniczącym. Nie raz i nie dwa dostałem w kość tylko dlatego, że nim jestem, ale to co wydarzyło się wczoraj przekroczyło moje najgorsze sny.... Ale od początku.....

Ja i moja "cudowna" klasa mieliśmy zastępstwo za polski w bibliotece. Niby nic, ale to były moje wrota do piekieł. Bibliotekarka kazała nam czytać na głos "Kamizelkę", taką mega cienką lekturę. Czytamy, czytamy, no i skończyliśmy, ale okazało się, że jakaś grupa chłopaków cały czas gadała, w tym mój najlepszy przyjaciel. Spytała się kto jest przewodniczącym klasy. Wstałem i spytałem się co się stało. Odpowiedziała, że mam zapisać te osoby, które przeszkadzają i dać im po -15 z punktów (moje gimnazjum ma punkty z zachowania), po czym poszła po dziennik, żebym od razu je wpisał. Ledwie wyszła cała tamta grupa podeszła i postawiła jeden warunek: nie wpiszę im punktów, to będziemy się wciąż kolegować. Ale mój przyjaciel powiedział coś, co mnie zraniło tak dotkliwie, jak nic do tej pory: albo punkty, albo on. Po czym tak po prostu sobie odeszli, jakby nigdy nic.
Pani wróciła, dała mi dziennik i poszła na zaplecze zrobić sobie herbaty.

Myślałem długo, ale wpisałem im te punkty. Straciłem jedynego przyjaciela, wszyscy mnie nie lubią w tej klasie... Ale uważam, że postąpiłem właściwie, no bo lepiej nie mieć przyjaciół niż mieć, ale fałszywych.
Legendka Odpowiedz

Popieram. Zaden przyjaciel nie stawia takich bezsensownych warunkow.

Odpowiedzi (1)
gitarzystka Odpowiedz

Luzik, jesteś spoko gość- na pewno znajdziesz fajnych znajomych. ;) Gimnazjum to bardzo głupi wiek, nie przejmuj się.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (25)

#3zQ1w

Pracuję w niewielkim sklepie papierniczym na pół etatu, dwa dni pracy, dwa wolne. Moja zmiana przypadała w sobotę, kolejna miałam mieć w poniedziałek. Poprzedniego wieczoru długo nie mogłam usnąć, więc w sobotni ranek powlekłam się do sklepu, modląc, aby zmiana minęła szybko i ludzie wybrali inna formę rozrywki, niż kupowanie artykułów biurowych. Cały dzień marzyłam tylko, żeby się położyć i odespać. 

W poniedziałek przy otwieraniu sklepu, okazało się, że będąc tak zmęczoną i zdekoncentrowaną, zapomniałam o jego zamknięciu. To znaczy o zamknięciu na KLUCZ i włączeniu alarmu.

W sobotę cofnęłam się jeszcze po telefon i właśnie wtedy "przeoczyłam" zabezpieczenie sklepu przed potencjalnymi złodziejami. Przez weekend sklep stal otwarty, tak że każdy z ulicy mógłby sobie tam wejść. Nikt o tym nie wie, i jednak mam więcej szczęścia niż rozumu, tym bardziej, że w poniedziałek rano zwykle przyjeżdżał kierownik, a tamtego dnia coś mu wypadło i ja byłam pierwsza na miejscu.
majer Odpowiedz

I firma ochraniająca (bo z nimi są zazwyczaj sprzężone alarmy) nie dała znać, że im się czujka uzbrojenia w centrali nie zapaliła?

Odpowiedzi (5)
Kangurek2637 Odpowiedz

Głupi zawsze ma szczęście 😁😁😝

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#W6nH7

Jestem dziewczyną i właściwie nie mam piersi. Z moim pierwszym chłopakiem, kiedy prawie doszło do zbliżenia, zanim mnie rozebrał, powiedziałam mu, że jestem płaska. 

Krępuje mnie to, więc chciałam, żeby wiedział wcześniej i nie był zaskoczony. Był cudowny, troskliwy, powiedział, że to nie ma dla niego znaczenia, bo kocha się z kobietą z miłości, a nie dla cycków.

Kiedy zdjął mi koszulke powiedział, że nic z tego, bo ruchać faceta nie będzie.
majer Odpowiedz

Ciesz się, że tak nie powiedział po zdjęciu ci majtek. ;)

Odpowiedzi (2)
ChocolateLover Odpowiedz

Lepiej, że Cię taki cham nie dotykał.

Zobacz więcej komentarzy (16)

#5CP6j

Jestem dziewczyną, mam 20 lat i chodzę do technikum, a właściwie za chwilę je kończę. Należę do wysokich osób, mierzę troszkę ponad 180 cm i niestety jestem przy kości. Mam wspaniałą przyjaciółkę, jest piękną dziewczyną o wspaniałej figurze, ale jest malutka, nie ma nawet 160 cm wzrostu, chociaż ja uważam, że wygląda świetnie, bo jest niezwykle proporcjonalna i ma długie nogi w stosunku do ciała, przez co prezentuje się naprawdę seksownie.

Wyobraźcie sobie, że kiedy ją poznałam była otwartą, wiecznie uśmiechniętą dziewczyną. Miała pomysł na siebie, dobrze się uczyła i spełniała swoje marzenia. Teraz, po czterech latach w tej szkole w ogóle nie szuka kontaktu z ludźmi, rozmawia tylko ze mną, niestety będzie powtarzać klasę, bo tak dużo godzin opuściła, że jest nieklasyfikowana. Wszystko przez ludzi, którzy od początku wyśmiewali jej wzrost, wmawiali jej, że wygląda śmiesznie, że nikt jej nie będzie traktował poważnie. Najlepsze było to, że mówili jej, że wygląda przy mnie pokracznie, jak niedorozwinięty kurdupel. Ja myślę, że to ja przy niej wyglądałam jak Godzilla i to mi powinni dogryzać. W każdym razie jakoś się trzymała, zawsze potrafiła rzucić ciętą ripostą, co skutkowało spokojem na kilka dni. Niestety w trzeciej klasie dołączyli do tego wszystkiego nauczyciele. Kiedy zapomniała o sprawdzianie, to jedna nauczycielka powiedziała coś typu, że potwierdziła się jej teoria, iż niski wzrost idzie w parze z niską inteligencją. Do sprawdzianu z wf-u, dokładnie z gry w siatkówkę, nauczyciel nawet jej nie dopuścił i wstawił jedynkę, bo taki karzełek w życiu nie da rady przebić piłki przez siatkę (co z tego, że gra najlepiej w klasie). Jak tylko spóźniła się na lekcję, to teksty nauczycieli typu "Dziewczynko, zgubiłaś się? Podstawówka jest parę ulic dalej" były normą. Punktem kulminacyjnym było, kiedy rozmawiała z chłopakiem, w którym była zakochana od długiego czasu, zapytała się, czy pójdą razem na studniówkę i usłyszała od niego, że nie, bo będzie wyglądała jak jego córka lub młodsza siostra, ale jak będzie chciał, żeby ktoś mu zrobił loda na balu, to się do niej odezwie, bo jako jedyna nie musi nawet klękać, a tak swoją drogą, to niskie kobiety tylko do tego się nadają.
Po tym dziewczyna przestała chodzić do szkoły.

Ciężko będzie jej się teraz pozbierać. Jak widać, nie tylko dzieci potrafią być okrutne, bo do tej sytuacji doprowadzili tylko i wyłącznie ludzie dorośli. Zniszczyli jej życie, psychikę i plany na przyszłość. Mam tylko nadzieję, że karma wróci do wszystkich, którzy wyśmiewają innych z tak błahych powodów, na które nie mamy wpływu.
maggee Odpowiedz

Aż mi ciężko uwierzyć że nauczyciele mogą być takimi idiotami :/

Odpowiedzi (1)
Xjazzix Odpowiedz

Jezu...ja mam 155 cm i owszem często było jest i będzie komentowane, ale za każdym było to urocze i sympatyczne...ja sama czesto żartuje, że mikrus ze mnie...

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (26)

#qnMDH

Zawsze gdy widzę jakąś zbiórkę na chore dzieci typu "potrzebujemy miliona na chorą Amelkę" zastanawiam się, po co zbierać na takie dzieci. Są to najczęściej dzieci ledwo urodzone. Czemu? Jest coś takiego jak naturalna selekcja. Jak osobnik jest słaby i chory, to umiera.
Takie dziecko nigdy nie będzie w pewni sprawne! Uważam, że powinno się dać tym dzieciom spokojnie odejść i nie trzymać je na siłę na łasce wszelkiej aparatury. A wpłacając na taki cel przedłuża się im cierpienie.
IrisvonEverec Odpowiedz

Co do tej selekcji naturalnej to trochę się zgodzę. Widział ktoś kiedyś niepełnosprawną sarenkę, czy innego liska? No mało prawdopodobne, bo jeśli nie rodzice, czy rodzeństwo tego zwierzątka, to jakiś drapieżnik je uśmierci bardzo szybko. Tylko teraz inna sprawa... Czy kiedy złamiesz nogę idziesz do lekarza? No raczej tak. Lekarz nastawia, wsadza w gips, da zalecenia, czasem jakieś leki. Za miesiąc zdejmujesz gips, masz dalsze zalecenia, albo idziesz na profesjonalną rehabilitację. I jesteś zdrowy, czasem może Cię łamie "na zmianę pogody", ale generalnie funkcjonujesz normalnie. Już nie jesteś niepełnosprawny. Podtrzymywanie życia na siłę jest bez sensu. Nie wyobrażam sobie, bym mogła skazać na taką wegetację, zależność od maszyn, kogokolwiek bliskiego i ja sama bym tego nie chciała, gdyby mnie coś trafiło. Ale kiedy JEST SZANSA na wyleczenie rodzic jest gotowy oddać wszystko i więcej, by dziecko mogło normalnie funkcjonować. Ta nadzieja napędza go do działania, więc krzyczy gdzie się da, błaga o pomoc. Nikt nam nie każe sypać pieniędzmi, to tylko prośba równa tej, którą ma do nas żul pod sklepem. Z tym, że żul wypije tylko kolejne piwo, a tu gra toczy się o czyjeś godne życie. Tylko od nas zależy czy chcemy komuś podarować cokolwiek.

Odpowiedzi (9)
Lancelota Odpowiedz

Poniekąd się z tym zgadzam. Jeśli dzięki pieniądzom FAKTYCZNIE osoba wyzdrowieje, albo będzie mogła w miarę normalnie żyć to ok, ale jeśli miałoby być to tylko podtrzymanie życia i osoba byłaby niczym warzywo, to dla mnie to głupota. Szczerze wolałabym umrzeć niż na siłę żyć jako warzywo czy strasznie przy tym cierpieć.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (35)

#TbAfn

Straciłam dziewictwo z około 40-letnim facetem za 50 zł w wieku 15 lat, bo klient stwierdził, że 100 biorą panie z agencji i tyle w aucie nie zapłaci. Zgodziłam się, bo chciałam kupić kartę za 30 zł chłopakowi, który mi się bardzo podobał, żeby mógł ze mną pisać, choć wcale nie pisaliśmy za dużo...
ChocolateLover Odpowiedz

Mam nadzieję że to nie jest prawdziwe wyznanie. Strasznie smutno mi się zrobiło, że dziecko może popełnić taki błąd i tak bardzo nie szanować swojego ciała.

Odpowiedzi (3)
Docha Odpowiedz

Aż mnie zabolało. Kochana mam nadzieję, że nie masz teraz traumy i pomimo tego żyjesz sobie teraz normalnie. Strasznie mi przykro się teraz zrobiło:(

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#Nwu80

Kiedy zaczynałem spotykać się ze swoją dziewczyną i miała przyjść do mnie po raz pierwszy, wiedziałem, że ma okres i kupiłem jakieś podpaski, żeby w razie czego nie czuła się niesfojo.

Nie mieszkam z mamą i kiedy spytała, skąd u mnie podpaski, tak się speszyłem, że powiedziałem, że to siostry, która jest obecnie za granicą.

Nie wiem czemu to powiedziałem, bo nie mam siostry.
GeddyLee Odpowiedz

niesfojo? xD

Odpowiedzi (9)
ChocolateLover Odpowiedz

W sumie to słodkie :) no może nie ten fragment z kłamstwem o siostrze, ale na pewno by doceniła, wiem jak doceniam to, że mój chłopak nosi awaryjną podpaskę dla mnie u siebie w plecaku :)

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie