#9IUT8
Godzina 6 rano, a ja słyszę dźwięk klucza przekręcanego w zamku od drzwi frontowych! To ona! Jak się później okazało, szefowa zwolniła ją wcześniej do domu ze względu na zbyt dużą liczbę nadgodzin. Słysząc dźwięk otwieranych drzwi, szybko obudziłam swojego chłopaka, który w popłochu wskoczył do szafy, nie domykając jej jednak do końca. Leżałam w łóżku bez ruchu, licząc na to, że to tylko zły sen... to jednak nie był koniec atrakcji. Szybko zorientowałam się, że na oparciu od krzesła stojącego przy biurku w moim pokoju wisi jego kurtka! Modliłam się, żeby mama jak najszybciej poszła spać zmęczona po nocnym dyżurze i żeby nie weszła do pokoju jak każdego ranka w celu skorzystania z komputera. Na szczęście do pokoju nie wchodziła, ale spać też nie poszła! Mój chłopak siedział w szafie trzy godziny, zanim wymyśliłam jakiś plan. Nie mógł się w tym czasie ruszać, ponieważ z każdym jego ruchem szafa skrzypiała coraz bardziej. Na szczęście wpadłam na pomysł napisania do kolegi i poprosiłam go, aby przyszedł „pożyczyć ode mnie zeszyty”. Mama siedziała zamknięta w pokoju, więc gdy tylko kolega zadzwonił do drzwi, wyskoczyłam z łóżka jak poparzona, wzięłam z półki przypadkowe zeszyty i poleciałam otworzyć mu drzwi. W międzyczasie dałam też sygnał swojemu chłopakowi, żeby jak najszybciej wyszedł z szafy i biegł prosto w stronę wyjścia. Było mi go cholernie szkoda, patrząc na niego, nie do końca ubranego, wybiegającego zimnym rankiem z domu do samochodu. Na szczęście mama się nie zorientowała.
Obiecałam sobie, że opowiem jej tę historię na naszym ślubie. Niestety już nie jesteśmy razem z tym chłopakiem, więc nie będzie okazji.
#MaMd3
Otóż moja przypadłość to nadawanie imion dużym palcom u stóp (dziś prawy to Kazimierz, a lewy Wiesław) i przeprowadzanie między nimi spontanicznej rozmowy, na tematy wszelkie. Czytam na głos Anonimowe, a potem Wiesiek i Kazik to komentują.
Czasami maluję na paznokciu oczy i uśmiech oraz nakładam kapelusz zrobiony z gazety, żeby (palce) wyglądały bardziej ludzko.
Dziwne i głupie.
Ale nie umiem przestać.
#auWtp
#QaeuW
Podczas gdy moja siostra skończyła już klasę maturalną i miała wakacje, a ja jeszcze chodziłam do szkoły, stwierdziłam, że za pieniądze, które udało mi się oszczędzić, sama kupię sobie laptopa, o którym marzyłam od dłuższego czasu. Gdy już go kupiłam i przyszłam z nim do domu, moja mama mi go zabrała i stwierdziła, że to będzie idealny laptop dla siostry na studia...
#f2cvb
Cała historia dzieje się w moje urodziny. Od rana rodzice byli dziwnie cisi, zazwyczaj od rana było ich słychać. Oczywiście na początku nie zwróciłam na to uwagi, aż do momentu, w którym usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć, bo goście mieli się zjawić (był środek lata). Za drzwiami stał listonosz z dziwnym uśmiechem. Zapytał, czy to ja itp. W końcu wręczył mi list i sobie poszedł. Gdy na niego spojrzałam, dotarło do mnie, że to list z Hogwartu! Pobiegłam do kuchni i zaczęłam krzyczeć ze szczęścia, otworzyłam go wraz z mamą i okazało się, że mam się tam stawić w nowym roku szkolnym.
Jak się spodziewacie, nie zdążyłam. W dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego całkiem o tym zapomniałam. Rozczarowanie następnego dnia niezapomniane.
Po kilku latach dowiedziałam się, że to rodzice przygotowali list dla mnie, a listonosz był podstawiony. A ja się tak chwaliłam koleżankom i kolegom... Wypominali mi to do końca szkoły.
#xrfx7
Poszedłem na pocztę, aby gdzieś zadzwonić (komórek nie było, telefonu nie mieliśmy). Psa przywiązałem w pobliżu. Wychodząc z poczty, tak byłem przejęty rozmową, że zapomniałem o psie. Jak wróciłem wieczorem do domu, to wszyscy pytali, gdzie pies. Zaczęliśmy szukać. Nie było go nigdzie.
Rano napisaliśmy ogłoszenie, poszliśmy je skserować. Punkt ksero był koło poczty.
No i okazało się, że pani od ksero zaopiekowała się naszym pieskiem, który cały dzień spędził przywiązany. I tak pies do nas powrócił :)
#Mn9ce
To, co powiedziałam mamie, powiedziałam i babci. Ta cieszyła się z tego, gratulowała mi i nawet pytała, czy już kogoś mam. Bardzo mi wtedy pomagała i wspierała duchowo.
Po pewnym czasie i po namowach babci, może rok od wyznania rodzicielce prawdy o mnie, rodzice zapisali mnie do psychologa. Cieszyłam się z tego, że wreszcie będę mogła porozmawiać o moich problemach z kimś doświadczonym. I tak było, rozmawiałam, wygadywałam się i mój stan psychiczny się poprawił.
Od jakiegoś miesiąca (czyli od czasu, od którego nie chodzę do psychologa) rodzice byli dla mnie jakoś dziwnie mili. Próbowali rozmawiać ze mną, pytali się co u mnie itd. Cieszyłam się, że jednak może zmienili zdanie i mnie zaakceptowali.
Otóż nie.
Babcia tydzień temu powiedziała, że rodzice traktują mnie dobrze tylko dlatego, że lekarz im tak kazał. Tak naprawdę nie zaakceptowali mnie i dalej gardzą „ideologią LGBTQ+”.
Mamo, jeśli to czytasz, to ch*j ci w dupę.
#qE5YY
#RLVNU
Nie mam pojęcia, czym się kierował mój kilkuletni mózg.
Całe szczęście mi przeszło.