#KFET8

Ostatnio poszedłem do lekarza, bo miałem pewien... hmmm... intymny problem. Wchodzę do gabinetu, a tam starsza pani, myślę sobie ''dobra, spokojnie, zrozumie''. Poprosiła, żebym pokazał z czym mam problem, no to ja hyc, majtki w dół, ona patrzy i... No właśnie. Zobaczyła ślady zębów...

Zaczęła mnie wyklinać od bezbożników, że przed ślubem z dziewczyną i ogólnie głośne hurr durr. A ja bałem się wyjaśnić, że pierwszy raz spałem nago i mój kot uznał, gdy leżałem na boku, że to dyndające, czerwone coś jest super zabawką.
Nie polecam nikomu.

PS Pozdrawiam serdecznie tę panią doktor, która kazała mi się wyspowiadać, a na koniec przepisała jakąś tandetną maść.

#0faFs

Historia o osiedlowym monitoringu...
Mam siostry (Ulę i Olgę), brata (Alka) i 6-letnią córkę (Malwinę) o których będzie ta historia. Moje siostry mają dzieci w podobnym wieku, zaś Alek jest bezdzietny. Ma jednak dziewczynę i najlepszą przyjaciółkę. Wszystkie chętnie go odwiedzamy.

Pewnego dnia miałam ważną konferencję w pracy, więc zaprowadziłam Malwinkę do wujka Alka. Tak samo postąpiła Olga ze swoim 7-letnim Tomkiem.

Konferencja udana, czas zbierać się do domu. Popatrzyłam na telefon i zamarłam. 10 nieodebranych połączeń od Alka i 5 od Olgi. Coś musiało się stać. Szybko do nich zadzwoniłam i co się okazało... wszyscy są na komisariacie policji. Przyjechałam tam szybko i zobaczyłam po kolei przerażoną Olgę i Alka oraz zadowoloną z siebie panią Marię. Był to najwredniejszy z wrednych, najbardziej wścibski z wścibskich moher, jakiego zrodziła ziemia. Mieszkała ona naprzeciw Alka i czasem się ścierali. Otóż pani Maria zawiadomiła policję, że do mojego braciszka wciąż przychodzą nowe kobiety, które ten wykorzystuje seksualnie. Według niej Malwinka i Tomek byli molestowani przez Alka. Podobno wiedziałyśmy o wszystkim i pobierałyśmy po 1000 zł za każdą wizytę dzieci (kiedyś pożyczyłam od Alka tyle pieniędzy, a ona musiała to widzieć przez balkon). Podstawą do wezwania policji był dla niej płacz Malwinki (rozbiła kolano i rozpłakała się).

Historia ma jednak happy end. Dzieci zostały przesłuchane przez psychologa, który nie stwierdził molestowania. Zebrane zeznania były spójne. Mimo to kilka razy przyszedł do nas pracownik opieki społecznej, ale wizyty przebiegły pomyślnie i dano nam spokój.
Pani Maria otrzymała pouczenie i żywi do nas czystą nienawiść. Nadal patroluje osiedle i wrzeszczy na wszystkich za zbyt głośne stąpanie po schodach. A Alek zainwestował w porządne rolety.

#ZkKoQ

Kilka dni temu, kiedy zostałam sama w domu, postanowiłam włączyć laptopa. Tak więc siedzę sobie przed nim, przeglądam Amazona, i nagle zachciało mi się do łazienki. No to biegnę, bo ostro cisnęło.

Wracam po chwili i na monitorze nie był pokazany Amazon, tylko moje zdjęcie, jak siedzę na tronie i czytam skład Domestosa. Zdjęcie sprzed kilku minut.

Stoję i patrzę przerażona, bo przecież byłam sama i naprawdę nikogo nie słyszałam.
Wyjęłam szybko telefon i wybrałam 997. Rozglądam się po pokoju, jednocześnie zgarniając nożyczki, jako broń. Wybiegam z niego i zaczynam obserwować resztę domu. Zaczynam mówić: "Wyłaź, człowieku, bo dzwonię na policję". Ale odpowiedziała mi cisza.

Po chwili usłyszałam szelest. Zaczęłam płakać. Stwierdziłam, że muszę zadzwonić, pomimo tego, że wiedziałam jak absurdalnie brzmiałoby wezwanie: "Dzień dobry, ja dzwonię, bo w moim domu ktoś cyknął mi zdjęcie jak srałam, a byłam sama".

W każdym razie kliknęłam zieloną słuchawkę.

I nagle słyszę, jak ktoś wychodzi z szafy i krzyczy: Julka, nie dzwoń, to tylko ja sobie jajcuję.

No to niezły żart, mamo. Jeśli to czytasz, to nie, jeszcze Ci nie wybaczyłam.

#NO6Xg

Opowiem Wam pokrótce, jak zgasiłam swoją matkę. 
Moja matka często porównywała mnie i mojego brata do siostry przyrodniej, która ma maturę, skończyła dwa kierunki studiów, pracuje w korporacji, dobrze zarabia... „Idealna”.
Któregoś dnia przy kolacji znowu zaczęła porównania. Więc odpowiedziałam jej tak: „Trzeba było się przespać z naukowcem, a nie ze zwykłym chłopem ze wsi”. Na to moją matkę zamurowało i nic nie odpowiedziała.

#UVb08

Po kilku latach związku rozstałem się. Życie. Postanowiłem wrócić do gry po kilkumiesięcznej przerwie. Umawiałem się na randki. Usłyszałem o sobie, że jestem mało męski, jestem kłamczuchem, „jesteś ciepłe kluchy, a ja chcę prawdziwego faceta”,
że jestem kryminalistą itd., itd.
Jak się okazało, jestem mało męski, bo gotuję, sprzątam, prasuję, piorę i lubię to.
Jestem kłamczuchem, bo niby mam firmę zajmującą się sprzątaniem biur, hal, różnych obiektów, hoteli itd., ale na wiele zleceń jeżdżę osobiście (bo po prostu lubię sprzątać). Zatrudniam 52 osoby w firmie, więc chyba ruch w biznesie jest. Dzięki pracy stać mnie na dom, dwa samochody i dwa motocykle.
Czemu ciepłe kluchy? Bo mam dwa kotki i psa. Kocham te zwierzaki i mogę o nich rozmawiać godzinami.
A czemu kryminalista? Bo mam kilka tatuaży i 192 cm wzrostu.

No cóż, poszukiwania trwają dalej :)

#955qB

Leżałem sobie dzisiaj w swoim kawalerskim barłogu i szukałem we wspomnieniach idealnej kandydatki na szybką pamięciówkę przed snem. Nieoczekiwanie przypomniała mi się koleżanka, z którą pokłóciłem się prawie 10 lat temu i od tamtej pory jej nie widziałem. Postanowiłem wbić na jej fejsa, żeby zaktualizować portret pamięciowy i sprawdzić, czy nadal nadaje się na materiał do fantazji. Okazało się, że od 5 lat nie żyje. Trochę zepsuło mi to nastrój, ale szczęściem w nieszczęściu kątem oka na liście starych rozmów w messendżerze przyuważyłem inną koleżankę, która mi się lata temu podobała, a z którą w podobnych okolicznościach przestałem się widywać również około 10 lat temu. Kliknąłem jej profil, żeby oblukać jej fotki przy masowaniu salami – ale okazało się, że ona również od 5 lat nie żyje. Boję się teraz sprawdzić jakąkolwiek inną starą znajomą, której od lat nie widziałem, żeby nie okazało się, że każda laska, która mi się kiedyś podobała zdążyła już wykitować. Mam też potężny dylemat, czy masturbacja do wspomnień o kimś, kto już nie żyje zalicza się w jakiś sposób do nekrofilii czy jest kompletnie osobnym zjawiskiem, a także rozterkę moralną: czy w ten sposób czczę czy bezczeszczę ich pamięć.

#sQiVn

Akcja sprzed kilku dni. Stoję sobie na przystanku i czekam, aż mój rydwan przyjedzie. Po chwili przechodzi sobie parka – Karyna z Sebkiem i małą Jessicą w wózku. Jessica zajadała się czymś i jak to dziecko – upaprała ubranko. Co zrobiła Karyna? Zjechała swoje dziecko z góry do dołu na 10 pokoleń wstecz, nie stroniąc od przekleństw. Bo mała się ubrudziła i ona musi iść teraz do domu ją przebrać. Na szponiaste tipsy! Cóż za obraza majestatu Jej Królewskiej Platynowości! Co zaś zrobił Seba? Rzucił tylko do Karyny coś w stylu: „Zamknij twarz, wyrażaj się przy dziecku”, po czym wziął swoją małą księżniczkę na ręce, aby ją uspokoić, bo się rozpłakała. Mnie zaś powiedział, że traktuje panie lepiej, tylko dzisiaj jego kobieta ma jakieś jazdy i już nie wytrzymał.

Sebki to jednak stan umysłu :)

#QTfAR

Kiedy byłem mały, często bałem się sam zasypiać w swoim pokoju. Byłem jednak na tyle duży, że chciałem już zasypiać przy zgaszonym świetle jak dorośli i nie bać się żadnych monstrów czyhających w szafie. Wpadłem na genialny pomysł, że będę spał nago, w końcu nawet najgorszy potwór ma trochę wartości moralnych i etycznych i nie będzie zaczepiał małego, śpiącego bez ubrań chłopca. Pomyślałem, że będzie się wstydził straszyć kogoś bezbronnego i do tego bez ubrania.
Nie przeliczyłem się, żaden potwór nigdy mnie nie odwiedził, a skuteczną metodę stosuję do dziś.

#epcKx

Cała sytuacja działa się, kiedy miałam jakieś 4 lata.

Mam o rok starszego brata i siostrę bliźniaczkę. Wyjątkowo rano tata odprowadzał nas do przedszkola. Zawsze robiła to mama, ale tego dnia nie mogła. Z naszego domu do przedszkola było 15 minut drogi z buta. Przedszkole miało duży, ogrodzony metalowym płotem teren. Żeby dostać się do niego z naszej strony, trzeba było obejść całą działkę.
Mój brat trzymał tatę za jedną rękę, moją siostrą za drugą, a ja trzymałam ją za rękę. Szłam koło przedszkolnego płotu, gdy nagle moja kurteczka zaczepiła się o płot i nie mogłam się uwolnić. Stałam tam prawie 15 minut... Radziecka zima, więc wiadomo, jaka pogoda. Słodka, mała kruszynka marzła. Dopiero po chwili zainteresowała się mną dziewczyna, która szła do pobliskiego liceum. A mój tata? Mój brak zauważył dopiero po „przeliczeniu sztuk” w przedszkolu. I podobno jakieś 10 minut zajęło mu uzgodnienie, którego dziecka brakuje i czy na pewno zabrał mnie z domu.
Zanim zdążył wyjść na poszukiwanie, dziewczyna z LO z braku pomysłów zabrała mnie do przedszkola, licząc, że się mną zajmą.

Od tego czasu kiedy tata miał nas odprowadzać, wiązał nas sznurkiem, żeby nie zgubić ani sztuki.
Dodaj anonimowe wyznanie