#eIJBX

Pewnego dnia wracając z pracy uznałam, że skoro jest piątunio piąteczek, kupię na wieczór z ukochanym jakieś wino lub piwo. Może uda nam się jakiś film zobaczyć po trudach całego tygodnia. Weszłam do sklepu, wrzuciłam do koszyka niezbędne moim zdaniem składniki udanego wieczoru. Kiedy wchodziłam klientów obsługiwała kasjerka, a kiedy przyszła kolej na mnie, byłam ostatnim klientem i zmienił ją kolega tuż przed zamknięciem.

Wziął mój koszyk, zagląda do środka i widzę, jak śmieją mu się oczy. Po chwili dotarło do mnie, że mam tam: 2 browary, popcorn i prezerwatywy.
Słyszę nagle:
- Widzę, że czeka panią wesoły wieczór.
- Tak, wiem. Mogłabym maskować prawdziwe zamiary, dokładając pomidory, mleko i chleb?
- Nie, nie. Wychodzi na to samo, tylko że ze śniadaniem.

Jeszcze kiedy wychodziłam, życzył mi udanego wieczoru :)

#vxsWa

Kiedyś, w szkole średniej na religii, prowadzonej przez katechetę, który aspirował do bycia takim "młodzieżowym", takim co to ma niby kontakt z nami, "fifarafa gangsta paradise", więc porusza trudny temat - pożycie seksualne...

Zaczyna bez ogródek, bo przecież szkoła średnia, więc i tak wszystko wiemy (z teorii), no to nie będzie nam tu o pszczółkach. No i mówi: "Stosunek seksualny to włożenie penisa do macicy".

Cała klasa najpierw spojrzenia po sobie, a potem zaczęliśmy mu brawo bić i gratulować wyposażenia.

#9yNie

Na wstępie powiem, że moja babcia to taki typowy moher. Nie mówię tego w negatywnym znaczeniu, po prostu stylówka typowej moherowej babci, co niedzielę pierwsza ławka w kościele, telewizja Trwam i te sprawy.

Ostatnio będąc u niej na niedzielnym obiedzie, poprosiła mnie, żebym poszła z nią do drugiego pokoju. Zapytała mnie jaki noszę rozmiar biustonosza... Lekko zdziwiona odpowiedziałam, na co ona powiedziała mi, że kupowała sobie bieliznę i jeden komplet wpadł jej w oko, więc mi kupiła... Oczami wyobraźni widziałam już ten komplecik będący metodą antykoncepcji i antygwałtu... ale z grzeczności się uśmiechnęłam i powiedziałam standardową formułkę "nie trzeba było...".

Jakież było moje zdziwienie, kiedy babcia wyjęła torbę znanej, drogiej marki... Jeszcze większym zaskoczeniem było to, co znalazłam w środku, czyli komplet koronkowej, seksownej, czarnej bielizny... Chyba nie doceniałam mojej babci.

Zastanawiam się tylko, czy ma to jakiś związek z tym, że w święta życzyła mi, żebym W KOŃCU znalazła męża :D

#oAWyc

Wybrałam się niedawno w odwiedziny do przyjaciółki. Przez całą tę kwarantannę nie widziałyśmy się od kilku miesięcy, więc miałyśmy wiele do obgadania. Przesiedziałyśmy kilka godzin, wypiłyśmy w tym czasie dwa wina, gin i butelkę wódki, mocno się upiłam, więc zostałam u niej na noc. Wiele razy tak się zdarzało, przyjaźnimy się od dziecka, jesteśmy dla siebie jak siostry, a jej dom jest moim drugim domem. Julia mieszka tylko z młodszym bratem, ich pokoje są na górze, ja nocowałam w salonie na dole.

W środku nocy ze snu wybudził mnie dotyk. Najpierw po udach, brzuchu, a później już wszędzie. Byłam kompletnie pijana, kręciło mi się w głowie, nie byłam w stanie zapanować nad swoim ciałem, próbowałam się bronić, ale napastnik bardzo szybko mnie rozebrał, zasłonił usta, przytrzymał mocno, a później zgwałcił. Po wszystkim po prostu sobie poszedł, a ja byłam tak zmęczona, śpiąca i pijana, że po prostu zasnęłam.
To był młodszy brat mojej przyjaciółki.
On ma 21 lat, ja 32. Za dzieciaka uczyłam go jeździć na rowerze, zabierałam na plac zabaw, woziłam w wózku, czytałam bajki, kupowałam prezenty na urodziny.
Nigdy w życiu nawet nie pomyślałabym, że cokolwiek mogłoby mi grozić z jego strony, traktowałam go jak własnego brata.

Następnego dnia, gdy już wytrzeźwiałam i dotarło do mnie co się stało, nie czułam żadnej traumy, jedynie obrzydzenie, bo czułam się, jakbym przespała się z kimś z własnej rodziny.
Wróciłam do domu, musiałam wszystko sobie na spokojnie ułożyć i przemyśleć.
I tak siedzę i myślę. Nie wiem co z tym zrobić, całe moje dotychczasowe życie, poczucie bezpieczeństwa, cała radość, to wszystko runęło w jednej chwili. Co bym nie zrobiła, czy bym zgłosiła to gdzieś, czy nie, już nigdy nie będzie tak samo. Jeśli zgłoszę, wiem, że moja przyjaciółka stanie po mojej stronie, ale zniszczę jej relacje z bratem, zniszczę ich rodzinę na zawsze. Jeśli nie zgłoszę, sama nie będę w stanie już nigdy z nią szczerze porozmawiać, przekroczyć progu ich domu.
A bez względu na to co zrobię, już nigdy nie będę w stanie komuś zaufać.

#u67rQ

Będąc małą dziewczynką marzyłam, aby moim mężem został prawnik. Zawsze myślałam, że prawnicy mają dużo pieniędzy i będę mogła sobie na wszystko pozwolić. Lata mijały, miałam 14 lat, a moje marzenie pozostało. Bardzo podobał mi się dźwięk skrzypiec, więc fantazjowałam o mężu, który jest prawnikiem, jest bogaty, a w dodatku potrafi grać na skrzypcach. Zdawałam sobie sprawę, że marzenie jest nie do spełnienia. Wysoki prawnik o brązowych włosach umiejący grać na skrzypcach. Zawsze śmiałyśmy się z koleżankami, że to głupie i niemożliwe. Nawet ja w to nie wierzyłam, takie marzenie, o którym z czasem zapomniałam.

Będąc w liceum i na studiach nie miałam chłopaka. Cały swój czas poświęcałam na naukę. Pewnego dnia, siedziałam w małej, krakowskiej restauracji. Czekałam na bardzo ważne spotkanie, ubrana w elegancką, białą sukienkę i czarną marynarkę. Przyszłam długo przed czasem, więc postanowiłam wyciągnąć z torebki laptopa i sprawdzić wysłane do mnie przez moich uczniów prace.

Nie zdążyłam przeczytać pierwszego zdania, gdy poczułam na swoim ramieniu kawę. Gorącą kawę. Chłopak, który to na mnie wylał, bardzo się przestraszył, zaczął wycierać moją marynarkę papierowymi ręcznikami i ciągle przepraszał, kiedy ja nakrzyczałam na niego jak na nikogo jeszcze w życiu. Był tak przestraszony, że gdy postanowiłam iść do domu się przebrać, spakował mojego laptopa i niemal zaciągnął mnie do pobliskiej galerii handlowej, aby kupić mi nową sukienkę. Bardzo zależało mi na umówionym spotkaniu, więc zgodziłam się.

Kiedy już nieco się uspokoiłam po tym zdarzeniu, dowiedziałam się, że chłopak, który oblał mnie gorącą kawą i kupił mi piękną, jasnoróżową sukienkę, ma na imię Wojtek, właśnie skończył studia i pracuje w jednej z najlepszych kancelarii w mieście. Jest prawnikiem i będąc dzieckiem grał na skrzypcach, ale obecnie ogranicza się do koncertów z ich udziałem, ze względu na brak czasu. W ramach przeprosin za całą sytuację zaprosił mnie na jeden z takich koncertów.
Przez tego właśnie faceta zrezygnowałam z bardzo ważnego spotkania dotyczącego prestiżowego szkolenia. Wymieniliśmy się numerami telefonów.

Spotykamy się od 4 lat i jesteśmy w trakcie planowania naszego ślubu. Marzenia się spełniają!

#LLEv0

Zacznę od tego, że jestem bardzo tolerancyjną osobą, a wręcz bardzo przyjazną.
Idąc wczoraj z moją koleżanką przez park, zauważyłyśmy dwie dziewczyny trzymające się za ręce. Jedna siedziała na kolanach drugiej, a obok ławki szedł jakiś facet po 40-tce. Przechodząc obok nich palnął coś głupiego i splunął.
Widać było, że bardzo je to zasmuciło, ale najlepsze jest to, że po drugiej stronie stało 3 chłopaków, którzy słysząc to podbiegli do faceta, wzięli go za bary i poprowadzili kawałek do dziewczyn. Facet ostro się wyrywał i zaczął przeklinać, ale oni nie dawali za wygraną. Gdy byli naprzeciwko nich, rzucili go na kolana, kazali przeprosić i powiedzieć, że to się więcej nie powtórzy. Tak też się stało.

Tak, to byli dresiarze. Łyse głowy i szaliki w barwach klubu :) Zawsze wiedziałam, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie.

#wO40r

Jestem studentką 2 roku fizjoterapii. Mamy masę takich zajęć mega praktycznych, które powinno się robić na uczelni, by mieć dostęp do sprzętu i innych niezbędnych materiałów (są to zajęcia z kinezyterapii, fizykoterapii i masażu). Wkurza mnie, jak niektórzy ludzie zachwycają się zdalnym nauczaniem, bo wiem, że ono jest jakąś parodią.

Ostatnio podczas rozmowy z moją mamą, która jest fanką zdalnego, życzyłam, by trafiła do specjalisty, który się uczył w czasach pandemii. Mama się obraziła i powiedziała, że to jest niestosowne, bo wiadomo, że będą słabszymi specjalistami.
Mimo wszystko nadal jest fanką tego trybu kształcenia.

#eabo8

Mam 20 lat i dzisiaj dowiedziałam się, że jestem adoptowana... Szok? Niedowierzanie? Smutek? Nie. Usiadłam z rodzicami, podziękowałam za to, co dla mnie zrobili. Dowiedziałam się co i jak. Nie mam zamiaru szukać swoich biologicznych rodziców. Po co? Przecież jest dobrze. Można powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Jestem szczęśliwa. Nie wiem jak by się potoczyło moje życie, gdybym nie dostała szansy od swoich rodziców.

Rodzice powiedzieli mi dopiero teraz, bo ponoć niczego w życiu się tak nie bali jak tego, że się dowiem i że być może odejdę. Że będę szukać. Złościć się itd.
Nie odeszłam. Nie szukam. Po prostu kocham.

#JZOcn

Jeśli ktoś ma ochotę poczytać "50 twarzy Greya" dla ubogich, to zapraszam.

Jestem 26-letnim facetem i lubię gwałcić kobiety. Nie naprawdę, ale cholernie kręci mnie odgrywanie takiego scenariusza w sypialni. Oczywiście za zgodą partnerki. Nigdy żadnej kobiety nie skrzywdziłem i uważam, że sku**ielom, którzy naprawdę robią takie rzeczy powinno się ucinać jaja. Ale bardzo podnieca mnie zabawa w gwałt i dominację. Co ciekawe, będąc w związku jestem raczej pantoflarzem. Jest mnóstwo kobiet, które też kręcą takie klimaty, więc nigdy nie miałem problemów ze znalezieniem partnerki, z którą mógłbym zrealizować swoje fantazje. Oczywiście najpierw omawialiśmy na co mogę sobie pozwolić, ustalaliśmy hasło bezpieczeństwa itd. Satysfakcja zawsze była obopólna.

Rok temu poznałem dziewczynę. Niech będzie Maja. Maja jest idealna. Piękna, mądra, wrażliwa, z poczuciem humoru. Mamy te same zainteresowania. Zrobiłem wszystko, żeby się ze mną umówiła i udało się. Byłem wniebowzięty. Ale już na trzeciej randce, kiedy chciałem ją pocałować, wyznała mi, że jeśli chcę z nią być, to muszę się wykazać wyrozumiałością i cierpliwością, jeśli chodzi o seks. Jako nastolatka została zgwałcona i przez wiele lat nie mogła sobie z tym poradzić, mimo terapii.

Pierwsze moje myśli były bardzo egoistyczne. Pomyślałem, że z tą kobietą nigdy nie zrobię tego, co najbardziej lubię w łóżku. No ale ponieważ nie jestem tak do końca palantem, uznałem, że nie wypada zrywać z nią tak zaraz po tym wyznaniu. Chciałem to zrobić przy następnym spotkaniu, ale jakoś nie mogłem. Przekładałem to z tygodnia na tydzień, aż zrozumiałem, że nie mogę bez Mai żyć. Pomyślałem, że chrzanić seks i moje preferencje, ona jest ważniejsza niż wszystko inne. No i jesteśmy razem do dziś.

Oczywiście nigdy nie powiedziałem jej o moich upodobaniach. Jak mógłbym proponować zabawę w gwałt kobiecie, którą naprawdę to spotkało? Seks jest taki sobie. Dzięki terapii Maja przełamała lęk przed zbliżeniem, ale muszę być bardzo ostrożny, żeby nie zrobić czegoś, co przypomni jej tamtą sytuację. Niestety ja zaczynam być coraz bardziej sfrustrowany faktem, że nie mogę realizować swoich fantazji w łóżku. Zwykły seks nie jest zły, ale dla mnie to nie to samo. Myślałem, że to tylko głupia zabawa, bez której mogę żyć, a jednak jest inaczej. Nie zdradzę mojej dziewczyny, bo za bardzo ją kocham. Nie zostawię jej z tego samego powodu. Nie wyobrażam sobie bez niej życia. Tylko ten cholerny seks...

#MvCT4

Znajoma K. ma bardzo mało zaradnego mężczyznę. To jest dosłownie ten typ, który potrafi przypalić wodę na herbatę.

Pewnego dnia, postawiwszy przed nim bardzo trudne zadanie usmażenia kotletów (znajoma wciąż nie ustaje w wysiłkach usprawniania swojego wybranka), wybrała się do mnie na babskie pogaduchy. Siedzimy, gadamy, śmiejemy się. Nagle telefon - oho, znajoma ma już przed oczami widok płonącej kuchni i pogorzelisko z aktualnie spłacanego mieszkania. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- K., możesz mi jeszcze raz powiedzieć co ja mam zrobić?
- Bierzesz bułkę tartą, jajko i mięso. Bułkę tartą wysypujesz na talerz, na drugim talerzu widelcem roztrzepujesz jajko i tłuczesz mięso. Bla, bla, bla.

Mężczyzna polecenia przyjął, zarzekając się, że na pewno sobie poradzi i to będą najlepsze kotlety, jakie K. w życiu jadła. Za godzinę K. dzwoni do swojego mężczyzny, aby zapytać jak postępy. Odebrał zziajany, jakby przebiegł co najmniej półmaraton.
- I jak kotleciki?
- Nadal się robią...
- Godzinę?
- A wiesz jak trudno utłuc to mięso widelcem?!
Dodaj anonimowe wyznanie