#JGk3Q

Jestem młodą mamą małego stada - córki i 4 kotów. Cała sytuacja wydarzyła się gdy moja córka miała trochę ponad rok.

Mała jadła wszystko co znalazła, różne paproszki, na dworze zdarzało jej się próbować zjeść np. kamień.

Któregoś dnia siedzę sobie na fotelu, mała na podłodze. Spoglądam na nią, a ta coś żuje i się krzywi. Podchodzę do niej i karzę jej to wypluć - nie chce. Wkładam jej palce do buzi żeby to wyciągnąć, a tam krew. Wystraszyłam się że dorwała gdzieś i zjadła kawałek szkła. Za chwilę jednak wypluła dziwny woreczek - zjadła opitego krwią kleszcza, którego musiał "zgubić" któryś z kotów.
ZimnaFrytka Odpowiedz

Przebiło to nawet zarzyganą łazienkę, którą musiałam sprzątać dzisiaj w pracy, brawo

Odpowiedzi (1)
ElumElum Odpowiedz

Chyba się porzygam 🤢🤢🤢🤮

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (22)

#1l7FH

Oglądaliście film "Wołyń"?
Ja dosyć dawno, ale doskonale pamiętam jak mną wstrząsnął.
Jeszcze bardziej wstrząsnęła mną wiadomość, że moja babcia prawdopodobnie była z tamtych rejonów.

Ale od początku...

Od zawsze wiedzieliśmy, że babcia wraz ze swoją rodziną była wywieziona na Sybir. Podobno była tam 6 lat. Jej rodzice tam zmarli, a z rodzeństwem została rozdzielona. Po powrocie do Polski została "adoptowana" przez zupełnie obcych ludzi. Adopcja polegała w sumie na tym, że była darmową siłą roboczą w gospodarstwie nowych rodziców. Później poznała dziadka, urodziła się moja mama i jej rodzeństwo. I tak sobie żyli. Po kilku latach babcię odnalazł jej brat, z którym straciła kontakt na Syberii. Odnalazła się tylko ona i jeszcze jedna siostra, każde na innym końcu Polski, a prawdopodobnie rodzeństwa było aż 9. No i w sumie tyle...

Nikt w rodzinie nie zna więcej szczegółów, babcia niechętnie opowiadała o tamtych czasach. Mi utkwiło tylko w pamięci, jak raz wspomniała, kiedy obierałam ziemniaki, że o takie obierki to się ludzie zabijali, bo nie było co jeść.

Babci już nie ma z nami, zmarła jako ostatnia z trójki odnalezionego rodzeństwa.

Ostatnio mieliśmy remont, robiłam porządki w starych dokumentach i trafiłam na teczkę babci. Były tam akty urodzenia, ślubu, legitymacja ze Związku Sybiraków i wiele innych. W akcie urodzenia znalazłam miejscowość z której pochodziła babcia.
Była to wieś w powiecie Sarny, województwo Wołyńskie. Nie wiem, czy była faktycznie świadkiem tamtych strasznych wydarzeń, chociaż lata by się zgadzały. Nawet nie mam kogo o to zapytać, bo nikt nic nie wie...
Bardzo żałuję, że kiedy babcia żyła byłam za młoda i nie interesowały mnie te tematy.
Chciałabym ją zapytać o tyle rzeczy.
Trochę szkoda, że nie mogę poznać dokładnej historii mojej rodziny.
mkarty Odpowiedz

Szukaj - są organizacje które pomagają

LetItDie Odpowiedz

Rozumiem, że chcesz poznać te powiązania i całą historię, ale nawet gdyby babcia żyła, to nie wiem, czy rozgrzebywanie tak ciężkich spraw byłoby dobre dla staruszki, zwłaszcza, że jesteś tylko ciekawa.

Zobacz więcej komentarzy (9)

#PTjKY

Przed pierwszą randką z nowo poznanym facetem, powiedziałam mu, żeby lepiej nie zdziwił się gdy stanie się coś dziwnego lub przypałowego podczas naszego spotkania, bo zawsze przyciągam pecha.


No i nadszedł dzień spotkania w restauracji. Był letni, upalny dzień, więc wybraliśmy miejsca na ogródku i ni stąd ni zowąd na moje świeżo umyte i ułożone włosy nasrał mi gołąb, którego gówno było konkretnie rzadkie i konkretnie wkleiło się w moje jasne blond włosy. Teraz cały czas czujnie obserwuję co się dzieję nad moją głową.
Morgenrot Odpowiedz

Obserwuj... Gołąb czeka by nasrać do oka.

Odpowiedzi (2)
Swiezychlebek Odpowiedz

Tylko jak będziesz cały czas czujnie obserwowała co się dzieje nad głową, to nie wdepnij w jakieś gówno na ziemi

Zobacz więcej komentarzy (8)

#UW7sW

Kilkanaście miesięcy temu dodałam swoje wyznanie na anonimowych, które bardzo długo oczekiwało na zatwierdzenie. W końcu zapomniałam o tym, a pewnego razu czytając tę fenomenalną stronę, trafiłam na wyznanie bardzo podobne do historii, którą sama wcześniej opisałam. Postanowiłam dodać komentarz dzieląc się swoimi doświadczeniami, a tu szok. Mój nick był oznaczony na kolorowo. Nie wiem co się stało z moim mózgiem, ale kompletnie nie zauważyłam że to było moje wyznanie...

Finalnie, czytelnicy zminusowali mnie, a moja historia została okrzyknięta nieprawdziwą. Puenty nie ma... Po prostu nie pozwólcie swojemu mózgowi mieć takiego laga.
Whereru Odpowiedz

Też jak swoje wyznanie czytałam na głównej to pod koniec dopiero do mnie doszło, że to moje wyznanie :D

Odpowiedzi (3)
ApoteozaCzasuZabaw Odpowiedz

Też zauważyłam, że wyznania nieraz są ucinane, cenzurowane lub lekko modyfikowane (różnią się od tych niezweryfikowanych z poczekalni).

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#xKLd6

Cała moja rodzina to od pokoleń ludzie oszczędni, szanujący pieniądze oraz nie wydający ich gdy nie trzeba. I jak wiele działań rozumiem, sam podejmuję takie kroki - tak jednego nie potrafię pojąć.

Niespuszczanie wody po siku. Moi rodzice nie dotykają spłuczki do momentu, gdy któreś z nich nie zrobi dwójeczki (a bywa to raz na parę dni). Oczywiście babcie i dziadki również pielęgnują to postępowanie, a jednak mieszkam sam z rodzicami, toteż bardziej mnie dotyka to w domu rodzinnym. Gdy ja spłuczę swoje siku jest wielki ryk, lament oraz gadka o oddawaniu pieniędzy, o wyrzucaniu mnie z walizkami na ulicę. Serio.

Ile wstydu się najadłem, gdy przyszedłem z kumplami, z a klopa zajeżdżało niczym z toi-toi w Karkonoskim Parku Narodowym. Ile wstydu się najadłem, gdy przyprowadziłem do domu dziewczynę z zamiarem przedstawienia jej rodzinie, a w ubikacji stojąca żółta woda przyprawiała o mdłości nawet w pomieszczeniach obok. Ile wstydu się najadłem, gdy ktoś do mnie wpadł i musiałem mu odmawiać wizyty w toalecie, bo niby coś jest zepsute - stąd smród oraz brak dostępu do kibla. Ile to żółci ze swojego żołądka się najadłem przez całe życie, musząc gnić w tym domu i w tym smrodzie do ich jakiegokolwiek wyjścia.

Każde ich opuszczenie domu to moje gnanie do toalety i czyszczenie jej. Tę czynność wykonuję od dziecka. Jednak wiecie co w tym jest najgorsze? Moi rodzice są już blisko 60-tki, gdzie mama nie pracuje od zawsze, a tata jest na rencie od paru lat. Tak, jedyne ich wyjście potrafi nastąpić co parę tygodni, gdy czegoś w domu zabraknie i trzeba jechać do marketu gdzieś dalej.
SenecioRowleyanus Odpowiedz

Moim dziadkom z czasów ubóstwa pozostał taki zwyczaj, że zostawiali przykryte wiaderko z wodą po kąpieli przy toalecie i jakiś czas w ten sposób spuszczali wodę po sikaniu. Ale do takiego brudu nigdy by nie dopuścili. Może sprzedaj ten patent rodzicom.

Odpowiedzi (10)
majer Odpowiedz

Pochwal się jakie mają rachunki za wodę. Może też się skuszę.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#M0ie0

Mój dziadek zmarł przez ludzką znieczulicę. Dostał zapaści w centrum miasta. Przechodziło koło niego mnóstwo ludzi. Nikt nie podszedł, nikt się nie zainteresował. Pewnie wszyscy uznali, że jest pijany albo bezdomny. Najgorsza jest chyba ta myśl, że gdyby ktoś podszedł i spróbował nawiązać z nim kontakt, czy zadzwonił na pogotowie, mój dziadek mógłby żyć.
Luna2 Odpowiedz

Przykro mi to słyszeć. Kto wie ilu ludzi tak umarło bo nikt nie pomógł.

BananowyArbuz Odpowiedz

Naprawdę rozumiem złość i żal w zaistniałej sytuacji, ale w tym wypadku zadziałało prawo rozproszonej odpowiedzialności, społeczny dowód słuszności i niewiedza wielu. To naprawdę okropne zjawiska, ale tak już się jako ludzie zachowujemy.
Niemniej, współczuję straty.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#PYCEU

Jakiś czas temu byłam w psychiatryku, było tak źle, jak ludzie tu opisują, dziwię się, że to przetrwałam, ale nie o tym będzie to wyznanie.

Jak byłam jeszcze gówniarą, mama w końcu zgodziła się na kota. Kicię wzięliśmy od stereotypowej komunistyczno-wiejskiej konserwy, której kotka się okociła. Kicia była mocno zaniedbana i jestem pewna, że gdybym jej nie wzięła, to skończyłaby w rzece. Zakochałam się w Kici, a ona we mnie. Spała zawsze ze mną, ciągle przesiadywała w moim pokoju i witała mnie, gdy tylko wracałam do ze szkoły. Często nawet wołała mnie, żebym usiadła, bo akurat miała ochotę na pieszczoty. Kocimi obowiązkami dzieliłam się z mamą po równo, inni domownicy mieli Kicię gdzieś. Kicia ma też ciekawą fanaberię, jada często, ale małe porcje, więc mokrą karmę trzeba było jej porcjować, bo zaschnięta jej nie smakowała.

Po jakimś czasie trafiłam do psychiatryka, po trzech miesiącach pobytu wróciłam do domu jeszcze bardziej zniszczona i pozbawiona wszelki nadziei na normalne życie. Okazało się, że straciłam coś jeszcze. Podczas mojej nieobecności wiele się zmieniło. Kicia sypiała tylko z mamą, nawet gdy mama była na nocce to wolała spać gdziekolwiek niż ze mną. Moje powroty do domu były jej obojętne, za to mamę witała nawet, gdy wyszła tylko na chwilę po zakupy. Do mojego pokoju nie wchodziła, o ile nie było w nim mojej mamy. Mogłam ją głaskać tylko wtedy, gdy się do Kici przysiadłam, ale jeśli mama usiadła obok, to Kicia szła do niej. Nawet karmy nie chciała ode mnie brać, do mamy miauczała i się łasiła gdy tylko chciała mokrej karmy, jednak, gdy to ja miałam jej nałożyć, to nie ruszała się z miejsca, aż karma stała się dla niej niejadalna.

Stan taki utrzymuje się od kilku lat, a ja naprawdę tęsknię za miłością mojej Kici. Gdy ją dostałam, to ona była moją jedyną przyjaciółką. Po powrocie z psychiatryka cierpiałam podwójcie. Pewnie to głupio dla większości zabrzmi, ale Kicia jest dla mnie lepszym członkiem rodziny niż mój brat dupek, czy ojciec, który ma mnie gdzieś. Naprawdę mi zależy na akceptacji mojego kota, który kiedyś tak hojnie mi ją okazywał. Ostatnio Kicia zaczęła do mnie przychodzić gdy mama była zajęta, lub w pracy. Zaczęła odzyskiwać do mnie zaufanie... A w październiku wyjeżdżam na studia na drugi koniec Polski.
Szarydywan Odpowiedz

Kojarzę takie zachowanie u kota. Na początku jest nierozłączny ale po dłuższej nieobecności człowieka kot może myśleć że człowiek go zostawił. Więc poszła do kogoś innego. Przykro mi :(

Odpowiedzi (1)
DownZpiekla Odpowiedz

Koty czesto takie sa. Kot to nie pies, ze zawsze bedzie wierny swojemu panu. Dla kota liczy sie to, kto daje mu jesc i sie nim zajmuje. Szczegolnie, gdy sa mlode "przywiazuja sie" w ten sposob do danej osoby. Coz poradzic, koty to tacy materialisci.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#LmVjZ

Boję się i nienawidzę otyłych ludzi. To nie jest ani śmieszne, ani zabawne. Uciążliwe, dobijające, wywołujące wyrzuty sumienia - tak. Śmieszne? Dla wszystkich dookoła. Rodzice albo mi zarzucają nietolerancję, albo twierdzą, że sobie żarty stroję. Oboje mają sporą nadwagę.

Prawda jest jednak taka, że na widok wyraźnie grubszej osoby (dopóki jest to lekka nadwaga, nic się nie dzieje, jeśli jednak fałdy zaczynają się wylewać...) czuję obrzydzenie i strach. Strach, że stanę się taka jak ona. Strach, że mnie dotknie. Kiedy podróżuję komunikacją miejską i obok mnie usiądzie ktoś grubszy czuję, że tracę oddech. Jeśli jeszcze się poci i o mnie opiera... często mało brakuje mi do omdlenia. Wolę stać przez godzinę niż usiąść przy kimś grubym.

Sama nie jestem idealna. Wagę mam w normie, ale bliżej granicy nadwagi niż niedowagi. Wiem, że nie powinnam tak reagować. Nie mam prawa, by oceniać ludzi przez ich tuszę. A jednak, kiedy nadarza się taka sytuacja, potem się głodzę. Trenuję, nie jem. Bo się boję panicznie, że zmienię się w pączka. Potem chwilowo przechodzi. A raczej walczę z tym. Żyję normalnie, waga stoi na jednym poziomie. Do momentu aż znowu spotkam kogoś, kto sprawi, że mój strach powróci.

Z przyjaciółmi jest inaczej. Jeśli poznam kogoś przez internet, a potem okaże się, że jest gruby... po jakimś czasie tę osobę akceptuję w pełni. Chociaż muszą minąć dwa-trzy spotkania, nim uda mi się być w jej towarzystwie sobą. Obcy takiej szansy nie mają. Z własnej woli, wiedząc, że ktoś jest otyły... nie zaprzyjaźnię się z nim. Po prostu nie.

Bez obaw, anonimowi, do psychologa się udam. Za dwa lata, gdy skończę osiemnaście lat. Albo gdy moje zaburzenia odżywiania wymkną się spod kontroli i ktoś zauważy, że mój problem to nie jest nietolerancja i kpienie z grubych ludzi. Dopóki jednak moja waga jest w normie, nikt jednak nie chce mi wierzyć... Bo jak mogę się głodzić po spotkaniu z grubymi ludźmi, skoro sama ważę 65 kg mając 168 cm?
FioletowyKangur Odpowiedz

To ewidentnie powinno być przepracowane z terapeutą...

Odpowiedzi (2)
overreacting Odpowiedz

Zaraz się zlecą ludzie z bólem dupska, którzy zjadą cię równo za "wywyższanie się" nad "grubasami", a którzy pewnie nawet nie zauważyli, że to co opisujesz brzmi jak fobia i że starasz się z tym walczyć, więc powiem ci jedno – nie zwracaj na nich uwagi. Nie jesteś pusta tylko dlatego, że się boisz – jak sama mówisz, jesteś w stanie zaakceptować ludzi z nadwagą, których już poznałaś. Może z czasem przestaniesz się bać i tych obcych? Dobry psycholog na pewno pomoże, ale wszystko zależy od ciebie, więc powodzenia!

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#hSiSi

Mam 24 lata. Jakoś rok temu poznałem na Tinderze piękną licealistkę. Spotkaliśmy się kilka razy. Byłem zakochany, ona jak mi się wydawało również żywiła do mnie uczucie. Nie była tylko piękna, ale też mądra, ambitna. Imponowało mi to, jaka jest dobra dla innych i jaką ma ogromną empatię.

Nagle ona zaczęła się zmieniać. Nie pisała tyle co kiedyś, odmawiała spotkań ciągłymi wymówkami. W końcu powiedziała mi, że nie ma sensu rozwijać naszej relacji i ona nie widzi nas razem. Nie chciała mi powiedzieć, co się stało, ale nie dawałem temu spokoju. W końcu mi powiedziała, że mam w sobie coś, co ją bardzo odrzuca. Zakochała się we mnie i uważała, że jestem cudownym chłopakiem i dlatego miała wątpliwości czy nie dać mi szansy. Nie mogła ona znieść tego, że na fb jak do niej pisałem cały czas waliłem byki ortograficzne w podstawowych słowach, przeszkadzało jej to, że nie mam matury.

Rozstanie bolało. Z tego co wiem, to potem znalazła sobie studenta medycyny, z którym prawdopodobnie jest do dzisiaj. Jestem wdzięczny jej, bo ona mi pokazała jak bardzo zaniedbałem swoją edukację. Nauczyłem się ortografii, byków już nie walę, a jak mam wątpliwości to sprawdzam w słowniku. Do matury teraz też będę podchodził w maju.

Morał tej historii jest taki, że każdy człowiek jest w stanie coś zmienić w naszym życiu, nawet przez takiego mocnego kopa w cztery litery.
CzarnaSowa Odpowiedz

W 90% przypadków ludzie zmieniają swoje życie właśnie po mocnym kopie w cztery litery.

Odpowiedzi (8)
Mufka Odpowiedz

Tak trzymaj :)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (22)

#nG2xk

Wyznanie dodane za namową koleżanki, która niezbyt dobrze włada polską gramatyką, a chciałaby się podzielić swoją historią.

Koleżanka jest muzułmanką, jej mama jest muzułmanką, która została po studiach w Niemczech, a ojciec Polakiem ateistą, który wyjechał za pracą. Koleżanka uważa się za Niemkę, tam się urodziła i wychowała, jest muzułmanką ale nosi to, co jej się podoba, jej mama po prostu zakłada jakąś ładną chustę i skromne ubrania, które są dostępne w każdej sieciówce. Koleżanka ma polskie nazwisko i egzotyczne imię, ani w jej wyglądzie ani zachowaniu nic nie wskazuje na to, jaką religię wyznaje. Nie domaga się usunięcia wieprzowiny ze stołówki, nie kabluje na pijących uczniów na wycieczkach, nie modli się ostentacyjnie, nie robi nic z czego są znani "uchodźcy", bo uważa, że to nie w porządku. Po prostu przykładna, multikulturowa rodzina.

Dwa lata temu postanowili wyjechać na stałe do Polski, mieli dosyć tego, co działo się w Niemczech. Nie czuli się tam bezpiecznie. Koleżanka była w szkole prześladowania potrójnie, za to, że się nie zakrywa, za to że jest muzułmanką, a żyje po zachodniemu, a dodatkowo obrywała rykoszetem za to jak panoszyli się inni muzułmanie. Na ulicy była nieraz zaczepiana, gdy pojawił się nowy imam w meczecie, do którego chodziła z mamą, zaczęła się tam jakaś dziwna propaganda. Muzułmanie z sąsiedztwa szykanowali jej matkę, bo wyszła za niewierzącego. Gdy w końcu wybili im okna, w końcu podjęli decyzję. Jej rodzina miała tego dosyć, przeprowadzili się do rodziców ojca i układają sobie życie na nowo.

Owszem, w naszej szkole znajdą się idioci, którzy wyzywają ją za pochodzenie, owszem, na jej matkę dziwnie się gapią, gdy tylko wyjdzie z domu, ale dla nich to nic w porównaniu z tym co przeżyli. Dzielnice słynące z patologii omijają szerokim łukiem, bo wiedzą jaką muzułmanie mają opinie. Wiedzą też, że tą opinie zawdzięczają swoim braciom w wierze, których nie da się ignorować, bo są zbyt widoczni. Nie mają pretensji. Mają jedynie żal o to, że ktoś dopuścił do tego, że to wszystko wygląda jak wygląda. No nie jest kato-propaganda, co niektórzy zapewne nam zarzucą, kilka razy pisałam w imieniu koleżanki komentarze o podobnej tematyce, więc wiem, jak to wygląda. To nie propaganda, to jedynie lament mojej koleżanki, która tęskni za ojczyzną i za tym, jaka kiedyś była.
Lustandgreed Odpowiedz

Zawsze mnie ciekawiło czy muzułmankom nie jest gorąco w tych wszystkich chustach? Niestety nie znam żadnej to i moja ciekawość jest niezaspokojona :D i czy mogą nosić normalne ciuchy pod tym wszystkim?

Odpowiedzi (9)
CCW Odpowiedz

Nie żeby coś, ale ISLAM ZABRANIA wyjść kobiecie za nie muzułmana.
To nie jest hejt, to fakt.

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie