#J34NE

Alkoholu spróbowałem po raz pierwszy w swoim życiu, mając niecałe 17 lat, podczas imienin mojego (bardzo lubującego się w trunkach) wujka. Rodzinka twierdziła, pomimo moich zaprzeczeń, że jest to idealna okazja, abym w końcu skosztował owego oczyszczonego przez bogów napoju. „Lepiej żebyś pierwszy raz ubzdryngolił się przy nas, he, he, zaoszczędzisz sobie wstydu!”
Przepiłem wszystkich, łącznie ze wspomnianym wcześniej wujaszkiem.
Dostałem szlaban na całe wakacje.

#DU2S5

Kiedyś w Krakowie, jadąc tramwajem (nr 4), ujrzałem prześliczną dziewczynę. Od razu wpadła mi w oko. Długie blond włosy, całkiem naturalna i przede wszystkim miała bardzo ładny uśmiech. W pewnym momencie zerknęła w moim kierunku, więc uśmiechnąłem się do niej, po czym szybko to odwzajemniła. Jako że nie należę do osób nieśmiałych, które to wgapiają się w panienkę pół godziny, by później szukać jej na spotted, bojąc się zagadać, prędko ruszyłem w kierunku niewiasty, jak tylko wysiadł z tramwaju starszy pan siedzący u boku mego anioła. Usiadłem przy niej, nasze uśmiechy znowu się ze sobą spotkały i w tym momencie jak nigdy mnie... zatkało. Do tego stopnia, że nie wiedziałem co mam powiedzieć, jak zagadać. Jak debil więc, pełen emocji, wypaliłem do blondwłosej damy, tekstem znanym z internetu: „Hej, też jedziesz tym tramwajem?”.
Dziewczynie momentalnie uśmiech z twarzy przerodził się w minę zażenowania. Uniosła tylko jedną brew nad swym pięknym niebieskim okiem i odrzekła: „Nie, ja jadę piątką...”.
Po czym założyła słuchawki i odwróciła wzrok w stronę okna.

#LdjiH

Mam martwicę kości w dłoni w młodym wieku. Jest to spowodowane nadmiernym graniem w gry komputerowe przez wiele godzin bez przerw. Mój ortopeda się pyta mnie, w co gram, a ja odpowiadam, że pewnie nie kojarzy tych gier, bo są mało popularne.

W życiu nie przyznam się, że to od grania w MovieStarPlanet.

#SNZrp

Chodzę do jednego z oddziałów popularnej sieci szkół w Polsce. Na reklamach świetne kierunki, drogi sprzęt, innowacyjność i nowoczesne poglądy.
Prawda jest taka, że jest przyzwolenie na bycie naćpanym na lekcjach, prześladowania na tle orientacji lub ze względu na czyjąś niepełnosprawność umysłową.
Raz poszłam do dyrekcji, oczywiście zamieciono sprawę pod dywan. Usłyszałam, że „robię bez sensu problemy” i do tej pory spotykam się z krzywymi spojrzeniami grona pedagogicznego.

#7R7K4

Moja żona jest osobą minimalnego wysiłku.

Chyba bardzo dobrze się to sprawdza w jej pracy, ale w domu to jest dla mnie strasznie trudne. Chcesz zjeść, to musisz powiedzieć co i kiedy, bo nic nie zaproponuje; jest brudno, to musisz powiedzieć dokładnie, co jest do zrobienia. Czyli musiałabym nią sterować głosowo. Efekt jest taki, że wracam z pracy, robię jedzenie i muszę np. poskładać naczynia, poukładać coś. Czyli chcę zrobić kanapkę, to od razu sprzątam kuchnię, bo jest brudny blat albo pełna suszarka.

Proponowałem, że zrobimy listę co jemy na tydzień, to będę wiedział co kupić na zakupach, ale to jej się nie podoba. Proponuję podział co tydzień kto co sprząta, to też tak nie chce. Jak jej mówię o tym, że mi nie pomaga, to przez 3 dni coś robi, a potem znowu wraca do oglądania seriali albo telefonu. Chodziła do psychologa, ale nadal nie mogę się z nią porozumieć. Mówię, że potrzebuję od niej więcej pomocy, ale po tych konsultacjach nic się nie zmieniło, nadal nie zaproponuje pomocy, tylko postawa pasywna. Ewentualnie 3-dniówka. Jedyne co sama robi, to włącza pranie, przekłada do suszarki i składa. Mówię jej, że OK, tylko że coś innego może być potrzebne dla mnie, co by mi coś ułatwiło. Ma też tak, że jak sprzątam, to nagle się zrywa i też coś układa. Jak pytam, dlaczego tak robi, że sama nie zacznie, tylko uspokaja sumienie, to nie wie.
Składam śmieci, a ona nagle zaczyna zamiatać i podkłada mi pod nogi szczotkę. Jak pytam ją, dlaczego tak robi, czy żeby nikt nie chciał jej pomocy, i mówię, żeby pytała albo powiedziała, co chce zrobić, to się obraża.

Mam dużo roboty w pracy, a ona nawet nie zapyta, czy coś ugotować, tylko że burgera może zamówić. Potem patrzę, co robi, to leży i przegląda telefon. Mówię, że w mieszkaniu jest masa roboty i mogłaby coś posprzątać, to nic nie odpowiada. Wcześniej mówiłem co zrobiłem i co jest do zrobienia, to przez 3 dni robi np. jedzenie, a potem znowu je na mieście albo tylko leży i ogląda telefon.

Teraz powiedziałem, że sam będę sobie gotował, bo przez ostatni miesiąc nic nie gotowała, tylko kanapki jadłem albo pierogi mrożone. No i bez problemu gotuję sobie makaron z sosem co dwa dni i jakąś zupę. Sprzątam tylko to, co pobrudzę, np. jak gotuję. Zakupy zrobiłem bez problemu na 4 dni.

Ona kupiła coś i zostawiła, to leży już na szafce czwarty dzień w korytarzu.

A ona czeka, aż się złamię, bo uważa, że to moja wina i moje wymysły.

#tss1u

Sytuacja sprzed dziesięciu minut: Dziadek wchodzi do salonu i zaczyna się przebierać przy mnie i babci.
Babcia: No co ty robisz?
Dziadek: Przebieram się.
Babcia: No widzę! Musisz wnuczce pod nosem?
Dziadek: No ale co? Coś mi wystaje?
Babcia: *po cichutku* Ni ma co wystawać...

Myślałam, że padnę za śmiechu :)

#1Pha1

Wracał ze mną; zapłakaną i obsmarkaną, ze szpitala, kiedy złamałam rękę.
Mimo że nie zawsze mu wychodziło, gotował obiady. Z czasem wprawił się w kotletach i przeróżnych zupach.
Nigdy niczego nie odmawiał. Na plac zabaw po powrocie z pracy? Na rower? Basen? Gry planszowe?
Nigdy nie pokazywał po sobie, że jest załamany, smutny, zły. Nawet wtedy, kiedy na sprawie rozwodowej walczył o to, żebym mogła mieszkać z nim. Nigdy nie dał mi odczuć, że kobieta, która mnie urodziła, woli alkohol od rodziny. Zawsze robił za oboje rodziców. Wyobraźcie sobie, jak trudno samemu wychować dwie córki.
Mistrz dowcipów, chodząca encyklopedia, poliglota, złota rączka, przyjaciel, mój bohater. Mój tata.

#GTphH

Kiedyś dostałam okresu akurat w momencie, kiedy mój tata wyszedł do sklepu. Postanowiłam wykorzystać sytuację i zadzwoniłam do niego, żeby kupił mi podpaski, ale podkreśliłam, że chcę takie ze skrzydełkami. 

Tata wrócił, czerwony i wściekły. Rzucił we mnie podpaskami długimi jak kajaki, grubymi jak ja w czasie podstawówki, bez skrzydełek, i krzyknął: „Ostatni raz zrobiłaś ze mnie idiotę! Nie mieli żadnych podpasek ze śmigłami!”.

#myI3F

Moje anonimowe wyznanie? Jestem kobietą, mam ponad 30 lat i nigdy nie doświadczyłam żadnej przemocy na tle seksualnym ze strony mężczyzn. Nikt nigdy mnie nie obmacywał, nie molestował, nie kierował w moją stronę sprośnych żartów, nawet budowlańcy na mnie nie gwizdali. Nigdy.
Oczywiście nie narzekam na to, a bardzo się cieszę, że życie oszczędza mi traum. Ale przez to ciężko mi się wczuć w sytuację i identyfikować z tymi wszystkimi statystykami, że 84% kobiet doświadczyło molestowania itd. Czasem trafiam na artykuły o tym, co kobiety muszą znosić ze strony mężczyzn i zupełnie nie umiem się z tym utożsamić.
Wiem, że to, że ja nie mam jakiegoś problemu nie znaczy, że ten problem nie istnieje. Może mam wyjątkowe szczęście w życiu. Współczuję wszystkim kobietom, którym stała się krzywda i chciałabym, żeby wszystkie miały takie szczęście, jak ja. Ale nie potrafię utożsamiać się z ich traumami, wczuć się w ich sytuację.
Dodaj anonimowe wyznanie