#eXMOp

Kiedy chodziłem do gimnazjum, miałem genialnego wychowawcę. On był dla nas tym gościem do zadań specjalnych. Przejmował się naszymi problemami zdecydowanie bardziej niż rodzice. Na wszystko znajdował banalne rozwiązania, był takim wulkanem energii, który zarażał każdego w jego otoczeniu. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że to jest właściwy człowiek na właściwym miejscu.

Na koniec roku cała klasa płakała, łącznie z naszym wychowawcą. Dostał od nas oczywiście prezent, w którym znajdowała się między innymi koszulka. Pobiegł na zaplecze sali i od razu ją założył. Obejrzał resztę prezentu i zaczął podchodzić do nas i dziękować każdemu osobno. Wszyscy usłyszeli coś innego, jakieś wspomnienie, śmieszne sytuacje :)
Po zjedzeniu pizzy ktoś powiedział, że bez jakiejś jego części w liceum będzie nie do zniesienia. Wychowawca po prostu wziął nożyczki, swoją koszulę, pociął ją i każdemu dał kawałek.

Wierzcie lub nie, ale nic mi tak nie pomagało na maturze, jak ten kawałek koszuli w kieszeni.
AnonimowyzAnonimowic Odpowiedz

rozkleiłem się

GallAnonimEmanuela Odpowiedz

Naprawdę urocze

Zobacz więcej komentarzy (2)

#nNOzE

Na zajęcia z polskiego mieliśmy napisać opowiadania. Uwielbiam pisać i chciałabym związać z tym moją przyszłość, więc przyjęłam to jako pewnego rodzaju wyzwanie i test moich umiejętności.
Wypracowanie było tak dobre, że moja nauczycielka wstawiła mi jedynkę, uzasadniając to słowami "Na pewno ty tego nie napisałaś, bo to jest zbyt dobre, więc za próbę oszustwa dostajesz niedostateczny".

Tydzień później wrzuciła moje opowiadanie na swoją stronkę w internecie i podpisała je swoim nazwiskiem.
Anonwho Odpowiedz

Szkolne dokumenty, typu sprawdziany, wypracowania, ipt. muszą zostać w szkole przez jakiś dłuższy czas do wglądu rodziców (tak przynajmniej mówił mój nauczyciel), więc, w razie potrzeby, ona musi go udostępnić, a co za tym idzie, masz dowód żeby oskarżyć ją o plagiat.

Escherichia Odpowiedz

I co zrobiłaś z tym dalej?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#sTwLO

Ostatnio byłam na pierwszym obiedzie u rodziny mojego chłopaka. Sytuacja wyglądała tak: jego siostra, mówiąc do mnie, używała ciągle imienia jego byłej, jego brat ciągle gapił mi się na cycki i próbował smyrać po nodze pod stołem, matka postanowiła mnie najzwyczajniej w świecie ignorować, ale za to ojciec podkręcił wąsa, pod którym się rubasznie zaśmiał i rzucił do swojego syna, a mojego chłopaka tekstem, że ma nadzieję, że jestem albo cholernie bogata, albo cholernie dobra w łóżku, bo czymś muszę nadrabiać to, jak wyglądam.
CzarneSpojrzenie Odpowiedz

A chłopak nie zareagował ani razu?

Odpowiedzi (1)
GrazynaZarkoOffical Odpowiedz

"Misiu, chyba miałeś coś powiedzieć ważnego swojej rodzinie…
Ale co myszko?
Że od teraz jesteś singlem *sru zupę na łeb i wyjście*"
Ja bym tak zrobił :D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#ZKrUY

Mam 14 lat i interesuję się techniką, elektroniką, a szczególnie rakietami. Jestem ogromnym fanem Elona Muska i jego firmy SpaceX.

Po długim researchu i nauce kupiłem potrzebne składniki i zacząłem budować swoją rakietę. Niestety głupi ja podczas robienia lontu z saletry i cukru nie wiedziałem, że nie wolno podgrzewać całej mieszkanki dłużej niż minutę/dwie.

Efekt - ogromny wybuch w kuchni, całe mieszkanie w dymie. Garnek stał się silnikiem rakietowym i zwęglił się kompletnie. A koledzy z bloku chcieli dzwonić na straż, widząc ogromny dym unoszący się z mieszkania.

No ale mnie nie powstrzymało. :D Tylko teraz będę ostrożniejszy ;)
Marny Odpowiedz

Musisz robic dokładniejszy reserch ;)

mals Odpowiedz

piona ja tez lubie Elona Muska, wyznanie calkiem fajne nie przesadzajcie ze spamuje.Ja tam jestem za , ze nie siedzisz przy kompie tylko sam cos probujesz.Nie zniechecaj sie porazkami tylko działaj.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#tN4Fr

Ostatnio "przyłapałem" moją dziewczynę na dogadzaniu sobie. Stałem taki oniemiały w drzwiach do sypialni, a ta jak mnie tylko zobaczyła, to zerwała się z łóżka, minęła mnie i poszła ryczeć do salonu, bo myślała, że teraz ją zostawię. Przytuliłem ją i zapewniłem, że to przecież nic złego i jej widok w takiej sytuacji naprawdę mi się podobał i mnie podniecił.
Najpierw się uspokoiła, a potem znów zaczęła ryczeć i na mnie krzyczeć, że ze mnie perwersyjny zboczeniec i za kogo ja ją uważam.
GeddyLee Odpowiedz

nie wygląda na stabilną psychicznie

CDF Odpowiedz

Uciekaj od psycholki póki czas ;x

Zobacz więcej komentarzy (5)

#4i9dV

Tak się mi życie złożyło, że w wieku 14 lat zostałam zdiagnozowana z depresją, nerwicą społeczną, stanami lękowymi, osobowością paranoidalną i czymś tam jeszcze. Przed rodziną się nie chwaliłam, bo chwalić się brakiem zdolności do życia to raczej nie ma po co, wiedzieli tylko najbliżsi. Życie biegło, raz czarno, raz zielono. I nastał ten dzień - ktoś puścił parę, nagle cała rodzinka dowiedziała się o moich problemach zdrowotnych. Olaboga i te sprawy.

Wtedy moja ciotka uznała, że może dać popis tego, czego nauczyła się w internetach i zabawiła się w coacha. Od "wszyscy w ciebie wierzą" aż do memicznego wręcz "a próbowałaś nie być smutna i poznać kogoś". Jako że z założenia z głupszymi nie dyskutuję, bo jak wiadomo sprowadzą cię do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem, przytakiwałam tylko "tak, ciociu, próbowałam". Ciocia przez dłuższy czas mnie dręczyła, chyba wzięła nawet lekcje coachingu w internecie, bo coraz to lepszymi tekstami mnie obdarowywała.

Tutaj muszę zaznaczyć, że ani ja, ani w sumie większość rodziny za ciotką nie przepada, ale od zawsze stwarzają pozory, jakby mieli chronione zwierzątko w swoim rodzinnym zoo.

Jakieś 2-3 miesiące po tym, jak okrutna informacja przeszła przez całą moją rodzinę, ciotka wylądowała na SOR-ze ze złamaną ręką. Rodzinka po ciuchu śmieszkowała, że pewnie skakała z drzewa na drzewo z resztą małp i coś jej nie wyszło.
Pojechaliśmy do szpitala, bo ciocia podobno tak dręczyła lekarzy, że aż ją na oddział wzięli (dziw, że nie na zamknięty...)
Lamenty, wołanie do Boga, bo ona cierpi, ogólna tragedia i trzeba ogłosić żałobę narodową.

W końcu nastała cisza, bo ciotka wręcz odchodziła już z tego świata. Wtedy właśnie ją zapytałam "A próbowałaś może nie cierpieć? Nie mieć złamanej ręki? Wierzymy w ciebie!".

W ciotkę chyba demon wstąpił, albo posłuchała się moich rad, najpewniej w sumie oba, bo wściekła wyskoczyła z łóżka i własnoręcznie mnie wyrzuciła z sali.
Od tego zdarzenia minęły dwa lata, a ciotka dalej się do mnie nie odzywa.  :D

#Hm328

Od lat jeżdżę do Peru, gdzie mam rodzinkę. Zawsze jest to też dla mnie okazja, aby podszlifować język hiszpański, a przede wszystkim – pojeździć sobie po kraju Inków, pozwiedzać ruiny dawnych miast i obudzić w sobie zew przygody.

Jako że nie stać mnie na przemieszczanie się samolotami, więc zazwyczaj korzystam z transportu ziemnego, czyli autobusów, którymi tłukę się czasem po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin. Autobusy mają na pokładzie kibelek, a co kilka rzędów siedzeń wisi sobie stary, kineskopowy telewizor, na którym to wyświetlane są pirackie filmy. Podczas kupowania biletu warto zadbać o miejscówkę z szybkim dostępem do ubikacji i w miarę bliską odległością do ekranu – oglądanie kiepskich, amerykańskich filmów z hiszpańskim dubbingiem to świetny zabijacz czasu.
Kiedy przyszła moja kolej na zakup biletu, pani w okienku zapytała:
- Señor, mamy jeszcze kilka wolnych miejsc. Które siedzenie życzyłby pan sobie?
- Najlepiej takie przy oknie, blisko ubikacji i przy samym telewizorze. - odparłem.

I faktycznie! Rzadko kiedy zdarza się, aby turysta w Peru dostał to, czego sobie zażyczył, ale tym razem udało się. Przez osiemnaście godzin jazdy siedziałem przed zepsutym, migającym ekranem, przy nieszczelnym oknie, przez które padał na mnie deszcz. Dosłownie dwa metry ode mnie znajdował się niesamowicie śmierdzący szambem przepełniony kibel z otwartymi na oścież, uszkodzonymi drzwiami.

To była najdłuższa podróż w moim życiu. Nikomu nie życzę tak mocnych wrażeń!
Nalli Odpowiedz

Nigdy miejsce blisko ubikacji w autobusach nie wydawało mi się świetną miejscówką.

doznudzenia Odpowiedz

Nie wiem jak w Peru, ale w innym kraju Ameryki Lacinskiej bilety samolotowe kupione z duzym wyprzedzeniem (2+ miesiecy) sa tansze, lub w tej samej cenie, co bilety autobusowe.
Fail to plan is plan to fail. Takie moje motto organizatorskie.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#Kdt3m

Pierwszy raz ukradłam coś, gdy miałam może z 7-8 lat. Weszłam do sklepu i przez chwilę kręciłam się przy słodyczach. W końcu zebrałam się na odwagę i szybko wsunęłam w rękaw batona. Przeszłam powoli jeszcze raz sklep, udając, że się rozglądam (nie mam pojęcia, jakim cudem ekspedientka nie zauważyła, że coś jest nie tak, jestem kiepską aktorką, więc jako dziecko musiałam być jeszcze gorszą), po czym wyszłam.

W domu się nie przelewało, rzadko kiedy miałam słodycze, a jeśli już, to te najtańsze, dzielone z siostrą na pół; o twixach, marsach, czy innych kinder bueno (mimo że ich ceny nie są zaporowe) mogłam sobie pomarzyć.

Byłam bardzo zestresowana w trakcie i po kradzieży. Baton nie smakował dobrze, bo świadomość, w jaki sposób go zdobyłam, skutecznie ostudzała moją radość. Przez chyba 5 lat nie wróciłam do tamtego sklepu. Jak można się spodziewać, ta przygoda obrzydziła mi grabieże.
Nalli Odpowiedz

Zaczynasz wyznanie "pierwszy raz..." więc powinno tych kradzieży być więcej.

Odpowiedzi (2)
ToTylkoJa90 Odpowiedz

Ta przygoda obrzydzila Ci grabieże, a piszesz, że wtedy ukradłaś coś po raz pierwszy. Rozumiem, że później chodziłaś na jumę mimo narastającej fali obrzydzenia?

Zobacz więcej komentarzy (3)

#2bpu6

Jak miałam 10 lat, ojciec zaczął się do mnie dobierać - obmacywać piersi itp. Płakałam, bo czułam, że to coś złego, ale on wmawiał mi, że wszyscy ojcowie tak postępują ze swoimi córkami i to nasza tajemnica.
Gdy miałam 14 lat, pierwszy raz zgwałcił mnie. Uciekłam, błąkałam się cały wieczór po polach. Chciałam pójść na policję... Ale wtedy wszyscy by się dowiedzieli, mama nie miałaby życia, a brata by zabrali do domu dziecka - takie było moje wyobrażenie wtedy, nie wiem, czy tak by się stało naprawdę.

Mój koszmar trwał ponad 7 lat.
Wiele osób się domyślało, że coś jest nie tak - ojciec potrafił mnie klepać w tyłek przy mojej jedynej koleżance, albo obmacywał mnie w nocy w namiocie, gdy spałam u kuzynki.
W wieku 20 lat wyprowadziłam się z domu, założyłam rodzinę. Jednak wydarzenia z przeszłości wciąż we mnie tkwiły. Przeszłam załamanie nerwowe.

Niedawno powiedziałam matce o pierwszym gwałcie. Odwróciła się ode mnie i wybrała stronę ojca...
Jej reakcja na moje wyznanie: Pierdzielisz...Obwinia mnie o to lub - co gorsze - nie wierzy. Nastawiła rodzinę przeciwko mnie, babcia mnie unika, zrobiła ze mnie wariatkę w jej oczach.
Nie ma to jak rodzina...
xyzMagia Odpowiedz

Sprawa jeszcze nie jest przedawniona, zgłoś to na policję

mals Odpowiedz

wspolczuje Ci, zglos to na policje niech gnój odsiedzi swoje.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#IsGQj

Zapewne wiele kobiet tego doświadczyła, ale ja nadal jestem w ciężkim szoku.

Dziś jadąc busem siadłam na jedynym wolnym miejscu. Jako że ze względu na chorobę nie mogłam długo stać, więc chcąc nie chcąc musiałam to zrobić. Minęło kilka minut, aż kątem oka zobaczyłam, że facet siedzący obok kładzie sobie kurtkę na kolanach. Moja głowa od razu skojarzyła to z różnymi filmikami i historiami o mężczyznach masturbujących się w miejscach publicznych. Chwilę biłam się z myślami, czy byłby zdolny do tego w miejscu publicznym, ale stwierdziłam, że nie i pogrążyłam się w otchłani Internetu. O jak bardzo się myliłam!

Poczułam jedynie, że facet rusza mnie prawym łokciem, spojrzałam na niego i to co zobaczyłam pozostanie na długo w mojej pamięci. Na szczęście akurat ktoś wysiadał i zmieniłam miejsce.
Uprzedzając pytania, czy coś z tym zrobiłam, wychodząc z busa poinformowałam o tym kierowcę. Był w równie ciężkim szoku co ja, ale obiecał to sprawdzić.

Żałuję jedynie, że nie zadzwoniłam na policję.
greenpurple Odpowiedz

Moja znajoma w takiej samej sytuacji powiedziała na pełen głos "jest pan obrzydliwy, proszę się wstydzić" i poszła :D

Kuudere Odpowiedz

Trzeba było go trzepnąć tak jak i on sobie trzepał.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie