#RBrEn

Moja mama umiera. Była dla mnie okropna przez ostatnie lata, ale wiem, że chciała (według niej) dobrze. W sposób makiaweliczny, ale kochała/kocha mnie i rodzeństwo. Może byłaby w lepszym stanie, gdybym nie znalazła jej tak późno, gdybym utrzymywała kontakt dłuższy niż 3 minuty przez telefon (tyle miałam cierpliwości na jej chamstwo). Gdyby tylko...

Bardzo bardzo bolą mnie wyrzuty sumienia, jestem najgorszą osobą na świecie. Są dzieci bite przez rodziców, co myją im tyłki na starość. Moja matka była tylko chamska. Moje dziecko na pewno potraktuje mnie tak samo, a ja w pełni na to zasługuję. Jestem dużo gorszą osobą niż jest moja matka. Dużo dużo gorsza. Jestem okropna, nawet to wyznanie to lament egocentryka, który wie jak brudne jest jego sumienie. Co za żenada.
ad13 Odpowiedz

No żenada to to jest (przez grzeczność nie zaprzeczę), takie samobiczowanie na przekór wszelkiej logice, byle mieć pretekst do użalania nad sobą.

Odpowiedzi (1)
TrzyPingwiny Odpowiedz

Nie ma czegoś takiego jak bycie sku*wysynem wobec własnych dzieci z miłości do nich. Rozumiem, że pod określeniem "była chamska", kryje się jakaś forma przemocy psychicznej.
Nie mozna uważać, że chce się dla kogoś dobrze i jednocześnie go gnoić. Po prostu nie.

Ma to, na co zasłużyła. Nie obarczaj się winą za to, że masz taką a nie inną matkę i przez to nie miałyście dobrych relacji. Nie bądź odpowiedzialna za matkę. To jej rola, to ona powinna zabiegać o dobre relacje z własnymi dziećmi. Nie robiła tego, bo miała to w dupie. Może po prostu była taką przebrzydłą kreaturą, a na sam koniec się obudziła i ogarnęła, że nikomu na niej nie zależy, bo przez lata budowała mur i odpychała ludzi od siebie.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#iW6Xk

Matka zmusza mnie do prawa jazdy. W zasadzie zmusza mnie do wszystkiego, ale prawko to coś, czym mi suszy non stop. Mam sobie zarobić i iść na prawko, bo mieć 22 lata i bez prawka to wstyd.

No i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że nienawidzę kiedy ktoś mnie zmusza do czegoś. Poza tym totalnie nie widzę siebie za kółkiem. Nie mam podzielnej uwagi, nie zapamiętam tych wszystkich znaków, boję się, że kogoś potrącę albo zabiję albo zabiję siebie. Ja czuję, że będę chu*owym kierowcą.

Moja matka chce, abym zrobiła prawko pewnie tylko po to, aby ją wszędzie wozić. Zależy jej koniecznie abym szybko to prawko zrobiła i kupiła sobie samochód. A mi to zupełnie niepotrzebne. To dla mnie za duży i niepotrzebny wydatek. Mam już dość jej pieprzenia. Co robić? Zapisać się na kurs mimo tego i zmarnować ciężko zarobione pieniądze? I tak pewnie nie zdam za pierwszym razem, za drugiem pewnie też nie, a za trzecim już bym się poddała. podziwiam ludzi, którzy po 5 razy prawko zdają. I z góry mówię, że tak, ciężko postawić się mojej matce, ale nie będę tutaj rozpisywać jaka ona jest. W skrócie: toksyczna.
mentalCat Odpowiedz

Co robić? Wyprowadzić się i zacząć żyć samodzielnie. Nie szukać wymówek.

rutabo Odpowiedz

Znajdź faceta, ktory ma prawo jazdy, nie bedziesz musiala robić.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#fhL4C

Piszę do was bo nie wiem gdzie prosić o radę. Chodzi o to, że moja macocha chyba zakochała się w moim chłopaku i podejrzewam najgorsze. Mam 17 lat, macocha 28. Mój chłopak 29. Długo bałam się go jej przedstawić, bo bałam się co powie na 12 lat różnicy. Jak go przedstawiłam i zobaczyłam jak na siebie patrzą to pojawiło się we mnie takie dziwne uczucie. Poczułam się zagrożona i poczułam zazdrość ze strony własnej macochy. Chciałam sobie wmówić, że mi się tylko wydaje, ale się nie wydaje.
Macocha zaczęła o siebie bardzo dbać, widzę jak go podrywa, jak na niego patrzy. Widzę jak on ją mierzy i jak patrzy na jej dupę, a mi wmawiają oboje, że mi się wydaje. A ja to wszystko widzę.

Po śmierci ojca nie mamy za dużo pieniędzy i muszę pracować co wakacje. Nie ma mnie w domu i nie wiem co tam się dzieje jak mnie nie ma i coraz bardziej chcę rzucić pracę bo nie wytrzymam. On tam przyjeżdża bo ona go prosi o różne rzeczy, a ja mam najgorsze myśli. Wcześniej uprawialiśmy seks prawie codziennie. Teraz robimy to rzadziej niż raz na tydzień. Przecież to nie przypadek, że nagle mu się nie chce aż tyle, a ona chodzi jakaś szczęśliwsza, a jednocześnie stała się dla mnie bardzo nieprzyjemna. On mówi, że to przez jego wiek i stres. Nie jestem głupia i wiem, że to nie to. Popadam w depresję. Czuję jak on oddala się ode mnie, czuję jakbym go traciła, a ja go kocham.

Wyciągnęłam wczoraj jej brudne ubrania z kosza na pranie i poczułam na nich zapach jego perfum :-( Nie radzę sobie z tym. Nie radzę sobie z tym jak oni mnie krzywdzą i wypierają się tego. Nigdy nie łączyły mnie dobre relacje z macochą. Ale nie myślałam, że jest zdolna spać z moim facetem i próbować mi go odebrać. Przysposobiła mnie chwilę przed śmiercią taty. Tato kiedy wiedział, że odejdzie, to żebym nie trafiła do domu dziecka w zamian za opiekę nade mną zostawił jej dom, pieniądze i samochód.
Nie wiem jak to będzie od strony prawnej czy jak tylko skończę 18 lat to ona ma prawo mnie wyrzucić z domu, bo teraz jest jej? Czy mi się coś należy po tacie pomimo tego, że wszystko przypisał jej? Spodziewam się najgorszego. Boje się, że jak tylko wybije mi 18, ona mi powie, że już jestem dorosła i mam się wynosić. Wtedy już jawnie odbierze mi faceta, którego kocham i zamieszka z nim, a dom sprzeda. Nie wiem co dalej. Nie wiem jak mam żyć w tak patologicznym domu. Boję się o przyszłość.
Hvafaen Odpowiedz

Tym wyznaniem pokazujesz czego mu brakuje (choć to nie powód do zdrady). Brakuje mu dorosłej kobiety. Jesteś jeszcze dzieckiem, po 18 będziesz nadal infaltywna, ale trochę dojrzalsza i zobaczysz jak z każdym rokiem wszystko będzie się zmieniało.

Odpowiedzi (43)
JMoriartyy Odpowiedz

Co za żenada. Facet rucha inną (bo to jest oczywiste), w ty chcesz go "odzyskać"? Weź ty dziecko j*bnij porządnie głową w ścianę, może coś się tam przestawi i nie zmarnujesz sobie reszty życia.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#KmXfM

Moi rodzice są po rozwodzie już parę ładnych lat, mój tata bił i zdradzał moją mamę praktycznie od początku ich związku, moja matka w końcu zdecydowała się na rozwód który przyniósł wiele bólu, nieprzespanych nocy, nerwów, ataków paniki jak i depresji. Najbardziej to wszystko odbiło się na mnie. Nie wiem czemu odczułam wszystko bardziej. W momencie, którym po tym wszystkim zaczęliśmy sobie układać życie z mamą, kobieta mojego ojca kopnęła go w dupę. A ten wrócił z podkulonym ogonem do matki twierdząc, że żałuje wszystkiego.
Jest tu lekko ponad tydzień A już owinął ją sobie wokół palca.
Mało tego, słyszałam co robili dziś w pokoju... Nigdy nie czułam do nikogo takiego obrzydzenia jak do niej w tym momencie.
Nie mam pojęcia jak przemówić jej do rozsądku, a ja nie daję już sobie rady psychicznie...
tramwajowe Odpowiedz

Tutaj rozsądek nie działa. Niestety to jest typowe dla ofiar przemocy.

JMoriartyy Odpowiedz

Ciekawe czy nie brzydzi się, że złapie syfa od jego zużytego k*tasa.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#cg67S

Po 47 latach życia nie w Polsce przyjechałam na dłużej. Jest bardzo ciężko żyć w tym kraju.
Przyczyną - ludzie. Dziwni i niestety głupawi.
Zupełnie się NIE STARAJĄ! Brak wiedzy na poczcie, w banku, w urzędach; tylko minimum. Praca i etat to KARA, którą trzeba jakoś przetrwać i odwalić. Nawet jeśli już wiesz coś (bo poprzednio miałeś bitwę na ten temat) z uporem nie przyznają się do błędu i NIE POPRAWIĄ. Wiem teraz dlaczego LEJĄ nas wszyscy i Szwedzi, i Ukraińcy (Wołyń!), i Rosjanie, i Niemcy, Austriacy, Żydzi - a teraz Izrael. Dostajemy w dupę równo od wszystkich i płaczemy setkami lat nad tymi co zginęli. Pytam się
gdzie w tym Narodzie zapobiegliwość, inteligentny pragmatyzm, spryt albo informacje na temat tego co się dzieje na świecie? Lenistwo i pycha, a najgorsze stałe narzekania jacy to są zmęczeni - i na urlop.
Na miesiąc!

A ja widziałam ludzi, którzy brali środki przeciwbólowe żeby móc pracować na 2 pełne etaty. Tak się starali! Szczęście człowieka to PRECYZJA JEGO DZIAŁANIA - jak ci się źle dzieje to znaczy, że źle robisz. Może to ten ciężki klimat, może trzeba więcej dobrej kawy ze 3 dziennie na rozpęd? Boję się, że zjemy unijny tort i popadniemy w następną NICoś.

Wyjeżdżam. Tam nie jest słodko i trzeba bardzo ciężko i starannie pracować. Ale jest lepiej. Nawet jeśli jest tyle samo kretynów, to są dobrze przeszkoleni i wykonują swoją pracę bo inaczej… polecą na pysk.
Żegnaj Kochana Polsko mojego Kochanego Ojca, który spał w pracy na biurku, bo musiał robić ważne raporty dla naszego lotnictwa.
Nie staracie się - nie spodziewajcie się niczego dobrego.
Ex-pat.
Jestjakjest Odpowiedz

A proros starania... ja też żyję kawał czasu za granicą, ponad 30 lat, ale staram się, żeby mój wpis jakoś schludnie wyglądał. Tekst można przed zamieszczeniem poprawić, tym bardziej, jak się chce przekazać jakieś swoje mądrości. Brak kropek, rozległe spacje albo ich brak, nadmierny caps lock z błędami - czyste niechlujstwo i to w każdym zdaniu.
Zwykle nie czepiam się formy dla treści - tutaj przez treść hmm... muszę.

Odpowiedzi (2)
Akakaka Odpowiedz

Jeśli dla kogoś jedynym sensem w życiu jest praca, to można i w Polsce siedzieć w Biedrze i potem dorabiać. 🤷🏻‍♀️
A potem co dzień brać środki przeciwbólowe na kręgosłup, bo nie wytrzyma nadmiaru pracy. Niech żyje słodkie życie.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#2qreb

Mam 23 lata i pracuję z ludźmi co mają podobny wiek. Chodzi o to, że są to osoby, które mają wywalone na pracę i byle tylko się obijać. Dzisiaj mój zmiennik nie zrobił nic ze swoich obowiązków, a wcale dużo ich nie było. 2 zadania miał zrobić, co zajęłoby 40 minut.

Po upomnieniu go, ale w normalny sposób (takie zwykle zwrócenie uwagi), zrobił się czerwony, zaczęła mu warga latać, szklane oczy i wyszedł z pracy...

Zauważył to kierownik i kazał mi go przeprosić, ale kurczę za co? Że nie wykonuje swoich obowiązków, nie jest wstanie wykonać najprostszych rzeczy, a na zwrócenie uwagi reaguje płaczem? Chłop co ma 22 lata.
JoseLuisDiez Odpowiedz

U mnie w ex. pracy zwracałem kilkukrotnie uwagę koledze, że leni się, olewa swoje obowiązki i popełnia błędy. Szefostwa nie obchodziło to, że nierób się leni, tylko że nierób się poskarżył, że wg. niego stosuję mobbing.
Zwolniłem się. Jak wolą trzymać takiego lenia i pozwolić odejść dobremu pracownikowi to nie widzę przyszłości dla takiej firmy.

Odpowiedzi (1)
MartyMcFly Odpowiedz

Zależy jaka praca (pomijam wybuch płaczem itd), bo jeśli za minimalną i z małą szansą na podwyższenie zarobków, to się nie dziwię, że ludzie mają wywalone.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#s9j7p

Lubię kiedy muchy po mnie chodzą, po całej, po piersiach, po sromie też. Gdy chodzą po cipce, to masuję sobie cycki, jestem bardzo podniecona. Pozdrawiam wszystkich, krytykujących również.
KajKoLukx Odpowiedz

Czy to jest wyznanie zwłok w trakcie rozkładu?

rutabo Odpowiedz

Spoko, niedługo "naukowcy" powiedza że to nowa orientacja sexualna (nikogo nie krzywdzisz, muchy same łażą) i nie bedziesz musiała się czuć jak dewiant, a kazdego kto tak powie wsadza do ula znaczy do ciupy, znaczy wiezienia, by nie było niedomówień.

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#DL67L

Czasami mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Nie wiem, być może za dużo się naczytałem, naoglądałem i nagrałem, ale myślę sobie, że lepiej by mi się żyło w świecie post apokaliptycznym. Ale nie w takim gdzie panuje zima atomowa lub nie da się przeżyć, po prostu w świecie gdzie ludzi jest mało (nie, że ich nie ma, po prostu jest ich już bardzo niewielka liczba). Co ciekawe jestem ekstrawertykiem i lubię spędzać czas z innymi ludźmi, więc to raczej nie o chodzi o jakiś mój introwertyzm.

Będąc na survivalowej wycieczce w lesie dobrze się bawiłem i ekscytowały mnie te wszystkie niewygodne warunki oraz imitacja post apokaliptycznego środowiska, mimo że cywilizacja była niedaleko.

Natomiast w inne dni myślę sobie, że wolałbym mieć normalne życie, dom, pracę, rodzinę. Sam już nie wiem co mam o tym myśleć. Raz czuję wręcz tęsknotę do takiego świata, a w inne dni uważam to za bzdurę.
rockandrollqueen Odpowiedz

Czyli po prostu jestes jak najnormalniejszym czlowiekiem i masz dokladnie tak samo, jak miliony innych ludzi.
Ja na przyklad czasem chcialabym sie cofnac do lat 80. i 90. Innym razem ciesze sie, ze zyje tu i teraz.
Wielu ludzi ma takie rozkminy, nie masz sie czym martwic.

Odpowiedzi (1)
rutabo Odpowiedz

Wycieczka surwiwalowa to taki spacerek, jeszcze jak zorganizowana to najgorsze co cię moze spotkać to odciski, kleszcze, zmeczenie.

Chcesz zakosztowac małej apokalipsy to w Bieszczadach są opuszczone wioski, albo jakies opuszczone gospodarstwo, gdzie mozesz sobie poobozowac przez kilka dni. Bierzesz jedzenie na dwa dni a przebywasz np 5. Wtedy poznasz co to prawdziwy surviwal, co to odwodnienie, głod, chroniczne zmęczenie, obcowanie z robactwem, udar termiczny lub wychłodzenie. Zatrucie żołodkowe wyskoczy na 100%, nawet jak przefiltrujesz wodę filtrem weglowym. O diecie złozonej z dzikich owoców, korzonków czy róznych czesi roślin nie wspomne. Oczywiście bedzie cię trzymac swiadomość że obok jest cywilizacja ale mało kto wytrzymuje pełne 5 dni.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#PNHp4

Na wstępie chce tylko zaznaczyć, że piszę ten post ponieważ nie mam z kim pogadać. Nie potrzebuję porad, one i tak nic nie dadzą. Mam 43 lata i jestem samotny. Nigdy w całym moim życiu nie miałem dziewczyny. Nigdy nawet się nie całowałem czy byłem na randce. Nie wiem jak to jest. Cały mój problem tkwi w chorobliwym lęku przed kobietami i moim mikropenisie.

Będę szczery. Mój członek ma niecałe 8 cm. Na domiar złego w czasie wzwodu stoi sztywno przy ciele i nie da się go skierować w dół. Z czymś takim nie da się mieć dziewczyny. Nie mam pretensji do nikogo taki już jestem i tak musi być. Czasami wyobrażam sobie, że mam żonę, dzieci i potrafię tak godzinami siedzieć, i myśleć. Przyjemne to jest.

Nigdy na żywo nie miałbym odwagi pokazać go kobiecie. Nie ma mowy. Na samą myśl o tym paraliżuje mnie. Wiem, że będę sam. Trudno, tak musi być. Kiedyś wydawało mi się że już kogoś poznam. Tzn. przez internet. Fajnie nam się pisało. Wydawało mi się, że jest w porządku. Do chwili gdy zażartowała żebym pokazał swój sprzęt, bo na pewno mam się czym pochwalić. Zerwałem znajomość od razu. Niestety kobiety i seks nie są dla mnie. Jakby natura chciała inaczej to byłbym normalny. Niestety nie każdy może być.
Jestjakjest Odpowiedz

Hej, co do penisa to Ci powiem, mój były tak miał, dawno temu. Tylko był ogólnie inny, pewny siebie i miał charakter, z którym na stałe nie dało rady :D Ale po mnie miał inną, potem jeszcze inną, z którą się ożenił i ma syna. To nigdy nie był temat i nawet nie wiem, czy miał kompleks. Nie dla każdej to przecież najważniejsze i nie każda zapyta jaki kto ma sprzęt, a gdzie tam, tego właściwego znaleźć, to dopiero problem. Wiele samotnych kobiet chce tego samego co Ty, uczucia, związku, może rodziny... ludzie wiążą się też dla innych wartości niż długość penisa, ale szukać to niestety musi każdy ;)
To nie porada ani pocieszenie, to tylko fakt z mojego życia.
Pozdrawiam.

didja Odpowiedz

Hej, a wiesz, że istnieją kobiety, które mają drobne pochwy, niektóre wręcz tzw. dziewczęce? I takiej kobiecie wcale nie przeszkadza mniejszy penis, wręcz przeciwnie. Poza tym - o ile pamiętam średnia Japończyków to jakieś 11 cm, a jakoś naród japoński uprawia seks :). Rozumiem, że żyjąc w kulturze mitu superpenisa, nakręcanego przez pornosy, możesz czuć się niekomfortowo, delikatnie mówiąc, ale nie uważaj się za kogoś nienormalnego i nie skreślaj marzeń. Jak chcesz pogadać, to daj znać (jesteśmy w podobnym przedziale wiekowym).

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#1m5Yw

Historia naprawdę anonimowa, nigdy o niej nikomu nie opowiadałam. Miała miejsce dawno temu, około 10 lat.
Zacznę od tego, że obydwoje z mężem jesteśmy ludźmi racjonalnymi, obydwoje skończyliśmy studia techniczne na Politechnice. Zawsze w życiu kierowaliśmy się logiką, nauką i faktami. Nie można nas zaliczyć do wyznawców płaskiej ziemi czy innych teorii spiskowych.
Sytuacja działa się w naszym domu w dużym mieście, znanym z mostów i samobójców. Ponieważ mieszkamy w tej części miasta gdzie widać startujące i lądujące samoloty, nie było dla nas niczym dziwnym kiedy wieczorem, siedząc na tarasie widzieliśmy światła na niebie.

Tak było tego wieczoru. A właściwie nocy. Siedzieliśmy z mężem na tarasie, gdzie wychodziliśmy na fajeczkę przed snem. Siedzimy rozmawiamy, rozmowa się nie klei, więc gapimy się obydwoje w niebo. Widzimy światło na niebie....

- O samolot - mówi mój mąż, chyba żeby przerwać ciszę....
Siedzimy dalej...
- O, samolot -  mówię ja, po chwili kiedy znowu zobaczyliśmy światełko na niebie... Sytuacja powtórzyła się kilka razy..

Nie wiem dlaczego, ale przy kolejnym światełku powiedziałam dla żartu "o ufo".
Obydwoje patrzyliśmy wtedy w tym samym kierunku. Mąż uśmiechnął się z grzeczności, wydał nawet dźwięk rozbawienia. I wtedy to światełko zgasło na chwilę... ale to przecież nic dziwnego... Tylko, że zapaliło się po chwili dokładnie w tym samym miejscu. Jakby zawisło w powietrzu. Nadal nic dziwnego, prawda? Ale światełko zaczęło dziwnie się zachowywać. Leciało raz do góry raz na dół. Przesuwając się w pionie, z olbrzymia prędkością. Wykonało jeszcze kilka dziwnych zwrotów aż końcu ..... jakby spadło. Zniknęło nam na horyzoncie.
Obydwoje to widzieliśmy. Spojrzałam na męża, miał otwartą buzie. Zapytałam tylko co to było? A on chyba sam nie wiedząc co powiedzieć, odparł "no ufo". Niby spokojnie, jakby to było zupełnie normalne. Jakbyśmy codziennie coś takiego widzieli. I jakbyśmy w ogóle kiedykolwiek o tym rozmawiali.

Do dzisiaj o tym myślę. Nie mam oczywiście pojęcia co to było. Nie było wtedy jeszcze dronów. Zresztą ten obiekt wznosił się bardzo wysoko i bardzo nisko, oddalał się i przybliżał, z niesamowita prędkością. Nigdy, przenigdy, nie rozmawialiśmy o tym. Właściwie nie wiem dlaczego, chyba obydwoje nie chcieliśmy w to uwierzyć. To trochę niewygodne do naszej wizji świata.

Wstyd mi było z kimkolwiek o tym porozmawiać, bo jak to ja? Poważna kobieta po 40-tce, prowadząca swoja firmę, ciesząca się poszanowaniem mam komuś powiedzieć: "wiesz, kiedyś widziałam ufo"?
KajKoLukx Odpowiedz

A co, wasz światopogląd zakłada, że absolutnie nie może zaistnieć zjawisko, którego absolwent Politechniki nie potrafiłby wyjaśnić?
Słyszałam kiedyś taki cytat, niestety nie wiem skąd pochodził;
"Kiedy na niebie pojawiają się światła, wierzący powie, że widzi znak od boga, ufolog powie, że widzi ufo, a naukowiec, że widzi światła na niebie. "
Bycie racjonalistą, nie polega na zaprzeczaniu zjawiskom, których nie umiesz wyjaśnić, po prostu nie należy od razu zakładać, że to zjawisko nadprzyrodzone.

Odpowiedzi (1)
Shido Odpowiedz

jest dużo obiektów które może świecić lub odbijać światło i "dziwnie" się zachowywać.
Zresztą technicznie rzecz biorąc to dla was to było ufo ale to nie oznacza że to kosmici, bo ufo (po polsku NOL) to Niezidentyfikowany Obiekt Latający, czyli coś na niebie ale nie wiemy co to, nie oznacza to od razu kosmitów.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie