#iBEAK

Dostałem pracę w stolicy. Przeprowadziłem się z niewielkiej miejscowości. W sumie wszystko spoko. Praca ok, mieszkanko też całkiem ok. Wiedziałem, że mam rodzinę w Warszawie, ale nie utrzymywaliśmy jakichś bliższych kontaktów. Tyle co na Fb i bardzo rzadko na spotkaniach rodzinnych.

Po jakimś czasie poszliśmy ze znajomymi z pracy na imprezę do klubu. Bawiliśmy się świetnie. W oko wpadła mi młoda, piękna, długonoga blondynka, która tańczyła jakby istniała tylko ona. Szczęka mi opadła. Poczekałem aż poszła do baru coś zamówić. Zagadałem do niej. Wypiliśmy drinka i poszliśmy tańczyć. Drugi drink, taniec, trzeci. Dużo alkoholu, dużo tańczenia. Zaczęliśmy się delikatnie całować i uśmiechać się do siebie. Po skończonej imprezie zaproponowałem abyśmy poszli do mnie i tam się napić, pobawić. Zgodziła się. Wypiliśmy drinka. Wylądowaliśmy w łóżku. No cóż - napiszę tak. Studentki lubią eksperymenty i są bezpruderyjne. Po wszystkim zasnęliśmy.

Rano kiedy się obudziłem i widziałem jak śpi nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Zjedliśmy śniadanie, wypiliśmy kawę. X wzięła prysznic, do którego dołączyłem. Kurde jak w raju... Po wszystkim zebrała rzeczy, wymieniliśmy się numerami telefonów. Odezwała się sama z siebie po kilku godzinach, pisząc mi jak było jej cudownie, że chce to powtórzyć. Zaczęliśmy się spotykać regularnie. Znalazła mnie na Fb. Nie mieliśmy wspólnych znajomych ani nic. Na Fb nie miała ustawionego nazwiska, więc nie pytałem.

Po jakimś czasie rodzinka ze stolicy odezwała się, żeby zaprosić mnie na niedzielny obiad bo dawno się nie widzieliśmy ani nic. Ok! Będę. Przyjechałem na miejsce. Witam się z kuzynem i jego żoną, ich dziećmi. Zdziwiłem się, że tylko 2 dzieci bo przecież mieli jeszcze starszą córkę. Jakie było moje zdziwienie kiedy starsza córka zeszła na obiad i moim oczom ukazała się X ... Stanęła jak wryta i pyta co tu robię. Na co kuzyn z żoną "Mówiliśmy, że wujek przyjedzie na obiad. Co Ty taka zdziwiona?!" Czułem się totalnie niezręcznie, nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać czy co....
Mam ogromne wyrzuty sumienia, czuję się podle. W końcu przez prawie 2 miesiące uprawiałem seks z córką kuzyna.
bastard Odpowiedz

Możecie się nawet pobrać, to legalne. Gorzej wytłumaczyć kuzynowi.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#eUL69

Zapasłem się jak prosię. Zawsze byłem grubasem i to żadna genetyka, zawsze lubiłem się obżerać. Od początku pandemii pracuję zdalnie, praktycznie nie wychodzę z domu, żywię się żarciem na dowóz i słodyczami, to sadło się zbierało.

No i tak sobie żarłem, żarłem aż zabrakło skali na wadze bo była do 160 kg, ale co tam obżerałem się dalej, a sadła przybywało i to sporo, aż dzisiaj przyszła mi zamówiona waga z większym limitem. Wiedziałem, że jest źle bo tusza utrudnia mi funkcjonowanie i mam problemy z najprostszymi czynnościami, ale jakie było moje zdziwienie jak waga pokazała 236 kg!

Mam 25 lat i ważę ćwierć tony, i zamiast coś z tym zrobić obżeram się i piszę tutaj jakby to kogoś interesowało, i prawdopodobnie będę żarł dalej aż nie będę w stanie wstać albo padnę na zawał. Już mam to w dupie, idę się spaść jeszcze bardziej.
Zmineralizowana Odpowiedz

I jak długo tak pociągnięsz? To błędne koło, jesz, bo siebie nie akceptujesz, nie akceptujesz siebie, to jesz. Masz zaburzenia odżywiania i potrzebujesz terapii pod tym kontem. Prawdopodobnie kwalifikujesz się też na operację bariatryczną. Możesz jeszcze odzyskać swoje życie.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#GTPZA

Mam taki problem, że nie mam znajomych, do czego doprowadziłam po części sama.

Przez lata miałam wielu znajomych, tak wielu, że brakowało mi czasu na porozmawianie i odpowiedzenie każdemu. Miałam też parę bliskich mi osób, które lepiej mnie znały i poświęcałam im zawsze najwięcej czasu.

Jednak przez bycie DDA i mimo świadomości tego problemu oraz pracy nad nim, byłam zbyt miła, często nawet odgrywałam głupią byleby tylko komuś nie powiedzieć czegoś coby go jakoś dotknęło. Więc ludzie wchodzili mi na głowę, a ja czułam się tym przytłoczona.

W końcu nadszedł dzień, kiedy postanowiłam zacząć poważniej rozwiązywać ten problem, czego wynikiem było tracenie znajomości aż zostałam sama. Jedyne osoby do których mogę się odezwać to jest mój partner i jeden dawny znajomy.

Zawsze byłam dociekliwa w tematach, które mnie interesowały, tzn. sprawdzałam źródła i starałam się dokopać jak najgłębiej w zagadnieniu, które mnie interesowało (na ile pozwalał mi czas i możliwości).
Wiąże się to z tym, że często słyszałam jak ludzie powtarzają jakieś błędne twierdzenia albo informacje i kiedy próbowałam im to zakomunikować, to nieważne w jaki sposób to zrobiłam, oni zawsze prędzej czy później czuli się źle z moją osobą.
Dlatego przez lata bardzo gryzłam się w język, a znajomi nie wiedzieli kim naprawdę jestem i przypisywali mi często zupełnie niezgodne z moimi poglądami albo zainteresowaniami cechy.

W końcu zdecydowałam, że mam dość i po prostu chcę być sobą, nadal miła i cierpliwa, ale jednak bez ukrywania moich zainteresowań i posiadanej wiedzy.

Wiem, że są ludzie, którzy mają podobne do moich zainteresowania i podobnie analityczną i ciekawą świata naturę. Tacy, którzy wolą pójść na spokojny spacer żeby pomyśleć niż wyjeżdżać na Hawaje, albo wolą toczyć wielogodzinne dyskusje zamiast iść gdziekolwiek byleby robić cokolwiek i nie siedzieć w miejscu z samym sobą.
Niestety nie trafiłam na takie osoby, wiem, że jest w tym moja wina, ponieważ straciłam masę lat na granie kogoś kim nie jestem.
Jestem teraz już w takim wieku, że trudno o złapanie znajomych poza pracą, a jestem freelancerem.

Moje zainteresowania nie mieszczą się w popkulturze co nie ułatwia sprawy. Przez większość życia byłam zainteresowana mitami, psychiką, snami, szeroko pojętą sztuką. Obecnie, po latach bycia po stronie racjonalistów, blisko ateizmu, moje poszukiwania doprowadziły mnie do zainteresowania świadomymi snami, OOBE i paranormalnymi fenomenami.

Właściwie mogę tak spokojnie żyć jak teraz i nie zważać na brak znajomych, ale bardzo brakuje mi porządnych dyskusji i zwyczajnie kogoś z kim mogę wymienić wiedzę w tematach wspólnych zainteresowań, więc postanowiłam to wylać na Anonimowych.
JMoriarty Odpowiedz

Następna. "Ja jestem taka oryginalna i dziffna, nie to co jakieś HaFaJe".
Nie znoszę takich ludzi i nie ma to nic wspólnego z ich zainteresowaniami.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#Rfgbl

Czy tylko mnie zastanawia system punktów z zachowania w polskich szkołach?
W mojej szkole są właśnie takie punkty i zbytniego sensu nie mają.

Na przykład, za "wulgarne słownictwo" dostałam minus trzydzieści punktów, a za całodniowe wagary chłopakowi z klasy wyżej odjęli ich tylko pięć.
Albo odejmowanie punktów za nieodrobioną pracę domową. U mnie często nauczyciele, nie dość że dają minus, to jeszcze odejmują punkty.

Już nawet mi komentuję tego, że nie wystarczy tylko jedynie nie zdobywać uwag i być przeciętnym uczniem, bo z taką metodą dostalibyśmy na koniec roku ocenę dostateczną z zachowania, gdyż na początku mamy dwieście punktów, a żeby dostać, powiedzmy czwórkę, trzeba ich mieć ponad trzysta czterdzieści.



Czy wy również tak macie, czy zasady tylko mojej szkoły są bez sensu?
Novara Odpowiedz

To jak chcesz w szkole "porzucać mięsem", to idź na wagary - straty w punktach będą mniejsze.

Zobacz więcej komentarzy (8)

#j8jSJ

Ostatnio ktoś pisał na anonimowych o dziewczynach, które wyglądem na studiach zdobywały lepszą ocenę. A moja historia jest jeszcze lepsza bo zdarzyła się w 8 klasie.
2 dziewczyny, głębokie prawicowe poglądy, ego top, wymakijażowane, patola, narkotyki itp. Głęboko zapatrzone w pana od religii, który próbuje je uwieść. A dziewczyny też widać że czegoś chcą.

Z moich źródeł wiem, że dziewczyny miały numer do starego podrywacza. A starego bo zapomniałem wspomnieć ze miał koło 65 lat. Przejdę do sedna.

Pan od religii zawsze powtarzał dwóm dziewczynom, że w każdej porze dnia mogą do niego zadzwonić lub przyjść do domu. Ale to co raz powiedział to przesada.

No i pewnego dnia dziewczyny z klasy gadają podekscytowane o imprezie nocnej, pan od religii akurat przechodził koło nich, słyszy o czym gadają i mówi "no uważajcie dziewczyny, bo *mówi imiona dziewczyny* u mnie w nocy tak szaleją, że łóżka trzeszczą".

Dziewczyny później przyznały się koleżankom i kolegom, że spały z panem od religii. Patola level 2137.
Rixi Odpowiedz

Nawet jeśli, to prawda to ten facet nigdy by tego głośno nie powiedział. Już sam stosunek ze swoim uczniem jest zakazany prawnie, a co dopiero z 8 klasistką. Ile się ma wtedy lat? 14?

Zobacz więcej komentarzy (2)

#vKHdZ

Chciałbym powiedzieć tyle że pierdolę to wszystko.

Możecie sobie powiedzieć, że jestem młody i gówno wiem o życiu, ale po tym wszystkim co doświadczyłem twierdzę, że życie to jebana monotonna i nudna kurwa co pastwi się nad tobą sprawia byś cierpiał dzień w dzień i z każdym dniem chciał się zajebać.

Jakoś czuje się wiecznie niechciany, niedoceniany i w ogóle jak ta pierdolona czarna owca dzisiaj sobie rozmyślałem, że po co właściwie żyję, skoro tak:

Jestem w szkole podstawowej w której się męczę i cierpię tylko po to by napisać jakiś śmieszny egzamin który co mi da? Szkołę średnią, w której będę się męczyć i cierpieć jeszcze bardziej i chcieć się zajebać jeszcze bardziej, potem no co następne? Albo matura, na którą oczywiście też będę się męczyć by zdać i studia, na których już pewnie się zajebie z przemęczenia albo po szkole średniej już zacząć "prawdziwe życie", ale w sumie różnica żadna bo potem praca nie wiadomo gdzie i jeszcze bardziej się męczyć i pewnie to samo co w moim stwierdzeniu o studiach.

Powiedziałem o tym mojej dziewczynie, ale ona jakoś tego nie rozumie, powiedziała mi, że taka prawda, ale przez ten cały czas poznam wspaniałe osoby i świetnych przyjaciół...

Tiaa, tylko po co mam poznawać kogoś tylko na szkołę średnią albo i krócej, a potem tęsknić i cierpieć z powodu straty tej osoby potem znowu... i znowu... i w kółko, i w kółko.

Nie wiem, mam takie nastawienie do wszystkiego od ponad roku, ale dopiero teraz czuję, że muszę się komuś wygadać.
Chociaż przez internet może chociaż tutaj ktoś mnie zrozumie... W sumie to i tak nie wszystko bo w moje życie jest na tyle chore, że nie będę w stanie opisać tego wszystkiego, no w jedną noc może kiedyś....zobaczę.

#prOxZ

Pewnego dnia spokojnie wracam sobie do domu i słyszę po drodze rozmowę jakijś 2 dziewczynek. Kłócą się o to, co ich mamy potrafią zrobić, czy która jest lepsza.
Jedna z nich kompletnie rozwaliła system:
- A MOJA MAMA ZMIENIA POMIDOROWĄ W ROSÓŁ!

Tak, dobrze przeczytaliście.
Ja też kisnę z wami.
Corazwiecejpustki Odpowiedz

No, pomidorowa w cieple szybko kisnie. Wiem cos o tym. Moja toaleta tez.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#qUr9S

Od zawsze naśladowałam różnych bohaterów książek, filmów i seriali. Nigdy prawie nie byłam po prostu sobą - zawsze musiałam mieć za wzorzec kogoś z fikcyjnego świata. Zachowywałam się jak taki bohater, w różnych sytuacjach życiowych starałam się być jak on.

Ostatnio jednak znalazłam bohaterkę, z którą naprawdę łączy mnie wiele wspólnego. Jestem, można powiedzieć, jej rzeczywistą wersją. Chodzi o Hannę Marin z młodzieżowego serialu 'Pretty Little Liars'.

Po pierwsze, Hanna była w szkole wyśmiewana przez popularnych uczniów, a po sytuacji z Ali zmieniła się i sama stała się popularna. Ja miałam podobnie - w podstawówce byłam naprawdę żałosna, idealny obiekt do wyśmiewania, nikt mnie nie lubił, oprócz jednej koleżanki (straciłam z nią kontakt jakiś czas po zakończeniu 8 klasy), a przed pójściem do technikum zmieniłam się w skutku pewnej fatalnej sytuacji i od tego czasu traktują mnie inaczej.

Mieszkam tylko ze swoją mamą (ojciec nie żyje od kilku lat) i mam z nią świetną relację. Miałam najlepszą przyjaciółkę, ale jakiś czas temu dowiedziałam się, że oszukiwała kilka osób, żeby się z nich pośmiać, jacy są naiwni (super rozrywka, szkoda tylko, że kosztem tych ludzi) i kłamała też mi, mówiąc, że to nie jej sprawka. Robiła to nawet mimo tego, że sama kiedyś byłam oszukana w taki sposób (nie przeszkodziło jej to wprost mi powiedzieć, że śmiała się z naiwności tamtych osób).

Zerwałam tę przyjaźń. Historia mega podobna do sytuacji z Hanną i Moną. Po tym planuję odnowić kontakt z dawną koleżanką, która jest kopią Spencer Hastings - ciągle się uczy i stara się być najlepsza i mieć świetne wyniki we wszystkim. Cóż, znalazłam nową bohaterkę do naśladowania, ale nie mam za bardzo jak ją naśladować, bo już się wszystko zgadza, heh...
oldhighhat Odpowiedz

a nie lepiej być po prostu sobą? co ci przyjdzie w życiu w udawaniu kogoś innego, z życia cudzym, wyobrażonym życiem?

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#XlKSD

Mam 20 lat i jestem studentem. Jestem spokojny. Znam swoją wartość, nie potrzebuję więc krzyczeć dookoła siebie, a tym bardziej całej gromadki ludzi. Zauważyłem jednak, że kobiety bardziej ciągnie do tzw. "bad boyów'' i cwaniaków. Są głośniejsi, bardziej zwracają na siebie uwagę...
Dostrzegłem również, że sporo z nich się mnie wstydzi i unika rozmowy ze mną. Czy buduję jakiś most, o którym nie wiem? A może po prostu odpycham je?
Co myślicie?
JMoriarty Odpowiedz

Odpychasz je, bo jesteś zarozumiały i uważasz, że bycie "cichym" sprawia, że jesteś bardziej wartościowy niż przebojowi faceci.

Odpowiedzi (1)
karlitoska Odpowiedz

Dokładnie tak to sobie tłumaczą przegrywy, którzy nie załapali się na "pierwsze rozdanie" :D

Zobacz więcej komentarzy (7)

#phAMg

Zbliża się wojna i pobór do wojska, więc znowu rozmyślam nad tą kwestią. Jedni chcą uciekać, drudzy chcą walczyć. Czy narzucony obowiązek udziału w wojnie obywatelom jest moralny? W zasadzie ktoś zabrania Ci ucieczki i zadbanie o swoją rodzinę i każe zabijać innych ludzi. Niektórzy twierdzą, że ratujesz rodzinę walcząc, ale czy to prawda?
Rodzina zdana jest na łaskę obcych ludzi, nie wiadomo czy przeżyjesz i będziesz mógł o nich zadbać. Z drugiej strony, nigdzie Chrystus nie powiedział "nie zabijaj, ale na wojnie możesz", kazał miłować nieprzyjaciół co nie znaczy, że mamy stać się ofiarą, możemy szukać dostępnych sposobów aby się ratować od złego. Ludzie natomiast idą zabijać innych ludzi, którym rozkazano zabijać innych ludzi, bo tak postanowili politycy.
Co jest ważniejsze - kawałek ziemi czy życie ludzkie? Bo jak ktoś by mi powiedział: - oddasz mi swój dom i działkę albo zginie jakiś człowiek to oddałbym bez zastanowienia. Tymczasem tysiące ludzi oddaje życie za kawałki ziemi. Czy ludziom od dziecka nie wpaja się patriotyzmu, aby chcieli umierać za rzeczy, aby ich życie było bez znaczenia w rozgrywce między władcami?
Awtroil Odpowiedz

Spójrz na to z innej strony - jakby ktoś Cię napadł i zabrał wszystko co masz przy sobie - oddał byś to po dobroci i zapomniał o sprawie? A gdyby ten ktoś regularnie Cię nachodził i wszystko zabierał - akceptował byś to i uznał, że tak musi być? Jakbyś nawet uciekł, to co byś zrobił, jakby Twój oprawca poszedł za Tobą i dalej wszystko odbierał? Czy byś nie pomyślał, aby się temu przeciwstawić?
Jesteś młodym człowiekiem, nie wiesz jakim kosztem wielu ludzi osiągnęło to co mają i nie każdy był by gotowy oddać to wszystko tylko dla tego, bo ktoś tak chciał.

Odpowiedzi (3)
ms0nobody Odpowiedz

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić „historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków”.
– O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!”

Odpowiedzi (12)
Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie