#bBMNR

Moja przybrana siostra świętuje w tym roku dziesięciolecie abstynencji po przebytym uzależnieniu. Rodzina nie może zrozumieć, że na imprezie nie będzie alkoholu.
Retiro Odpowiedz

Byłem na imprezie, gdzie serwowano alkohol, podczas gdy brat solenizantki wrócił właśnie z odwyku i terapii w ośrodku zamkniętym. 2 miesiące potem musiała zidentyfikować jego zwłoki, bo popełnił samobójstwo skacząc pod pociąg.

Odpowiedzi (12)
Awtroil Odpowiedz

To nie zapraszajcie rodziny.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#KfNPd

Jestem mężatką i od jakiegoś czasu czuję, że to małżeństwo nie jest dla mnie. Mój mąż jest wspaniałą osobą, która kocha mnie jak nikt. Udowodnił mi to wiele razy.
Dlaczego wyszłam za mąż? Wyszłam za tego wspaniałego człowieka, ale z tyłu głowy miałam też (no cóż, młoda byłam) tę przyjętą prawdę, że ''najgorzej jest być samym na starość'' albo ''im będziesz starsza, tym ciężej będzie ci kogoś znaleźć''.

Niedawno zaczęło do mnie dochodzić, że ja i mój mąż jesteśmy zupełnie różni.
Na początku mnie to fascynowało, że się tak różnimy, w końcu ''przeciwieństwa się przyciągają''. Teraz staje się to coraz bardziej męczące, a przyczyną tego jest... moja natura.

Jestem bardzo spontaniczną, otwartą i, można powiedzieć, przebojową osobą. Do tego nerwową! Momentalnie odnajduję wspólny język z ludźmi. I właśnie to daje mi taki impuls. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nieważne jakiej płci. Najczęściej się to działo, kiedy podróżowałam (byłam wtedy stanu wolnego). Zauważyłam, że ciężko mi kogoś do siebie dopuścić bliżej (cóż, dzieciństwo i lata młodości dały mi w kość), że lepiej jest mi rozmawiać z ludźmi, którzy są dla mnie prawie nieznajomi. Oprócz tego jestem bardzo spontaniczna, ale przy tym odpowiedzialna.
Mój mąż jest spokojny i trochę mniej spontaniczny. Do tego nie lubi, kiedy rozmawiam z innymi facetami. Kiedy nasz związek stawał się coraz bardziej poważny, przejrzał moich znajomych na portalu społecznościowym i wypytywał, co mi daje rozmowa z tym czy tym człowiekiem (płci męskiej oczywiście). Prosił mnie o zerwanie kontaktu z niektórymi osobami (również płci męskiej, chociaż dla mnie to nie jest problem rozmawiać z mężczyzną i być w związku w tym samym czasie).
Mimo wszystko mój mąż obudził we mnie uczucia, dopuściłam go bliżej do siebie... I teraz coraz bardziej się zastanawiam, czy to dla mnie.

Tęsknię za moim starym życiem, gdy na spontanie kogoś poznawałam, robiłam sobie wypady w różne miejsca... Lubię być sama. Nie mam dzieci i nie chcę mieć, bo czuję się najlepiej w swoim towarzystwie.
Kiedy jestem wolna, jestem o wiele bardziej produktywna.

Niestety, kiedyś uwierzyłam w te przyjęte ludowe wierzenia, że ''tylko miłość daje szczęście'' czy ''bycie samemu jest najgorsze''.
Mój mąż jest naprawdę wspaniały, ale z każdym dniem coraz bardziej mi go szkoda. Szkoda mi go, że marnuje się przy mnie. Nie chcę się nad sobą użalać, tylko stwierdzam fakt. Boję się go zostawić, bo się załamie. Mówiłam mu o tym, że myślę o rozstaniu, ale on mnie tylko wysłuchał i dalej nie ciągnął tematu.

Nienawidzę tych ''prawd objawionych'', w które uwierzyłam będąc nastolatką. Teraz widzę jak bardzo trują one życie i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
dnoiwodorosty Odpowiedz

WYmaganie od partnerki, aby zerwała normalne, zdrowe, koleżeńskie relacje, tylko dlatego, że partner boi się wyimaginowanej "konkurencji" to dla mnie dzwonek alarmowy. Uciekałabym gdzie pieprz rośnie, bo moja dusza nie znosi bycia przykrajaną do czyichś oczekiwań.
Ładnie z twojej strony, że go chwalisz, ale z treści wyznania przebija jego brak poszanowania dla ciebie, twoich zasad, stylu życia (np. co to znaczy "stare życie"? ile macie lat? Przecież nie piszesz o jakichś ciągach używkowo-łajdackich tylko normalnych interakcjach towarzyskich, które ustąpiły preferowanemu przez męża domatorskiemu trybowi, koniec z podróżami - czy to normalne? małżeństwa podróżują.).
To co opisujesz wygląda na tzw. samotność w związku, gdzie nie ma przestrzeni dla dwojga, bo jedno się rozsiadło i zagarnęło całość.
W dodatku udało ci się nabrać przekonania, że problemy są wyłącznie twoją winą, że cała odpowiedzialność spadła na ciebie. Nie dość, że twoje potrzeby nie są zaspokajane to jeszcze w jakiś przedziwny sposób to twoja wina.

Odpowiedzi (13)
Kris2020 Odpowiedz

Mąż kocha ty nie kochasz. Takie podsumowanie. A twojego seks przyjaciela traktuje jako byłego. Nic dziwnego że nieswojo się czuje gdy masz z nim ciągłe relacje.

Zobacz więcej komentarzy (12)

#IkCVv

Mam 25 lat, chłopaka i w miarę poukładane życie. Pracuję w sklepie osiedlowym. Od jakiegoś czasu regularnie do sklepu przychodzi gość przed 40. Trochę brzuszka, ale ma w sobie jakiś magnes. Zawsze uśmiechnie się na mój widok, czasem zagada, że dużo ludzi, kiedy koniec i takie tam dwa zdania konwersacji, po czym żegna się, życząc miłego dnia.
Po jakimś czasie zauważyłam, że zaczynam czekać na gościa, zastanawiać się, czy dziś przyjdzie. Nie wiedziałam, czy gość jest sam czy ma rodzinę.

Pewnego dnia przyszedł jak zwykle, zagadnął, a że nikogo nie było, a za chwilę miałam zamykać, rzuciłam tylko, czy nie ma ochoty się spotkać jak zamknę i chwilę pogadać. O dziwo uśmiechnął się i się zgodził. Spotkaliśmy się, po godzinie rozmowy i małym spacerku wylądowaliśmy u niego w mieszkaniu.

Przeżyłam orgazm życia i najwspanialszy seks, o jakim nawet nie śniłam. Ustaliliśmy, że było cudnie, ale nie będziemy się spotykać.
Mój chłopak o niczym nie wie.
Gość dalej przychodzi do sklepu i zachowuje się jak przedtem. A ja marzę, by znów poprosić go by poczekał, aż zamknę sklep.
modanaczekolade Odpowiedz

A ja marzę, żeby chłopak kopnął Cię w dupe jak najszybciej i myślę, że moje marzenie się spełni :)

Papiejinho Odpowiedz

Szkoda chłopaka(

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#aCcH7

Ponad 10 dni temu uciekłam z przemocowego małżeństwa. Mam dwie córeczki, wyjechałam z nimi do innego miasta, do rodziny.
Za kilka dni wracamy... do kawalerki, a on zostaje w trzypokojowym (moim) mieszkaniu. Takie prawo... mąż, bez udowodnionej przemocy, ma prawo mieszkać.

Przemoc jest różna, fizycznej były jedynie (?) incydenty, które na palcach jednej ręki można wyliczyć, za to psychicznej, którą tak trudno jest udowodnić... cóż, to była codzienność.

Córka (pięcioletnia) nagle, z dnia na dzień, przestała się moczyć w nocy, co według mojego jeszcze męża świadczy o tym, że ją odwadniam, młodszej zniknęły inne objawy psychosomatyczne...

Ja musiałam wypowiedzieć umowę o pracę ze względu na godziny i fizyczny brak możliwości odprowadzania i przyprowadzania dziewczyn do placówek. Mam kilkanaście lat pracy w edukacji żadnej innej. Szukam jakiejkolwiek pracy od-do i... w aktualnej sytuacji wydaje się to niemożliwe.
Mam rodzinę, dwie przyjaciółki, na które mogę liczyć. To tak bardzo cenne.

Co w tym anonimowego? W zasadzie nic, poza tym, że ciągle gonię za wyobrażeniem o kimś, kogo pokochałam; kogoś, kto jest niedojrzały; kogoś, kto sam ze sobą nie może dojść do ładu; kogoś, na kogo bym chciała móc liczyć.

Jestem dorosła, mam 40 lat i tak dużo widzę, tak dużo rozumiem, a nie umiem odciąć się od innych relacji, które tak wiele mnie kosztują.
Mam dwie córeczki, które wiem, że z jednej strony uratowałam, a z drugiej je zawodzę.

Bardzo, bardzo mało anonimowe, wiem. Za to mogę sobie tutaj bezkarnie wyrzucić to z siebie. Nie szukam rad, a hejt mnie nie rusza, więc po prostu, tak zwyczajnie wykorzystałam to miejsce, by to z siebie wyrzucić.
Majabzykbzyk Odpowiedz

Kochana, tak są baby skonstruowane, że tęsknią za swoją drugą połówką. Nawet jak jest to ta bardziej nadgnita część pomarańczy :-)
Nie myśl o sobie źle. Jesteś dzielna i silna, nawet, jeśli tego teraz nie czujesz.

boruta6 Odpowiedz

Nikogo nie zawodzisz, uciekłaś od palanta a to pierwszy dobry krok. Reszta sama sie ułozy. Teraz tzreba załozyc sprawe i wysiedlic kochanego męzusia.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#qoa8P

Chciałbym serdecznie pozdrowić ludzi, którzy za nic mają dzisiejsze zasady.

Jestem kierownikiem sklepu. Przez niego przetacza się tysiące osób. Większość nosi maseczki, niestety zdarzają się tacy, którzy mają nasze zdrowie gdzieś. Rozumiem, że niektórzy nie mogą. Nie mamy prawa tego weryfikować, dlatego tylko zwracałem uwagę. Odpowiedzi klientów? Nie mogą, bo maja astmę. Okej, ale chyba osoba chora na astmę nie może palić papierosów?? Takich ludzi są setki.

Piszę to wyznanie ponieważ jestem chory na covid. Dopiero dzisiaj mi na tyle przeszło, aby napisać cokolwiek. Przez trzy dni dosłownie umierałem. Mój sklep jest nieczynny. Wszyscy na kwarantannie lub chorzy jak ja. Ochrona powiadomiła mnie, że strasznie dużo ludzi odbija się o zamknięte drzwi. I gdzie teraz zrobią zakupy (najbliższy sklep 20 km dalej)? Szczerze, jak dla mnie, to choroba do przejścia, tylko dlaczego przez głupotę i wymówki innych ja musiałem cierpieć i dalej się męczyć?Ktoś powie, że cały ten covid to nic takiego, propaganda polityczna albo co gorsza, że mogę zmienić pracę. Ale ją lubię. Może lubiłem? Po wyzdrowieniu składam wypowiedzenie. Zresztą reszta ekipy również. Ciekawe jak otworzą sklep, jak pracowników braknie (a ekipa zgrana, a sklep jeden z największą sprzedażą).

Jak to w Polsce - każdy jest lekarzem, prawnikiem, politykiem itd. Dlatego apel: jeśli jakiś wykształcony człowiek mówi, że coś trzeba nosić dla bezpieczeństwa, to stosujcie się do tego. Gdyby to nic nie dawało (te maseczki), to by tak na nie nie naciskali. A jeśli już to nie wystarcza, to gdy czujesz się źle, to nie wychodź z domu.
Yuuhi Odpowiedz

Sama pracuje w handlu i rozumiem twoją sytuację. Najgorzej jak ktoś ma gdzieś, że go upominasz, idzie dalej na sklep obrażając cię przy tym, że wymagasz jakiejś głupiej maseczki. No i oczywiście co trzeci klient magicznie ma astmę i dusi się w przyłbicy 🙂

Odpowiedzi (1)
Kurina3 Odpowiedz

A ja tam lubię nosić maseczkę w pracy (pracuję w handlu). Przynajmniej nie muszę wymuszać uśmiechów do klientów.

Zobacz więcej komentarzy (9)

#z3KMJ

Anonimowa jest tylko moja głupota, do której ciężko mi się przyznać bliskim.

Dwa lata temu dowiedziałam się, że mój chłopak ma zaciągnięte w chwilówkach długi hazardowe. Ponad 50 tys. Zbliżały się terminy płatności, a on przez wiele zapytań w BIK-u nie mógł wziąć bankowego kredytu konsolidacyjnego. Mimo wielkich wątpliwości i strachu, zostałam współkredytobiorcą tego kredytu - tylko dzięki mojej zdolności został ten kredyt udzielony. Pani w banku powiedziała, że za trzy miesiące będę mogła się wypisać z tego kredytu, pod warunkiem, że chłopak nie będzie brał już żadnych pożyczek.

Minęło kilka spokojnych miesięcy, wyglądało, że wszystko się ułoży. Przypominałam raz na jakiś czas, że czas mnie wypisać z tego kredytu, chłopak reagował różnie. Gdzieś po czterech miesiącach od wzięcia kredytu, pod pretekstem problemów rodzinnych, przestał się do mnie odzywać. Utrzymywał, że musi pobyć sam przez te problemy. Miałam podejrzenia, że coś jest nie tak, ale uwierzyłam. Trwało to miesiąc, ale zaczęliśmy się znowu widywać i ze sobą rozmawiać. Krótko mówiąc, rok od wzięcia kredytu zamieszkaliśmy razem. Byliśmy razem już kilka lat, mieliśmy po 26 lat, był to naturalny krok. Cały ten czas chłopak spłacał kredyt sam, jak wspominałam o wypisaniu mnie, potwierdzał, że trzeba to załatwić, albo się denerwował - różnie.

Po pięciu miesiącach wspólnego mieszkania przypadkiem zauważyłam listy z windykacji i wszystko się wydało. Okazało się, że kolejne chwilówki na hazard brał już w dwa miesiące od wzięcia wspólnego kredytu. Przestał się do mnie odzywać na miesiąc, bo przerosło go spłacanie. Ostatecznie przestał spłacać i czeka na wyroki sądów. W tamtym momencie miał coś koło 114 tys. długów. Tym razem powiedziałam o wszystkim jego rodzinie. Okazało się, że wszystkich okłamywał. Nadal jest uzależniony od hazardu, leczyć się nie zamierza. Jedyny plus, że nie dostanie więcej pożyczek. Nadal sam spłaca ten „nasz”kredyt, ale cała sytuacja mnie przerasta. Nie możemy planować żadnej przyszłości, choć mamy już po 27 lat. Jego uzależnienie od hazardu i kłamstwa to nie są jedyne problemy. Jest też uzależniony od gry strategicznej online i poświęca na nią prawie cały swój wolny czas. I tak najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest całkowicie niestabilny emocjonalnie, często wpada w furię, nigdy nie wiem kiedy to się stanie. Rzuca czymś i krzyczy, boję się, że to pójdzie za daleko i będzie przejawiał wobec mnie agresję fizyczną.

Nie wiem, co mnie przy nim trzyma. Chyba go jeszcze kocham, ale coraz mniej. Zanim podpisałam dla niego ten kredyt, obiecywał mi mnóstwo rzeczy - że więcej tego nie zrobi, że będę mogła to kontrolować, że zastanowi się nad terapią. Już nie mam na nic nadziei, wiem, że nic się nie zmieni i wiem, że jestem sama sobie winna.
Tylko Wam mogę o tym powiedzieć, więc dzięki.
Retiro Odpowiedz

Bycie z kimś takim to gotowy przepis na nieszczęście - jeśli jest uzależniony, okłamuje partnerkę, a na dodatek konsekwencjami tego są potworne długi, to ja tu widzę wielki czerwony znak: UCIEKAĆ! Branie kredytu na kogoś takiego jest poza krytyką, jest to objaw skrajnej naiwności i bezmyślności. Super jak ktoś chce być aniołem miłosierdzia, wsparcia i przebaczenia, ale gdy już się będzie tonąć w szambie, może wtedy będzie trzeba popatrzeć na swoich bliskich, np. rodziców, którzy przez naszą głupotę też będą cierpieć? To nie jest zabawa w dom, takie rzeczy mają długofalowe konsekwencje.

Odpowiedzi (1)
Majabzykbzyk Odpowiedz

Nie pakuj się w to. Serducho poboli, ale wkrótce sobie podziękujesz, że rzuciłaś dziada. Najpierw jednak dopilnuj, żeby spłacił cały kredyt. Bo inaczej ty będziesz musiała to zrobić...

Zobacz więcej komentarzy (11)

#toFxp

Po przeczytaniu kolejnego wyznania o ojcu alkoholiku postanowiłam dodać swoje. Też dotyczy pijącego ojca, choć nie alkoholika. Takie odwrotne - chwalące alkohol.

Gdy byłam mała, lubiłyśmy z siostrą, gdy tata przychodził z pracy na rauszu. Nie zdarzało się to często, raz na jakiś czas. Nie przychodził nachlany, tylko na rauszu. Zawsze przywoził nam wtedy słodycze (widocznie pamiętał o córkach nawet podczas picia z kolegami) i był bardzo miły, więcej się z nami bawił i grał.

Niestety, na co dzień i na trzeźwo taki miły nie był i dużo na nas krzyczał, a wszelkie przewinienia karane były laniem. Na szczęście z wiekiem złagodniał (odkąd osiągnęłam 10 lat, skończyły się kary cielesne) - chyba im miał starsze córki, tym bardziej je kochał.
grubytygrys Odpowiedz

Albo zdawał sobie sprawę, że przestaje być tak bezkarny za jakiego się uważał, w momencie stosowania 'lania'. Większe dzieci rozumieją więcej i mógłby komuś donieść, a jeszcze starsze, oddać.

Odpowiedzi (7)
Tradycjonalista Odpowiedz

Wspaniały tatuś, nic tylko pozazdrościć

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#feq1f

Czy to normalne, że mąż robi żonie awanturę, bo ona zawiozła leki swojej chorej matce?
Ten mąż jest zazdrosny o CHOROBĘ swej teściowej, która nie może chodzić i rękami ruszać.
Ostrzenozeinozyczki Odpowiedz

Dla mnie nie jest normalnym wychodzenie za takiego człowieka. Chyba, że poznaliście się po pijaku w Vegas po czym od razu wzięliście ślub w małej, białej kapliczce jak ten dentysta ze striptizerką w pewnym filmie.

Odpowiedzi (1)
pieprzowa Odpowiedz

Za mało danych.
Może być tak, że żona ma trójkę rodzeństwa i zamiast dzielić się opieką nad matką z nimi, wszystko robi sama, a mąż nagle został sam z domem, dziećmi, pracą itd.
Może być tak, że mąż to dupek, który uważa, że żona ma obowiązek dbać tylko o tę część rodziny, którą założyła.
Można tak sobie gdybać i gdybać. A może tak zamiast pisać enigmatyczne (i bynajmniej nienadające się na anonimowe) wpisy, warto usiąść i pogadać z mężem?

Zobacz więcej komentarzy (5)

#AXeqd

Sytuacja niedawna: stoję przed przejściem dla pieszych, czekając na zielone światło. Przejście takie mini-osiedlowe i ruch taki okazjonalny, ale skoro światło jest czerwone, to grzecznie czekam. Tymczasem z naprzeciwka jedzie koleś na wózku inwalidzkim, rozgląda się i hyc - przejechał przez pierwszy pas jezdni, na wysepce ponawia obserwację i pokonuje kolejny pas ruchu, dobijając do mojego chodnika. Patrzę więc na niego z oburzeniem pomieszanym z troską i mówię: "No co pan robi, kaleką chce pan zostać?!".
Na szczęście zrobiło się zielone i mogłam uciec, gdzie pieprz rośnie.
Adoptowana Odpowiedz

Hahahahhahahahh ( zawartosc tego posta nie moze skladac sie wylacznie z emotilony ). Od kiedy haha to emotka :D

Archos Odpowiedz

pewnie jako dzieciak już lubił ryzykownie przechodzić, potem raz się nie udało i wylądował na wózku, ale nawyki i ta adrenalinka dalej sprawiają mu frajdę

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie