#MbAul

Pracuję za granicą w hotelu. Moimi przełożonymi jest polskie małżeństwo mieszkające tam już paręnaście lat i ich kumpelka. Ten koleś chodzi po pokojach, z których wyjeżdżają goście przed nami, osobami sprzątającymi, i zabiera napiwki, które nam zostawiają goście, więc czasem urządzam sobie wyścig, żeby być przed nim :D Ja wprost nie powiedziałam mu, że wiem, że on to robi, no bo to kolesiostwo między nimi, ale no umówmy się, każdy normalny by się skapnął. Ale to jest jeszcze nic. Jak znajduję alkohol zostawiony w pokojach, np. butelkę z łykiem czy dwoma wódki albo wina, i zostawiam je w kantorku, żeby zanieść na koniec dnia na bar do śmieci ze szkłem, to w magiczny sposób akurat te butelki również znikają i na koniec dnia zostaje tylko puste szkło.

Chyba w odwecie zacznę dolewać do butelek od wódki wody do połowy i tak zostawiać. To będzie cicha wiadomość ode mnie, że wiem, co ten frajer wyczynia.
radiant Odpowiedz

Sikaj do tych butelek.

Odpowiedzi (1)

#No2CJ

Moja babcia mieszka 2 h drogi ode mnie, dlatego, jak ją odwiedzamy, zazwyczaj zostajemy dłużej niż na dwa dni. Mieszka ona w starym domu, ale bardzo przytulnym. Tylko że jedynie z pozoru. Gdy zapada noc i staram się spać, widzę jakieś różne niestworzone kształty. Można powiedzieć, że jest to wytwór mojej wyobraźni, ale ja w to nie wierzę. Zdarzają się noce, gdy spadają przedmioty lub same bez powodu znajdują się w innych miejscach, lecz nie tam, gdzie je postawiłam. Zawsze, gdy jakoś zasnę, śnią mi się przeróżne sny. Należą one do typu tych, które są realistyczne i straszne. Na przykład ostatnio utopiłam się i pod wodą spotkałam mojego dziadka. Gdy się obudziłam, moja babcia stała przy mnie i powiedziała, że widziała kogoś, kto koło mnie siedział.
Te dziwne rzeczy dzieją się tylko w domu babci. Za to zawsze gdy wracam do swojego dom, to mam uczucie, jakby coś zelżało mi w piersi, jakby niewidzialny ciężar spadł mi z ramion. Nie mam pojęcia, czy to jest normalne, ale uważam, że nikt z rodziny nie ma takich samych doznań jak ja i dlatego boję się im o tym powiedzieć.
KajKoLukx Odpowiedz

Pewnie babcia ma początki demencji, chodzi po nocy, stuka i przestawia rzeczy.

Odpowiedzi (1)
karlitoska Odpowiedz

Może jesteś medium? Podobno są ludzie, którzy wyczuwają duchy zmarłych. Co by nie było to creepy historia.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#sDkbY

Kiedyś w pracy ciągle ktoś wypijał moje mleko do kawy. Nie pomagały kartki czy opisy. Któregoś dnia miarka się przebrała... Naszczałem do kartonu, uzupełniłem odrobiną mleka i dodatkowo zabieliłem śmietanką w proszku, a później czekałem na każdej przerwie i obserwowałem, kto się na to mleko skusi. Następnie się rozkoszowałem chwilą, w której obserwowałem, jak dwie różne osoby, babka i koleś, wlewają do swoich kaw moje szczyny, a później to piją.

Smacznego, sępy.
Velasco Odpowiedz

Trzeba było dodać środka na przeczyszczenie - efekt był by bardziej spektakularny.

Odpowiedzi (3)
bazienka Odpowiedz

tylko wiesz, problem nie zostal rozwiazany, oni nadal beda ci brac to mleko, tylko z moczem
juz lepiej jakis przeczyszczacz, po paru razach sie naucza

Zobacz więcej komentarzy (3)

#tEwJe

Zacznę od tego, że oboje z siostrą od małego jesteśmy dosyć szaleni... I niezbyt przy tym normalni.
Pewnego razu, wracając ze sklepu, wpadłem na genialny pomysł! Oszukałem ją, że jak pokaże tyłek ludziom tańczącym w klubie, ja zrobię dokładnie to samo. Oczywiście ją oszukałem. Moja siostra jest wredna i pamiętliwa, wyobraźcie sobie moją minę, gdy przy gronie znajomych zaczęła odpowiadać tę historię z zupełnie innej strony – że to ja pokazałem dupę obcym ludziom. A uchodziłem za dobrze wychowanego i spokojnego człowieka. Uchodziłem...
Radzę nie zaczynać z siostrą, zemści się w najmniej oczekiwanym momencie i zepsuje ci humor na resztę lat.
Siostry są straszne.
AnomaliaTaliata Odpowiedz

O matko, po co to ktoś napisał...

Zobacz więcej komentarzy (1)

#72ZHM

Poszedłem do weterynarza uśpić mojego 17-letniego psa, mojego najlepszego przyjaciela, z którym spędziłem całe swoje życie.

Wizyta była umówiona wcześniej, ale kiedy weszliśmy do gabinetu, weterynarz uśmiechnął się i spytał wesoło „To jak? Zwykła kontrola, co?”.

Płakałem. Bardzo...
lesio Odpowiedz

Jasne, i weterynarz nie wiedział, jaki był cel? Przecież do uśpienia musi się przygotować, również psychicznie. Zabijanie nawet zwierzęcia to nic przyjemnego.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#DLfTD

Z kategorii starszych ludzi nie radzących sobie z technologią. Ogólnie moi dziadkowie uważają, że jestem specem od technologii. No i ostatnio dostałem opieprz od dziadka, że mu nawgrywałem na telefon jakiegoś Androida i teraz on musi go aktualizować.

Z pół godziny musiałem mu tłumaczyć, że to jest system operacyjny, a on i tak chyba mi nie uwierzył, więc no.
hugendubel Odpowiedz

Może mu się pomyliło z Hemoroidem.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#0ZcJb

Mam ostatnio problem z perspektywą nowych zbliżeń. Wiem, że czas leczy rany, że każdy jest inny, nie każdy jest cichociemnym draniem i też każdy ma swoją historię, którą warto poznać, aby spróbować zrozumieć i wydać ostateczny werdykt. Jednak rozumienie tego nie pomaga mi w odnowieniu poszukiwań mężczyzny. Z góry powiem, nie uznaję seksu dla seksu, takiego na luzie, bez zobowiązań, dla zabawy. Wielu psychologów tego nie uznaje, moja wrażliwość tego nie dopuszcza. Nasze ciała to nie zabawki, to nasze królestwa. Uważam, że każdy zasługuje na bycie wyróżnionym, na szacunek do ciała, do bliskości, na podmiotowość. Tymczasem pocałował mnie mężczyzna (byłam w nim zakochana, jak w żadnym wcześniej), który nie dość, że miał żonę w innym mieście, to jeszcze uznał mój punkt widzenia za XIX-wieczne standardy dalekie od realiów i moherowe zapatrywania. A czyż nie jest tak, że pewne rzeczy są niezmienne? Wszyscy mamy swoją godność i zasługujemy na to, aby czuć się wyjątkowo w towarzystwo kogoś, kto chce z nami współżyć. Nigdy jeszcze nie kochałam się z mężczyzną, ale perspektywa, do czego zmierzają obecne standardy moralne, jaka tworzy się degrengolada, napawają mnie niepokojem. Bardziej martwi mnie to u mężczyzn, jako że osoba hetero szukam kogoś dla siebie pośród nich. W przypadku kobiet mogę powiedzieć, że stać je na więcej i zasługują na więcej niż przelotne, pogłębiające pustkę relacje czysto fizyczne. Bo co innego osoba kochliwa, głodna miłości i cierpiąca na jej brak, to zupełnie inny rodzaj osoby doświadczonej seksualnej. Nazywam to syndromem Marilyn Monroe i mam ochotę uściskać takie kobiety (i mężczyzn, bo i takich miałam okazję poznać). Natomiast jeśli chodzi o obecną definicję wolności, widząc pewne zachowania, dualizację miłości na cielesną i umysłową, a przecież jako dzieci tego nie rozdzielaliśmy, mam poczucie, że zmierza to w złym kierunku, że depresja nastolatków oprócz wielu innych czynników ma podłoże również tutaj. Znam multum historii ludzi, którzy kombinowali z alternatywami, wszystkie skończyły się źle. Moja sytuacja też była przykra, choć na szczęście skończyło się tylko na pocałunku, licznych kłótniach i reprymendach, jak on może słysząc o moim dziewictwie chcieć mi zafundować taką traumę. Pierwszy raz to nie przelewki. Nie gloryfikuję dziewic, ale pierwszy raz zapada w podświadomość na resztę życia, to udowodnione. Dlatego jest tak ważne, aby nie było to z kimś, kto nas wykorzysta i porzuci. Na świecie powinno się o tym więcej mówić, może wtedy ludzie uwrażliwiliby się na wzajemne dobro, pozwalali na ten najintymniejszy akt cielesny z miłością i troską. Jest wiele osób, które też tak myślą, znam je. Ale ich głos nie jest tak krzykliwy, jak głos "domniemanej wolności". Marzę, by to się kiedyś zmieniło. Trzymajcie się ciepło.
ms0nobody Odpowiedz

Fajnie, ze masz takie podejscie i zycze powodzenia w znalezieniu mezczyzny o takich samych pogladach.
Ale twoj swiatopoglad nie jest jedynym prawidlowym, tylko jednym z wielu. Dla mnie moje cialo nie jest swiatynia, ani krolestwem. Jest czescia mnie, tak samo jak moj umysl, moje emocje, pragnienia i potrzeby. Gdy jestem glodna, podaje swojemu cialu pokarm, gdy jestem spragniona, podaje mu wode, a gdy mam ochote, by dostarczyc mojemu cialu przyjemnosc, to daje mu przyjemnosc. Dla mnie wlasnie to oznacza szanowanie siebie i wlasnego ciala. Sluchanie swoich potrzeb i realizowanie ich. Jesli mam potrzebe czysto fizyczna, to wlasnie takiej relacji szukam. Jesli mam potrzebe glebszej, emocjonalnej wiezi, to szukam wlasnie tego. Nigdy nie czulam tej pustki, o ktorej piszesz. Ty nigdy nie bylas w takiej relacji, nigdy nawet nie uprawialas seksu, wiec na jakiej podstawie wysuwasz swoje wnioski? No tak, znasz multum historii. Ja tez znam, jedne konczyly sie zle, inne konczyly sie dobrze. Dokladnie tak samo jest z relacjami, w ktorych ludzie czekaja z seksem do slubu, albo maja tylko jednego partnera seksualnego przez cale zycie - jedne koncza sie dobrze, inne koncza sie zle. Ja znam multum historii, w ktorych osoby byly swoimi pierwszymi partnerami, mialo byc wyjatkowo i na zawsze, a pozniej sie zdradzali wzajemnie. I jesli wydaje ci sie, ze w XIX wieku wszyscy uprawiali podniosla, wyjatkowa milosc, to jestes w wielkim bledzie. Twoje poglady sa nazywane zacofanymi nie dlatego, ze dawniej nikt nie uprawial seksu dla zabawy, tylko dlatego, ze dawniej sie o tym nie mowilo tak otwarcie, jak teraz.
Zamiast zmieniac ludzka nature, potrzebujemy wiecej edukacji w zakresie seksualnosci, antykoncepcji, chorob i zabezpieczania przed nimi, samoswiadomosci i wolnego wyboru.

Odpowiedzi (2)
bastard Odpowiedz

Masz zdrowe podejście do seksu w świecie zepsutych pod tym względem ludzi. Kiedyś nie mogłem zrozumieć dlaczego kobieta potrzebuje czułości, żeby chcieć ze stałym partnerem się kochać a potem uświadomiłem sobie, że ja też nie mam ochoty na seks kiedy kobieta nie okazuje mi szacunku i jest wredna. niech każdy daje to czego ktoś potrzebuje to wtedy każdemu będzie się chciało i będzie przyjemnie i satysfakcjonująco. Natomiast w dobie porno pokolenia ludzie chcieliby się zaspakajać jak zwierzęta i mieć uniesienia jak ludzie a tak się nie da.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#57dMJ

Jestem osobą interpłciową. Mam 17 lat. Moi rodzice mnie za to nienawidzą. Kiedy matka się o tym dowiedziała, popadła w alkoholizm. Zawsze byłem wyzywany, wmawiano mi, że nigdy nie będę prawdziwym mężczyzną. Jest im wstyd za to, jaki jestem. Tak bardzo zazdroszczę chłopakom, którzy nie muszą zmagać się z dużymi piersiami i miesiączką. Obrzydza mnie to jak wyglądam i kim jestem. Chciałbym być „normalny”. Czuję, że nie wytrzymam do pełnoletności, by zacząć terapię i korektę płci bez zgody rodziców. Codziennie przychodząc z praktyk do domu mam ochotę sobie coś zrobić, udaję silnego, ale tak naprawdę w środku już jestem martwy. Jedyną osobą dla której chcę walczyć jest moja transpłciowa dziewczyna.

#r6bFP

Hej,
Mam nadzieję że ktoś napisze co sądzi o mojej sytuacji, bo jestem w kropce.
Jestem z facetem, który ma dobre stanowisko, jest zaradny co do interesów, ale niestety i też lubi sobie zaszaleć. Poznając się z nim, dogadywaliśmy się, spędzaliśmy dużo czasu razem, również jeździliśmy w fajne miejsca(facer dobrze zarabia). Niestety z czasem cały czas siedziałam w domu sama, w sumie nie widząc gdzie podziewa się mój facet.. cały czas słyszałam tylko ze załatwia interesy. W międzyczasie spotykał się z "koleżanka" , która znał od bardzo dawna, zapewniając mnie że nic ich nie łączy, bo ona dla niego jest jak siostra. Nie chciałam zakazywać mu wyjść z ludźmi, chciałam żeby utrzymywał normalne kontakty z innymi, więc tolerowałam te wyjścia (sam na sam) bo przecież chcieli porozmawiać. Pierwsza sytuacja która mi się nie spodobała to gdy wyszedl z nią około 20 a wrócił około 4...ale do rzeczy... spędzaliśmy bardzo mało czasu razem, bo jego pochłaniały interesy, choć miał już wystarczająco pieniędzy, jemu nadal było mało. Próbowałam z nim rozmawiać, mówić że nie chce siedzieć caly czas sama w domu, żebyśmy porozmawiali, zawsze dostawałam odpowiedzi zlewające, że on nie umie rozmawiać, że nie rozumie mnie. Ja w międzyczasie poznałam faceta, miły sympatyczny pan. Postanowiłam zakończyć mój związek, ponieważ rozmowy prowadziły do niczego. Wyprowadziłam się w tygodniu, w pierwszy weekend przespał się z wcześniej wspomnianą "koleżanka". A ja zaczęłam wchodzić w relacje z nowo poznanym facetem... po tym weekendzie jak się z nią przespał zaczął do mnie pisać, dzwonić, że on się zmieni i żebym dala mu szanse. Starał się z 3 miesiące, uległam..zostawiłam tamtego faceta i wróciłam tutaj. Zaczął spędzać w domu więcej czasu, jednak jego zachowanie po prostu doprowadza mnie do szału. Na każdej imprezie pije on, najlepiej żebym to ja była jego kierowcą, jego wyjście na urodziny TYLKO z kolegami, kończy się tak że dzwoniąc do mnie żebym przyjechała po niego, słyszę w tle śmiejące się dziewczyny(na co mi powiedział że to u sąsiada) - kłamie bez skrupułów. Obraziłam się na niego, pojechałam na cały dzień, wracając wieczorem do domu powiedziałam że wiem że były tam dziewczyny, dopiero się przyznał. Kiedyś również na jego imprezie jego kolega zaczął mi coś tłumaczyć, na co on "nie tlumacz jej ona i tak nie zrozumie". Nie mówię że na codzień jest do dupy, potrafimy się śmiać itd.( z poważnymi rozmowami trudniej), ale to jakie sytuację się zdarzają, a przytoczyłam ich niewiele mnie po prostu męczą..teraz w sumie tylko czekać na jakąś kolejna sytuację, bo pewnym jest że będzie ich więcej...Powiedzcie co o tym myślicie, bo już sama tracę rozum. Dodam tylko ze tamten chłopak nadal chce ze mną być, a ja nie wiem co robić.
CarelessWhisper Odpowiedz

Z tego, co piszesz, mam wrażenie, że on nie traktuje Cię jak partnerkę. Bardziej jak zwierzątko, które umila czas i z którym można się pokazać.

WrozkaSmierci Odpowiedz

Facet cię zdradza, olewa twoje potrzeby, pije i imprezuje, a ty to wszystko pokornie znosisz? Miej jakąś godność własną i nie rób z siebie niańki dla dorosłego chłopa. Pił na imprezie, to niech wraca taksówką

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie