#uaAVy

Mojego obecnego partnera poznałam w momencie, w którym nie czułam się na siłach, by nawiązać jakieś bliższe relacje. Po prostu się polubiliśmy, a że mamy takie same potrzeby, szybko staliśmy się friends with benefits. Nie było motylków w brzuszku ani innych objawów typowego zauroczenia. Nasze relacje same przerodziły się w związek. Nikt nikogo nie pytał o „chodzenie”. Tak wyszło i od trzech lat jesteśmy szczęśliwą parą planującą wspólną przyszłość. Mimo iż mieszkamy prawie 400 km od siebie, nasz związek nie przechodził żadnych kryzysów, nie kłócimy się. Koleżanka kiedyś spytała, czy się nie boję, że on mnie zdradzi. Nie, nie boję się, ponieważ sama mu na to pozwoliłam.

Teraz pewnie zostanę zlinczowana przez wszystkie kobiety marzące o wielkiej miłości jak z bajki. A ja uwielbiam mojego partnera, ale rozumiem, że ma swoje potrzeby. Powiedziałam mu, że jeśli kiedykolwiek miałby ochotę na skok w bok, to nie będę mieć do niego pretensji, ale niech się zabezpieczy. Z okazji nie skorzystał. A raczej prawie nie skorzystał, bo zdarzyło mu się całować z dziewczyną poznaną na imprezie u znajomych. Nie sprawiło to, że przestał mnie kochać i poleciał za nią. Spełnił swoją fizyczną potrzebę bliskości, którą miał przez to, że nie widzieliśmy się trzy tygodnie. Nasz związek w żaden sposób na tym nie ucierpiał.

To, że ktoś zdradza, nie zawsze oznacza, że nie kocha. Dla mnie bardziej liczy się emocjonalna wierność niż ta fizyczna.

#I51Gz

Jestem strasznie kochliwa. Wystarczy, że facet wykaże mną odrobinę więcej zainteresowania niż normalnie, do tego nie odstrasza wyglądem, a ja już o nim myślę. Niby nic, ale mam partnera od prawie 10 lat, dwuletnie dziecko, mieszkanie. Jedyne czego mi brakuje, to odrobiny zainteresowania i czułości, takiej, która niekoniecznie musi kończyć się w łóżku.

Ostatnio stawiłam się w pracy u pewnego faceta. Zdaję sobie sprawę, że to poniekąd należało do jego obowiązków, ale już dawno nie czułam się tak zadbana i wychwalona jak wtedy. Jak się pewnie domyślacie, teraz ciągle o nim myślę. Tak bardzo różnił się od obecnego partnera... Za jakiś czas znów do niego wracam i pewnie zrobię to niejednokrotnie i chociaż nie twierdzę, że to musi się jakoś inaczej skończyć (ewentualnie sobie trochę powzdycham), to nie wiem sama co mam myśleć. Z jednej strony jest to, czego mi tak brakuje, a z drugiej dziecko, któremu nie chciałabym odbierać ojca, zresztą wciąż go kocham. Powiecie, żebym szczerze z nim porozmawiała – robiłam to nie raz i albo nie ma efektu, albo trwa to tydzień. Nie wyobrażam sobie tak z dnia na dzień zakończyć związek bez poważnego powodu, a jednak jak każda kobieta chciałabym czuć się dopieszczona. A może przesadzam i po takim czasie nie mam już czego oczekiwać?

Ot, takie moje rozterki. Anonimowe, bo nie powiem o nich nikomu. Tylko Wam.

#IPEkx

Początek studiów na jednej z polskich uczelni. Patrzę – spoko przystojniak. Myślę – a co mi tam, zagadam!
– Siemka, ty też czekasz do dr. Nowaka na konsultacje?
– Cześć – odpowiedział przystojniak z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy. – Niee, ja swój gabinet mam o tam!

Do teraz się czerwienię, gdy spotykam doktorka-przystojniaka.

#rAo4R

Mam 26 lat i za 3 tygodnie wychodzę za mąż. To będzie historia o mojej przyszłej cudownej teściowej i niepozornym, cichym teściu. 
Z moim narzeczonym jesteśmy od 7 lat razem (3 lata narzeczeństwa), więc śmiało mogę powiedzieć, że się dobrze znamy i świadomie decydujemy na małżeństwo. Od 2 miesięcy mieszkamy razem, wcześniej nocowaliśmy raz u mnie, raz u niego. Z jego rodzicami mam dobry kontakt (tak mi się wydawało) i często gdy przyjeżdżałam do narzeczonego, siedzieliśmy wspólnie przy herbacie. W związku ze zbliżającym się ślubem tematem przewodnim naszych rozmów były przygotowania do tego wielkiego dnia. Jestem osobą dobrze zorganizowaną, lubię mieć kontrolę nad harmonogramem prac i czuwać, żeby wszystko sprawnie przebiegało, ale... jestem też dobrą dziewczyną. I tu jest problem. Chciałam, żeby moi i narzeczonego rodzice brali udział w przygotowaniach. Nie dlatego, że potrzebuję ich pomocy, ale dlatego, że wiem, że sprawi im to radość (pierworodny się żeni). Może przytoczę kilka historii, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że w życiu nie można być za dobrym.
Wspólnie omawiamy, co będziemy kupować do naszego mieszkania. Oczywiście wiele sugestii, co i jak urządzić, gdzie postawić łóżko itd. (bo mamy niecałe 35 m²). Słucham wszystkiego pilnie, bo czasami człowiek może coś dla siebie wyłapać podłapać, no i warto sobie wszystko poukładać w głowie. ALE ciągłe słyszę teksty w stylu: „to łóżko tu źle stoi, nie wykorzystujecie miejsca”, „szafa źle ustawiona, nie będzie dojścia do...” itd. I na końcu: „ALE ZROBICIE, JAK CHCECIE”.
Przyszli teściowie przychodzą z wizytą. Jest miło, fajnie, ale teksty w stylu: „ale dlaczego nie wyłożyłaś tych talerzy, co ci dałam?”, „musisz tu powiesić inną firankę”, „tu źle ustawiłaś, tam za blisko, tam za daleko”, „co to za pomysł, żeby zakładać zazdrostki w pokoju?”. I na koniec: „Ale zrobicie, jak chcecie”.
Na mój żart, że narzeczony będzie musiał się pomieścić w dwóch szufladach, dostałam półgodzinny wykład na temat tego, że to za mało miejsca, bo on ma spodnie, koszule, sweterki.
Gdy poprosiłam świadkową (siostrę narzeczonego) o pomoc w przygotowaniach, też nie obeszło się bez cennych uwag teściów, po co świadkowa ma nosić ze sobą chusteczki higieniczne, skoro mogę w każdej chwili ślubu iść do łazienki się wysmarkać! „Ona będzie miała malutką torebkę, nie zmieści się”. Ma mieć, bo ją proszę, bo jest moją świadkową, chusteczki nie ważą tony! „Nie, nie, nie, ale zrobicie, jak chcecie”.
I najlepsze – jestem teraz na czarnej liście, bo po imprezie imieninowej mojego brata powiedziałam do narzeczonego: „Chodź na górę, jestem zmęczona” (dwugodzinną wizytą na SOR-ze, bo kolega złamał sobie rękę i ktoś musiał się tym zająć). Podobno potraktowałam go jak psa. A ja jestem taka dobra, że przyjmuję to z uśmiechem.
WiemOKotachWszystko Odpowiedz

Przyjmowanie takich uwag z uśmiechem nie jest byciem dobrym. Jeśli komuś nie przeszkadzają jest co najwyżej uprzejme, a jeśli przeszkadzają (jak Tobie) to jest, nie wiem, bez sensu po prostu? Nie chcesz rad odnośnie mieszkania lub ślubu to mówisz, że nie chcesz/że już masz swój pomysl i go nie zmienisz/cos podobnego i załatwione, a jak przyjmujesz z uśmiechem to skąd teściowie mają wiedzieć, że Ci one nie pasują?

Postac Odpowiedz

Wiesz, teściowie myślą, że te rady są potrzebne, skoro wszystkiego pilnie słuchasz z uśmiechem. Jeśli ich nie chcesz, to spokojnie to komunikuj.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#NrQLf

Jestem uczniem trzeciej klasy technikum. Mamy bardzo surową, wymagającą i bezwzględną nauczycielkę języka polskiego. Najczęściej występujące oceny zarówno z klasówek, jak i na półrocze lub koniec roku to 2 i 3, często zdarzają się również 1 na półrocze, jak i na koniec roku. Ocena 4 to bardzo rzadki przypadek, nie wspominając już nawet o 5.

Dzisiaj na języku polskim pani oddała nam ocenione sprawdziany z lektury. Okazało się, że ja i mój kumpel z ławki jako jedyni z klasy dostaliśmy piątki, przy okazji zdobywając maksymalną możliwą liczbę punktów do zdobycia. Po ogłoszeniu wyników sprawdzianu już miałem w głowie, że w weekend odpocznę od szkoły z uśmiechem na twarzy i z podniesioną głową. Jednak tutaj nastąpił pewien zgrzyt, który mocno popsuł mi humor... Mojej pani z polskiego wydawało się to bardzo podejrzane (zwłaszcza że ja i mój kumpel z ławki nie uczymy się zbyt dobrze z polskiego, zwykle jedziemy na ocenach 2 i 3). W związku z tym przesadziła nas do pierwszych ławek, by miała nas na oku, i kazała nam obu ten sprawdzian napisać jeszcze raz.

Moi rodzice byli tym oburzeni. Mi natomiast było bardzo przykro. Od teraz panuje we mnie przekonanie, że pani mimo wszystko mi nie sprzyja i nie docenia moich postępów w nauce.

Gdy napisaliśmy sprawdzian drugi raz i pani go sprawdziła, to okazało się, że obaj powtórzyliśmy wynik, ponownie uzyskując maksymalną liczbę punktów do zdobycia.
Wpisała nam te piątki do dziennika z ogromnym zaskoczeniem. Ogromny niesmak we mnie i w rodzicach jednak pozostał i bardzo mi przykro, że moja uczciwość została zakwestionowana w tak raniący sposób. Dla mnie zdobycie pierwszej piątki od 8 klasy szkoły podstawowej z języka polskiego było przełomem, szkoda tylko, że otrzymanie oceny bardzo dobrej musiało zostać podszyte ogromną kontrowersją.
Pferdenglied Odpowiedz

Z uczniami to różnie bywa. U nas jeden kolega na kartkowce przepisał słowo w słowo z książki. Nauczycielka oczywiście przy sprawdzaniu to zauwazyla ale kolega bezczelnie się tłumaczył że miał problem ze zrozumieniem i nauczył się na pamięć. Nauczycielka że skoro tak to pewnie jeszcze coś z tego pamięta. Kolega przewidzial tą sytuację i powiedzial na tyle dużo że nauczycielka jeszcze go przepraszala za posadzenie.

Odpowiedzi (1)
rogulek12 Odpowiedz

Nie widzę w tym nic dziwnego. Uczeń, który się nie uczy i dostanie 5 to nie dziwne,że nauczyciel ma podejrzenia. Udowodniliście swoje to dobrze

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#tPZVP

Podsłuchałam dziś rozmowę mojego faceta z kumplem, gdy wracałam z kuchni z piwami. Kumpel spytał się go, jak to jest robić tę samą laskę przez kilka lat. Mój odpowiedział, że chujowo, ale nie miałby odwagi, żeby mnie zdradzić. W trakcie rozmowy wyszło jeszcze, że miewa ochotę na inne, ale myśli o nich głównie w trakcie seksu. 
Cholernie przykro było usłyszeć coś takiego.
AvusAlgor Odpowiedz

Wykażesz się odwagą i sama z nim zerwiesz, czy poczekasz cierpliwie, aż on nabierze tej odwagi i Cię zdradzi?

ingselentall Odpowiedz

Pewnie tego nie zauważyłaś, ale kiepskiego masz "faceta". Sugeruję, by zmienić "faceta" na partnera. Różnica będzie od razu widoczna. powodzenia!

Zobacz więcej komentarzy (1)

#4KzlU

Z racji tego, że w moim mieście ciężko jest znaleźć pracę, postanowiłam zarejestrować się w Urzędzie Pracy. W oczekiwaniu na autobus miejski mający mnie tam zawieźć, poczułam nagły ból brzucha. Pomyślałam, że w końcu to nie jest tak daleko i dam radę wytrzymać. Wsiadłam do autobusu i ból jakby ustąpił. Po wyjściu z autobusu wrócił silniejszy. Pierwsza myśl? Biegiem do urzędu. Niestety moje gówno mnie ubiegło i wyskoczyło ze mnie tuż przed drzwiami wejściowymi :(
rocanon Odpowiedz

W majtki, czy na ulicę?

Zobacz więcej komentarzy (1)

#VL60d

Dłuższy czas temu zgodziłam się na związek friends with benefits. Zrobiłam to w imię zasady lepszy rydz niż nic. Na początku była zwykła fascynacja i ekscytacja, fantastyczny seks, nadzieja, że to tylko chwilowe lekarstwo na samotność. Teraz tkwię w bagnie – z dnia na dzień coraz bardziej potrzebuję jego obecności, wsparcia, uwagi. On z kolei jest pewien, że zgodnie z umową nie ma mowy o związku czy poważnych uczuciach. Nie rozmawiamy nigdy na takie tematy, przecież wszystko było ustalone i jasne od początku.

Śmiesznie jest zachowywać się w sposób, jaki zawsze się tępiło i wyśmiewało. Liczyć, że to wszystko się jak najszybciej skończy, ale nie mieć odwagi tego urwać. Znosić coraz większy ból na własne życzenie. Stary człowiek, a głupi jak but.
PeggyBrown2022 Odpowiedz

A jak to mówią: "Lepsze nic niż muchomor" i "Lepszy bolesny koniec niż ból bez końca". Daj sobie spokój z tym chłopakiem, bo tylko cierpisz coraz bardziej. Z tego nic nie będzie, bo on nie chce prawdziwego związku. Trzeba się otrzepać (jak z pyłu) i iść do przodu. O szkodliwości układu typu "fwb", filmik nagrała na YT Anna Szlęzak. Obejrzyj, to zrozumiesz mechanizmy psychologiczne, które u Was występują. Polecam też kanał Alexa Barszczewskiego. Znajdziesz tam dużo ciekawych materiałów o relacjach międzyludzkich, w tym romantycznych.

#r465b

Myślicie, że macie pecha?

Walentynki, poszłam z chłopakiem do kina. Wybraliśmy super miejsce w przedostatnim rzędzie. 
Co okazało się na miejscu?
Obok nas siedział chłopak z obecną już żoną, z którym kiedyś kręciłam, a nad nami (rzad wyżej) mój były ze swoją dziewczyną.

Tego uczucia nie zapomnę nigdy...
Postac Odpowiedz

Nie rozumiem, jakiego uczucia.

TheWho96 Odpowiedz

Wow. Z wyznania wynika, ze Twój obecny chłopak jest Twoim co najmniej drugim partnerem i poza tymi dwoma partnerami, był jeszcze przynajmniej jeden chłopak, którym się kiedyś interesowałaś, a komentarze same o puszczaniu się 😂 zaczynam się zastanawiać czy jeśli mój obecny partner tez jest moim drugim, bo pierwszy mnie zostawił po 6 latach, to tez czyni ze mnie puszczalska? :D

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie