#gvQ5D

Mam chrześnicę, która ma 9 miesięcy. Pewnego dnia podczas zabawy nie dopilnowałam jej i uderzyła się w główkę. Nie jakoś mocno, nie został jej żaden ślad, ale jednak jej nie dopilnowałam. Kilka dni temu bawiłam się z nią i włożyła mi paluszek do buzi, a ja niechcący ją ugryzłam. Znowu nie mocno, nie został jej żaden ślad, ale jednak... Sama jestem w ciąży (bardzo chciałam mieć dziecko), za cztery miesiące urodzę synka. I panicznie się boję. Porodu? Nie. Boje się, że zrobię mojemu dziecku krzywdę... Że go nie dopilnuję i coś mu się stanie albo nieumyślnie go skrzywdzę... W nocy mam koszmary, że zrobiłam mojemu synkowi krzywdę, budzę się z krzykiem, a potem długo nie mogę zasnąć, bo płaczę z bezsilności i z obawy przed przyszłością. Bardzo kocham moje dziecko, ale strasznie się boję.
Postac Odpowiedz

Na pewno zdarzy Ci się sytuacja, gdy dziecko będzie płakało przez Ciebie. Albo niechcący uderzysz, albo niedopilnujesz. I trudno, zdarza się. Staraj się najmocniej jak umiesz, ale bądź dla siebie wyrozumiała.

PS: wczoraj moje niechodzące dziecko spektakularnie wyskoczyło z łóżeczka, robiąc w powietrzu salto i szczęśliwie ładując na nóżkach i pupie. Ale był płacz. A dzisiaj znowu próbowało, ale już wiedziałam, czego się spodziewać i zareagowałem.

Odpowiedzi (1)
Scane Odpowiedz

Postac napisał już częściowo to co zamierzałam, więc dodam tylko, że koszmary to typowy objaw ciąży, moje dziecko ma 6 lat, a ja nadal pamiętam swoje. A chwilami bałam się zasypiać;(

Zobacz więcej komentarzy (3)

#Jv513

Mam 20 lat i od zawsze wygrzebuję z uszu palcem tę żółtą wydzielinę i ze smakiem ją zjadam. To by było na tyle...
Iguannna Odpowiedz

Dlatego za każdym razem jak ktoś się pyta czy nie brzydzę się całować swojego kota wybucham śmiechem. Przed oczami mam tych wszystkich udających czyściochów zjadających gile z nosa, wyjmujący kupę z tylka palcami przy zatwardzeniu, polykajacych spermę, liżących dupe partnera, zmieniających obsraną pieluchę i nie myjących rąk i tak dalej..

Zobacz więcej komentarzy (1)

#XmKfe

Każdy kto nosił bądź nosi aparat na zębach wie, że przez pierwsze kilka dni nie można nic gryźć i przechodzi się na dietę płynną.Tak było i w moim przypadku. Jadłam same zupki, kaszki, jogurty. Nietrudno się domyślić, że takie żywienie znudziło mi się dość szybko. Drugiego dnia, kiedy widziałam jak moja współlokatorka je kanapkę z szynką, która nigdy nie wyglądała tak kusząco jak wtedy, miałam ochotę wyrwać ją jej i pożreć w całości. Powstrzymałam się z trudem.
Następnego dnia czekałam na autobus, zaczął padać deszcz, więc schowałam się na przystanku, na którym dopiero co usiadł jakiś nastolatek. Kłapnęłam obok niego. Wtedy on zaczął szukać czegoś w plecaku i o zgrozo, wyjął to, czego się najbardziej obawiałam, spełniły się moje najgorsze koszmary, już bazooka byłaby lepsza niż to… burger z McDonalda. Świat jakby został w tyle, wtedy liczył się tylko hamburger. Ślinka pociekła mi automatycznie i patrzyłam jak zahipnotyzowana na chłopaczka, który jadł. W mojej głowie już pojawił się szatański plan, że mogę bez problemu wyrwać mu jedzenie, uciec kawałek dalej i pochłonąć burgera jak odkurzacz. Ciągle patrzyłam, jak je, na tę mięciutką bułeczkę i sos, który po niej spływał, na sałatę, pomidory, ale przede wszystkim na to mięso. Chłopak zorientował się, że ciągle patrzę na niego, zaczął na mnie zerkać, aż odłożył bułkę i popatrzył na mnie ze strachem w oczach. Musiałam wyglądać jak kanibal z filmów. Chłopak przełknął ślinę i zapytał się cichutko „Chce pani trochę?”. Mój żołądek krzyczał głośno „TAK, TAK!”, jednak zrozumiałam, jak głupio to wszystko musiało wyglądać i powiedziałam, że nie, dziękuję, spaliłam buraka i uciekłam. Do domu poszłam piechotą.

Tak więc właśnie poznaliście jeden ze sposobów, jak skutecznie wystraszyć 14-latka na przystanku autobusowym.
honey100 Odpowiedz

Śmiechłam...😂

Zobacz więcej komentarzy (4)

#Af3Zm

Kiedy byłam mała, zabawki były dla mnie wszystkim. Nieważne, czy była to lalka, czy patyk – wybredna nie byłam. Większość moich zabawek zrobiłam samodzielnie (wystarczył sznurek, z którego potrafiłam upleść rodzinkę, ubranka dla lalek szyłam z materiałów, a meble mogły być ze wszystkiego, co znalazłam). Ale dla mojej mamy to nie były zabawki, tylko śmieci, które wyrzucała, paliła lub oddawała.

Zawsze marzyłam o domku dla lalek. Pewnego dnia ciocia (którą do dzisiaj widziałam kilka razy w życiu) kupiła mi wymarzony prezent. Bawiłam się nim tygodniami, ale niektóre zabawki stały w kącie i się kurzyły. Po czasie wróciłam do moich rękodzieł z obawy przed spaleniem lub oddaniem. Przerwę zrobiłam na dosłownie dwa dni, ale to wystarczyło, by oddać domek.

Niedługo po tym pojechaliśmy do mojej spadkobierczyni z wizytą. Cieszyłam się, że przynajmniej pobawię się moim ukochanym domkiem... Myliłam się. Mój plastikowy skarb był połamany na drobne kawałeczki w piaskownicy. Skończył swój żywot tak, jak wszystko, co dostała ode mnie. W sumie to czego się spodziewałam od dziecka, które pozbawia kończyn i włosów własne lalki i niczego nie szanuje...

Mama się tym faktem nie przejęła, bo „Przynajmniej się tym pobawiła”. To nic, że był to wyjątkowy prezent. No nic... mam jeszcze kilka zabawek. Ta... Przecież jak jest się uczniem drugiej klasy szkoły podstawowej, to nie powinno się już bawić zabawkami. Wszystko powędrowało do znanego Wam seryjnego zabójcy, który nie oszczędził moich najpiękniejszych rodzinek z włóczki... Nie miałam nawet prawa bawić się w rodzinę kartami, kredkami czy szachami, a przeszukania były codziennością.

Dziś wiem, że mama znęcała się nade mną psychicznie i zasłaniała się tym, że miała gorzej. Rodzeństwo mi dokuczało. To wszystko się nawarstwiało i z czasem było tylko gorzej, co doprowadziło do mojej depresji.
Cystof Odpowiedz

Mam wrażenie że zadanie opieki nad kamieniem w polu niektórych turbo rodziców by przerosło... Współczuję.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#bHbVc

Mąż rzadko kiedy mówi mi, że mnie kocha, i choć jest mi czasem przez to przykro, to jakoś już się do tego przyzwyczaiłam.
Wczoraj leżeliśmy na łóżku, oglądaliśmy film i powiedziałam mu, że bardzo  go kocham i dałam buziaka. Czekałam na jakąś reakcję, a on nic, cisza... Więc już ze złością w końcu spytałam, dlaczego mi nigdy nie odpowiada, że mnie kocha i w ogóle mi tego nie mówi. Na co on: „Ale kochanie, przecież mówię ci to codziennie...”. Zdziwiłam się i stwierdziłam, że bardzo dawno tego nie słyszałam, a on na to: „Kochanie, mówię ci to codziennie. Pytam, czy jesteś głodna, czy zrobić ci herbatki albo czy nie jest ci zimno... Słowa to nie wszytko, ja w taki sposób pokazuję ci moją miłość”.
Ma rację. Kocham go jeszcze bardziej!
ms0nobody Odpowiedz

Można jednocześnie mówić, że się kocha i okazywać to. Jedno nie wyklucza drugiego. Można zrobić herbatkę, a podając ją powiedzieć "kocham cię".
Wiadomo, że czyny są ważniejsze niż słowa, ale gdy słyszysz, że ktoś wyznaje miłość, to raczej się domyślasz, że te słowa mają dla tej osoby znaczenie. A wtedy wypowiedzenie ich raz na jakiś czas nie powinno być problemem.
Ale jeśli ci to pasuje, to okej.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#qfDpS

Mieszkam w Szwecji. Tutejsze bloki różnią się od polskich nie tylko tym, iż zamiast numerów mieszkań na drzwiach widnieje malutka plakietka z nazwiskiem (zresztą nie zawsze), ale przede wszystkim numeracją pięter. Nie ma parteru, tutaj jest to zawsze pierwsze piętro. Jako iż ze względu na obecną pracę często podróżuję i czasem kilka razy w tygodniu zmieniam miejsce pobytu, airbnb okazało się być świetnym i o wiele tańszym od hotelu rozwiązaniem. Jednak zawsze, ale to ZAWSZE korzystam z windy, mimo iż bloki nie są wyższe niż 4-5 pięter. Czemuż tak robię? Z lenistwa? Otóż nie! Uwielbiam ćwiczyć pośladki, wbiegając po stopniach, niestety moja malutka główka nie chce przyjąć do siebie faktu, że piętro oznaczone „2” to piętro drugie, a nie dopiero pierwsze... Tak że naprawdę niezliczone ilości razy wparowałam już do obcych mieszkań. Wstyd.

#7YaJP

Było po 1:00 w nocy. Wracałem od znajomych jedną z głównych ulic. O tej porze była prawie pusta, co jakiś czas tylko przejeżdżał samochód. Z daleka zauważyłem, że idzie w moją stronę facet, wyglądał podejrzanie, ale na szczęście szedł w przeciwną stronę, poczułem więc ulgę, gdy mnie minął. Niestety, facet się zatrzymał, chwilę postał i zawrócił. Teraz szedł chamsko za mną. Przyspieszyłem kroku, przeszedłem na drugą stronę, a on za mną. Czułem, że mam go na karku. Przyspieszał razem ze mną.
Wiedziałem, że muszę coś wykombinować, bo miałem złe przeczucie. Nie miałem nic do stracenia. Wyciągnąłem telefon, wykręciłem numer do przyjaciela, który na szczęście jeszcze nie spał, odebrał, a ja rozdarłem się na całą ulicę: „No hej! Wracam już ze służby na komendzie. Zaraz będę w domu”.

Jeszcze nigdy nie widziałem, aby ktoś tak szybko uciekał.
Cyofydyxh Odpowiedz

A nie mogłeś udawać, że dzwonisz?

Odpowiedzi (4)

#QwPVB

Jestem studentką, powtarzam kolejny rok. Jeszcze dwa lata do końca. Moje perspektywy są znikome w małym mieście i jestem uziemiona na dziurze z rodzicami. Mój brat okazał się bezwzględnym socjopatą, który stworzył rodzine i w jeden dzień porzucił i skrzywdził tym samym około ponad 10 ludzi w rodzinie przez co każdy płacze i nie dowierza. Złamał prawo, a najlepsze jest jak mówi, że to nie jego wina tylko wszystkich w koło. Jego była żona, która wychowuje teraz dwoje dzieci samotnie ma na karku nękania mojego brata, który wysysa z niej resztki energii. I te dwa maluchy, na które patrze bardzo często, dzięki dobrej relacji moja mama - dzieci brata. Czasem mam wrażenie ze jeżeli wychowywali nas w takich samych stosunkach jak kiedyś nas ti powoli zaczynam rozumieć czemu mój brat stał się socjopatą i sama uznałam ze mam predyspozycje do łatwego braku empatii i okazywania emocji. Sama leczę się już 3 lata psychiatrycznie. Mam mocno doświadczone życie a raczej mojego otoczenia. Ciągle dzieje się coś burzliwego. Mam tego dość. Nie wiem jak to zatrzymać. Jedyna ostoja spokoju to mój chłopak który tez ma już dość tego całego chaosu w życiu a ja nawet chcąc dać mu normalność po prostu sama jej nie mam w życiu. Nie nauczono mnie stabilności i ciężko mi się odnaleźć w stabilnym związku. Boje się wejść w tak bliską relacje i zaryzykować bycie razem. Widząc jakie błędy w wyborach popełnił mój brat starszy o 6 lat boje się ze tez mnie spotka koszmar w życiu. Stracił wszystkich a raczej odepchnął wszystkich przyjaciół czekających w domu od siebie. Wybrał wolność - powiedział mi raz ze ma tylko jedno życie i wybrać ćpanie i chlanie. Balet życia. Nie rozmawiam z ojcem od 3 miesięcy. Mieszkając w jednym domu traktuje mnie jak powietrze a tylko dlatego, że powiedziałam żeby poszli się leczyć w emocjach. To on jest prowokatorem braku miłości i tyrani w naszym domu, co dalej uskutecznia na mnie - dorosłej. Nigdy z nami nie rozmawiał o niczym. Nie było emocji w domu rodzinnym. Było ciepło od strony mamy, ale nie zawsze. Dużo pracowali. Jestem mocno zagubiona. Jak ja mam odnaleźć siebie w tym wszystkim. Chciałabym założyć swoją normalną kiedyś rodzine. Bez awantur, wyrzutów, obrażania i tak żeby być szczęśliwym. Ale nadal niestabilność emocjonalna mnie łapie w najmniej spodziewanym momencie.
AniazBagien Odpowiedz

Jestes dorosla - wyprowadz sie!
Urwij kontakt z rodziną jesli Ci szkodzi i przeszkadza. Zyj po swojemu, dla siebie
Nie zlapiesz stabilnosci, gdy sytuacja wokol Ciebie jest nie halo, gdy osoba Ci bliska, gdy rodzic nie jest "ok".
Studia.. brak kasy? Sa stypendia socjalne i rektora, mozna przejsc na zaoczne, zamieszkac w akademiku.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#0mXdO

Od wielu lat mam zaburzenia odżywiania. Różne rodzaje, z jednego bagna wpadałam w drugie. Niestety najdłużej, bo już 6 lat, jest to bulimia. Wymiotuję codziennie, może trzy dni w miesiącu nie, masakra, wiem, to obrzydliwe. Przez to strasznie zepsułam sobie zęby. Powinnam coś z tym zrobić, bo boję się, że niedługo będzie już za późno, żeby je jakoś naprawić, uratować, a może już jest... Ale od dawna nie chodzę do dentysty, bo mi wstyd, bo to widać, jak te zęby są zniszczone i dentysta będzie wiedział, przez co mogą tak wyglądać. Strasznie boję się reakcji, komentarza, wstydu na fotelu w gabinecie. Stąd moje wyznanie i prośba o pomoc. Jeśli ktoś z Was miał podobne doświadczenia albo po prostu może polecić jakiegoś zaufanego dentystę (nieważne z jakiego miasta), który w tej kwestii będzie empatyczny, życzliwy, to proszę o informację. Może być w komentarzu, albo w DM na profilu @akzi08 (nowe konto specjalnie założone w tym celu). Będę bardzo wdzięczna.
AniazBagien Odpowiedz

Proponuje isc do dentysty dzieciecego, powiedz ze sie bardzo boisz i nic więcej, nie tlumacz. Poczytaj opinie na google, czy maja podejscie do dzieci.
A z bulimia walcz, nigdy nie jest za pozno, a szkody sa nie tylko w uzebieniu.. jestes w stanie sama sobie poradzic, nie trzeba specjalistow. Wystarczy poczytac i uswiadomic sobie mechanizmy, nie poddawac sie.. to niczym uzaleznienie.
Jesli dentysta bedzie cos komentowac.. przygotuj sie na to, jakies odzywki by mu poszlo w piety.
Pamietqj zawsze mozesz wyjsc z gabinetu. Lekarz ma Cie szanowac, a nie oceniac, udajesz sie z problemem. Poza tym na google mozesz dodac odpowiednia opinie xd

Zobacz więcej komentarzy (4)

#2ODKj

Zawsze byłem chuliganem ubabranym po uszy w dragach, tanich używkach i alkoholu. Moje życie wisiało na włosku. Wtedy pojawiła się ona dziewczyna ze snu, która zmieniła moje życie o 180 stopni. Na początku nie zwracałem na nią uwagi – drobne spotkania, spacery po parku czy innych miejscach. Po jakimś czasie zacząłem sobie uświadamiać, że moje uczucie do niej diametralnie się zmienia, aż uświadomiłem sobie, że się zakochałem. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała o tym, że jestem zamieszany w grube narkotyki, myślała, że tylko popalam trawkę. Po pewnym czasie wyznałem jej swoje uczucia, po czym byłem zaskoczony reakcją, że czuje to samo. Postanowiliśmy spróbować związać się ze sobą. Na początku było wszystko OK, uczucie narastało z dnia na dzień coraz bardziej i bardziej, po naszym pierwszym przeżytym wspólnym razie postanowiłem wyznać jej o sobie cała prawdę, że mam wielki problem. Ku mojemu zdziwieniu moja ukochana nie odeszła, próbowała walczyć o nas, o nasz związek, przede wszystkim o mnie, lecz nałóg był tak silny, że przezwyciężał nasze uczucia. Widziałem, że strasznie ją to boli i cierpi z tego powodu, pękało mi serce. Ten cały syf, w którym byłem ubabrany po łokcie, także zaczął ją zmieniać na gorsze, też chciała spróbować narkotyków. Nie chciałem się na to za żadne skarby świata zgodzić, gdy nadarzyła się okazja chciała spróbować, po czym pobiłem się z własnym przyjacielem o to, że nie ma takiej opcji, lecz jej pokusa i moje towarzystwo źle na nią wpłynęło, po czym oboje wylądowaliśmy w psychiatryku. Po naszym wspólnym odwyku nadal nie moglem wyjść z tego syfu, uzależnienie było nadal silniejsze od naszego uczucia i tego wszystkiego, co razem przeżyliśmy. Uznałem, że nie zasługuję na kogoś takiego jak ona, za bardzo kochałem tę kobietę, żebym mógł patrzeć, jak staczając się, ciągnę ją wraz ze sobą na dno. Postanowiłem zakończyć nasz związek.

Od naszego związku minęły już ponad 4 lata, czasami wchodzę na jej profil i patrzę na nią, jak rozkwita i ma się dobrze. Musiały minąć 4 lata, żebym zrozumiał, że straciłem ukochaną kobietę swojego życia przez cały ten bajzel. Pomimo tego, że już wyszedłem z nałogu, nie mogę na siebie patrzeć za to, że tak ją skrzywdziłem.
oldhighhat Odpowiedz

najważniejsze jest, aby zmienić życie o 360 stopni. xD

Odpowiedzi (1)
WodaBrzozowa Odpowiedz

Zawsze jak widzę takie historie typu: narkotyki, alko, psychiatryk, odwyk... to zastanawiam się kto za to wszystko płaci. No bo jak przy takim trybie życia znaleźć czas na pracę

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie