#9h0pR

Dzisiaj wpadł mi do kibla telefon. Spanikowany szybko wyjąłem go z muszli i... natychmiast zacząłem płukać w zlewie. Ocknąłem się po około 5 minutach...
Malinowysorbet Odpowiedz

A mydła chociaż użyłeś? Wiesz ile bakterii może być w muszli klozetowej?

Odpowiedzi (6)
RickForrester Odpowiedz

No to teraz na dobę dommiski z suchym ryżem i modlitwa by wyciągnął wilgoć

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#ajnF8

Jestem nauczycielką.
Naczytałam się w głupich babskich pismach, żeby spróbować sextingu, aby urozmaicić małżeństwo. Wysłałam sprośną, obrzydliwą wiadomość do ucznia zamiast do męża.

Jeśli niedługo będzie głośno w mediach o nauczycielce-pedofilce - to ja.
Nie wiem co robić.
mikstury1 Odpowiedz

Przede wszystkim nie zostawiaj tego tak!!! Zawiadom go że to pomyłka i poproś o usunięcie tej wiadomości.

Odpowiedzi (5)
Lavandavanda Odpowiedz

Zmienić numer telefonu. Miejsce pracy. Męża. Miejsce zamieszkania, także państwo i kontynent. Dane osobowe też zmień. Wybuduj słynny bunkier.
Albo po prostu przyznaj publicznie, żeś gapa i ponieś konsekwencje:-).

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#TWlFT

Wczoraj, jadąc wieczorem samochodem, zwolniłam, żeby żadna sarna nie wyskoczyła mi przed maską samochodu.
Gdyby nie to, sarna nie wbiegłaby mi w bok samochodu i nie odbiła się od niego, wlatując w drzewo.
jakisLogin0001 Odpowiedz

No i plan osiągnięty, przód ocalony.

IrisvonEverec Odpowiedz

Niby nie powinnam, ale się uśmiałam wyobrażając to sobie...:D

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#YgVIv

Podniecają mnie damskie biustonosze bardziej chyba niż cokolwiek innego. Do tego stopnia, że będąc w galerii handlowej, przechodząc obok sklepu z bielizną udaję, że odwracam wzrok, bo mam wrażenie, że jest to niesamowicie seksualne i intymne i nie wypada mi się patrzeć, a tak naprawdę potajemnie zerkam i napawam się tą chwilą. Wiem, że to absurdalne.

Zdarzyło mi się, że będąc u koleżanki w domu, kiedy ona poszła po coś do picia, otworzyłem jej szafkę z ubraniami i oglądałem staniki, co tak bardzo mnie podnieciło, że musiałem wyjść do łazienki, żeby nie wyszło to ja jaw. I nie pociąga mnie w żaden sposób ta konkretna dziewczyna, ale w jakiś sposób ten jeden element garderoby.
Nie fantazjuję o tym, żeby dotykać biustu, ale uwielbiam wyobrażać sobie, jak rozpinam i ściągam z dziewczyny stanik. Bardziej atrakcyjna jest dla mnie wizja dotykania piersi przez biustonosz niż bez niego. Lubię sobie wyobrażać, że mam dziewczynę, chodzę z nią na zakupy i pomagam wybierać bieliznę.
Strasznie mnie podnieca widok wystających ramiączek od stanika, albo kiedy dziewczyna ma obcisłą bluzkę i widać zarys zapięcia lub koronki z przodu. Wiem, że czasami się gapię, ale nie potrafię oderwać wzroku.
FlorenceFJ Odpowiedz

Któryś z poetów, teraz niestety nie pamiętam który, miał podobno fetysz gorsetów, tak więc może wielka przyszłość przed Tobą ;)

Odpowiedzi (1)
Kotkot Odpowiedz

Zamów sobie online jakis

Zobacz więcej komentarzy (10)

#k36VS

Przypominała mi się taka jedna śmieszna sytuacja z wakacji. 

W ubiegłym roku moja rodzina wyjechała na 2-tygodniowe wakacje, więc razem z dziewczyną (A) mieliśmy cały dom tylko dla siebie. Wieczorem A było trochę zimno, więc poszedłem do pokoju siostry, aby pożyczyć kołdrę. Pod kołdrą znalazłem kartkę: "Nie rób tego w moim łóżku".
Jamama Odpowiedz

Potrafi zadbać o swoje.

AdaWitch Odpowiedz

13letnia siostra mojego byłego poprosiła raz, żebyśmy zamykali drzwi, gdy "to" robimy, bo wszystko słyszała. To było dopiero żenujące, zwłaszcza, że drzwi były zamknięte, a jej pokój był spory kawałek od pokoju byłego.

Zobacz więcej komentarzy (7)

#owkcP

Mam to do siebie, że zdarza mi się mieć tzw. zastój umysłowy vel zaćmienie umysłu vel wczesnoporanną niedyspozycję rozumu, nazywajcie jak chcecie. Ale dzisiaj przeszłam samą siebie.

Godz. 5.45, ja w sklepie, kupuję jedzonko do pracy (wszakże przez te 8 godzin żołądek musi być doceniany), pani kasjerka już mi skasowała produkty, a ja się zagapiłam na nią i słyszę: "dwanaście, trzynaście". Otrząsnęłam się z tego zagapienia i w tym momencie owej wczesnoporannej niedyspozycji rozumu, dopowiadam: "czternaście"... Chwila konsternacji, pani kasjerka patrzy na mnie, ja na nią i wtem mówi: "Płaci pani 12 złotych i 13 groszy. Czternastki tu nigdzie nie ma".

Jak do tej pory to jest mój rekord :]
Agatorek Odpowiedz

Ja miałam zaćmienie w banku. Wypłacałam pewną kwotę, kasjerka potrzebowała akceptacji/hasła od drugiej kasjerki przy takiej sumie i mówi (myślałam, że do mnie) "potrzebuję akceptacji", a ja na to "akceptuję wypłatę" :D.

lilia666 Odpowiedz

E tam. Kiedyś byłam tak nieogarnięta rano, że zamiast kostki cukru do kawy wrzuciłam kawałek kredy do tablicy(pracowałam w szkole). Uczniowie mieli dramat całą lekcję,a ja zauważyłam dopiero pod koniec 45 minut, kiedy dopiłam kawę.

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#XH53I

Zacznę od tego, że spełniłem marzenie z dzieciństwa i zostałem strażakiem w Państwowej Straży Pożarnej. Wiecie, wyciąganie ludzi z samochodów, udzielanie pierwszej pomocy, papierkowa robota i w końcu pożary. Nigdy nie zawahałem się przed wejściem w "ogień". Dajcie mi butlę, a wejdę wszędzie.
No ale do rzeczy.

Tak naprawdę panicznie boję się ognia. Głównym powodem, dlaczego nie palę jest to, że po prostu nie jestem w stanie zapalić zapalniczki, o zapałkach już nie wspominając, bo dostaje niemal palpitacji serca i nie raz zdarzało mi się zgaszać zapałkę już w 1/3, bo bałem się, że mnie poparzy.
Nie wiem, na czym to polega, że pożar mnie nie przeraża, ale boję się 3 cm ognia z zapałki.

Nikt nie wie o mojej fobii, bo boję się, że jeżeli się dowiedzą, to wylecę z roboty.
majer Odpowiedz

Ja po butli też wszędzie wejdę. Gorzej potem z wychodzeniem.

Odpowiedzi (3)
RickForrester Odpowiedz

Mają Cię wyrzucić za fobię?
Jeśli dobrze pracujesz, nie ma ku temu powodów.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#XkR0Q

Od dziecka miałam kompleks na punkcie zębów. Chociaż były dość równe, zawsze wydawało mi się, że są lekko pożółkłe, akurat tak, żeby było to zauważalne i lekko żenujące, kiedy trzeba uśmiechnąć się szeroko do zdjęcia. Wstydziłam się tego okropnie i robiłam wszystko, żeby tylko ukryć tę niedoskonałość lub ją usunąć, ale niestety - pasty, płukanki i paski wybielające nie przynosiły zadowalających efektów w moim przypadku. Byłam w tym temacie tak bardzo zafiksowana i przewrażliwiona, że kontrolowałam stan uzębienia tylko w domowej łazience, a w innych miejscach (nawet u koleżanek czy na wycieczkach szkolnych) unikałam chociażby otworzenia ust przed lustrem.

Pod koniec września przeniosłam się na studia do wynajmowanego mieszkania. Jak co wieczór, przystąpiłam do rytualnych oględzin paszczy - i wtem, zaskoczenie. Moje zęby były... no, może nie białe jak z reklamy gabinetu dentystycznego, ale znośne. Takie akurat naturalnie jasne, w odcieniu jak np. u kilkuletniego dziecka. Długo nie mogłam zrozumieć, co się stało. Halucynacje? Magia? Boska interwencja?

Przyczynę odkryłam, kiedy wróciłam do domu na długi weekend - otóż w łazience u moich rodziców zawsze montowane były żarówki starego typu, kupowane w pobliskim sklepie elektrycznym. Nigdy nie zwracałam na to uwagi, ale nadawały wszystkiemu żółtawy odcień... a w tym moim zębom.

W skrócie - żarówka o białym świetle wyleczyła mnie z hodowanych przez prawie dwadzieścia lat kompleksów. Można? Można...
majer Odpowiedz

W skrócie - zarówno w domu jak i na wynajmowanym mieszkaniu miałaś żarówki o białym świetle. Różnica to temperatura barw. W domu masz żarówkę o ciepłej barwie, zaś na wynajmowanym mieszkaniu o zimniejszej barwie. Nie ma to nic wspólnego ze starością, czy też nowoczesnością żarówki. Wiem, bo mi pani z kółka malarskiego wczoraj tłumaczyła, bo tata zmusza mnie do malowania w piwnicy, a teraz chciałem zabłysnąć. ;)

Odpowiedzi (2)
WakaWakaEee Odpowiedz

Mimo tej manii na punkcie białych zębów warto pamiętać, że zęby naturalnie mają delikatnie żółtawą barwę i gdy takie mamy to są najzdrowsze

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#RPpSl

Nieszczęścia chodzą parami?
Spoko, u mnie to czwórkami.

Moja dziewczyna rzuciła mnie, bo miała dość tego, że ciągle narzekam.
Narzekałem, bo było mi ciężko, bo moja mama chorowała na raka i musiałem połączyć jakoś pracę, uczelnię i opiekę nad mamą.
Parę tygodni po zerwaniu moja mama zmarła.
Wpadłem w błędne koło alkoholu.
Już po stypie mocno się napiłem i wytrzeźwiałem trzy dni później, bo trafiłem na izbę wytrzeźwień. Trochę się rzucałem, więc skopali mnie pracownicy. W sumie to nie dziwię im się. Sam bym przywalił, gdyby ktoś się do mnie pruł.

Chwila spokoju.
Potem znowu ciąg.
Wyrzucili mnie z pracy, bo przyszedłem na kacu.
Co zrobiłem? Poszedłem pić.

Napiłem się tak mocno, że urwał mi się film.
Rano obudziłem się z obcą dziewczyną w mieszkaniu.
Siedziała w fotelu i czytała książkę.
Jak mi powiedziała co odwaliłem, to byłem w szoku.

Spotkała mnie, jak chciałem wsiąść w auto i wrócić do domu.
Urwał mi się film, więc nie muszę mówić, jak bardzo byłem pijany.
Laska wzięła mi kluczyki od auta i powiedziała, że dzwoni na policję.
Nie zadzwoniła, bo zacząłem płakać jak małe dziecko i mówić, że chcę umrzeć.
Ponoć opowiedziałem jej przy tym aucie całą historię swojego życia.
Od dziewczyny, która zostawiła mnie w tak ciężkim okresie życia, po śmierć kochanej mamy i stratę pracy.
Odwiozła mnie do domu, wpakowała w łóżko i została do rana.
Gdy wstałem, opowiedziała mi o tym i dała wizytówkę do swojej siostry - psychologa.

Odkąd poznałem A. (od anioła, lubię ją tak nazywać) trochę stanąłem na nogi.
A. dzwoni do mnie czasem i przyjeżdża, gdy mam doła.
Oprócz tego regularnie chodzę do jej siostry i od 2 miesięcy już nie piję.
Mogę śmiało powiedzieć, że anioł spadł mi z nieba.
Variunia Odpowiedz

Ogromne brawa dla tej dziewczyny i dla Ciebie, że wziąłeś się za siebie :)

Docha Odpowiedz

Szacun dla dziewczyny, że zareagowała z tymi kluczykami. Ja bym się bała wyskoczyć do pijanego faceta.

A co do Ciebie, to cieszę się,że się jakoś ułożyło. Czasem trzeba się nacierpieć, aby wyszło słońce :)

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#F1ffB

Mam obecnie 17 lat, młodszą siostrę (14) i drugą siostrzyczkę (2) z innego ojca. Mieszkamy z mamą i jej partnerem. Mama ma teraz 40 lat i od niedawna prowadzi pensjonat w Karpatach.
Historia dotyczy jej "przyjaciół".
Moja mama zawsze była liberalna, w domu miałyśmy totalny luz, o ile sprzątałyśmy po sobie i wracałyśmy przed 22.
Sama mamunia przed ciążą z drugą siostrą była bardzo rozrywkową kobietą (w granicach zdrowego rozsądku), ze swoimi przyjaciółkami (K, A, M) wyjeżdżała na zloty taneczne, chodziła na dyskoteki i balowała gdy tylko wybyłyśmy na weekend. Ona organizowała imprezy urodzinowe i okazjonalne dla swoich przyjaciół.
 
Kiedy znalazła partnera i urodziła się moja siostra, przyjaciele (wymienione dziewczyny i ich partnerzy) kopnęli ją w tyłek. Bo mama nie mogła jeździć na imprezy z dzieckiem. Co najwyżej posiadówki, na które też jej nie zapraszano.

Potem mama kupiła pensjonat 150 km od owych "przyjaciół".
Nagle telefony "A słuchaj, wpadniemy na libację".
Jej wcześniejsze, okrągłe urodziny zostały olane.

Kiedy znajomi wpadli, trzeba było ich wyżywić i dać pokoje. Mimo że pomocy w pensjonacie nie było, a do spłacenia 400 tys. kredytu, to tylko A (dwóch synów, rozwódka, w długach) zaproponowała zapłacenie za siebie.
Mama nie oczekiwała pieniędzy za pokoje, przecież to przyjaciele, ale nikt nawet nie spytał ani nie kwapił się do chociażby pozmywania naczyń.

W ten sposób mama odcięła się od swoich "przyjaciół". Pozostała tylko A.
Teraz w tym gronie jest zołzą i wiedźmą łasą na kasę. "Bogata, a nie da".
Żal mi tylko mamy, bo jest naprawdę świetna, a tak ją potraktowano.
IrisvonEverec Odpowiedz

Bardzo przykra sprawa. Wiem, jak to jest być wykluczoną przez fakt posiadania małego dziecka. To, w jaki sposób "przyjaciółki" potraktowały Twoją mamę jest wstrętne. Spróbuj ją nakłonić do zerwania znajomości, bo tylko szkoda dobrej kobiety, żeby się marnowała między hienami.

Ucałuj i uściskaj mamę i życzę Wam serdecznie powodzenia w rozwoju pensjonatu, żeby jak najlepiej prosperował! A niech jędzom oko zbieleje!:D

Odpowiedzi (5)
noddam Odpowiedz

Bo niektórzy ludzie to mendy, którym wydaje się, że są tacy wspaniali, że wszystko im się należy za darmo. Ostatnio zauważyłem, że muszę zmienić zasady, gdy zapraszam do siebie na spotkanie - chociaż jest to sprzeczne z Polską gościnnością, to już najwyższy czas by goście zaczęli płacić za imprezę, tzn. podział kosztów. Wszyscy pracują, zarabiają nawet lepiej niż ja, ale to ja nie dość, że poświęcam kilka godzin na gotowanie, to jeszcze wydaję średnio 100 zł na samo żarcie, dobrze, że chociaż dwa piwka mi przynoszą bym miał co się napić ;/

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie