#J7Ql0

Postanowiłam zrobić prawo jazdy. Mój instruktor okazał się być świetnym nauczycielem, który wszelkie nerwy rozładowywał żarcikami z bardzo wyraźnym podtekstem seksualnym. Czasami też łapał mnie za kolana. Normalnie pewnie nazwałabym takiego gościa oblechem, ale w tym wypadku kompletnie mi to nie przeszkadzało. Nie potrafię tego wytłumaczyć, wydaje mi się, że koleś wyczuwa na co przy kim może sobie pozwolić.

Opowiadałam rożne historie z jazd koleżankom, ale wszyscy są przekonani, że na jazdach są śmiechy, ale to nic nie znaczy. W życiu nikomu się nie przyznam, że bardzo przywiązałam się do jazd, a instruktor, który absolutnie nie jest przystojny, strasznie mnie kręci. Czasami myślę, że serio chciałabym, żeby spełnił te swoje obietnice o zabawie na tylnej kanapie w L-ce i pozbawił mnie dziewictwa. Strasznie głupio się z tym czuję. Zdałam wszystko za pierwszym razem, a jednak jest mi smutno, że to już koniec.
desole Odpowiedz

Czyli można nie zaliczyć, a zdać.

Odpowiedzi (3)
BFMV Odpowiedz

Zawsze możesz jako niedoświadczony kierowca dobrać jazdy doszkalające.

Zobacz więcej komentarzy (7)

#Ul70A

Pracuję w korporacji. Koledzy z pracy nie mogą się nadziwić jakim cudem jestem w stanie wyrobić się ze wszystkim i nie muszę siedzieć po godzinach.

Nigdy im się do tego nie przyznam, ale sfrustrowany nadmiarem obowiązków napisałem kilka skryptów, które wykonują moją pracę za mnie. Z początku miało to mnie jedynie trochę odciążyć, ale z czasem rozwinęło się to do takiego stopnia, że udało mi się zautomatyzować około 80% czynności, które wykonuję w pracy. Przez to mam bardzo dużo wolnego czasu.

Mam nadzieję, że mój szef nie czyta anonimowych. Byłoby nieciekawie, gdyby dowiedział się, że prawie całą naszą pracę może ogarnąć komputer.
XX2411 Odpowiedz

Trzeba pracować mądrze, a nie ciężko.

Krucjator Odpowiedz

Szanuję za ułatwianie sobie życia

Zobacz więcej komentarzy (17)

#xGb3y

Byłam ostatnio u mojego chłopaka po raz pierwszy w domu. Siedzieliśmy we dwoje, oglądaliśmy sobie serial. Nagle poczułam straszne zawirowanie w brzuchu i potrzebę puszczenia najgorszego bąka w całym moim życiu. Nie mam za mocnych zbieraczy i byłam w stanie wytrzymać tylko parę sekund. Jeśli wstanę, wszystko ze mnie uleci, jak się ruszę to będzie tak samo, wiec nie miałam jak się wyswobodzić z uścisku chłopaka. Kiedy czułam, że już zaraz ta bomba atomowa wystrzeli, udało mi się ją okiełznać i pozbyć się w formie zabójczego cichacza.

Z jednej strony ulga, ale jak ten potwór do niego dotrze to chłopaczyna się przekręci! Zapaszek dotarł, chłopak się poderwał z kanapy i nagle zaczął biegać po domu myśląc, że to kupa niewyprowadzonego psa jest powodem smrodu. Cała zestresowana czekałam aż wróci do pokoju i będzie wiedział, że ja jestem winowajcą, aż tu nagle przybył ratunek! Suczka imieniem Pysia wbiegła do pokoju rozpędzona, spojrzała mi w oczy po czym weszła pod łóżko i... Zesrała się! Pysia po wszystkim usiadła przy kanapie. Chyba po to by grzać się w mej wdzięczności.

Chłopak rzecz jasna do tej pory myśli, że smród wywołała jego ukochana sunia, na którą nawet nie był zły, bo uznał, że za mało ją wyprowadza.

Tak oto ja zyskałam czystą kartę, a Pysia częstsze spacerki. :)
RavenCrew Odpowiedz

Może poprostu pies się zesrał z przerażenia jak poczuł xD

Odpowiedzi (1)
anonimu5 Odpowiedz

Na moje Pysia uznała, że wyzwałaś ją na pojedynek pod tytułem kto lepiej zasmrodzi pokój jej pana :P A Ty niedobra zwaliłaś całą winę na nią! :(

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#Zlzlw

Będzie to krótko o tym jaki jest dzisiejszy świat.
Poznałem dziewczynę, niby wszystko fajnie, powoli zaczynało się coś rodzić i we mnie i jak twierdziła w niej. Była u mnie raz na noc, upiła się i usiłowała się do mnie dobrać. Jako, że szanuje kobiety i sam wymagam szacunku ładnie położyłem ją spać. Następnego dnia zostałem zablokowany wszędzie, a ostatni SMS jaki dostałem brzmiał: "Nie wykorzystałeś mnie jak miałeś okazję, to nie ma sensu, nie pisz".
Co się dzieje z tym światem?
Idę kopać sobie dół. Na moje poczucie własnej wartości.
Kurtyna.
DownZpiekla Odpowiedz

No tak, caly swiat zly, bo jakas laska odwalila cos glupiego. Ale poza tym to zareagowales adekwatnie.

Odpowiedzi (6)
Jigglypie Odpowiedz

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc nie mów, że taki jest świat.

Zobacz więcej komentarzy (17)

#wbs5v

Hej, od zawsze mam nadmiarowe kilogramy.

Tylko w podstawówce śmiano się ze mnie z tego powodu. Niby śmiałam się razem ze wszystkimi, ale smutek w sercu zostawał.

Na zielonej szkole, pod koniec chyba 2 klasy, kiedy zostałam sama z głównym prowodyrem zaczepek (nazywał mnie Sumo), szczerze powiedziałam, że kiedy się ze mnie śmieje jest mi przykro i chciałabym by przestał. Zdziwił się że robił mi przykrości, przeprosił i od tej chwili miałam spokój.
Nie do końca anonimowe, ale wiem że jest tu kilka osób, którym rówieśnicy dokuczają. Spróbujcie pogadać, wyczuć moment kiedy prowodyr będzie sam - nie będzie próbował nikomu zaimponować :)
niebieskiatrament Odpowiedz

Ciesz się, że trafiłaś na nieogara, który nie wiedział że robi komuś krzywdę, a nie był zły. Gdybyś jednak trafiła na kogoś kto to robił umyślnie to ataki na Ciebie tylko by się nasiliły, bo wiedziałby, że to co robi przynosi zamierzone efekty.

Odpowiedzi (1)
Ookami Odpowiedz

Prawdopodobnie nadpsuję pozytywne przesłanie ale u ciebie sytuacja była trochę inna. Śmiałaś się z tego że ci dokuczano więc ktoś mógł to uznać za duży dystans czy coś takiego. Skoro zdziwił się że cię zasmucał to sądził raczej tak jak napisałam a nie był wrednym sadystą czy kimś kto próbuje innym zaimponować. U większości osób jest raczej tak że inni dokuczają im z podłości oraz z pełną świadomością swoich czynów.

Zobacz więcej komentarzy (7)

#GCLf3

Kilka lat temu zmarł mój dziadek. Nigdy nie miałam z nim dobrego kontaktu, wręcz go nie lubiłam. Przez większość życia był alkoholikiem, robił awantury i zdarzało mu się bić Babcię. Na koniec życia przestał pić, ale to nie zmieniło mojego stosunku do niego, więc gdy umarł, to nie było mi smutno, nawet się ucieszyłam, że Babcia w końcu odetchnie.

Kilka dni po jego śmierci miałam sen. Dziadek stał naprzeciwko mnie, nagle wyciągnął dłonie, złapał mnie za piersi i jakby chciał mnie pocałować, ale zamiast tego wcisnął mi do ust ugotowane na twardo jajko. Po tym się obudziłam. To było tak chore i nienormalne, że do tej pory czuję zażenowanie na samą myśl o tym. Nie wiem co byłoby gorsze, że to wytwór mojego umysłu, czy jakaś wiadomość zza grobu. I nawet teraz jest mi wstyd o tym pisać.
negatywnaosoba Odpowiedz

XD jaki chory zwrot akcji z tym jajkiem

StreetRacer Odpowiedz

Nie powinienem, ale zwrot akcji z jajkiem sprawił, że zaśmiałem się głosem 17 konających wielorybów.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#k5Ojn

Zawsze byłam duszą towarzystwa. Starałam się być dla wszystkich miła, sympatyczna i pomocna. Jeśli ktoś potrzebował mojego wsparcia, nie zastanawiałam się ani chwili i bez wahania jechałam taksówką w środku nocy do przyjaciółki, która rozpaczała po zerwaniu z chłopakiem, czy pożyczałam pieniądze na rozkręcenie biznesu znajomemu. Nigdy nie brakowało mi osób, z którymi mogłabym wyjść na kawę czy do kina.
Dopiero kiedy trafiłam do szpitala, zdałam sobie sprawę z tego, jak samotna jestem. Ani jedna osoba ze znajomych, czy "przyjaciół", nie napisała do mnie nawet wiadomości, nie wspominając już o odwiedzinach.
Przez trzy tygodnie leżałam na oddziale i jedynymi osobami, które mnie odwiedzały, była moja rodzina.
Serwatka31 Odpowiedz

Podejrzewam, że autorka zwyczajnie po prostu nigdy nie miała żadnych przyjaciół. Bycie dusza towarzystwa a posiadanie prawdziwej więzi z kimś to totalnie co innego.

Odpowiedzi (3)
DownZpiekla Odpowiedz

Zawsze mnie dziwi dlaczego niektorzy tak bezmyslnie postanawiaja uszczesliwiac wszystkich wokol, zupelnie pomijajac analize tego, czy ci znajomi sa w ogole warci takich poswiecen.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#O9TbT

Dziadek ma 3 córki, które wtedy miały odpowiednio 14, 10 i 6 lat. Czas wykopków. Dwie starsze córki pomagały dziadkowi i babci w zbieraniu ziemniaków, najmłodsza Ania bawiła się w okolicy stawu. W którymś momencie ktoś zapytał:
- A gdzie Ania?

Rozglądają się i nigdzie Ani nie ma, dziadek patrzy w kierunku stawu i widzi tworzące się koła na powierzchni, coś wzburzyło wodę... Dziadek nie zastanawiając się wskoczył "na szczupaka" do stawu tak jak stał (staw niewielki i płytki, ale bardzo zamulony). Wtem zza sitowia wynurza się Ania i pyta:
- Mamo, a dlaczego tato tam wskoczył?

Okazało się, że Ania bawiła się kijem w wodzie, stąd te koła na powierzchni, a dziadek myślał, że wpadła do wody :D
Whereru Odpowiedz

Ciekawe czy dziadek też wspomina tą historię z uśmiechem

Odpowiedzi (1)
PannaZmarsa Odpowiedz

Ta uśmiechnięta buźka średnio tam pasuje :p
Po ostatnich wydarzeniach (głównie mam na myśli trójkę rodzeństwa, która utopiła się w Darłowie) takie historie napawają mnie przerażeniem, mimo szczęsliwego zakończenia.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#Rp0tv

Ach, niedziela. Ja i żona śpimy dłużej, potem leniwe śniadanie. Nasze dzieci od rana bawią się na podwórku. Dzisiaj w hiszpańską inkwizycję. Ze skrzynek, desek i kopek skoszonej trawy budują wyjątkowo realistyczny stos. Ubierają się na czerwono, na szyje zakładają sobie wielkie krzyże i idą na sąsiadujący z naszym domem plac zabaw.

Wyzywają młodsze dzieciaki od heretyków i próbują zaciągnąć na stojący na naszym podwórku przeuroczy stos. Opiekunowie niedoszłych ofiar wyrywają je inkwizytorom, ci którzy nas kojarzą rzucają w stronę naszego domu groźby i wyzwiska. Nie ma to jak niedziela.

Żeby nie było, jesteśmy wszyscy normalni. Tylko dzieci mają pomysły. Niekiedy kiepskie.
NieMamPomyslu77 Odpowiedz

Nikt nie spodziewa się dziecięcej inkwizycji!!!

Odpowiedzi (4)
RavenCrew Odpowiedz

Niby moglibyście je powstrzymać ale ja sama z moim poczuciem humoru bym tylko stała w oknie i się śmiała 😂

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#aT6Gt

Uroki posiadania dzieci. Dorobiłam się trzech minionków w bardzo krótkim czasie, wiec średnia wieku bardzo bliska. Jak u nas wyglądało trenowanie ich korzystania z toalety jest dość moim zdaniem dziwnie. O ile jedynka poszła bardzo łatwo, z dwójeczką już było gorzej. A wyglądało to mniej więcej tak. Za każdym razem jak któreś zrobiło dwójkę to kazaliśmy im radzić sobie samemu. Więc co robili?

Po swojej próbie podtarcia sobie pupy, przylatywali do nas, wypinali pupę, rozkładali pośladki i pytali "czyste?". I nie było by w tym nic tak dziwnego gdyby nie to, że potrafili to zrobić z rana, gdzie my jeszcze w łóżku z mężem i pierwsze co widzisz, gdy otworzysz oczy to obesrany tyłek. Czasami razy 3. Albo wołali siebie nawzajem, żeby brat lub siostra sprawdził/a czy pupa czysta. Co też było dość śmieszne, bo konwersacje jakie prowadzili też były takie - "czyste?", "tak". Albo "czyste?", " no do tej kupy to ty chyba mamę musisz obudzić".

I tak się zastanawiam czy za parę lat nie znajdę ich historii na anonimowych.
Cotusiedzieje Odpowiedz

Kiedyś koleżanka w taki sposób zapytała mnie, czy "czyste"... Miała już wtedy z 9 lat...

Odpowiedzi (5)
Lavandavanda Odpowiedz

Urocze. Serio. Dawno temu czytałam gdzieś historyjkę o chłopczyku podcieranym wiele lat przez mamę. Kiedy był w wieku szkolnym na jakiejś imprezie rodzinnej ktoś żartem zapytał, czy w szkole też go ktoś podciera... Odpowiedział "a tak, taki Michał z klasy".
Wasi mają system siostrzano-braterski. Nie grozi im "Michał".

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie