#qGewK

Wydarzyło się to, gdy miałam 6-7 lat. Rodzice postanowili zapisać mnie na lekcje muzyki, bym nauczyła się grać na jakimkolwiek instrumencie, gdyż się uparłam, że chcę.

Mój kochany tatuś poszedł ze mną do domu kultury i zapisał mnie. Został ze mną na pierwszej lekcji. Pani nauczycielka rozdaje różne instrumenty, oczywiście jako dziecko uznałam, że wolę coś lepszego niż granie na trójkącie. Opowiedziałam pani, że umiem śpiewać i grać na fortepianie. Oczywiście nauczycielka była zdziwiona, ale po moich prośbach zgodziła się, bym zagrała i zaśpiewała. Pełna radości usiadłam przy fortepianie i zaczęłam moją grę, oczywiście szło mi tak, jakby słoń na ucho mi nadepnął, ale to było najmniej ważne, gdyż grając zaczęłam śpiewać wtedy bardzo znaną piosenkę zespołu Wilki - Baśka. Jakie było zdziwienie nauczycielki gdy zaśpiewałam "Baśka miała fajny biust, Ania styl, a Zośka coś, co lubię....". Mój ukochany tata nie mógł się powstrzymać od śmiechu, a ja stwierdziłam, że dobrze mi poszło. Nigdy więcej się tam nie stawiłam.
Wiaderny Odpowiedz

Troche przykre ze przez cos takiego zrezygnowano z twoich lekcji na instrumencie, bo przypuszczam ze decyzja była zawstydzonych rodzicow. Ja bym sie cieszyła ze mam odważne muzykalne dziecko, talent to diament ktory trzeba szlifować a wychodzenie z założenia ze za pierwszym razem w domu kultury dziecko popisze sie jak mały Mozart jest wielce idiotyczne

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#SJShU

Jestem uzależniony od... lewatywy. Od kiedy zacząłem mieć problem z zaparciami i stosować lewatywę, to raz - sporo schudłem, a dwa - się uzależniłem. Miałem okres, że praktycznie codziennie wlewałem w siebie wodę z kranu podczas porannego prysznica. Bylem wtedy jeszcze nastolatkiem. Doszedłem do momentu, aż zaczęło sprawiać mi to niemałą przyjemność - coś w stylu pieszczot. To jest naprawdę wspaniałe uczucie oczyszczenia. Teraz staram się ograniczać do robienia lewatywy raz w tygodniu, ale moja żona, z którą jestem od 6 lat, nadal o tym nic nie wie.
bazienka Odpowiedz

prosta droga do zepsucia sobie zwieraczy i pampersow
a z zona weyporobujcie pieszczoty okolic odbytu, moze byc to dla ciebie przyjemne

Odpowiedzi (1)
grzechu Odpowiedz

Podobno lewatywa z kawy ma dobre działanie. Częste lewatywy wyjaławiają florę bakteryjną jelit, czyli ma też szkodliwe działanie.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#6GTkP

Jechałem sobie ostatnio do pracy przewozem (autokarem) na nocną zmianę, a że podróż w jedną stronę zajmuje około 1,5 godz., to walnąłem sobie drzemkę w czasie podróży. Jak rzadko kiedy cokolwiek mi się śni, albo nie pamiętam, że mi się śni, tak ten sen zapamiętałem.

Śniło mi się, że rozgrywałem mecz piłki nożnej i obudziłem się w momencie oddawania strzału na bramkę. Okazało się, że zamach nogą potrzebny do oddania strzału wykonałem również w realu, tyle że zamiast w piłkę trafiłem w kostkę faceta, który spał na siedzeniu obok mnie.

Obaj: byliśmy zdziwieni - on, że zarobił kopa, ja, że tego kopa sprzedałem.
warren93 Odpowiedz

A może jemu śniło się że rozgrywał mecz piłki nożnej i jakiś głąb go sfaulował kopiąc go w kostkę??

NieMaNickow94 Odpowiedz

Chyba sobie zaparze melisy na uspokojenie, takie emocje mną targnęły po przeczytaniu tego wyznania.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#yK9PQ

Zbliżają się moje kolejne urodziny i przypomniałam sobie o prezencie, który dostałam z tej okazji kilka lat temu od teściów.

Standardowo z okazji urodzin zostali zaproszeni na niedzielną kawę i ciasto. Złożyli mi średnio szczere życzenia (nie przepadają za mną, robią to bardziej ze względu na mojego męża - taka iluzja kochającej rodzinki dla niego) i wręczyli torebkę z prezentem.

Zajrzałam do środka - pończochy i czekolada, nie tak źle, lubię chodzić w pończochach, więc nawet się ucieszyłam. Z uśmiechem podziękowałam za prezent, ale uśmiech zaczął schodzić z moich ust w momencie, jak teściowa podzieliła się pogodnie, radośnie i z niejaką dumą genezą prezentu:
"Bo my nie wiedzieliśmy co ci kupić, więc przed przyjazdem tutaj zeszliśmy do kiosku i wzięłam ci pończochy. Pani w kiosku zapytała jaki rozmiar, więc powiedziałam, żeby dała takie na mnie".

Niby spoko, tylko teściowa to korpulentna kobieta, która nosi rozmiar 54, a ja ogólnie drobna, wtedy nosząca rozmiar 38...
Ikazc Odpowiedz

Rany jakie to przykre, prezent na urodziny w kiosku jeszcze ten tekst o rozmiarze..
Kup jej namiot w końcu sukienek w jej rozmiarze nie produkują ;)
Najlepszego!

Odpowiedzi (1)
Fanth99 Odpowiedz

Małpa nie teściowa. Stara, wredna małpa. Współczuję szczerze.

Zobacz więcej komentarzy (18)

#BCnsZ

Kiedy miałam z 5 lat, mama zostawiła mnie z moim wujkiem, a jej bratem. Wujek znając moje umiejętności robienia sobie i otoczeniu krzywdy, pochował wszystkie niebezpieczne przedmioty, typu sekatory, grace i piły, które mogły być w zasięgu moich rączek.

Jednak zapomniał schować siekiery, którą rano rąbał drewno, i zostawił ją na widoku. A mój mały dziecięcy móżdżek wymyślił sobie, że zostanę drwalem i pomogę wujkowi przy domu.

Tak więc wzięłam tę siekierę i zaczęłam nią wymachiwać, a że była ciężka, a moje staty na niskim poziomie, to ta siekiera spadła mi na palec. Na szczęście celowność też miałam na średnim poziomie, więc uderzyłam się bokiem, a nie ostrzem. Na tę akcję nadszedł wujek, który momentalnie odebrał mi siekierę i zabrał do domu. Tam stwierdził, że palec jest tylko przytrzaśnięty, więc tylko przykleił plasterek.

A że wujcio bał się jak ognia tego, że moja mama na spółkę z babcią zrobią mu za tę akcję jesień średniowiecza, to tylko dostałam lekki opiernicz za zabawę narzędziami, a także frytki i pozwolenie na obejrzenie Cartoon Network w ramach milczenia na ten temat.
scor Odpowiedz

Biznes życia.

Odpowiedzi (1)
anonimowapigula Odpowiedz

Chyba za dużo anonimowych, ale po przeczytaniu "mama zostawiła mnie z wujkiem" myślałam, że to historia o jeszcze jednej tragedii. Miła odmiana poczytać o fajnym wujku :)

Zobacz więcej komentarzy (5)

#wRcjb

W domu była nas trójka dzieci - dwie siostry i ja, najmłodszy rodzynek. Na Dzień Kobiet tata zawsze kupował czekoladki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kupował zawsze 4 opakowania - dla mamy, dla sióstr i dla mnie, żeby nie było mi przykro, że one mają, a ja nie. W ten oto sposób przyzwyczajony zostałem do świętowania Dnia Kobiet.
PrzezSamoH Odpowiedz

To słodkie :)

asienaebaam Odpowiedz

Pewnie jesteś rudy? 8 marca to dzień rudych też.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#goffT

Moja lepsza połowa chciała mieć psa. Bardzo chciała. Wprost nie mogła żyć bez tego psa. W końcu, po dwóch latach jęczenia, dostała kartkę na urodziny o treści mniej więcej: "Jak tak bardzo chcesz, to pojedziemy jutro do schroniska, ale pod warunkiem, że to będzie twój pies - ty się nim zajmujesz, ja najwyżej pomiziam". Zgodziła się, więc pojechałyśmy do schroniska. Pies wybrany - jedziemy do domu i żyjemy dalej.

Minęło półtora roku. Popołudniami chodzimy we trójkę na długie spacery, żeby pies się wybiegał. Za to rano i wieczorem jest zawsze to samo.
- Idź z psem.
- To twój pies.
- Twój też. Idź.
- Nie.
- No proszę, proszę, proszę.
- Zrobię śniadanie.
- To ja zrobię śniadanie, a ty idź.
- Nie, ty idź, proszę. Piesek cię potrzebuje...

Trwa to póki ona nie ulegnie lub póki pies nie zacznie piszczeć, że musi wyjść JUŻ, wtedy ja się poddaję i wychodzę. Nie chcę, żeby cierpiał przez nasze sprzeczki.

I to jest dorosły człowiek, który zajmuje się zawodowo psami...
SavageM Odpowiedz

Ja bym psa oddala, chociaz na chwile do znajomych(o czym ona oczywiscie by nie wiedziala) i dala jej czas do namyslu. Jezeli pies ma siedziec z pelnym pecherzem i nie miec zapewnionych podstawowych potrzeb to podlega to pod znecanie sie nad zwierzetami. Wzieliscie psa ze schroniska i teraz pytanie czy jest mu lepiej czy moze gorzej niz bylo.

Odpowiedzi (5)
aceofspades Odpowiedz

No to postaw ultimatum i powiedz jej, że skoro zobowiązała się do wychodzenia z psem, to albo z nim wychodzi każdego dnia, albo psa oddajecie (bo zgłosisz komu trzeba, że się psem nie zajmuje). Jeśli nie poskutkuje, to naprawdę psa oddać i tyle.
No ale łatwiej dawać się wykorzystywać i przyzwyczajać drugą osobę do tego, że może sobie robić z Tobą co chce, bo i tak ulegniesz.

Zobacz więcej komentarzy (11)

#8FIOK

Mój znajomy z Częstochowy nagrał kiedyś piosenkę, w której refrenie śpiewa: „Wszyscy razem - CZĘSTOCHOWA!”.

Jechałam z Pomorza do Warszawy nocnym autobusem, ludzi od cholery. Około 2. w nocy mój sen przerwał kierowca, który przez mikrofon ogłaszał postój. Otworzyłam oczy i nie myśląc krzyknęłam na cały autokar: „Wszyscy razem - Częstochowa!”...
To chyba była najbardziej żenująca chwila w moim życiu. Jedyne dobre z tej sytuacji było to, że osoba siedząca obok mnie przesiadła się do kogoś innego i miałam 2 miejsca dla siebie.
seba199020 Odpowiedz

A teraz wszyscy razem - CZĘSTOCHOWA

Odpowiedzi (2)
Riina13 Odpowiedz

Mnie śmieszy:)

Zobacz więcej komentarzy (5)

#RBdni

Całkiem niedawno wybrałam się z paczką kumpli do McDonalda. Było nas całkiem sporo. Stałam w kolejce za jedną z koleżanek i postanowiłyśmy zamówić to samo. Gdy złożyłam zamówienie, wdałam się w bardzo zajmującą rozmowę z inną koleżanką nieopodal kas. Po chwili podeszła do mnie poprzednia koleżanka i powiedziała, że odebrała zamówienie i idzie do stolika. Przytaknęłam i gadałam dalej. Temat się wyczerpał, a mojego zamówienia dalej nie ma. 5 minut, 7 minut, 10 minut. Mimo że jestem cierpliwym człowiekiem, odczuwałam poddenerwowanie. Przepchnęłam się więc do kasy.
- Czy mogę odebrać moje zamówienie?
- Wydaje mi się, że już je wydawałam.
- Mam paragon, a swojego zamówienia nie.
- To ja już nie wiem...
Zmieszana pani dała mi nowe zamówienie, a ja dumna, że potrafię walczyć o swoje, wróciłam do stolika.

Szybko jednak mina mi zrzedła, kiedy okazało się, że koleżanka odebrała moje zamówienie wraz ze swoim, a ja oszukałam McDonalda o 20 złotych.
Jajkazketchupem Odpowiedz

McDonalds wyrzuca tyle jedzenia, że te Twoje zamówienie za 20 zł to żadna strata dla nich.
Frytki mogą leżeć 2 minuty - później kosz. Zamówienia realizowane są w tak krótkim czasie ponieważ zamówienie trafia na kuchnię od razu jak kasjer nabije je na kasę (jeszcze przed płatnością). Przez to gdy klient zmienia zdanie i kasjer kasuje kanapki i wstukuje inne, poprzednie kanapki już zrobione trafiają do śmieci bo pracownicy ich nie mogą zjeść. Także nie musisz mieć wyrzutów sumienia :)

Odpowiedzi (20)
GrumpyMule Odpowiedz

Nie zbankrutuja przez Ciebie ;)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#sJfGf

Pierwszy tydzień moich praktyk, pracowałem akurat na zewnątrz z majstrem. Na początku trochę pogadaliśmy, a potem w ciszy każdy wykonywał swoją pracę, ja po jednej stronie auta, on po drugiej.

Nagle do płotu zaraz obok miejsca naszej pracy podszedł jakiś psiak, zagadałem do niego "no co tam, mordo?" i po sekundzie usłyszałem, jak zniesmaczony majster mówi, że wszystko w porządku...

Na szczęście pies nie zwiał i dało się to wytłumaczyć :D
Podaga Odpowiedz

Plus dla majstra, że Cię nie opierdolił od razu.

Odpowiedzi (1)
majer Odpowiedz

A majster ma jakąś fajną, dorodną córeczkę? Bo jeśli tak, a ty się dobrze zakręcisz, to będziecie sobie mogli przypominać tą historię podczas niedzielnych obiadków u teściów.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie