#syhUH

Kilka lat temu, gdy zaczynałam związek z moim obecnym już narzeczonym, przyszedł czas na pierwsze wspólne noce. Spałam u niego, miałam sen o pójściu do toalety, pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się posikać w łóżku. Chłopak koło mnie smacznie spał, a ja czułam, że zaraz serce wyskoczy mi z klatki. Niewiele myśląc obudziłam go i poprosiłam o szklankę wody, gdy dawał mi ją do ręki, specjalnie upuściłam szklankę i rozlałam wodę na już mokry materac. Poskutkowało, nie zorientował się.
lx21 Odpowiedz

Z ciekawości - przyznałaś mu się ostatecznie do tego w późniejszym czasie? :)

Odpowiedzi (1)
niepatrznanie Odpowiedz

Nie chce niszczyc twojej banki mydlanej, ale oni zawsze to wiedza. Zawsze.

Obojetnie jak bardzo chcesz zamaskowac siki woda a swojego baka skrzypiaca podloga, i tak wszyscy wiedza tylko tego po prostu nie mowia.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#37Ens

Jestem 25-letnim facetem, metalowcem, mam 190 wzrostu i trochę ciałka, dziary, włosy do ramion i brodę. Ubieram się głównie w ciemne rzeczy, od postronnych osób często słyszę, że wyglądam "strasznie". Nie robi to jednak na mnie wrażenia, bo z usposobienia jestem spokojną, miłą osobą. Wiedzą o tym moi najbliżsi i to w zupełności wystarczy. Niestety otoczka "satanisty-kotożercy" robi swoje i cały czas muszę się liczyć z krzywymi spojrzeniami czy babinkami czyniącymi znak krzyża na mój widok.
Gram na basie, słucham cięższych brzmień. Zazwyczaj.
Jak każdy miewam czasem ochotę na coś kompletnie nie w moim stylu i guście. Coś, o co nikt by nawet nie posądzał. W moim przypadku jest to nawet dla mnie samego niezrozumiałe zamiłowanie do pewnego żeńskiego zespołu k-popowego.

Właściwa sytuacja: wsiadłem sobie ja, cały w czerni i skórach, z wiecznie niezadowoloną miną do zatłoczonego autobusu, zająłem wolne miejsce na czwórce, gdzie siedziała już kobieta w średnim wieku z kilkuletnim dzieckiem na kolanach i siwa babinka, obie wyraźnie nie były zachwycone moim towarzystwem. Zignorowałem to jednak i założyłem słuchawki, aby posłuchać sobie nowej piosenki w wykonaniu piszczących dziewczyn. Dźwięk brzmiał dziwnie, jakby głucho, ale nie przejąłem się tym. Z każdą chwilą dostrzegałem coraz więcej zaskoczonych spojrzeń zwróconych w moją stronę. Dopiero mały chłopiec siedzący na kolanach swojej mamy naprzeciwko mnie spojrzał na kobietę i zapytał, dlaczego ten pan puszcza z telefonu jakieś dziwne piski, skoro ma słuchawki. Tak, miałem słuchawki, ale przez cały czas nie zorientowałem się, że nie są podłączone.

I cały czar groźnego chłopa prysł...
PoraNaPiwo Odpowiedz

Ja kiedyś przysnęłam w pociągu i w tym momencie rozłączyły mi się słuchawki. Z dobre dwie godziny ludzie słuchali mojej plaaylisty, a ja spałam jak kamień😅 obudziłam się.dopiero jak dotarło do kawałka, który był moim budzikiem😂

Odpowiedzi (3)
Erick76 Odpowiedz

Nie wiem gdzie autor wyznania mieszka ale u mnie żadna babcia nie przeżegnała sie na mój widok. A jedyne czym roznie sie od autora to brak brody. Nawet lepiej. Chodze do kościoła, w zimie w pełnym "mundurze" metalowca i nikt sie na mnie nigdy krzywo nie spojrzał.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#ovc9S

Postanowiłem oświadczyć się mojej kobiecie po dwóch latach związku. Bardzo długo wybierałem pierścionek, chciałem, żeby spodobał się mojej ukochanej i żeby nosiła go z dumą. Nadszedł ten wielki dzień - postanowiłem, że oświadczę się jej tradycyjnie - u nas w domu, bez żadnej publiki, podczas kolacji przy świecach. Uklęknąłem przed nią, wyciągnąłem pierścionek, zadałem jej to magiczne pytanie, a ona zrobiła kwaśną minę i jak powiedziała "kocham cię i chcę być twoją żoną, ale ta szopka, a ten pierścionek zwłaszcza, były zbędne. Pieniądze, które wydałeś na ten badziew, mogłeś przelać jakiejś fundacji, wtedy byłabym najszczęśliwsza na świecie".

Zatkało mnie i zastygłem w bezruchu. Iza powiedziała, że pierścionek mam zwrócić i jeżeli będę chciał, to mam wpłacić te pieniądze na cele charytatywne. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo czekałem na ten moment, kiedy wsunę jej na palec "ten badziew" i zobaczę radość w jej oczach. Zamiast tego zostałem zjeb*ny i usłyszałem cały wykład na temat konsumpcjonizmu i materializmu. Pieniądze na fundację wpłaciłem i dopiero wtedy Iza tak naprawdę zaczęła się cieszyć z tych zaręczyn.

Moja narzeczona jest minimalistką, do tego bardzo oszczędną, ale uważam, że przesadziła. Ten pierścionek miał być symbolem mojej miłości do niej, a zamiast tego jest przelew na schronisko dla piesków...
SzubiDubi Odpowiedz

Może jakby dostala pierścionek będący dość tani i skromny np srebrny to byłby wystarczającym symbolem? Ale fakt, chyba słabo znasz kobietę, z którą chcesz spędzić resztę życia...

Odpowiedzi (10)
milA00 Odpowiedz

Jak dla mnie Twoja dziewczyna zachowala się bardzo nie fajnie w stosunku do Ciebie, jeśli chciała zrobić tak jak powiedziała mogła użyć innych słów i powiedzieć, że zostanie Twoja żona, ale wolałaby skromniejszy srebrny pierścionek, a reszta pieniędzy która zostanie wplacicie na schronisko. Gdyby to.facet się tak zachował wobec kobiety byłoby wielkie halo, a tak to jeszcze niektórzy piszą, że słabo ja znasz, a według mnie jej zachowanie było prostackie bo mogła inaczej się wyrazic, szkoda mi Ciebie bo pewnie poczułeś się tak jakbyś w twarz dostał.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (23)

#maowR

Historia z czasów studenckich.

Wybrałam się ze swoimi przyjaciółkami na koncert. Z kasą nam się nie przelewało, dlatego też przed występem poszłyśmy do monopolowego po piwko. Oczywiście na jednym się nie skończyło. Po konsumpcji na schodach przy jakimś parkingu, naszła nas nagła i bardzo mocna potrzeba. Wieczór, parking, do klubu kawał drogi (a w toalecie damskiej pewnie tłumy), więc postanowiłyśmy załatwić się pomiędzy samochodami. Wszystkie trzy znalazłyśmy sobie dogodne miejsca i sikamy. Wstrzymywałam wcześniej bardzo długo, więc byłam mega uradowana, że nie muszę już się męczyć. Coś tam sobie nuciłam (bo ten maraton wcale tak szybko się nie kończył). Niestety zapomniałam chusteczek, toteż wykonałam jeszcze zamaszysty ruch biodrami, by resztki wylądowały na ziemi (a nie na bieliźnie) i w tym momencie zorientowałam się, że w aucie obok siedzi koleś. Tak, widział mnie, bo mi pomachał.
Mmpp00 Odpowiedz

O... Trzeba było zapytać, czy ma chusteczki. I tak już gorzej nie mogłaś się ośmieszyć, to co ci szkodziło 🤷‍♀️

asienaebaam Odpowiedz

Ale odmachał Ci tez dupą, tudzież męską częścią ciała służącą do sikania, czy klasycznie łapą?

Zobacz więcej komentarzy (1)

#G8FUn

Mając 7 lat wybrałam się na niedzielną mszę do kościoła. Niestety miałam katar, a los sprawił, że nie wzięłam ze sobą chusteczek higienicznych...

Podczas trwania mszy czułam, jak nos zapycha się coraz bardziej i tak... w końcu nie wytrzymałam i kichnęłam. Z całą zawartością do swoich dłoni. Rozglądnęłam się, nie wiedziałam co robić. Z drugiej strony było mi wstyd wyjść z kościoła przed zakończeniem, więc grzecznie czekałam i trzymałam dalej smarki. Do momentu, aż ksiądz wypowiedział: "a teraz przekażcie sobie znak pokoju". Ludzie dookoła zaczęli wyciągać do mnie ręce w geście pojednania, a ja cała czerwona spuściłam głowę w dół i udawałam, że nic nie widzę.

To był najbardziej wstydliwy moment w moim dziecięcym życiu, szczególnie że osoby stojące obok to byli moi sąsiedzi, koleżanki...
Frozen02 Odpowiedz

Ufff, naprawdę się bałam, że poszłaś opłukać dłonie do aspersorium, fuj

Odpowiedzi (3)
NaN Odpowiedz

Mogłaś dać łokieć albo drugą rękę

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#1EaKi

Jednym ze sposobów na poradzenie sobie ze śmiercią bardzo bliskiej mi osoby jest czytanie nekrologów, słuchanie w wiadomościach o katastrofach i doglądanie na cmentarzu czy nie ma "świeżych" grobów. Uczucie, że ktoś inny w tej chwili cierpi tak jak ja jeszcze kilka miesięcy temu uspokaja mnie w pewnym sensie.

Po śmierci tej osoby strasznie mnie denerwowało, że świat się nie zatrzymał i wszystko idzie do przodu, a ludzie są szczęśliwi. Ta myśl, że w danej chwili zawalił się komuś świat i nie wszystko jest takie kolorowe naprawdę jakoś lepiej na mnie działa.
Uprzedzając, nie absolutnie nikomu nie życzę śmierci i absolutnie się nie cieszę, jak ktoś straci bliską osobę.
To tyle. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, trzymam to dla siebie.
homoopathie Odpowiedz

Jeśli tylko uspokaja, a nie cieszy, to według mnie nie masz powodu, by robić sobie wyrzuty.

Podrozniczkawczasie Odpowiedz

Tez tak miałam po śmierci bliskiej osoby, kiedy dowiadywałam się, ze coś komuś się stało to miałam małe uczucie w środku, które sprawiało mi satysfakcję, ze ktoś cierpi i dla niego tez świat się zawalił, tak jak mi. Byłam wręcz wściekła, ze ludzie idą dalej a ja próbuje się pozbierać po stracie. Teraz, po dwóch latach, nie czuje już tego, żyje dalej i buduje życie od nowa

Zobacz więcej komentarzy (6)

#dBxIl

To było dobrych 12 lat temu, może trochę mniej, trochę więcej.

Jako dzieciak obgryzałem paznokcie, nic nie pomagało. Za każdym razem kiedy tata sprawdzał w jakim są stanie, był krzyk i kara. Co w końcu wymyślił mój ukochany ojciec? Mamy gospodarstwo, mieliśmy wtedy również krowy. Poszedł ze mną do starego garażu, gdzie kazał mi czekać. Dokładnie wiedziałem na co mam czekać. Jako dziecko czułem respekt przed ojcem i strach, przez co nie poszedłem stamtąd kiedy na niego czekałem. Obawiałem się gorszej kary, kiedy w końcu będę musiał wrócić do domu i go spotkać, więc grzecznie tam stałem i czekałem aż wróci.
Tak więc kochamy tata wrócił z siatką, w której był krowi "placek", zrzucił go na ziemię, złapał za moje ręce i umoczył w gównie.

Nie pomogło.
sikoreczka14 Odpowiedz

Nie no spoko. Obgryzanie paznokci często wynika że stresu. To tatuś się nie popisał z pomocą...

GeddyLee Odpowiedz

Kara za obgryzanie paznokci? Ale że niby za co? Krzywdzi to kogoś?

Odpowiedzi (10)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#MAUqZ

Sebki jej nienawidzą! Odkryła, jak nie dać się okraść! Zobacz jak!

Koleżanka dała mi niedawno niezły patent na to, jak spowodować, żeby Sebki (te nieprawilne, niemiłe i nieanonimowe - wiadomo, te nasze są spoko) nie dość, że zostawiły człowieka w spokoju, to jeszcze załamały ręce nad jego biednym losem.

Mieszkam w spokojnej dzielnicy, ale jeśli wracam nocnym autobusem, to muszę iść przez średnio fajne osiedle, bo na moje nie dojeżdża komunikacja o takiej porze. A jest to niestety jedyna droga, bo jest ono umiejscowione w zakolu rzeki, po drugiej stronie są tylko działki, a dalej park. Zawsze wracaliśmy większą grupą, ale musiałam raz wrócić wcześniej. Odpowiednio przygotowana, wyszłam w trasę.

Nie uszłam daleko, gdy z bramy wyłoniło się trzech karków, w niewybrednych słowach żądając kasy albo telefonu. Nie powiem, byłam blisko zawału, ale starałam nie dać tego po sobie poznać. Rzuciłam głośno "Ku... kolejni, panowie, miejcie litość. Przed chwilą oddałam komórkę, jeszcze wcześniej portfel. Zostały mi tylko słuchawki, ale one niezbyt działają. No i rękawiczki" [pokazałam zawartość kieszeni zarówno w kurtce, jak i w spodniach - pusto, no poza zasmarkaną chusteczką i wyżej wymienionymi]. Chłopakom zrobiło się chyba głupio, kazali dać słuchawki i sp... szybko się oddalić. Nie musieli mnie dwa razy namawiać.

Nigdy w życiu tak bardzo się nie bałam. Szwindel się udał - słuchawki nie działały od roku, telefon i dokumenty bezpiecznie były przy mnie, zawieszone w płaskiej torebce tuż przy ciele (kojarzycie, jak starzy turyści noszą takie kwadratowe, zawieszone na szyi? taką wygrzebałam z szafy). Nie do wyczucia przy ewentualnym sprawdzeniu przez "oklepanie", zwłaszcza pod grubą kurtką i bluzą. Moje modlitwy o to, żeby nie chcieli mnie pobić, zostały wysłuchane, chyba głupio by im było sprać dziewczynę.

Dopiero dzień później zdałam sobie sprawę, że przecież mogłam wziąć taksówkę...
Eureenergie Odpowiedz

Widać faktycznie nieciekawa okolica, skoro uwierzyli w te pooddawane wcześniej rzeczy.

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Tak to je jak se szlaja przez grzechowe miejsca

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#5yutC

Mieszkam z chłopakiem. Pewnego dnia przyjechał do nas mój brat, mieliśmy iść coś zjeść, a potem kino.
Co ważne, dzień wcześniej spłukiwanie wody w kibelku szlo kiepsko, nie wiedziałam w sumie dlaczego, bo nigdy tak się nie działo, nigdy dużo papieru nie wrzucamy.

Restauracja. Wszystko super, mamy jeszcze trochę czasu do seansu, więc wrócimy do mieszkania. Po drodze poczułam, że muszę iść koniecznie na dwójkę, ból brzucha okropny, już wiedziałam, że będzie ciężko. W mieszkaniu szybko do łazienki. Po prostu się ze mnie lało, płakałam z bólu. Brata też wzięło, więc tak na zmianę. Dodatkowo co chciałam się umyć, bo"może już po wszystkim", to w trakcie mycia znowu czułam, że nie wytrzymam i po prostu wszystko leciało do wanny. A co było najgorsze? Kibel był zapchany. Co próbowaliśmy spuścić wodę, to jej coraz więcej, trochę malało i tak w kółko. W pewnym momencie nie dało się nic zrobić, woda nie schodziła, pływały gówna w połączeniu z papierem toaletowym, smród jak nie wiem, bratu przeszło, a mi nie, więc załatwiałam się do wanny... Nie miałam przepychaczki, więc może soda z octem? Efekt marny, tylko zapach jeszcze gorszy. Nie wiem co robić, bo jak mogło się tak zapchać? Okazało się, że mój chłopak wylewał stary sos z obiadu i nie wiedział, że jest tam żeberko... Myślałam, że go uduszę, a jemu jeszcze było przykro, że krzyczę...
W domu nie miałam przepychaczki, więc chłopaki oderwali od wieszaka na pranie drut i jakoś tym próbowali odetkać, ale nic to nie dało. Zaraz seans, więc OK, zostawiamy to, może tej wody trochę zejdzie, a potem będziemy się martwić.

Wracamy z kina, woda stoi dalej. Mnie biorą nerwy jeszcze większe, już widzę, że trzeba będzie rozwalać cały kibel. Pojechaliśmy do sklepu (dzięki Bogu, że blisko całodobowy). Szukaliśmy przepychaczki (nie było), kupiliśmy kreta i długie rękawice do sprzątania. W mieszkaniu akcja - trochę kręta do środka, trochę pobulgotalo, jeszcze większy smród - ocet, kret+gówna. Przystąpiliśmy do ostatniej akcji ratunkowej. Ja założyłam rękawiczki, brat stał z wielkim workiem na śmieci, który też miał specyficzny zapach, ja grzebałam w kiblu, żeby wydostać to cholerne żeberko. Naciągnęłam sobie jak mogłam te rękawice, brak podtrzymywał jedna ręką tę, którą grzebałam, żeby mi nie opadła, ale i tak zawartość kibła wlała mi się do rękawic. Co chwila miałam odruchy wymiotne, na przemian wyzywałam chłapaka za jego głupotę, a potem śmiałam się z bratem z tego, co właśnie robimy. Koniec końców udało się wyciągnąć żeberko, kibel i wszystko dookoła umyte domestosem (włącznie z moją ręką).

Do tej pory jak poczuję zapach tych dużych czarnych worków na śmieci, to chce mi się wymiotować. Myślę, że rozwolnienie było przez połączenie kiszonek z mocno doprawionymi chinkali, które jadłam tylko ja i brat :)
SzubiDubi Odpowiedz

W życiu nie widziałam żeby ktoś z taką energią opowiadał o gównie🙈

Odpowiedzi (2)
Demonologia Odpowiedz

w tym jest tyle emocji i dynamiki że mimo chęci nie mogę skrytykować

Zobacz więcej komentarzy (17)

#DWO9a

Dzieci w podstawówce zawsze się ze mnie naśmiewały, z racji że byłam grubaskiem z patologicznej rodziny.
W gimnazjum straciłam mocno na wadze i mocno dojrzałam, ale jako że byłam w klasie z tymi samymi potworami co w podstawówce, to nic się nie zmieniło. Dalej się naśmiewali, nieważne ile schudłam.
Pewnego dnia jeden chłopak z klasy napisał do mnie, że bardzo mu się podobam, ale on nie może się ze mną spotykać, bo popularne dzieci będą się z niego nabijać, że spotka się CZYMŚ TAKIM. Nie będę kłamać, zabolało.
Wypisywał do mnie całe gimnazjum, ale przy popularnych dzieciakach był wręcz okrutny, robiąc sobie ze mnie pośmiewisko.
Ja miałam to w dupie, bo nie potrzebowałam akceptacji tych ludzi.

Wszystko się zmieniło, jak poszłam do technikum. Stałam się jedną z najpopularniejszych osób w szkole. Wielu chłopaków do mnie podbijało. On poszedł do tej samej szkoły i nagle się okazało, że tutaj to on jest loserem, z którego wszyscy się nabijają i gdy zaoferował mi (tym razem) oficjalną randkę, napisałam do niego "Sorry, ale co jeśli ludzie mnie zobaczą z czymś takim"...

I wcale mi nie szkoda, że przeżył 4 lata tego samego piekła, przez które ja przechodziłam.
Karma wraca :)
Eureenergie Odpowiedz

Brakuje mi tego epickiego zakończenia, w którym jesteś szefową firmy, gdzie on stara się o pracę.

Odpowiedzi (3)
ewel123456 Odpowiedz

co to loser? nie można po polsku?

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie