#3h63t

Mój tata jest dla nas dobrym ojcem. Ale do dziś pamiętam, jak nas zostawił z mamą, gdy go potrzebowaliśmy, gdy w domu były problemy, wujek alkoholik robił awantury. Pamiętam, jak mama za nim płakała, ja jej mówiłem, że wszystko będzie w porządku, nie do końca rozumiejąc co się dzieje, babcia umierała na raka, wujek przychodził pijany, roczny brat wymagał opieki, a ojca wtedy nie było. Bratem często ja się zajmowałem, żeby mama mogła sobie poradzić. Ojciec wolał zabawiać się z „ciocią”.

Powrócił, powiedział, że zrozumiał błędy, mama wybaczyła.

Nigdy o tym z nimi nie rozmawiałem, chyba myślą, że zapomniałem. Ja jednak dobrze to pamiętam, 9-latek to już rozumne dziecko. Wszystko się ułożyło, tata mieszka z nami, ale mimo że minęło 7 lat, dalej nie mogę do końca mu tego wybaczyć. Cieszę się bardzo, że przynajmniej młody ma lepsze dzieciństwo, spokojne, bez ciągłych awantur i policji spisującej wujka.
asienaebaam Odpowiedz

Mnie takie wyznania chwytają za serce. Dziewięciolatek zajmujący się rocznym braciszkiem, żeby mamie było łatwiej... :( Rodzice nie powinni obarczać dziecka swoimi problemami i to mnie wkurza. Współczuję.

Odpowiedzi (4)
HerbatkaMalinowaa Odpowiedz

Zależy jaki masz kontakt z mamą, ale może porozmawiaj z nią o tym?

Zobacz więcej komentarzy (8)

#FufAE

Jakieś 10 lat temu, jeszcze w podstawówce, dopadł mnie łupież. Niby nic takiego, każdemu może się zdarzyć, ale jest jedno ALE. Moje dwie koleżanki również miały łupież i co tydzień na godzinie wychowawczej, kiedy pani dawała nam chwilę dla siebie, robiłyśmy zawody, która więcej wyskrobie na ławkę... Ta, która wygrała, cały tydzień szczyciła się mianem "królowej śniegu".

Eliza, nigdy nie zapomnę Ci, że dwa razy z rzędu wygrałaś!
JoseLuisDiez Odpowiedz

Eliza? a może Elza?

Odpowiedzi (2)
Selim Odpowiedz

Czyli te opowiastki, że śnieg to tak naprawdę łupież aniołków to jednak prawda...

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#nj6Gw

Opowiem wam moją przypałową sytuację z czasów podstawówki (aktualnie jestem w technikum). Pojechaliśmy z klasą na wycieczkę do Zielonej Góry, wtedy też miałem urodziny. Moja klasa (wraz z dwiema nauczycielkami) pomyślała sobie, że zrobią mi niespodziankę. Niespodzianka jak niespodzianka, fajnie było, ale co się działo w trakcie, to jest najciekawsze. Zasłonili mi oczy, nic nie widziałem. Przez to, że nic nie widziałem, przypadkowo złapałem obiema rękami piersi mojej nauczycielki, wtedy powiedziała mi:
- Wiem, że masz urodziny, ale nie przesadzajmy 😂

Była to dla mnie tak bardzo krępująca sytuacja, że aż się zaczerwieniłem  😂
DarkMinion Odpowiedz

Przypadkowo ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Odpowiedzi (1)
airborn Odpowiedz

Spoko, że babeczka z poczuciem humoru :)

Zobacz więcej komentarzy (11)

#vqxPJ

Założyłam konto tylko po to żeby się wyżalić. Tak, czas na gorzkie żale. Mam męża od 11 lat i dwoje dzieci. Pracuję i zajmuję się domem.

Od dawna myślałam nad fotografowaniem profesjonalnym „a nie tylko dzieci przy zupie”. Jednak zawsze było „a nie bo szkoda kasy, a nie, bo i tak nic z tego nie będzie” itd.


Aż do wczoraj. Zamówiłam lepszy aparat, usiadłam dziś koło męża i mówię... O tym aparacie, o pomysłach, i o tym, że jak spłacę aparat, to chcę jeździć na kurs do Wrocławia (100 km od wiochy, w której mieszkam). I dobrze, że mu to powiedziałam, bo facet sprowadził mnie na ziemię. Zaczął podniesionym głosem, że kto będzie dziećmi się zajmować, że zdjęcia to ja mogę na łące za domem robić, że jestem matką, że i tak chodzę na jakieś fitnessy (aż raz w tygodniu, po kontuzji) i ogólnie, że jakaś po***ana jestem. Jechać dwie godziny, żeby zdjęcia porobić.


Nie wiem co ja sobie myślałam... Że jestem jeszcze sobą, poza byciem żoną i matką... Że warto podążać za marzeniami... Że zawsze mogę na niego liczyć.
Na koniec kazał mi przestać ryczeć i że to tylko jego zdanie.
Wiem, że tego nie przeczytasz, bo jesteś z internetem sto lat za... Ale na kurs i tak pójdę, z Twoją zgodą, czy bez. I wiedz, że to Ci nie zostanie zapomniane.
pacynkazeszmatek Odpowiedz

Facet chyba nadal nie jest świadomy, że jest ojcem i też MUSI zajmować się dziećmi.
Autorko, spełniaj się, bądź szczęśliwa czuj się doceniona, gdy zawalczysz o siebie na pewno będzie czekało na Ciebie wiele zmian.

Igraszka Odpowiedz

Przypomina mi to historię jak żona męża z dzieckiem zostawiła na 2 godziny z powodu fryzjera, drugi raz z powodu rozmowy z pracodawcą i on to zgłosił do mopru chyba, że matka dziecko porzuca bez opieki, i dopiero panie stamtąd mu uświadomiły że to jest również jego dziecko i też na zasrany obowiązek się nim zająć

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (36)

#Fq8iJ

Pracuję, studiuję, mam wspaniałą córeczkę, tylko jej mama okazała się niezbyt uczciwą osobą.

Zanim młoda pojawiła się na świecie, prowadziliśmy szczęśliwe życie, a jako że jesteśmy młodzi (nieco ponad 20 lat każde), korzystaliśmy z uroków beztroskiego życia. Tylko był mały szczegół, który mi umknął w tym pozornym szczęściu. Byłem zdradzany. Jak się o tym dowiedziałem, ona była już w ciąży. Konsternacja i w sumie ogromny ból. Zażądałem badań DNA, na które zgody nie było. Odszedłem, nie było w tym żadnego poklasku wśród znajomych, wręcz wrogość. Tylko moja rodzina się nie odwróciła i mi pomogła. Starałem się to co się stało odrzucić na bok, bo jednak to dziecko, które miała urodzić mogło być moje. Wizyty u lekarza, chęć naprawienia czegoś, żeby dziecko miało pełną rodzinę. Lecz chęci i inicjatywy z drugiej strony brakło. Nawet wszystko się odwróciło. Straszenie sądami, że nie zobaczę córki wcale. I przez jakiś czas tak było. Moja zacna du*a była obrabiana ze wszystkich stron. Zablokowałem wszystkie numery, konta na społecznościówkach i zamknąłem się pomiędzy domem a pracą. Zawaliłem wszystko co można. Swego rodzaju depresja.

Minęło kilka miesięcy, malutka przyszła na świat, zakochanie w tym małym stworku nastąpiło od razu, ale emocje na bok. Propozycja badań, znów brak zgody. Prośby nic nie dawały, więc kontakt umilkł znów na kilka miesięcy. Potem z górki - badania, za które płaciłem niemałe pieniądze wykazały, że mam córkę. Spotkanie i ustalanie alimentów niespodziewanie poszły gładko, jak i spotkania, na których mi zależało, bo dziecko musi mieć ojca.
Depresja nie zniknęła, znów przy życiu trzyma mnie tylko córka. Mimo że ja nic nie zrobiłem i byłem oszukiwany, mam łatkę tego, który zostawił kobietę w ciąży i alimenciarza. Czasami jednak warto się zastanowić co o kim się mówi, bo życie różnie się układa, a słowa ranią, i to bardzo.
TakaSobieAnn Odpowiedz

Może to wyznanie nie jest najwyższych lotów, ale widać, że chciałeś przelać mnóstwo emocji na raz. Nie poddawaj się, skorzystaj z pomocy specjalisty i ciesz się chwilami z Córką. Pozdrawiam.

Odpowiedzi (1)
Addopt Odpowiedz

Myślę, że w tych czasach najlepiej jest być obojetnym na to co mówią ludzie. Takie jest życie, że większość osób interesuje się tym czym nie ma. Najważniejsze jest mieć przy sobie choćby jedną osobę, która jest zawsze za nami. Reszta jest nieistotna.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#Otxi7

Już raz porzuciłam przyjaciół. Miałam dość tego, że co wieczór upijali się do nieprzytomności i w zasadzie nawet nie można było z nimi porozmawiać, bo jeśli nie byli pijani, to byli na kacu.
Odcięłam się od nich i znalazłam sobie fajną paczkę wyedukowanych ludzi na poziomie. Mogłam z nimi przeprowadzać wartościowe dyskusje, ale też fajnie poimprezować. Do czasu.
Tydzień temu przymknęła ich policja, a ja dowiedziałam się, że byli grupą ćpunów.

Ktoś chętny na kawę?
Pelikanowa Odpowiedz

Najpierw alkohol, potem narkotyki, teraz namawiasz nas do uzależnienia od kofeiny!

Odpowiedzi (2)
majer Odpowiedz

Ja nie, bo ewidentnie ciągną się za tobą uzależnienia.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#SJMhn

Mam Aspergera. Czasem palnę coś głupiego i często można mnie przyłapać na tępym gapieniu się w przestrzeń, ale jestem niegroźna. Nie mam zamiaru też nic z tym robić, Asperger jest częścią mojej osobowości, a ja nikomu krzywdy nie robię.

Dziś siedziałam na ławce i czekałam na koleżankę, oczywiście gapiąc się bezmyślnie przed siebie. W pewnym momencie zarejestrowałam, że w moim kierunku zmierza jakaś karynowata baba. Zaczęła się na mnie wydzierać. Usłyszałam, że jestem bezczelna, że jak śmiem ją oceniać, że ona przynajmniej zna się na modzie, a ja wyglądam jak dewota.
Czym sobie na to zasłużyłam? Bezczelnie się na nią gapiłam, więc zdecydowanie miałam coś do jej nadwagi, przyciasnych ciuchów i ogólnie karynowatego wyglądu. Jak próbowałam się jej wytłumaczyć, to rzuciła się na mnie z pięściami, przypadkowy przechodzień ją ode mnie odciągał.
Nie mam pojęcia jak zakończyć to wyznanie, po prostu chciałam opisać co mi się przydarzyło. Mimo wszystko nadal mam zamiar bezczelnie gapić się na ludzi.
airborn Odpowiedz

Z tej perspektywy, babka musiała mieć niezłe kompleksy

Limnada Odpowiedz

Też mam ZA i ludzie generalnie śmieją się z moich zachowań, natomiast od starszych często słyszę, że jestem niegrzeczna. Ech.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#KAFv5

A propos wychowania.

Historia z placu zabaw.

Jakaś matka "tarmosiła" dziecko, bo chciało po zjeżdżalni wejść na górę. Moja córka też chciała i patrzy na mnie, a ja mówię "chcesz to wchodź, tylko miej na uwadze, że inni mogą cię nie widzieć". Tamta matka do mnie, że spadnie, krzywdę sobie zrobi itede. Ja na to, że moja córka nie jest upośledzona ani fizycznie, ani umysłowo. Zobaczymy co się stanie.

Córka zaczęła wchodzić, ale po kilku kroczkach się oczywiście poślizgnęła, uderzyła głową w zjeżdżalnię i zjechała rakiem. Wstała, otrzepała się i poszła na drabinki.

Ja wiem, że to jest podobne do tej historyjki z kaloryferem, co krąży po internetach, ale co zrobić.

PS. Tamten dzieciak już nie chciał wchodzić.
XX2411 Odpowiedz

Jak to mówią ucz się na błedach. Najlepiej na cudzych;)

Odpowiedzi (3)
Yavanna Odpowiedz

Zabrania sie dzieciom wszysykiego a pozniej wyrastaja osoby ktore boja sie cokolwiek zrobic i nie probuja nowych rzeczy

Odpowiedzi (32)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#vFw5K

Mój chłopak dostał jakiś czas temu pracę jako programista gier. Niedawno premierę miała jego pierwsza aplikacja. Serduszko mi urosło, jak zobaczyłam, że przemycił moje imię i nazwisko do sekcji "special thanks".

Ale potem było jeszcze lepiej.
W pewnym momencie powiedział, że w napisach końcowych jest jakiś bug i czy mogę zobaczyć, jak to wygląda na moim telefonie. A więc czekam, czekam, napisy się powoli przesuwają, a potem kończą, choć jednak nie - tam, gdzie powinien być koniec, są trzy kropki, a po chwili moje imię, a jeszcze dalej "Kocham Cię".

Chłopak napisał skrypt, który wyświetla taki tekst w napisach końcowych, ale tylko wtedy, gdy jest to konto o określonym nicku (czyli tym, którym ja się posługuję). Żeby nikt z firmy się nie zorientował, oczywiście wszystko zaszyfrował.

Ale mimo wszystko - każdy, kto kupił ową grę, choć nie może tego zobaczyć, pobrał dodatkowe kilka KB danych, służących tylko temu, by wyświetlić mi "X, kocham Cię!"
Marian6660 Odpowiedz

Mógł się tak oświadczyć, a nie pierścionki w pizzach czy innych pieluchach.
Naprawdę byłbym pełen podziwu.

Odpowiedzi (2)
Takahashi Odpowiedz

Miłość w wydaniu programisty - aż mi się cieplej na sercu zrobiło, przeurocze ^^

Zobacz więcej komentarzy (17)

#PRQ7P

Moja mama jest głuchoniema, mój ojciec zostawił nas zaraz po moich narodzinach, a mój ojczym również jest głuchoniemy. Ja sama, gdy miałam niecałe 4 lata, straciłam słuch. Nie zdążyłam nauczyć się porządnie mówić, nie pamiętałam też za bardzo, jak to jest słyszeć. Miałam jedynie jakieś przebłyski z tych czasów.

Czas mijał, rodzice o mnie dbali, chodziłam do szkoły specjalnej i jakoś sobie żyłam. Nikt nie rozmawiał ze mną na temat odzyskania słuchu. Ja sama nie wiedziałam, że mam taką możliwość, dopóki nie wkręciłam się w oglądanie Doktora House'a. Gdy byłam w gimnazjum, obejrzałam odcinek, w którym był niesłyszący chłopak, on i jego rodzina odmawiali implantu ślimakowego, bo to, że nie słyszy, nie znaczy, że jest gorszy. Jeszcze zanim poruszyłam ten temat z rodzicami wiedziałam, że u mnie będzie to samo.

Poczytałam na ten temat i byłam naprawdę podekscytowana, internet twierdził, że takie osoby jak ja często kwalifikują się do implantu ślimakowego. Moi rodzice zachowali się tak, jak przewidziałam. Uznali, że uważam naszą rodzinę za gorszą z powodu niepełnosprawności. Jak śmiałam chcieć słyszeć, skoro moja rodzina jest głuchoniema? Powinnam być dumna z naszej inności, przecież ze wszystkim radzimy sobie tak samo jak słyszący, a że mamy trudniej, to czyni nas to lepszymi. Do dziś pamiętam każdą awanturę po rozmowach tego typu.

Gdy dorosłam, sama poszłam do lekarza, tak jak myślałam, miałam szansę słyszeć i od niedawna słyszę, a rodzice nie chcą mieć ze mną kontaktu. A mnie nie ciągnie do kontaktu z nimi, bo koncertowo spieprzyli mi życie swoją dumą.

Nie umiem mówić, ja po prostu bełkoczę tak, że nikt mnie nie rozumie. Sama też uczę się rozumienia tego, co mówią ludzie. Znam język angielski i niemiecki na wysokim poziomie, z obu pisałam maturę rozszerzoną i osiągnęłam wysokie wyniki, ale znam je tylko w piśmie. Zupełnie nie rozumiem najprostszych wypowiedzianych zdań, boję się też, że gdy zacznę się uczyć wymowy angielskiej i niemieckiej w momencie gdy jeszcze nie do końca ogarniam polską, to wszystko mi się pomiesza.

Kupiłam sobie gitarę. Zawsze chciałam na czymś grać, a na naukę gry na gitarze nie jest jeszcze za późno. Na razie uczę się chwytów i płynnej zmiany ich, ale wkrótce mam zamiar się zapisać na prawdziwe lekcje.
Niektóre dźwięki mnie przerażają, a od miejskich odgłosów boli mnie głowa, jednak ani trochę nie żałuję, że znowu słyszę. Klakson jest straszny, ale właśnie dlatego, że go usłyszałam, uniknęłam potrącenia przez samochód, który jechał na czerwonym świetle. Czeka mnie jeszcze dużo pracy, ale dam radę, bo słyszenie było moim największym marzeniem od zawsze.
Anda Odpowiedz

Zupełnie nie rozumiem podejścia twoich rodziców. Dlaczego przeszkadzało im to, że ich dziecko ma szansę być sprawne?

Odpowiedzi (11)
PrincessMononoke Odpowiedz

Jesteś wielka! Trzymam kciuki ❤️

Zobacz więcej komentarzy (41)
Dodaj anonimowe wyznanie