#OeAb4

W przeciągu ostatniego roku mój facet był u lekarza kilkanaście razy - byle katar czy kaszel, już wizyta w przychodni i zwolnienie lekarskie. Na każdy drobny ból już cała garść leków czekała w pogotowiu. W pewnym momencie zaczęłam szczerze wątpić w jego rzekome przeziębienia. 
Mimo to zawsze się nim opiekowałam, chociaż z reguły jego "choroba" mijała kilkanaście godzin po powrocie od lekarza. Co ciekawe, ja nigdy się niczym od niego nie zaraziłam, odkąd jesteśmy razem na zwolnieniu nie byłam ani razu. Jak mam katar czy ból zatok, to nie robię z tego wielkiego halo i chodzę normalnie do pracy.

Niestety ostatnio w końcu ja również zachorowałam, wysoka gorączka i ból mięśni ścięły mnie z nóg. Dostałam L4 na tydzień, byłam dosłownie przykuta do łóżka. Mój facet owszem, zawiózł mnie do lekarza i zaparzył przysłowiową herbatkę, ale już następnego dnia sam poleciał do przychodni, skarżąc się na te same objawy! Zamiast chociaż ten jeden raz zaopiekować się mną, bo naprawdę tego potrzebowałam, on znowu musiał skupić na sobie całą uwagę. Żeby było zabawniej, robił z siebie ofiarę losu, choć widział, że nie miałam siły ani zdrowia, żeby wysłuchiwać jego narzekań i podawać mu wszystkiego pod nos. 

Może przesadzam, ale wydaje mi się, że facet powinien być dla kobiety wsparciem, a nie tylko narzekać i symulować.
ejty Odpowiedz

Hipochondryk?

Odpowiedzi (4)
Poprostuodmiennie Odpowiedz

Nie wiem, czy przesadzasz czy nie. Może jestes ogrodnikiem. Ale ja takiego pajaca kopnęłabym w dupę. Po co mi pełnoletnie dziecko zakochane w samym sobie?

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (12)

#UX7Wm

Nie znam wszystkich wyznań na tej stronie, ale w ciemno mogę powiedzieć, że to będzie jednym z najobrzydliwszych. Gotowi?

Pewnego słonecznego popołudnia wybrałam się na rower. Miałam na sobie zwiewną sukienkę. Jadąc drogą przez łąki i pola, poczułam smród rozkładającego się mięsa. Jednocześnie kątem oka zarejestrowałam niewielki ruch w przydrożnym rowie. To był on - stary, ranny pies. Zaawansowany rozkład tyłu ciała, agonia i, co najgorsze, pełno much i ich larw na całym jego ciele. Podeszłam do niego, ale nie wiedziałam, jak mu pomóc. Podałam mu trochę wody, pogłaskałam. Chwilę później biedak dokonał żywota. (w tym momencie coś poczułam, ale zostawię to na koniec).

Po powrocie do domu udałam się do toalety. Po ściągnięciu majtek moim oczom ukazał się najgorszy widok w całym moim życiu. Owo łaskotanie, które poczułam wcześniej, okazało się być tłustą muchą, która obrała sobie moje strefy intymne na złożenie jaj. Mucha została rozgnieciona o siodełko, za to wybierania muszych jaj z tych okolic nie życzę nawet najgorszemu wrogowi.
GoMiNam Odpowiedz

Tego nie się nie spodziewałam.
Faktycznie obrzydliwe.

Daminguska Odpowiedz

Okej, anonimowe w pełni i bardzo obrzydliwe.

Zobacz więcej komentarzy (22)

#eLTnp

W trakcie studiów straciłam pracę, bo knajpa, w której pracowałam zdechła. Pracowników postanowiono poinformować właściwie w jeden z ostatnich dni pracy. Nową pracę w innym gastro znalazłam po jakichś dwóch miesiącach. Byłam wtedy tak biedna, że do pierwszej wypłaty żyłam dzięki pracowniczemu obiadowi i podjadaniu, kiedy gotowałam dla gości.
Angel12345 Odpowiedz

Też tak robiłam. Nawet więcej. Jak na fajki nie było to się kiepy zbierało i fajki z gazety kręciło ( tylko szarej nie tych kolorowych, śliskich). Teraz już nie palę, po 20stu latach rzuciłam to gówno ale jak sobie przypomnę te kiepy to aż się rzygać chce.

Odpowiedzi (3)
Redhairdontcare Odpowiedz

I tu mnie szokuje polska mentalność. Pracuje jako kelnerka w niemieckim hotelu i mamy 3 posiłki dziennie, razem z gośćmi. To są tak małe koszty, że pracodawca nawet tego nie odczuwa, a pracownik jest traktowany jak człowiek. No i praca jest wydajniejsza

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#9XMEE

Byłam uzależniona od ziemniaków. Potrafiłam je jeść codziennie po kilka razy. Czasami wstawałam w nocy i piekłam je sobie lub gotowałam, bo nie mogłam wytrzymać. Wizja, że będę musiała siedzieć w szkole i nie będę mogła ich przez ten czas zjeść była przygnębiająca i czasami zostawałam w domu, by je przyrządzić.

Po kilku miesiącach zaczęłam się ogarniać i zmuszać się do gotowania czegoś innego. Nadal jadłam ziemniaki, ale raz na kilka dni. Robiąc inne potrawy, dodawałam do nich czosnek do smaku. W końcu zaczęłam go dodawać do wszystkiego. Tosty, kanapki, zupy... Jem czosnek codziennie i nie jestem w stanie przestać. Nie wiem czemu mam tak z jedzeniem.
WujekAdolf Odpowiedz

Prawie jak Sasha z Attack on Titan xD

Odpowiedzi (3)
KaskaDupaska Odpowiedz

Ale musi od Ciebie cuchnąć 😂

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#9ukhe

Od 4 klasy podstawówki miałam nadwagę. W wieku 17 lat sięgała ona 20 kg. Pół roku przed 18 urodzinami wzięłam się jednak za siebie i osiągnęłam wymarzone 45 kg przy 154 cm wzrostu w zaledwie 4 miesiące.

Matka myśli, że w końcu zmądrzałam i zaczęłam dbać o wagę ze względu na zdrowie.
Tak naprawdę moją motywacją było zajebiście wyglądać w gotyckiej sukience na mojej halloweenowej osiemnastce.
Piratka123 Odpowiedz

Każda motywacja jest dobra <3

OddParent Odpowiedz

Przy takim tempie chudnięcia i tak nie będziesz zajebiście wyglądać xd

Odpowiedzi (13)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#ERBn3

Miałem 14 lat, kiedy moja matka alkoholiczka poznała niespełna rozumu konkubenta. Mieszkałem wtedy z dziadkami oraz matką, która wracała często w towarzystwie tego typka do domu pod wpływem alkoholu.

Dziadkowie mieli grubo ponad 70 lat,  ja wątły 14-latek. Policja przyjeżdżała prawie co dzień pod mój adres. Z dzielnicowym byłem na ty. Doszliśmy do wniosku z dziadkami, że nie będziemy wpuszczać tego gościa do domu. Jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Kiedy moja mama alkoholiczka była w domu, ten kopał w drzwi, wydzierał się na klatce (sąsiedzi wiedzieli wszystko), groził nam.

Pewnego dnia dziadkowie poszli do sklepu, zostałem w domu, grałem na komputerze, mama spała oczywiście wypita. Ktoś zapukał do drzwi, a ja głupi nie zapytałem się kto to i otworzyłem. To był on, wparował do domu jak do siebie. Mówiłem mu, by wyszedł, ale nie słuchał. Zamknąłem się w pokoju na klucz, serce mi biło jak szalone. Mówił mi, bym otworzył i jako ostrzeżenie wybił ręką szybę od drzwi mojego pokoju. Ze strachu otworzyłem. Kazał mi usiąść w pokoju, gdzie przebywała ledwo kontaktująca, wypita matka. Na szczęście w tym momencie dziadek wrócił z zakupów, a ja uniknąłem tego konkubenta i zacząłem wołać o pomoc. Zbiegałem klatką schodową i zacząłem pukać po sąsiadach, rozpłakany, jak to dzieciak. Kiedy konkubent matki dowiedział się co się święci, zaczął mnie gonić. Kiedy wybiegłem z klatki spotkałem mojego napakowanego sąsiada, któremu na szybko objaśniłem sytuację. Postanowił mi pomóc. Nawiązała się konfrontacja z tym... nawet nie wiem jak go nazwać... śmieciem.

Szarpali się przez chwilę, temu śmieciowi udało się wyrwać i uciec. Przyjechała policja, wyjaśniłem całą sytuacje ze łzami w oczach.
Matka alkoholiczka oczywiście nic nie pamięta.
Dwa tygodnie późnej ten koleś popełnił samobójstwo na działce moich dziadków,
ciało zostało znalezione przez moją matkę, za kolejne 2 miesiące moja mama zniknęła i do tej pory nie wiem, co się z nie dzieje.

Teraz mam 17 lat... i wiem, że nie powinno się tak pisać, ale cieszę się, że tak zakończyła się ta historia... Już nie boję się spać po nocach, że nagle będzie ktoś walił w drzwi, a dziadkowie również mają święty spokój :)
Angel12345 Odpowiedz

Masz do tego prawo. Najlepszego życzę.

panama Odpowiedz

Życzę Ci dużo siły i spokojnego zycia😊

Zobacz więcej komentarzy (5)

#WFwcI

Z moją teściowa naprawdę się nie dogaduję, choć otwartej wojny między nami nie ma. Ostatnio jednak mi dopiekła i postanowiłam coś z tym zrobić...

Teściowa pracuje w urzędzie i często opowiada jakich petentów miała i jak ich obsłużyła, z tym że ona tych ludzi wyśmiewa, rzuca chamskie uwagi itp. A jak już petent zamknie drzwi, to dopiero mu tyłek obrabia z koleżanką z pokoju...

Ostatnio opowiadała, że przyszła na nią skarga, że ludzi obraża, że jest niemiła i jak już pracować w urzędzie musi, to żeby ją na stanowisko nie wymagające kontaktu z ludźmi wsadzić. Skutek był taki, że jej dodatek jakiś obcięli, prawie 200 zł.

Ciekawe kto tę skargę do urzędu wysłał... ;)
darkwalll Odpowiedz

Pewnie ja.
Przez takie jak ona boję się zaglądać do urzędów.

Dragomir Odpowiedz

Niektorzy zdaje sie zapomnieli, ze urzednik panstwowy to sluzba. Poza tym jej pensja jest z podatkow, wiec jej obowiazek zeby byc dla tych ludzi jak nalprzychylniej usposobiona.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#pZ9Jx

W klasach 1-3 podstawówki miałam bardzo fajną wychowawczynię. Organizowała nam fajne wycieczki, słuchała nas , lekcje z nią były przyjemne. Ze względu jednak na to, że w klasach 1-3 byliśmy tą "najniegrzeczniejszą klasą'' nie mogę nazwać pierwszych (późniejszych też) lat w podstawówce sielanką. Wydzierano się na nas, dokładano nam dodatkowe zadania do domów, nikt nie chciał wysłuchiwać naszych opinii ani problemów. Rozumiałam to w pewnym sensie, jednak jednej rzeczy do tego dnia nie mogę ani zrozumieć, ani zapomnieć.

Opisywana sytuacja wydarzyła się w 3 klasie, podczas lekcji. Dostałam czkawki, spytałam się nauczycielki, czy mogę iść na stołówkę po cukier, który kazali na czkawkę brać w przedszkolu. Ona stwierdziła, że to idiotyczne i kazała mi się napić. Wzięłam więc swoją wodę i zaczęłam pić małymi łyczkami. Nie przechodziło, więc zaczęłam pić większymi łykami. Podczas picia znowu czknęłam, co spowodowało "zaklinowanie się" wody gdzieś w przełyku (nie umiem tego zbyt dobrze określić, przepraszam jeżeli brzmi to idiotycznie). Zaczęłam pokaszliwać, coraz mocniej się krztusząc. Ktoś z tyłu klepał mnie po plecach. Koleżanka z ławki próbowała powiedzieć coś pani, jednak ta, zajęta konwersacją z drugą nauczycielką, nie zwracała na nas uwagi. Spadłam z krzesła na podłogę i na klęczkach próbowałam wypluć wodę - nieskutecznie. Obie nauczycielki patrzyły na mnie przez chwilę jakby były w jakimś transie, po czym znowu się zagadały. Jakieś 8 osób (na 20) rzuciło się z krzeseł, żeby mi pomóc. Po nieudolnych próbach odkrztuszenia mnie za pomocą poklepywania, ktoś od tyłu zaczął naciskać na nadbrzusze, co w końcu poskutkowało. Woda wyleciała, my wytarliśmy ją z podłogi chusteczkami, nauczycielki przestały ględzić i akurat wtedy skończyła się lekcja.

Może i brzmi to trochę niewiarygodnie, ale szczerze mówiąc nadal mam po tym sporą traumę i do dnia dzisiejszego boję się pozbyć czkawki popijając ją :/ .
tewu Odpowiedz

W powstrzymywaniu czkawki chodzi tylko o powstrzymanie pracy przrpony. Kilka sekund na wydechu załatwia sprawę, woda lub cukier tylko pomagają nie oddychać przez chwilę

Odpowiedzi (2)
ZimnaFrytka Odpowiedz

Mi na czkawkę pomaga przełykanie śliny w momencie, gdy czuję że zaraz czknę. Po kilku razach przechodzi.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#p7Fy9

Mam troje rodzeństwa. Obecnie wszyscy jesteśmy dorośli lub prawie dorośli. Zawsze byłem bity przez tatę. Kiedy byłem młodszy myślałem, że reszta też obrywa. Nie bił mnie przy reszcie rodziny, więc myślałem, że pozostali też są bici na osobności.

Kiedy miałem 10 lat jakoś pokapowałem, że tylko ja jestem bity. Zapytałem dlaczego i usłyszałem, że mam spytać matki. Zapytałem. Powiedziała mi, że zmyślam, bo tata nikogo nie bije. Starałem się sprawować najlepiej jak umiałem i unikać go, co w sumie trochę zadziałało. W końcu po pijaku wykrzyczał mi, że matka musiała go kiedyś zdradzić i jestem bękartem, bo nie jestem do żadnego rodzica podobny. Kiedy wytrzeźwiał zapytałem, czy dlatego tak mnie traktuje, bo nie uważa mnie za swoje dziecko. Potwierdził, powiedział, że mamę kocha i dawno jej wybaczył, ale mnie jako dowodu zdrady nie może znieść. Obiecał, że nie będzie mnie już bił i słowa dotrzymał.
Niedawno przyjechała do nas siostra dziadka ze strony taty. Nie utrzymywaliśmy kontaktu, gdyż dziadek dawno nie żyje, a ciotka mieszkała w Australii. Postanowiła, że przed śmiercią chce ostatni raz zobaczyć Polskę. Przywitała się z wszystkimi, a kiedy stanęła naprzeciwko mnie złapała mnie z obu stron za twarz i zaczęła płakać. W końcu wydusiła z siebie, że wyglądam identycznie jak jej najmłodszy brat, który się utopił, kiedy miał 15 lat.

Wszyscy odetchnęli z ulgą, że nie stało się nic złego, chociaż ja zdębiałem, a tata chyba jeszcze bardziej, jego mina - bezcenna.

Tak że mój ojciec to kretyn, który zniszczył mi dzieciństwo przez chore domysły.
Angel12345 Odpowiedz

Plus za wyznanie. A twojemu ojcu należy ryj oklepać.

Odpowiedzi (3)
jankostanko33 Odpowiedz

Zrobiłbym badania DNA i rzucił je ojcu w ryj. I tu po raz kolejny muszę dać upust swojemu zdziwieniu, że ludzie są skłonni winić za zdradę wszystkich, tylko nie swojego wiarołomnego partnera. Chory świat.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie