Cała sytuacja zdarzyła się, gdy byłem w pierwszej klasie podstawówki. W ten dzień nauczycielka zbierała zeszyty z zadaniami. Gdy przyszła moja kolej, pani oznajmiła mi, że dostałem jedynkę, ale mogę ją poprawić. Więc po powrocie ze szkoły wziąłem długopis i napisałem obok jedynki piątkę. Uradowany ze swojej piątki zaniosłem na następny dzień zeszyt do nauczycielki. Oczywiście mama została wezwana do szkoły, bo jej syn poprawia w dziwny sposób oceny.
Do dziś nikt nie wie, że potem już dobrze sobie radziłem w szkole, bo zamiast w zeszycie poprawiałem oceny długopisem w dzienniku.
Dodaj anonimowe wyznanie
teraz mamy dzienniki w internecie i trzeba się znac na informatyce zeby to poprawic
Kiedyś, gdy byłem w odwiedzinach w starym liceum to akurat zajrzałem na przerwie do klasy mojego kuzyna, który akurat przygotowywał się do prezentacji multimedialnej, więc laptop nauczycielski miał odpalony. Może i szczęście, ale fizyk miał zapisane dane logowania do dziennika na komputerze, więc zmienić oceny było łatwo (szczególnie, że nauczyciela w klasie nie było). Z tego co wiem tylko raz z tego skorzystali i pozmieniali sobie oceny z jakiegoś sprawdzianu.
Jeśli prawda to gratuluje bo oceny od tych „porażek życiowych” czyt. Nauczycielek nic nie znaczą. Te pi€dy zawsze maja swoje ulubienice albo dzieci, które maja przeje£$ne bez powodu...
W snach chyba.
Miałem identyczną sytuację, tylko bez drugiej części XDDD
I znowu wychodzi tutaj kretynizm systemu edukacji. Nie liczy się wiedza, umiejętności, nic z tych rzeczy. Liczą się tylko oceny.