#K0rnq
W pewnym momencie poczułam parcie na jelito grube. Pomyślałam, że spokojnie dojadę do domu mimo tego, że miałam jeszcze po drodze przesiadkę. Moje szacunkowe obliczenia były błędne. Coraz bardziej czułam, że moje jelita szykują coś płynniejszego od tradycyjnego klocka, oblały mnie poty i wiedziałam, że mam tylko 2 wyjścia. Albo wysiąść na najbliższym przystanku, lecieć w krzaki i czekać na kolejny autobus albo srać w zbroję. Wybrałam pierwszą opcję, czego potem bardzo szybko pożałowałam.
Wysiadłam, pędem poleciałam za krzaki i zrobiłam co swoje, wróciłam.... I wtedy zaczął się mój horror. Okazało się, że nie wiem gdzie jestem, bo wieś była mi bliżej nieznana, na przystanku oprócz znaku "przystanek autobusowy" i latarni nie było nic. Przystanek był umiejscowiony w polach. Zimno, ciemno, nie wiedziałam kiedy przyjedzie kolejny autobus i na dodatek rozładował mi się telefon. Spanikowałam, a w głowie tysiąc złych myśli.
Dupa piecze i zarazem swędzi, bo nie było czym się podetrzeć. Usiadłam na chodniku i zaczęłam ryczeć. Nie wiedziałam ile przesiedziałam, ale autobus w końcu przyjechał. Usiadłam tuż za kierowcą. Jadę. Nagle poczułam, że teraz to nie krecik chce wyjść na wolność tylko porządny paw. Siedzę spocona i modlę się żebym tylko dojechała na swój przystanek, albo chociaż wyjechała z tej wioski. Moim oczom w końcu ukazało się miasto, ale do przystanku jeszcze kawałek... Ściągnęłam z szyi arafatkę zrobiłam z niej "worek" i narzygałam... Ulga była natychmiastowa. W końcu wysiadłam z autobusu na docelowym przystanku, podeszłam do kosza i zamiast wyrzucić tą orzyganą chustkę, to z całej siły wytrzepałam zawartość... między innymi na siebie.
Podjechał akurat ostatni autobus na moje osiedle. Widząc ludzi w autobusie stwierdziłam, że poświęcę się i do niego nie wsiądę tylko wrócę na nogach. Wiedziałam, że w domu i tak będzie zjebka za trzygodzinne spóźnienie. Idę, zapłakana i orzygana, a w ręku ciągnę po chodniku tą brudną chustkę. Resztkami sił doszłam 4 kilometry na swoje osiedle. Widzę z daleka blok i świecące się u mnie w mieszkaniu światło w kuchni.... No to ja już wiedziałam, że będzie awantura. Wchodzę do klatki i znowu mnie sranie spięło, biegnę do windy, weszłam do niej i zwieracze nie wytrzymały. Zesrałam się w pory. Zanim wyszłam z windy, to co nieco wypadło przez nogawkę.
Dzwonię dzwonkiem do drzwi i czekam na swoją egzekucję, chociaż już mi było wszystko jedno.... Tata otworzył mi drzwi, zobaczył mnie całą w rzygach, osraną i zapłakaną. Nie odezwał się ani słowem.
Ot, zasrana historia ;)
Czytając pierwsze zdania myślałam, ze będzie to historia o gwalcie, a tu proszę taki zwrot akcji, ze aż mnie to zaskoczyło.
Nie wiem czy ktos by się na nią połasił taka zarzyganą zasrana śmierdzącą.
Zwrot rzeczywiście był. Nie jeden!
No nieźle Cié poturbowało! 😥
Bardzo wspolczuje autorce... ale bardzo mnie to rozbawilo. Autorka bardzo ladnie opisala wszystko :D
Dziewczyno, jak ja Ci współczuję...bardzo współczuję.
Co ty jadłaś?
Tylko drożdżówkę ;)
Ja Cie bardzo przepraszam... ale śmiechłam 😊 no powiem Ci, że jeszcze nigdy nie rozbawiło mnie tak czyjeś nieszczęście 😁
Ja teraz też się z tego śmieje. Ale takiego horroru nigdy nie zapomnę ;)
Co za pech... Mogłaś zostać w tym pierwszym autobusie. Narobiłabyś w zbroję tylko raz, co o ironio, brzmi dużo lepiej od tego co przytrafiło Ci się później...
Gdybym tylko wiedziała jak to się skończy to na pewno bym została. Ale nauczyłam się chociaż ładować telefon ;)
Oj tam, przynajmniej miałaś kupę wrażeń... :D Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. A tak poważnie, to masz ode mnie ogromnego przytulasa za to co musiałaś przejść tego pechowego dnia :)
@kreciik twój nick... tak bardzo mi pasuje do tego wyznania ;D
@Bulwaogrodowa - Bo kreciiki pasują wszędzie! Chociaż w tym przypadku to rzeczywiście niefortunnie się powiązało z treścią wyznania :P
Strasznie, strasznie, strasznie mi szkoda ciebie z tamtej sytuacji, to taki okropny obraz :<
Blond, bad, beautiful <3
probsy za nick
Jakiś wirus chyba
Bidulka, aż mi się szkoda Ciebie zrobiło.
I zarzygana.
Zaniepokoiła mnie jedna rzecz. Cały czas wspominasz o ochrzanie, chociaż jesteś w pełni usprawiedliwiona. Ciekawe, jakie masz relacje w domu.
Rodzice, zanim nie przyszła i nie powiedziała im dlaczego się spóźniła, nie wiedzieli, skąd to spóźnienie. Ja z rodzicami zawsze miałam super relacje, ale za trzygodzinne spóźnienie i rozładowany telefon też dostałabym niemały ochrzan. Rodzice musieli się bardzo o nią martwić.
Aha, czyli najpierw dostałaś ochrzan, a potem Ci dawali dojść do słowa?
Ja miałam awaryjne sytuacje i owszem, rodzice się martwili, ale mogłam powiedzieć, dlaczego się spóźniałam. Potem po prostu kupili mi telefon.
Jeżeli miałam przy sobie telefon i nie dawałam znać, że się spóźnię, to owszem, dostawałam ochrzan. Potem nauczyłam się pisać im SMS-a i już nie było problemu :)
Prostując.. mam dobre relacje z tatą. Nigdy wcześniej nie zdażyło mi się aż tak bardzo spóźnić. Nie miałam jak zadzwonić żeby tata po mnie przyjechał z resztą nawet nie wiedziałam gdzie jestem. Tata czekałby nawet całą noc w kuchni czekając na mnie. Na następny dzień nawet mi powiedział, że dzwonił na policję i do szpitala bo aż tak bardzo się martwił.