#MGTMG
Mam przyszywaną siostrę. Jest córką mojego ojczyma. Nie mamy wspólnych rodziców biologicznych, łączy nas jedynie związek mojej matki i jej ojca. Mi wybija ostatnia "nastka" na zegarze, ona jest nieznacznie młodsza. Kocham ją jak własną siostrę, której nigdy nie miałem, bo całe życie byłem jedynakiem. Oddałbym za nią życie. Jeśli przez kogoś spadłby jej włos z głowy, tobym chyba tego kogoś zabił. Jest po prostu drugą najważniejszą kobietą w moim życiu zaraz po mamie.
Doskonale się dogadujemy i bezgranicznie sobie ufamy. Ostatnio jednak zauważyłem, że czuję do niej coś więcej. Postrzegam ją nie tylko jako siostrę, ale jako niesamowitą kobietę, z którą mógłbym spędzić resztę życia. Ukrywam to i okazywanie uczuć oczywiście dalej zachowuję na standardowym poziomie dobrego rodzeństwa. Nie chcę też, aby ona poczuła przez to do mnie wstręt i obrzydzenie, bo w końcu jako tako jestem w jakiś sposób jej bratem. Nie lubię się nikomu narzucać, a takie wyznanie mogłoby też popsuć nasze relacje, a tego bym nie chciał. Mimo tego, że potrafimy rozmawiać o wszystkim i czasami spędzamy całe noce na kanapie przy rozmawianiu, to takie coś mogłoby być dla niej szokiem. No i co powiedzieliby rodzice i rodzina? Co jeśli okazałoby się, że ona czuje to samo do mnie i też na podobne obawy? Sam już nie wiem co robić. Niby poza papierkiem podpisanym przez naszych rodziców nic nas nie łączy, ale mimo tego jest to według mnie ciężka sytuacja i zastanawiam się, czy jest z niej wyjście, które nie zrani żadnej ze stron, łącznie z naszymi rodzicami.
Dopóki nie będziesz całkowicie, stuprocentowo i bez żadnych wątpliwości pewny że to prawdziwa, jedyna miłość, to lepiej siedź cicho. Naprawdę.
Ja jestem zaś przeciwnego zdania. Życie jest po to aby próbować.
- napisał pederasta. :/
a co do autora, to chyba najważniejsze co czuje dziewczyna. Jeśli jest zainteresowana, to jakkolwiek obrzydliwie słodko to nie zabrzmi - poradzą sobie z sytuacją jeśli będą razem. Z kolei jeśli tylko autor jest zainteresowany, to chyba najgorszym scenariuszem jest utrata kontaktu z rodziną :( a to może być jednak ryzyko, którego nie warto podjąć.
PDrasta No tak bo w końcu co ma do stracenia? Zbyt dużo może stracić jak wyzna jej swoje uczucia, w najgorszym scenariuszu matka go może z domu wywalić nawet. To nie jest zwykła dziewczyna tylko w pewnym sensie siostra i jeżeli ona nie czuje tego samego co autor to lepiej siedzieć cicho
@MamWywalone Najważniejsze co czuje dziewczyna ? A chłopak biedny co, pies ?
@ItzTwelvOklok chodzi o uczucia drugiej osoby. Jeśli pisała by to dziewczyna to najważniejsze by było co czuje chłopak
Jesli nie macie pokewienstwa w postaci rodzicow i czujecie do siebie to samo to nie ma co sie cykac prawinie nie jestescie rodzenstwem z krwi
Ale nie prawnie nie chodzi tylko o pokrewieństwo. Prawnie są rodzeństwem.
jak oboje beda pełnoletni nic nie stoi na przeszkodzie
Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji i wiesz co? Jestem z tym chłopakiem od 1,5 roku a od 6 miesięcy mieszkamy razem. Jeśli czujecie coś do siebie to czemu nie.
Lepiej sie wstrzymaj i nie wychylaj. Jestem osobą, która takie podejście ze lepiej zrobić niż później żałować i zawsze zachęcam by wyznawali miłość itd, ale w tej sytuacji lepiej siedzieć cicho dopóki ona nie pokaże, ze czuje do ciebie to samo. To nie jest zwykła sytuacja i możesz na tym więcej stracić niz zyskać
Napisałabym jak bardzo popieram wasz związek, ale chyba można wywnioskować to z mojej nazwy 👌😂
Ale o mnie to zapomniałaś???
Szczerze mówiąc - nic was nie łączy nawet pomimo podpisania papierka przez waszych rodziców. Wpływ na to miałaby tylko sytuacja gdyby twoja matka i twój ojczym adoptowali was nawzajem, ale i to nie zawsze. Już precyzuję:
W prawie "państwowym" nie ma to żadnego znaczenia. Zakaz kazirodztwa dotyczy tylko rodzeństwa, które jest ze sobą spokrewnione (chociażby przez jednego rodzica), więc żadna sankcja karna wam nie grozi. Co do ewentualnego małżeństwa:
1) Adopcja tworzy więź tylko między adoptującym a adoptowanym. Co prawda powoduje powstanie praw i obowiązków między adoptowanym a krewnymi adoptującego, ale nie powoduje powstania zakazów.
2) Zakaz małżeństwa w przypadku adopcji dotyczy tylko zakazu małżeństwa między adoptującym a adoptowanym, nie rozciąga się na rodzeństwo. Zresztą, autorzy podręczników do prawa rodzinnego przyznają wprost, że nie ma żadnych przeszkód co do ewentualnego ślubu między rodzeństwem adopcyjnym.
Tak więc tu nawet ewentualna adopcja nie ma znaczenia.
Co do prawa kościelnego, jeśli doszło do adopcji, pojawia się pewien problem: "Nie mogą ważnie zawrzeć małżeństwa ze sobą ci, którzy są związani pokrewieństwem prawnym powstałym z adopcji, w linii prostej lub w drugim stopniu linii bocznej." Drugi stopień linii bocznej oznacza właśnie rodzeństwo. Ale zawsze jest możliwość uzyskania dyspensy, jako że nie łączą was więzy krwi. :)
Co do prawa kościelnego...
W mojej rodzinie jest kuzynostwo (ojcowie byli rodzonymi braćmi), które dostało dyspensę od Papieża na ślub (ona była już w ciąży), są małżeństwem od wielu lat i nikt nie robi z tego afery...
Więc w przypadku braku więzów krwi nie widzę większego problemu ;)
Znam taka parę co są małżeństwem. Poznali się w podstawówce i ich rodzice także.w międzyczasie rodzice wzięli rozwody. Byli oboje samotni to zaczęli być ze sobą, choć ich dzieci "chodzili ze soba" od kilku miesięcy.
I tak i jedni i drudzy są szczęśliwi
woow, chwila, dlaczego wszyscy zaraz o ślubie w komentarzach? Młodzi jestescie - a co jesli okaze sie ze to nie to? ze ona cie zostawi? ze ty kogos poznasz? to dopiero bedzie kwas. Na pewno spotkasz w zyciu jeszcze wiele kobiet, po prostu ustal sobie ze ta nie jest dla Ciebie. A wiekszosc uczuc wynika z tego ze dobrze sie znacie i spedzacie razem mnostwo czasu (a dojrzewacie i patrzysz na nia inaczej). Powodzenia
Znajomi są w takiej samej sytuacji, jego mama i jej tata są małżeństwem, oni również, tylko byli nieco starsi od Was. Może kwestia poczekać jeszcze ciut do większej świadomości i samodzielności Waszej.
Los niby wie co robić... Ale musisz mu pomóc i jej to powiedzieć. Delikatnie.