Jestem najstarsza z rodzeństwa. Mój młodszy o 5 lat brat będąc w wieku przedszkolnym przeżywał okres, w którym postanowił robić wszystkim na złość. Wyglądało to mniej więcej tak, że mama prosiła: "Synek, posprzątaj po sobie", a brachol w najlepsze wysypywał jeszcze więcej zabawek. Jako że mnie darzył szczególną niechęcią, swoją przewrotność szczególnie wyładowywał na mnie.
W wyniku takiego obrotu sprawy często zdarzało mi się wołać: "Bracie! Błagam, nie przychodź tu!'' a następnie "Mówiłam nie przychodź! Jak mi teraz jeszcze przyniesiesz picie z kuchni, to nie wiem, co ci zrobię!".
Szkoda, że taki okres trwał u niego tylko rok, bo był to zdecydowanie układ idealny. Ja miałam swoją prywatną służbę, a on satysfakcję, że tak często może mi dokuczyć. :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Cwaniurka z Ciebie była ?
Hahaha, wszystko co dobre szybko się kończy ?
Szkoda, że moje siostry już wyrosły :D Z tym, że Jula zawsze o mnie pamiętała. Jak ktoś jej dawał soczek/batona/czekoladę to zawsze rzucała tekstem: "A dla Colombiany?". Natomiast z najmłodszą musiałam kombinować. Najczęściej były to teksty w stylu: "Mała, co to za robak chodzi ci po batonie?" albo jak autorka "Nawet się nie waż przynosić mi tu loda z zamrażalnika!" :D
To samo robilam, albo mowilam siostrze z takim przekonaniem, żeby zrobiła inaczej niz jej mowie "nie dasz mi tej czekolady, tych batonow...", a ona mi oddawala hahah :D
Pomysł idealny ?
Moi rodzice mieli na mnie taki sposób tylko,że u mnie trwało to ponad 5 lat ;-;
Hahaha też tak robiłem :D :D "Przychodź tu , nie przynoś picia jedzenia , oglądaj telewizje...
Hahah Też tak robiłem : D
Też taki sposób na dzieci miałam :D