#RWiU3
Od 11 lat jestem uzależniona od filmów pornograficznych.
Tak, uzależniłam się w czasach, kiedy fartem udało się ściągnąć jaki film zamiast muzyki w programie typu eMule czy BearShare. Wcale nie interesuje mnie fabuła. Lubie włączyć na kilka minut, podniecić się, dać upust i wyłączam, po czym zastanawiam się, jak mogłam oglądać takie obrzydlistwo. W okresie dojrzewania włączałam sobie takie filmiki nawet i 5-7 razy dziennie. Lubię utożsamiać się z kobietą, słyszeć dźwięki rozkoszy, ale też i podnieca mnie sam kobiecy biust. Uwielbiam to i stanowi to dla mnie ogromny problem, ponieważ przez to nie mogłam uprawiać seksu z chłopakiem, z którym byłam w poważniejszym związku. Po prostu mnie to nie podniecało i nie chciałam tego robić, wolałam obejrzeć sobie filmik na sprośnej stronie i się podniecić w ten sposób. Wyobrażać sobie, że to ja jestem bohaterką tego ostrego rżnięcia, natomiast jak przychodziło co do czego, to w realu nie chciałam tego robić. Obecnie jestem singielką i boję się, że przez ten problem nigdy nie będę mogła być w związku. Jestem nienormalna.
Wszystko w nadmiarze potrafi być szkodliwe. Widocznie przedobrzyłaś. Zalecam poznanie poważnego gościa, odstawienie masturbacji, przygłodzenie instynktu, a potem...
Filmy pornograficzne są sztuczne. Zaginają rzeczywistość, aby się lepiej sprzedawać. Prawo rynku, sprzeda się tylko to, co wydaje się najlepsze. Jak szpicujesz się tym, w dodatku tak często i się z filmami utożsamiasz, to jakoś nie dziwi, że normalne zbliżenie jest dla ciebie nudne
zależy jakie, bo amatorskim znacznie bliżej do rzeczywistości
A ja tam zalecam seksuologa. Sama z tego nie wyjdziesz
Jak to, nie oglądasz dla fabuły?
Niestety, ale masturbacja uzależnia. Coś o tym wiem. Czasem dobrze jest zrobić sobie 'celibat'. Kiedyś przez 2 tygodnie się nie masturbowałam (byłam w gościach i nie wypadało :P). Po 2 tygodniach doszłam po prawie 5 minutach. A przygodę z masturbacją mam dłużej od ciebie, więc uwierz mi, da się coś z tym zrobić.
Dziewczyną nie jestem, ale mam identyczny problem :/ Żadna z moich byłych nie potrafiła mnie tak podniecić jak pornos i mimo że chciały seksu to mi się nie chciało.
Piszesz, ze w pornosie "nie interesuje Cię fabuła" jakby to było coś niezwykłego. Faktycznie jesteś nienormalna.
Nie jesteś nienormalna. Każdy ma coś w sobie 'dziwnego', także moim zdaniem wychodzi na to, że jeżeli ktoś nie ma tych 'dziwactw' to jest dziwny. A nie ma takich osób, każdy coś takiego ma w sobie, w swoim zachowaniu itp.
W masturbacji nie ma nic złego, w porno też nie - ale wszystko to kwestia podejścia, myślenia.
Ty czujesz się z tym źle, martwisz się, jest tego po prostu za dużo i przestałaś nad tym panować. Miałam moment, że sama byłam trochę 'uzależniona' od tego typu spraw, ale sama jakoś sobie z tym poradziłam i poukładałam.
Najłatwiejsze jest zajęcie się czymś innym, i pogodzenie się, że tak masz/miałaś, że to wszystko jest zupełnie normalne, ale Ty sama musisz nad tym panować i tego chcieć.
Nie wiem czy wizyta u psychologa to przesada czy nie. Sama musisz to ocenić.
Jest jeszcze taka Grupa Ponton - mają taki telefon (nie wiem dokładnie o której można dzwonić, ale coś takiego jest), i tam dzieci, młodzież a nawet dorośli mogą zadzwonić i porozmawiać o seksualności - i dojrzewaniu, seksie, antykoncepcji itp. Może tam zadzwoń? To są świetni ludzie, może taka rozmowa zupełnie anonimowo coś Ci da, rozjaśni, może oni jako specjaliści, edukatorzy - coś Ci doradzą.
Obejrzałem 2 minuty takiego filmu. Zastanawiałem się co ja k***a robię i co oglądam. A potem obejrzalem znowu. I tak 3 razy. Każdego dnia
Nie jesteś nienormalna. Nienormalne było to, że w tak młodym wieku dostały się w Twoje łapy takie filmy. Nie mam pojęcia czy ktoś może Ci pomóc, bo to wszystko jest zbyt mocno zakorzenione w Tobie. Pytanie moje brzmi czy to Ci bardzo przeszkadza i Cię to gryzie, bo może jest Ci z tym dobrze. Może po różnych eksperymentach w życiu takich bardziej z filmów erotycznych coś się u Ciebie w głowie zmieni. Może potrzebujesz popróbować tego co Ci się tak podobało i albo uznasz, że to nie dla Ciebie, albo się wkręcisz. Przykro mi jak czytam takie wyznania... Gdzie byli rodzice...