#VNpKU
Z klasy liczącej 20 osób jakieś 4-5 osób ma normalne oceny i odwala akcji po szkole, najlepsi przyjaciele się okradają, grożono mi pobiciem jakieś 3 razy w ciągu miesiąca, połowa klasy myśli że będę maszynką do pieniędzy więc próbują nakłonić mnie do palenia, myślą że jeśli się uzależnię, to będę im cały czas płacił za papierosy, nie można się uczyć ponieważ większość lekcji to próba uciszenia klasy, niestety zawsze znajdą się osoby, które kłócą się o byle co, niszczą sprzęt, własne ubrania, wczoraj na lekcji zamiast się uczyć cieli sobie spodnie, wydarzenia poza szkołą to masakra, zabieranie cudzych ubrań, okradanie ludzi, zrywanie ubrań z losowych osób oraz handel papierosami, alkoholem itd.
Teraz na przerwach siedzę prawie sam, rozmawiam tylko 3 osobami ponieważ reszta odrzuciła mnie, bo "jestem nienormalny", zmiana szkoły nie wchodzi w grę ze względu na to, że najbliższą szkoła jest daleko, piszę to przez łzy, ja chciałem tylko się uczyć...
To chyba najdłuższe dwa zdania, jakie czytałam... :o
Prawie się udusiłam czytając to wyznanie.
Czytając nie zauważyłam, jednak po twoim komentarzu sprawdziłam i tylko szukałam kropki XD
on ma tylko 13 lat...
On ma aż 13 lat. Będąc w jego wieku, pisałem już bardzo dobrze, a miałem w przeszłości ogromne problemy z interpunkcją. Nie można komuś pobłażać, bo jest "zbyt stary" albo "zbyt młody".
A to wieku 13 lat, nie czyta się książek, artykułów, reportaży, czegokolwiek? Chyba tak, skoro niektórzy twierdzą, że interpunkcja jest dla takich osób wiedzą tajemną. Mylicie się niestety, mam kontakt z osobami w zbliżonym wieku i to "wyznanie", jest napisane wyjątkowo źle.
13 lat to nie jest mały chłopczyk odkrywający tajemnice przecinków i kropek. Zgadzam się z @ToTylkoJa90
Oj tam... św. Paweł był znacznie starszy, a też pisał takie tasiemce ;)
@Cukrowa: Poczytaj Sienkiewicza, on to potrafił na kilka linijek zdanie napisać ;p
Jest taka książka, która napisana jest jednym zdaniem, i nie jest jakaś uberkrótka, a takiej typowej książkowej długości, autor to Mike McCormack, tytuł bodajże Solar Bones (nie wiem czy jest tłumaczona, słyszałem o tej książce jako o ciekawostce od jednego z nauczycieli angielskiego w gimnazjum). Kiedyś też w gimnazjum udało mi się napisać zdanie na ponad 150 słów w wypracowaniu, a całość zamknęła się w 3 zdaniach i ok. 400 słowach :)
@SpanieMoimNalogiem, "W pustyni i w puszczy" było pierwszą lekturą, która mnie zagięła, podobnie było z innymi jego dziełami. Czytałam wszystko, ale tak długich zdań i na siłę wtrącanych opisów nie zdzierżę. :/
Poczytaj o systemie edukacji domowej, polecam, jako licealistka ucząca się w nim od 8 lat ;)
"Zapisuję" na później 🍃
Tak z ciekawości - jak jest z kontaktem z innymi osobami w Twoim wieku? Jesteś w jakiejś organizacji, chodzisz gdzieś czy po prostu jakoś wychodzi?
Hahhahahaha to powodzenia ze zdaniem matury xD
Nauka w liceum to i tak głównie nauka w domu. Do szkoły przychodzisz po to aby sprawdzili czy umiesz i zadali kolejną partię materiału.
^ Uczę się naprawdę i chodzę do szkoły normalnej. Nie wiem po co ten tekst, w szkole to jakoś nagle nienormalnie cie uczą, czy jak?
@Mammalia W takim razie współczuję liceum, do jakiego chodziłaś.
Kropeczka niezgubeczka. Przyznam, że nie wiedziałam o istnieniu takowego systemu. Aż chętnie sobie później kuknę, dzięki ^^
Śmiejecie się z niego że nie używa kropek a jak ma się tego nauczyć jak pisze że mi głupia klasa przeszkadza :)
Przecież napisał, że nie ma jak się uczyć w takiej szkole, więc czego od niego wymagasz? :c
U mnie w szkole jest tak samo... Też mam 13 lat (chodzę do 7 klasy) i wiem że to jest wręcz wyczerpujące.. nie idzie się niczego nauczyc, nie jeździmy na wycieczki, dyrekcja zabrania nam przychodzić na różne imprezy typu Andrzejki itp.. nauczyciele są wiecznie wkurzeni a my, mimo że odwala ok.7 osob, obrywamy wszyscy bo przecież klasa to klasa... Ręce opadają..
To skandal, co się w tych szkołach i czasach dzieje. Masakra.
Taka młodzież była zawsze. Ja tez miałam taka klasę. Po kilku latach odnowiliśmy kontakt i okazało się, ze większość to inteligentni i rozważni ludzie, którzy teraz ze śmiechem spoglądają na błędy młodości. Wtedy nie potrafiłam złapać z nimi kontaktu i uważałam ich za kretynow, ale ciężko mi było zrozumieć, ze nie każdy ma kochających rodziców, ciepły obiadek w domu, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Nie wszyscy mogli przyjść do domu by opowiedzieć o swoich problemach, nie każdego mama przytulała kiedy był smutny. Jesteście tylko dziećmi i to nie bardzo wyjątkowymi. Takie dzieci były od zawsze.
Dokładnie, mam 18 lat u mnie klasa w gimnazjum zachowywała się bardzo podobnie. Kiedyś chłopcy urywali kawałki kaktusów i się nimi rzucali, jeden dostał w oko i spędził 2 tygodnie w szpitalu. Mój 10 lat starszy brat cioteczny też z kolegami odstawiał podobne rzeczy. Rocznik mojego taty (1972) robił podobne rzeczy, nawet rocznik mojego dziadka (1927) robił sobie idiotyczne kawały. Okres buntu i zachowywania się jak małpa zawsze był, to nie tylko ta zła i głupia obecna młodzież się tak zachowuje.
Otoz smiem sie nie zgodzic. Okres buntu i zachowania jak malpy byl zawsze i nazywa sie to dorastaniem. Kazdy (lub wiekszosc) cos naodwalala i swieta nie jest. I tak w latach 70, 80 czy nawet wczesniej (Ferdydurke wystarczy przeczytac).
Natomiast nie robilo sie takich jazd codziennie, tylko od wielkiego dzwonu. Rodzice pilnowali, czy sie uczysz (wystarczyla kontrola dzienniczka i wywiadowka 2 razy w roku). Jezeli cos sie odstawilo nauczycielowi, albo dostalo uwage to rodzice reagowali, i to byla z reguly kara. Nauczyciele tez mieli wiekszy zakres karania uczniow. Szkola byla po to zeby sie uczyc i do nauczycieli, nawet jak sie ich nie lubilo, to mialo sie szacunek. W liceum jak sie odwalalo numery to inteligentne numery, takie ze nauczyciel i dyrektor sie posmiali i dawali symboliczna kare.
To czy mamusia przytuli do cyca i poglaszcze po glowie jest troche zalosnym argumentem kiedy mowa jest o nastolatkach. To tylko pokazuje, ze rodzice wyhodowali bydlo a nauczyciel ma zwiazane obecnie rece.
Ci, ktorzy najwiecej odwalali w mojej podstawowce i odpadli z liceum sa marginesem spolecznym, nie wyszli na ludzi i praca w biedronce to dla nich byloby spelnienie marzen (nie mam nic do biedronki).
Na pewno kiedyś część była podobną hołotą, część nie. Jednak kary cielesne - których używała zdecydowana większość i były normalne nie są dobre. Zapewne nikt dobrze nie wspomina bicia linijką czy pasem. Ja sama mam 16 lat, chodziłam do gimnazjum uznawanego za patologię - były odpały, ale jeżeli nauczyciel był e porządku to my też a nasze żarty były śmieszne (nauczyciele też się z nich śmiali). Palenie i picie po szkole było, ale to było też wcześniej jako zakazany owoc
Zadziwiające, że wyznanie tej długości składa się z zaledwie dwóch zdań.
raczej 3
Ale kiedy pisałam swój komentarz, to składało się jeszcze z dwóch.
Jak widać 13 latki w podstawówce i 13 latki w gimnazjum robią takie same gówna.
Jestem prawie pewna, że w sytuacji gdy w jednym budynku będą 7 i 15 latki to będą się działy jeszcze gorsze gówna niż gdy były rozdzielone.
Oczywiście, że jest wiele. Sama uczyłam się w zespole szkół i gimnazjaliści nie mogli nawet wejść na teren podstawówki. Podstawówka była w jednej części szkoły, gimnazjum w drugiej więc kontakt był bardzo mały. A teraz będą mieć lekcje w klasach obok.
U nas gimnazjaliści nie chcieli nawet schodzić do podstawówki, najwyżej po picie. Bo po co, skoro na naszym piętrze była cisza i spokój a tam wrzask i tłok
U mnie czasami ktoś chciał iść do rodzeństwa. Nie można było normalnie pójść, trzeba było zglosić się do jakiegoś nauczyciela i z nim można było iść.
Czy tu są tylko 2 zdania ?
Nie stawiamy spacji przed znakami interpunkcyjnymi, błagam was o to. To aż boli.
@Mammalia w wielu telefonach spacja pojawia się automatycznie
Teraz rzeczywiście są 3 zdania, ale większość osób, które zwróciły uwagę na tę kwestię, pisała komentarze, kiedy jeszcze wyznanie miało tylko dwa zdania :)