Będąc w klubie poznałam chłopaka. Wymieniliśmy się numerami telefonu. Spotkaliśmy się parę razy. Miałam dziwne przeczucie. Po wielu trudach znalazłam jego profil na fb. Okazało się, że ma dziewczynę. Zdobyłam jej nr telefonu. Oczywiście postanowiłam do niej zadzwonić. Opowiedziałam jej, że się z nim spotykałam, ale nie wiedziałam, że ma dziewczynę. Ona oburzona z nim zerwała. Wyslalam jej screeny naszych rozmów i nasze zdjęcie wspólne. Chciała się ze mną spotkać, żeby zobaczyć SMS, które do mnie pisał, bo on oczywiście się do niczego nie przyznawał.
Nadszedł dzień spotkania. Godzinę przed wyznaczonym czasem spotkania ona napisała mi sms, że ja kłamię i że on nie byłby w stanie jej zdradzić... Takie dostałam podziękowanie za kobiecą solidarność.
Dodaj anonimowe wyznanie
W końcu pięknego dnia przejrzy na oczy, jakiego to ma wspaniałego " chłopaka" a dla Ciebie wielki plus za odwagę :)
Jeszcze będzie sobie plula w brodę :P
Kiedyś uświadomiłam koleżankę, że jej facet ją zdradza (nie ze mną, po prostu wiedziałam o jego zdradach) to mi dziękowała i się odgrażała, że go pogoni. Oczywiście nie pogoniła, oboje się na mnie obrazili i zerwali kontakt. Po kilku miesiącach faktycznie dziewczyna przejrzała na oczy i go zostawiła, chciała kontakt odnowić, ale ja już miałam to gdzieś. Teraz już bym nie powiedziała, że widziałam jak czyjś partner go zdradza. To nie mój interes, nie będę się już wpieprzać w czyjeś życie.
Z jednej strony racja,a z drugiej ludziom pewnie ciężko uwierzyć w słowa znajomych zwłaszcza jeśli ich partner nie daje im podstaw do podejrzewania go o zdradę. Słowo przeciw słowu,a wiadomo,chłopak to bliższa osoba i jeśli zawsze byl w porządku to dziewczyna raczej mu wierzy :)
Jak ja się dowiedziałam, że chłopak mnie zdradza, to w sumie czułam się jakby wszyscy wokół mnie wiedzieli oprócz mnie... Powiedział mi mój przyjaciel, a oprócz niego wiedziała moja koleżanka z klasy, którą zresztą mój były chłopak pocałował (jak można być tak chamskim by nie powiedzieć o tym...?). Chłopak, który ciągle mówił, że jest moim przyjacielem, choć ja się jakoś dziwnie z tym czułam powiedział mi potem że widział jak się całował z inną dziewczyną, ale stwierdził, że nie będzie nic mówić... I taka mała podpowiedź: chłopaku! jak zdradzisz swoją dziewczynę, to jeśli dowie się od Ciebie trzymającego bukiet kwiatów i ze łzami w oczach to zyskasz więcej w jej oczach niż gdyby powiedziała jej kumpela... Naprawdę!
Gość ma nieźle gadane, skoro pomimo dowodów jakimi są screenshot'y z rozmów i tak się wymigał.
Albo dziewuszka jest po prostu z tych o mniej lotnym umyśle...
Ciesz się, że nie stawił się ten chłopak z zamiarem zemsty ://. Różni ludzie chodzą po tym świecie..
Miałam podobną historię, tyle że on się regularnie ze mną spotykał i jak później się dowiedziałam ze swoją byłą też. Kiedy wszystko wyszło na jaw i zdradziłam jej co wiem, że faktycznie się z nim spotykałam, nie chciała mi wierzyć. W dodatku oboje wykazywali zerowy poziom kultury w tamtej sytuacji i potem jeszcze (ciekawe po co) chcieli się spotkać.
@paleta czyżbyś się już dorobiła naśladowców na anonimowych?
słowo w słowo miałam tak samo!
Szacunek dziewczyno :) postąpiłaś fair a teraz niech jego dziewczyna dalej się martwi, bo on prawdopodobnie jeszcze z parę razy doprawi jej rogi.
No to przykre, ale nie bierz tego do siebie, bo jest wiele ludzi którzy podkładają tzw "świnię" innym tylko po to, by się rozstali. Jak przyjdzie co do czego to się sama przekona :)
Historia nie moja, mojej najlepszej przyjaciółki lecz podobna do Twojej :)
Było to za czasów gimnazjum (ok. 1-2 klasa). Podobał jej się pewny chłopak (starszy od nas) i po małej motywacji z mojej strony odważyła się zrobić krok. Niby było wszystko cacy, trochę ze sobą poflirtowali, ale później on przestał się odzywać. Przez 9 miesięcy ją zlewał, a ona miała złamane serduszko (tak wiem, ta młodzieńcza "miłość". Jak dla mnie to było bardziej zauroczenie). Pech chciał, że po tych 9 miesiącach, odezwał się (było to kilka dni przed Sylwestrem, a ja byłam na święta u babci, więc o wszystkim dowiedziałam się po fakcie). Ok, do meritum. Po skończeniu się przerwy świątecznej wróciliśmy do szkoły i przez parę dni znowu było świetnie, aż do momentu, w którym nie zobaczyłyśmy go na łączniku (nasza szkoła składała się z dwóch budynków) z inną dziewczyną, całujących się.... Nie mogłyśmy z dziewczynami na to patrzeć, więc dwie nasze koleżanki poszły mu wygarnąć podczas, gdy ja zostałam z załamaną przyjaciółką. W tym momencie podeszły do nas przyjaciółki owej znajomej, wypytując o to od kiedy to trwa? Czy to prawda? i takie tam. Razem doszłyśmy do wniosków, że facet po prostu kręcił z obiema na raz (z tamtą dziewczyną również zaczął w okolicach Sylwestra). Na następnej przerwie, kiedy moja przyjaciółka doszła do siebie, postanowiła porozmawiać z tą drugą. Po długiej rozmowie, pokazaniu wszystkich esemesów i różnych dowodów oraz dowodów przedstawionych przez jej koleżanki, myślałyśmy że pójdzie po rozum do głowy i go zostawi, jakże się wtedy myliłyśmy. Na następny dzień dowiedziałyśmy się, że nadal są razem, a dziewczyna i jej koleżaneczki były cięte na nas za to, że chciałyśmy "zniszczyć" ich związek.
Po może roku czasu, zrozumiała jaki błąd popełniła i z nim zerwała.
Wniosek jest taki, że nie warto ostrzegać takich ludzi. Muszą sami zrozumieć w jakie bagno się wpakowali.