#Y54hd
Nazwiecie mnie szmatą? Nic dziwnego, bo jeszcze nie wiecie, że Borys to wyjątkowo uroczy mix owczarka. A za to, że mnie polubił, a i ja uwielbiałam go, został przywiązany do bramy pobliskiego schroniska (z którego notabene został adoptowany niecały rok wcześniej, jako kilkumiesięczny podrostek). Tak, mój były porzucił swojego psa tylko dlatego, że jego dziewczyna go lubiła, a raczej dalej go lubię, bo gdy to piszę, leży zwinięty w kłębek koło mnie.
Adopcja tego futrzaka to była najlepsza decyzja w moim życiu, dziś mija od niej już 5 lat. Teraz jestem w nowym związku, za niedługo będzie nasz ślub. Uwielbiamy zarówno wspólne wycieczki, jak i wylegiwanie się na kanapie. Na naszym ślubie też nie zabraknie Boryska, dlaczego? Bo po prostu jest członkiem naszej rodziny. A mój były? Średnio obchodzi mnie co u niego teraz słychać, ale mam nadzieję, że kiedyś ktoś go potraktuje tak samo jak on potraktował swojego przyjaciela.
PS Imię psiaka nie zostało zmienione na potrzeby wyznania. Co jak ktoś ze znajomych mojego eks odgadnie, że o niego chodzi i co tak naprawdę zrobił z psem? Cóż, też mnie to nic nie obchodzi :D
Świr jakiś...
Zazdrość o psa? Pies Cię odbija? Ludzie naprawdę potrafią być takimi kretynami, aby porzucić swojego psa z zazdrości? Mój facet ma w domu rodzinnym dwa owczarki i cieszy się, że je uwielbiam, że chcę spędzać z nimi czas na zabawie, spacerach i mizianiu.
Niestety są takie osoby. Mój były postawił mi ultimatum. Albo on albo pies.
Odratowałam kiedyś półrocznego kotka spod szkoły.
Inka miała zaawansowany koci katar, była zarobaczona i zapchlona. Brzuch miała spuchnięty jak balon. Jadła żwirek z kuwety i nie chciała normalnego jedzenia. Nie dało się jej uratować. Od momentu zabrania jej przeżyła kilka dni, więc zajmowałam się nią, jak tylko wróciłam ze szkoły. Głównie spała na mnie, żeby było jej cieplej.
Więc od mojego byłego, zazdrosnego o nią, usłyszałam w złości, że "cały czas poświęcam kotu a o nim już zapomniałam".
Dorosły facet miał pretensje o to, że nie skaczę wokół niego jak wokół małego dziecka tylko zajmuję się umierającym kotem.
Nigdy czegoś takiego nie pojmę, to mi się w głowie nie mieści. Ja miałam psa, już bardzo starego i schorowanego, miał osiemnaście lat, więc często, zamiast zostać z chłopakiem, jeździłam do domu, by jakoś przy nim pomóc (trzeba go było np. wnosić i znosić z trzeciego piętra, bo nie miał siły sam wejść po tylu schodach, a babci też było niełatwo go wnosić), a mój facet nigdy nie miał mi tego za złe, przeciwnie. Wiedział, że to moja mała miłość i że wiele dla mnie znaczy, bardzo mnie wspierał po tym, jak musieliśmy go uśpić, kupił mi nawet wisiorek-serduszko, abym sobie do niego wsadziła jego zdjęcie.
Nigdy nie był zazdrosny o mojego psa, nie jest też zazdrosny o swoje psy, kiedy do niego jadę i poświęcam im czas, przeciwnie, bardzo się cieszy.
Dlatego nie mogę pojąć, jak ludzie mogą stawiać jakieś ultimatum? Chyba że relacje właściciel-pies są już naprawdę niezdrowe, wtedy ok, można podjąć jakieś rozmowy, ale... Pozbywać się?
Niedawno było tu wyznanie faceta, który był zazdrosny, bo uważał, że jego kot zakochał się w jego dziewczynie. Niektórzy naprawdę mają nie po kolei w głowach.
Mój tata (50+) ubzdurał sobie, że kilkumiesięczna kotka mojej mamy kradnie jej całą uwagę. Nie było w tym nic ponad standardową kocią normę, a on sam wiecznie z niewiadomych przyczyn przesiadywał w ogrodzie czy tam piwnicy, interesując się mamą na poziomie bliskim zeru. Kilka tygodni później kociak gdzieś zniknął, ale jakoś wszyscy nadal go o to podejrzewają. Stary facet..
Bo to się czasami zdarza.
Postąpiłaś bardzo słusznie. Nie rozumiem jak można oddać swojego psiaka z zazdrości..
Wybacz, ale już po drugim zdaniu wiedziałam, że będzie nie-człowiek, a twój eks to debil.
Nikt sie nie spodziewał, że Borys okaże się psem
Cóż... Ja też kiedyś byłem zazdrosny o kota mojej byłej :) a jako że trzeba działać, to sie z nim zakumplowałem i tak oto Michaś został moim ziomeczkiem, a była... Była :D i już nie jest a kota zabrałem ze sobą ;)
Nie masz czym się chwalić. Współczuję twojej byłej, przecież to był jej kot...
Takich ludzi to trzeba traktować tak samo jak oni zwierzęta.
Była tu nie jedna historia, gdzie on/ona wolał/a zwierzaka. Na pewno w wyznaniu nie zostały pominięte próby rozmów? Słabo zrobił, ale skoro musiał wybierać...
Mógł przynajmniej nie przywiązywać psa do bramy przy schronisku.
Mega pozytywne!! Kocham psiki, ale nie moge mieć, córa ma alergie na różne sierści. Poczochraj Borysa między uszami ode mnie :)
Juz go ktos tak potraktowal. Ty.