#gdCbf
Niby wszystko pięknie, ale jednak nie. Zamieniłem alkohol na amfetaminę.
Zjazdy wypadają, kiedy mam wolne i nikt mnie nie widzi. Wtedy też śpię oddzielnie, bo niby jestem wykończony. We wszystkie inne dni śpię z moją piękną żoną, która jest w siódmym niebie, kiedy dochodzi do zbliżenia, bo jadę jak nigdy wcześnie (kiedy chlałem, to była żenada, jeśli chodzi o te sprawy). I tak spróbowałem zrobić sobie przerwę i niestety... w pracy nieogar, zero skupienia, a na budowie jestem zbyt leniwy, żeby bez używek cokolwiek robić, i tak oto jestem w kropce. Z uzależnienia w uzależnienie.
Nikomu nie polecam eksperymentów z zamienianiem uzależnienia w kolejne dziadostwo, bo źle się to skończy prędzej czy później.
"Nikomu nie polecam eksperymentów z zamienianiem uzależnienia w kolejne dziadostwo, bo źle się to skończy prędzej czy później." O rany, nie przyszłoby mi do głowy, że zamiana alkoholu na narkotyki może być złym pomysłem.
* Zmiana alkoholu na inny narkotyk.
Alkohol to narkotyk.
SceptCyn
I co to zmienia?
Człowiek, który naście lat żył w nałogu uwolnił się od niego, by wejść w drugi?
Albo ściema, albo autor to skończony idiota.
@Hans
Niewiele, ale zadziwiajaco mało ludzi zdaje sobie z tego sprawe. Rzadko to się kończy dobrze. Szczególnie, że tu autor raczej podkręcił kaliber.
Ściemy nie widzę, napatrzyłem się na takie przypadki.
Uzależniony to uzależniony, powinien się leczyć.
Jakbyś był farmaceutą to zainteresowałbyś się leczeniem ADHD.