#kIQTx

Ogólnie "twardy" ze mnie człowiek.
Można mi nawtykać, wyśmiać, szantażować, cokolwiek, a spłynie to po mnie jak po kaczce. Nawet się nie zaczerwienię z żadnego powodu czy nie zająknę odpowiadając - choćby nie wiem jakie emocje mną targały.

Do czasu, aż wrócę do swojego domu. Tam Niagara łez wylewa się tuż od progu, tuż po zamknięciu drzwi. Nie zanoszę się płaczem, nie katarzę i nie odchrząkuję. Po prostu dopada mnie 2-3-godzinna powódź. Taki ze mnie twardy człowiek.
Puffballofdoom Odpowiedz

Mam podobnie. Znaczy pracuję nad tym, bo ogólnie problem z okazywaniem emocji sprawia, że nawet pretensji czasem mieć nie mogę, że mnie ktoś uraził, bo zwyczajnie o tym nie wie, bo nigdy nie dałam żadnego znaku. Teraz mogę płakać i rozmawiać o emocjach przed, powiedzmy, trzema osobami - a nawet im nie mówię wszystkiego.
Poza nimi? Od czasów podstawówki jeśli kogoś nie lubiłam, nie miał o tym pojęcia. Obelgi i obrazy spotykają się z sarkastyczną ripostą albo auto-krytyką, jakby mnie to średnio obchodziło. Obchodzi. Ja się po prostu nie przyznam, aż któregoś dnia, kiedy są tylko te najbliższe osoby, albo jestem sama, pękam. Przy ilości auto-analizy jaką automatycznie robię, wiem, że to zła taktyka, takie butelkowanie uczuć, ale inaczej nie umiem i dopiero powoli się uczę. Postępy są, więc na razie zostawiam psychologa w odwodzie.

mordimer0madderdin Odpowiedz

mam dokładnie tak jak ty, autorze, poza płakaniem. od kiedy tylko pamiętam, na każdą obrazę, wyśmianie, krytykę, reaguję kompletną obojętnością. nauczyłam tego mojego chłopaka, bo on się zawsze łatwo denerwował z powodu innych ludzi.

MamaSynka Odpowiedz

Też bym tak chciała. U mnie na odwrót. Wystarczy mi zwrócić uwagę a mi łzy cisną się do oczu. Oglądam pieska który był uwięziony do drzewa, ryk. Jestem za bardzo emocjonalną. Ale i tak najgorzej jest w czasie kłótni, jakikolwiek dobry mocny argument albo będzie nie zrozumiały przez łzy albo traci swoją moc badany przez łzy.

SchwartzeMargaritte Odpowiedz

Bo psychoterapeuci nie istnieją, a dojrzali, poważni ludzie piszą smętne wyznania w internetach, zamiast sobie pomóc.

milA00

A co jest złego w tym,ze nie daje po sobie poznać przy ludziach co tak naprawdę czuję ,a gdy jest sam to płacze i w ten sposób się wyladowywuje. To jest powód żeby odrazu kogoś do psychoterapeuty wysyłać ?

Rapapara

Tak, to jest powód. Płacz nie jest rozwiązaniem problemu, a jeśli nawet to tylko tymczasowym. Autor wyznania powinien się skonfrontować z otoczeniem, nie mówię że powinien płakać ale okazywanie emocji jest konieczne do budowania prawidłowych relacji z innymi, do samorealizacji, do akceptacji świata. Mimo że w naszej kulturze okazywanie ich, zwłaszcza negatywnych jest trochę tematem tabu, to jest to ważne dla naszego zdrowia. Nie muszę chyba mówić że to prosta droga w kierunku depresji? O ile autor już jej nie ma, ale jeśli taka sytuacji jest codziennością to zdecydowanie jest tu patologia.

milA00

Przecież okazuje emocje , nie tłumi ich w sobie tylko woli wyplakac się w samotnosci niż pokazywać całemu światu,ze coś go zabolało. I nie widzę w tym nic dziwnego ani tym bardziej patologicznego.

Rapapara

Emocje to trochę więcej niż płacz :)

JebacAnonimowe Odpowiedz

Żal...

Dodaj anonimowe wyznanie