Zaczynam nienawidzić mojego męża z każdym dniem coraz bardziej... Ma dziecko, które wychowujemy my, bo jego była zwiała. Kiedy się poznawaliśmy był idealnym ojcem, sądziłam, że ze mną tez będzie chciał... Boże jak bardzo się myliłam. Kiedy zaszłam w nieplanowaną ciążę, wybuchł, ja byłam w tamtym czasie w szoku i nie czułam się na siłach żeby mieć dziecko, bałam się jak cholera, a nie mam żadnej rodziny czy przyjaciółki, która by mnie wsparła, niestety. Byłam zdruzgotana... Najgorsze, że mój mąż jest "wielkim" katolikiem, wszystko musimy przestrzegać jak prawdziwi katolicy... nawet słucha mszy w domu, kiedy nie może iść do kościoła.
Z dnia na dzień coraz bardziej nienawidzę siebie, za to jak głupia jestem. Z każdym dniem widzę, że facet, który miał być moim wybrankiem jest chamem i hipokrytą, i strasznym toksykiem..
Nie oceniajcie mnie ani nie dawajcie rad... Po prostu musiałam gdzieś przelać ból, który czuję.
Dodaj anonimowe wyznanie
Trzeba było uciekać, jak tylko zorientowałaś się, że to fanatyk religijny.
Słuchanie mszy to jeszcze nie fanatyzm...
taki z niego katolik jak z koziej d**y trąbka.
Powiedz jeszcze, że regularnie przyjmuje Komunię Św.
Gdyby w najmniejszym stopniu mu zależało na życiu zgodnie z tym co rzekomo wyznaje, to po zostawieniu go przez żonę, nie wchodziłby w nowy związek, tym bardziej małżeński, bo według nauczania KK popełnia cudzołóstwo.
Gość stoi okrakiem między wygodą, a wiarą i się zdecydować nie może, czym szkodzi ludziom na prawdę wierzącym.
To są katole, tego nie ogarniesz.
co cie z nim trzyma? zawsze mozesz odejsc
Nie chcesz rad, więc tylko powiem Ci coś o sobie. Bo widzę pewne podobieństwo. Byłam kiedyś w związku z „katolem”. Bardzo łatwo mną manipulował, odsunął od wszystkich znajomych, próbował też od tej części rodziny, która nie była mu przychylna. Z czasem przestałam mieć prawo do wypowiadania się na jakiekolwiek tematy, a jak ktoś pytał miałam mówić że jestem tego samego zdania co on. O jego rozumieniu słów zawartych w Biblii nawet nie chce mi się pisać, taki typowy „katol”, a jak powiedziałam cokolwiek odbiegającego od jego interpretacji wyzywał mnie od szatanów, albo mówił do szatana (do mnie) w różnych językach bo twierdził ze szatan w końcu mu odpowie. Nie będę przytaczać więcej przykładów. Z czasem doszło popychanie, bicie. Nie potrafiłam się z tego uwolnić, a innym jeśli powiedzieli o nim coś negatywnego, zachwalałam go pod niebiosa. Nikomu później nic nie sprostowałam, prawdę znają tylko dwie osoby. „Uratował” mnie z tego gwałt. Zostałam zgwałcona, ale mój wyprany mózg zrozumiał to jak zdradę, tak tez jemu powiedziałam, zerwał ze mną i od tej pory nie mieliśmy kontaktu. A mi odbiło, nabrałam przekonania ze to była zdrada, obwiniałam się o to, jego osoby brakowało mi jak jakiegoś narkotyku. Przez te katolskie gadania czułam ze jestem gownem i zasługuje na piekło już tu na ziemi i ze dwa lata działałam w kierunku stworzenia go sobie za życia. W pewnym momencie nagle doznałam takiego „stop”. Czarna dziura, nicość, próby odżycia. Kocham swoje obecne życie, zrozumiałam, zmądrzałam, ale przez to wszystko lęki i natrętne myśli, oraz żal do się siebie o ówczesną głupotę mam do dziś, a bez terapii by się nie obeszło. Dużo było wyznań o podobnych „katolach”. Nic nie doradzam, sytuacja jest inna i każdy jest inny, ale życie potrafi napisać bardzo ciekawe scenariusze i należy mieć to na uwadze.
To, że ktoś ogląda msze w domu nie czyni z niego fanatyka. Sama robię to w niektóre niedziele i nie czuje się fanatykiem. Uczestnictwo w niedzielnej mszy jest jedną z podstaw wiary chrześcijańskiej =.=
Pogadaj z nim jak on widzi wasz związek, może stres i strach przed ciążą i wszystkimi zmianami jakie Cię czekają sprawia, że przelewasz wszystkie złe myśli i uosabiasz w nim. Zawsze fajnie jest mieś winnego pod ręką, dużo osób tak robi podświadomie.
I pamiętaj, że zawsze jest jakieś wyjście. Jeśli nie masz przyjaciół czy rodziny istnieją domy samotnej matki - wiem, rozwiązanie nienajlepsze ale zawsze jakieś.
Trzymaj się i powodzenia.
@DearBeer katechizm jasno mówi jak należy taki "dzień święty" święcić:
Kan. 1246
§ 1. Niedziela, w czasie której jest czczona tajemnica paschalna, na podstawie tradycji apostolskiej winna być obchodzona w całym Kościele jako najdawniejszy dzień świąteczny nakazany. Ponadto należy obchodzić dni Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia oraz Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Jej Niepokalanego Poczęcia i Wniebowzięcia, Świętego Józefa, Świętych Apostołów Piotra i Pawła, wreszcie Wszystkich Świętych.
§ 2. Konferencja Episkopatu może jednak, za uprzednią aprobatą Stolicy Apostolskiej, niektóre z dni świątecznych nakazanych znieść lub przenieść na niedzielę.
Kan. 1247 - W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego.
@dearbeer, a w innej części Biblii „gdzie dwóch lub trzech...”, a, że w niedzielę jest czas to wszyscy spotykają się w niedziele.
@erenthar - ale katechizm powstawał przez stulecia i jedynie odwołuje się, (kiedy mu to wygodne) do Biblii i Ewangelii. Zasadniczo Bóg jest wszędzie i zna nasze czyny i myśli (podstawy wiary katolickiej).
Z tego co przekazuje Biblia milsze bogu są modlitwy płynące z serca w ścianach własnego domu, niż wystawnie dla widoku innych w świątyniach. Tak jak pisze @Absolut wystarczy grupka wspólnie modlących się w jednym miejscy by nazwać coś takiego zgromadzeniem modlitewnym stawianym praktycznie z uczestnictwem w mszy.
Byly, nikt nikomu nie broni chodzić na grupki modlitewne. Różnica jest taka, że trudno znaleźć teologa, który głosiłby na takich grupkach. Sama na takie chodzę i nie mam nic przeciwko. Ludzie wierzący czerpią przyjemność z przebywania z innymi wierzącymi, czym więcej tym lepiej, więc dlaczego by nie mieć dużego budynku, w którym to się odbywa? Chór ładniej śpiewa niż 15 osób na grupce z gitarą, choć najważniejsze są chęci. Nie wierzę w jakieś posągi i obrazy w kościołach, kościół katolicki bierze za dużo kasy, ale nie każdy kościół jest katolickim lub prawosławnym, a my mówimy ogólnie o kościołach. Denerwuje mnie, gdy ludzie niewierzący mówią jak powinno być u wierzących. Ludzie chcą spotykać się w kościołach, bo wspólne uwielbienie Boga sprawia im przyjemność, czym więcej tym lepiej.
„Z tego co przekazuje Biblia milsze bogu są modlitwy płynące z serca w ścianach własnego domu, niż wystawnie dla widoku innych w świątyniach” jeżeli ktoś z takich powodów chodzi do kościoła to nie powinien się tam znajdować i nic tym nie wskóra, ale to nie znaczy, żeby odłączyć się od ludzi i społeczności, bo to też buduje.
Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jako ataku, to nie było moim zamiarem :)
@Erenthar
Ty powołujesz się na prawo kościelne. One są zmienialne.
Prawdziwy chrześcijanin powinien żyć zgodnie z naukami Jezusa, czyli w dużym skrócie zgodnie ze słowami ewangelii.
Ebubu, zgadzam się w 100% Nie można ufać człowiekowi ponad Bogu (będąc chrześcijaninem). Ludzie to robili i konsekwencją były wojny, palenie na stosach, wrzucanie kobiet do rzek by się utopiły, zamykanie za karę w klasztorach.
Ja Ci współczuję, trzymaj się, po burzy musi kiedyś pojawić się słońce. Dasz radę.
Słaby z niego katolik, jak ma nieślubne dziecko z byłą.
Na niektórych trzeba uwazać, fanatyków religijnych, lewaków i wegan. Zazwyczaj maja coś z deklem, oczywiście sa wyjatki od reguły, ale ja takich ludzi trzymam na dystans, dystans kija.
@Hvafaen Tak wiekszośc wegan ma cos z deklem. Ukraincom tylko ty wystawiasz złe swiadectwo, w wiekszości to super ludzie, świetni pracownicy, wole z nimi pracowac niz roszczeniowymi p0lakami. To że zdrada mnie brzydzi to chyba normalne.
Sam też masz coś z deklem, jak to robisz żeby siebie samego trzymać na dystans kija? xD
@rockandrollqueen Ale co mnie obchodzi twój fanatyzm. Tylko potwierdzasz to co pisze, reqakcja jest znamienna i swiadczy o pewnych kompleksach. Daltego unikam takich ludzi bo ewidentnie cos im w głowie nie sztymuje.
@JMoriartyy I kolejny fanatyk, o takich pisza że nie trzeba byc domem by byc nawiedzonym.
Co ma do rzeczy to, że słucha mszy?