#bk3d5

Kiedyś razem z moją dziewczyną byłem na dwudziestych pierwszych urodzinach kolegi. Imprezę robił u siebie w domu, a że chata była spora zgodził się, żeby część osób u niego nocowała. Nieźle się urżnąłem, do tego stopnia, że w nocy postanowiłem opuścić urodzinowe party i pójść spać do sypialni. Położyłem się z dziewczyną na łóżku, wiedziałem, że śpi tam już jakiś koleś, ale było mi wszystko jedno. Usnęliśmy.

Rano obudziło mnie przyjemne uczucie dochodzące z kroku. No proszę, mojej dziewczynie zachciało się chędożyć. A w domu to głowa boli. Otwieram oczy by ujrzeć swoją ukochaną i... zonk. Śpi odwrócona plecami do mnie. Mój mózg eksplodował. Koleś śpiący obok wali mi konia. Co tu robić?
Udawałem, że śpię i odwróciłem się. Na moje szczęście nieznajomy koniobijca po kilku minutach podniósł się z łóżka i wyszedł z pokoju. Gdy tylko moja luba wstała, szybko ulotniliśmy się z domu kolegi.
I do tej pory jestem w ciężkim szoku.
mobikenobi Odpowiedz

Może się pomylił, myślał, że to jego?

Bolendorf Odpowiedz

A co na to koń?

maIasarenka Odpowiedz

Przykre, że padłeś ofiarą zboczeńca.

vylarr Odpowiedz

Chociaż skończył?

Msciwoj82 Odpowiedz

Może mu się śniło, że na nartach jechał, biegowych. Złapał za kijki i biegł. Czy po jego drugiej stronie jeszcze ktoś spał?

Dodaj anonimowe wyznanie