Mam małego kociaka, mieszkam na wsi, ale trzymam go jak kota miastowego i jakoś od niedawna pozwoliłam mu wychodzić bez mojego nadzoru. Wyszedł na dwór, po godzinie słyszę na dworze miauczenie. Otworzyłam drzwi, a mój kochany kot bez imienia przyszedł z dworu do domu, aby się załatwić do kuwety i znów wyjść na dwór.
No cóż, przynajmniej mam pewność, że nie narobi w domu :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Postawmy znicz dla interpunkcji.
Nie wiem czemu, ale rozbawił mnie Twój komentarz. Pod wieloma wyznaniami w komentarzach zarzuca się autorom błędy interpunkcyjne. Hmm... Oryginalne.
Kocialu, a często czytasz niezweryfikowane? Jeżeli nie to nawet nie wiesz, jakie błędy robią autorzy. Zero znaków interpunkcyjnych, a jeżeli już jakieś są to najczęściej w losowych miejscach, wyrazy z dupy, błędy jakby w życiu polskiego nie używali. Mam dwie bliższe koleżanki, które uczą się razem polskiego od jakiś trzech lat i uwierz mi, nie robią takich błędów. :/
PannaK - Tak, często czytam też niezweryfikowane. Ale nie jestem też jakąś polonistką, czy innym ''poprawiaczem" żeby wytykać obcym ludziom ich błędy językowe. A w tym komentarzu wyczułam subtelną nutkę sarkazmu
To "miałczenie" to też nie jest szczyt geniuszu autora.
Ale ja też nie jestem za tym, żeby czepiać się małych, pojedynczych błędów- ja też czasami je robię, czasami zrobię literówkę(anonimowe przeglądam tylko na telefonie i na nim piszę), czasami użyję podpowiedzi i jakoś nie wylapię, że wyraz zmienił się na zupełnie inny(chociaż to raczej dotyczy dłuższych komentarzy), a czasami zapomnę o przecinku lub zostawię jakiś, bo zmieniałam zdanie i zapomniałam wykasować. Ale ja nie robię tego wszystkiego na raz. Zazwyczaj są to pojedyncze błędy! Co innego kiedy ktoś myli zupełnie znaczenie słowa(to bynajmniej i przynajmniej ==) albo pisze "włanczać", "wziąść", robi milion błędów w jednej krótkiej wiadomości. I jak ja mam niby oceniać taką osobę pozytywnie i być dla niej miła?
Oczywiście nie mówię o obcokrajowcach i ludziach wychowanych poza Polską, ale o osobach, które w Polsce długo mieszkały i jednak miały kontakt z językiem. :/
Chyba masz pewność, że na dworze nie narobi ....
mój też tak ma co powoduje wściekłość męża zobowiązanego do czyszczenia kuwety
Wychodze z półroczną kotką na spacery na dwór i tez załatwia sie tylko i wyłącznie do kuwety
Kiedyś już nie wróci ;)
Chyba nic nadzwyczajnego.
Moja siostra ma kotke i u nich zalatwia sie na dworzu. Gdy przychodzi do mnie załatwia się do kuwety. I też potrafimy wrócić ze spaceru na kuwetke, trzy gryzy papu i znów mnie wyprowadza. :) Kwestia przyzwyczajenia.
Grzeczny kotek 😸
Mój robił to samo 😂 hasał po podwórku kilka godzin i nagle sprintem wbiegł na chatę i prosto do kuwety
Moje robiły tak samo :) Ale po pewnym czasie odkryły uroki załatwiania ważnych spraw na zewnątrz i kuweta poszła w odstawkę.
Mój kot kiedy był mały też tak miał, dopiero po pół roku przekonał się do załatwiania się na dworze