#0r6Lu
Kumple ojca, jak usłyszeli o mej pasji (według nich bardzo zacnej), zaczęli pić ową "Lodową". W krótkim czasie uzbierałem zacną kolekcję flaszek po wódce. Niestety historia była bez happy endu. Pewnego sobotniego popołudnia na mieszkanie do mnie zwaliły się koleżanki mamy z dzieciakami. Wiadomo babki chciały poplotkować, a dzieci pobawić. Niestety to co w moim pokoju najbardziej rzucało się w oczy to bardzo duże ilości butelek po wódce. Mama do dziś twierdzi, że większego wstydu się nie najadła jak wtedy. Dzieci grające w butelkę.
Cała kolekcja wylądowała na śmietniku, a mnie ogarnął bezgraniczny gniew. Nie pomógł mój skowyt, krzyk i pisk. Mama była nieugięta, więc musiałem się jakoś zemścić. Okazja nadarzyła się gdy zabrała mnie na procesję Bożego Ciała. Zemsta polegała na tym, że przez część procesji rzucałem kamieniami w proboszcza i ministrantów. Znowu się najadła wstydu przeze mnie. Chyba byłem wyrodnym dzieckiem.
Finał jest taki, że do dziś nie chodzę na "Boże Ciało", a Lodowej już w sklepach nie ma.
Uważam, że jeśli najpierw rodzice pozwolili Ci zbierać butelki po wódce to powinni się liczyć z konsekwencjami, a nie odbierać Ci je z byle powodu :/
No chyba, ze tylko tata wiedział, a mama jakimś cudem nie. Ale zgadzam sie z Toba.
Ale skoro pozwolili Ci je zbierać, to nie mogli Cię poprosić, żebyś je chował do szafki, kiedy przychodzą goście?
Trzeba było odklejać etykietki z butelek i obyłoby się bez tej jakże smutnej historii
Jestes cudowny <3 A pingwiny sa super! :D
Ja też urodziłam się "w pierwszą rocznicę okrągłego stołu" i zawsze mówię w ten sposób o swojej dacie urodzenia :P nie miałam co prawda jazdy na butelki po wódce, za to na "twarde" opakowania po papierosach :D