Miałam może 10 lat. Był 1 listopada, pojechałam z mamą na cmentarz. Pogoda była okropna, wiało, lało, temperatura w okolicach 0, na dodatek zaczął padać grad. Na cmentarzu, jak to w takie dni bywa, roiło się od żebraków. Głównie tzw "cyganie". Idąc główną alejką spotkałyśmy jednych z nich. Ojciec z synkiem, na oko może pięcioletnim. Ojciec ubrany, ciepłe spodnie, czapka, szalik. Biedny dzieciak był cały zmarznięty, zasmarkany pod nosem, nie miał czapki, rękawiczek, a w dodatku siedział na kartonie, a jak już wspominałam pogoda była fatalna.
Poprosili nas o pieniądze. Moja mama, kiedy ujrzała to dziecko o mało nie wyszła z siebie. Nie dość, że konkretnie opieprzyła tego faceta, to jeszcze zdjęła mi z rąk rękawiczki i założyła temu dziecku na dłonie, pomimo ostrego sprzeciwu jego ojca - mało co, a doszłoby do rękoczynów. Wszyscy przechodzący ludzie patrzyli na tę sytuację z wytrzeszczonymi oczami. Grad walił, ja zostałam bez rękawiczek, dłonie po jakimś czasie miałam całe zmarznięte i sine, ale byłam taka dumna z mojej mamy.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moim zdaniem to temu ojcu powinna zdjąć czapkę i założyć dziecku...
I dlatego nie trzeba takim ludziom dawać pieniędzy. Zastanawiam się tylko, dlaczego tymi dziećmi opieka społeczna się nie interesuje. Słyszy się w mediach, że zabierają dzieci z biednych rodzin do rodzin zastępczych. A Cyganów nikt nie rusza. Przecież te dzieci są w o wiele gorszej sytuacji, nie dość że biedne, to jeszcze chore, zmuszane do żebrania, nie chodzą do szkoły. I przechodzi ten styl życia z pokolenia na pokolenie.
Bo się po prostu boją uch.
W dodatku niektórzy specjalnie biją swoje dzieci,żeby wyłudzić więcej pieniędzy... I zgarniaja nawet po 3-4 stowki dziennie, dzięki czemu na prawdę żyją lepiej niż przeciętny Polak pracujący 72 h w tygodniu..
Po pierwsze nie opieka społeczna tylko pomoc społeczna. Państwo nie opiekuje się kimś czyli nie wyręcza ludzi tylko im pomaga. To bardzo ważne.
Po drugie interesuje się rodzinami romskimi, tak samo jak każdym innym klientem pomocy społecznej. Problem jest jeden. Ustawa o pomocy społecznej - są w niej zapisane kryteria jakie musi spełniać klient aby otrzymywać pomoc pieniężną. Klienci często to wykorzystują i nie chodzą do pracy po to żeby ich dochód nie przekraczał pewnej sumy przypadającej na członka rodziny bo inaczej nie dostaną zasiłku. Niestety prawo jest tak skonstruowane, że pracownicy socjalni przydzielający zasiłek często nie mogą nic zrobić aby go odebrać ponieważ nie mają haka na klientów. Mogą się domyślać oszustwa, ale nie mogą go w żaden sposób udowodnić.
dlaczego minusujecie @szczerbata? przecież ma rację.
Romowie w większości nie rejestrują nigdzie swoich dzieci. Jak da się zauważyć małe "cygany" nie chodzą do szkoły na przykład.
I tu pomoc społeczna ma problem, bo jak zabrać dziecko, którego nie ma? Polska.!
Tez bym byla
Dumna z mamy? Na jej miejscu dałabym własne rękawiczki i sama marzła, a nie rękawiczki swojego dziecka, aby potem marzło i było chore. Sobie zabrać dać innemu, okey. Kazdy robi co chce, ale zabrać własnemu dziecku?
Ani trochę nie rozumiem postawy Twojej mamy, ze skrajności w skrajność. Zaś popieram stanowisko Twojego taty.
Co prawda mamą jeszcze nie jestem, ale też dałabym temu chłopcu swoje rękawiczki, a nie dziecka. Aczkolwiek tutaj autorka nie napisała, czy mama także miała rękawiczki. Ponadto wiadomo, że dziecięce od damskich się różnią, ale w takim wypadku dałabym temu chłopcu rękawiczki córki, a sama dałabym jej moje. Nie mogłabym patrzeć jak moje dziecko marznie :/
Jakie było stanowisko jej taty?
poza tym, że mama mogła nie mieć rękawiczek są jeszcze dwie kwestie - 1. "dorosłe" rękawiczki byłyby na to dziecko za duże i wcale by go nie grzały (powinny przylegać do skóry) i 2. jej dziecko za jakiś czas przyjdzie do ciepłego domu i się ogrzeje, a ten Cygan niekoniecznie mieszka w ciepłym miejscu i prawdopodobnie zamierzał siedzieć tam o wiele dłużej niż one.
Po pierwsze o dziwo, że facet żabrał a nie kobieta z dzieckiem, a po drugie im się kasy nie powinno dawać, działają jak mafie, a kasy mają więcej niż przeciętny Polak
Hmmm. Opieprzyła powiadasz? A ją ktoś opieprzył za Ciebie? :)
A moim zdaniem mama zrobiła źle. Jak chciała pomóc dziecku trzeba było dać mu swoje rękawiczki, a nie zabrać Tobie. Ja bym swojemu dziecku nie pogorszyła sytuacji. Pomagać kosztem kogo innego każdy potrafi, ale czemu kosztem swojego dziecka?
Jak dla mnie powinna zdjąć czapke/kurtkę ojcu i trzepnąć go i dać dziecku