#3kR11
Jako dziecko nie wiedziałam, jak wygląda proces wzrostu piersi, jednak wiedziałam, że rak piersi objawia się takimi grudkami, które można wymacać. I że można na niego umrzeć.
Gdy moje ciało stwierdziło, że dojrzewanie powolutku można zaczynać, ja myślałam, że dostałam raka. Zaczęłam się modlić do Boga, nakazałam sobie co tydzień odmawiać różaniec, a jak nie, to za karę 10 różańców w kolejnym tygodniu.
Myślałam, co to będzie z rodzicami, jak się będą czuli po mojej śmierci i jak to jest umierać. Pogodziłam się z losem, ale rodzicom nic nie mówiłam, żeby ich nie martwić.
Z różańcem skończyłam po 2 miesiącach, bo mi się już nie chciało. A pewności, że raka nie mam, nabrałam po jakimś roku.
Co niewiedza robi z wyobraźnią dziecka...
Łooo to ile ty miałaś lat , że nie wiedziałaś ?
Niektóre dziewczynki w wieku 9 lat dojrzewają. Niektóre mają nadwagę.
Ja w wieku 7-8 lat już dojrzewalam i tez nie wiedziałam czemu mnie te dwie pestki bolą. Ale za duzo nie urosły przez te lata. 😂
Ja też miałam jakieś 9 lat jak zaczęły mi już delikatnie piersi rosnąć co objawialo się bólem
Ja też nie wiedziałam...
Niedoinformowanie winą rodziców.
Eee....Co? Jaka tu wina rodziców?
- gdyby dziecko stwierdziło, że picie soku pomarańczowego zabija, to też byłaby wina rodziców?...
Trochę tak bo gdyby mu powiedzieli, że sok pomarańczowy jest zdrowy to by mu głupoty do głowy nie przychodziły.
Nie da się przewidzieć wszystkiego. Mówi się, że owoce są zdrowe i tyle. Nie udawaj takiego eksperta od wychowania, bo daleko temu do prawdy.
Owoce to przykład, nikt nie karze rodzicom udzielać wykładów na temat tego czy warzywa i owoce są zdrowe, ale o dojrzewaniu to by z dzieckiem już mogli porozmawiać. Moi rodzice ze mną rozmawiali i dzięki temu nie panikowałam, że mam raka jak zaczęły mi rosnąc piersi ani nie dzwoniłam po pogotowie jak dostałam miesiączki. Jak ktoś decyduje się na dziecko to powinien też zdecydować się na wychowywanie go i uświadamianie.
Nawet jeśli się kocha dzieci i chce się dla nich dobrze nie zawsze domyślimy się wszystkie nad czym oni myślą. Nie obwinijacie rodziców, bo właśnie przez taką wymaganą perfekcje kobiety płaczą, że nie są dobrymi matkami choć to nieprawda. Dotyka mnie ten temat, bo moja żona przez dwa tygodnie chodziła załamana, bo jej koleżanki bez dzieci pośmieszkowały, że gdy karmi dziecko ono nie jest idealnie czyste na buzi, że ma lekki bałagan w domu, a przecież to już miesiąc po porodzie i teściowa jest blisko! Nie obwiniajcie rodziców za nie przewidzenie wszystko. Będziesz miała pełny obraz jak to wygląda i, że nie przyjdzie nam do głowy czasami co oni wymyślą gdy będziesz miała własne dziecko. Też myślałem, że ja dam radę i moje dziecko będzie świetnie doinformowane z czego córka tydzień bała się, że umrze przez ukąszenie osy, o którym wiedzieliśmy i nie ma żadnej alergii.
Wszystkie się nie da zaplanować, ale nie od dziś wiadomo, że w pewnym wieku dzieci zaczynają dojrzewać i trzeba im powiedzieć co się będzie działo z ich organizmami żeby nie przeżywały szoku. Mhm czyli masz miesięczne dziecko? Nie chce ci mówić co masz robić, ale może byś tak pomógł żone przy tym dziecku zamiast siedzieć na tej stronie? Tak świetnie piszesz o rodzinie, o wychowaniu dzieci, a żona z noworodkiem sama.
To zajmij się dzieckiem i pomóż swojej 'żonie'. Chyba, że jesteś po prostu trollem.
A rodzice w większości 'zapominają' o tym mówić. To ważna kwestia, którą trzeba poruszać. Miesiączka, dojrzewanie, ale też zdrowe relacje, tłumaczenie co to molestowanie Itp. Edukacji seksualnej nie ma, więc rodzice sami muszą o to zadbać.
Może coś źle napisałem, ale moje dziecko WTEDY miało miesiąc. I jakie to wścibskie wtykać nos w nie swoje sprawy. Nie powiem wam dlaczego nie pomagam żonie i wymyślajcie sobie dalsze krzywdzące historie na mój temat. Dodam, że kocham moje dzieci i mógłbym spędzać z nimi pół dnia.
I nie, nie wyjechałem na żadne zarobki. A nawet jakbym wyjechał to czego wy jeszcze byście chciały? Gdy mąż wyjeżdża na zarobki to jest zły, bo zostawił rodzinę? Jestem zaskoczony waszym chamstwem i wścibskością. Mamy tutaj konkretny temat nie uświadomienie dziecka, że rosną mu piersi, bo dojrzewa, więc dlaczego wspominacie jeszcze o molestowaniu, miesiączce itd ? To już są tematy, które bardzo łatwo przewidzieć i logiczne by uświadomić dziecko, ale sam nie wiem czy wpadłbym na pomysł by uświadomić córkę dlaczego rosną jej piersi, choć teraz wiem, że muszę to zrobić, ale bez wyznania chyba bym się nie domyślił. O molestowaniu moje dziecko jest uświadomione, o miesiączce też wie co nie co, a włosy już widziała w tych miejscach u innych ludzi, ale nie będę wam tłumaczył dlaczego moje dziecko widziało nagich ludzi, dlatego, że nie mam z czego się tłumaczyć. Jedna córeczka ma 6 lat, a druga 4. Miesięc miały już bardzo dawno i jak czytam mój komentarz to tam niczego takiego nie ma, że dziecko ma nadal miesiąc. Wścibskie baby z was serio, inaczej tego się nie da nazwać. Wymyślajcie niestworzone historie dalej i czepiajcie się mężczyzn, którzy jadą do innego kraju zarabiać, a nie pomagą przy dziecku i jedzą suchy chleb w niewyremontowanym mieszkaniu! Ale to nie o mnie :)
Czyli nie wyjechałeś zarabiać, ale może jednak tak, a może jednak nie. Tak sobie na wycieczkę pojechałeś? To nie jest wścibstwo tylko jak tak piszesz o wychowywaniu dzieci to wychowuj swoje, a nie zwal wszystko na żonę, wyjedź i się wymądrzaj w internecie.
Ej, no coś w tym jest. Jak mi zaczęły cycki rosnąć, też się przestraszyłam, że dzieje się z nimi coś złego. Mama rozwiała jednak moje wątpliwości :)
A ja tam sie nie moglam doczekać, aż wkoncu zaczna rosnac bo cala rodzinka do 5 kl podst. sie ze mnie nabijala ze plaska jestem. Pozniej juz bujnely ale i tak mam do teraz kompleks na tym punkcie:-|
I właśnie dlatego edukacja seksualna powinna być obowiązkowa od najmłodszych lat
Też miałam takie same obawy, na szczęście mama w porę wyjaśniła😂
Ja mialam to samo xD piona
Stwierdzam po napływie podobnych wyznań o niewiedzy dzieci, że polskie szkolnictwo jest chu*owe.
Koleżnka ma chłopaka z Belgii. Ziomek (dwadzieścia kilka lat) zna każdą chorobę weneryczną a nie odróżnia pochwy od cewki moczowej. Aż nie chciałam wierzyć gdy to mówiła. Więc chyba nie tylko polskie.
No widzisz a u nas jest zerowa wiedza na ten temat. On przynajmniej te choroby zna.
Owszem, szkolnictwo jest beznadziejne. Teraz program nauczania z wdż będzie jeszcze gorszy, więc będzie totalna masakra.
Powiedziałabym, że nie szkolnictwo, a rodzice. Żeby wyjaśnić dziecku te tematy, potrzebne jest indywidualne podejście. Ja dostałam od mamy książkę, gdzie wszystko było dokładnie objaśnione (też sfera psychiczna, społeczna). A że byłam molem książkowym, rozwiązanie było idealne.
Pewnie już nie przeczytasz, ale jeśli jakimś cudem - daj tytuł i autora jeśli to nie duży problem.
Gdy mi zaczynały rosnąć to też myślałam, że to jakiś rak czy inna choroba i bałam się powiedzieć o tym mamie. W końcu sama zauważyła, gdy się kąpałam i rzuciła jakimś tekstem typu "o, już zaczynają ci piersi rosnąć". Wtedy się uspokoiłam. XD
Te wyznania o niedoinformowanych dzieciach robią się nudne...
O matko, myślałam że tylko ja to przeżywałam XD