#80D4w
Badania, chemioterapia, operacja i znów chemioterapię, bo pojawiły się przerzuty.
Całe to leczenie przechodzi różnie. Ma dni, kiedy jest dobrze i czuje się dobrze a są dni, kiedy nie chce jej się nawet wstawać z łóżka. Znajomym opowiada, że ma trudne życie, że pożera Ją rak. Uwielbia kiedy ktoś zagada, powie "Ojej, coś Ci dolega?".
Najchętniej rozmawiałaby tylko o tym i wszystko sprowadza do nowotworu.
Sąsiedzi, ludzie wokół ciągle powtarzają mi co mam robić i jak to powinnam być wyrozumiała, bo "biedna mamusia”. Otóż zdaje sobie z tego sprawę, wiem w jak poważnym stanie jest moja mama i jak jest Jej ciężko. Wiem jak Ją boli, codziennie słyszę. Nikt jednak nie zapytał mnie co ja czuję, jak ja się czuje i czy potrzebuje pomocy. Odkąd pamiętam moja mama miała "trudny charakter" wszystko załatwiała krzykiem, zawsze użalała się nad sobą i swoim dzieciństwem:
- O masz biurko a tróje w szkole! Ja w twoim wieku to na ziemniaki zapier*alałam.
Nigdy nie widziała tego co dla niej robię, nie ważne jak bardzo się starałam, zawsze byłam tą złą. Zawsze mnie gasiła i obwiniała o swój zły humor. Najlepszy był mój brat, bo to Jej idealne dziecko do którego musiałam się dostosować. Skoro miał takie stopnie ja muszę mieć co najmniej takie jak On! Cudowny, wspaniały i nie do zastąpienia. Dla Jego pierwszej żony była koszmarna, rozwiódł się i poznał drugą.
Mieszka daleko i ma mamę w głębokim. Wyjeżdża za granice do pracy a dla mamy nie ma czasu, nie dzwoni, czasem wyśle cudowne zdjęcia ze swoich podróży.
Wystarczy, że do Niej napisze i ta cieszy się jakby co najmniej Krzysztof Krawczyk Balladę specjalnie dla Niej napisał. A ja? Cóż, to niedoskonałe dziecko, zostałam z Nią.
Codziennie słyszę jaka jestem zła i niedobra, bo nie ma mnie cały dzień w domu.
O 15:00 jestem w domu, pracuję od poniedziałku do piątku. W poprzedniej pracy zmniejszyłam etat, żeby tylko być częściej w domu. Na każdą chemię miałam załatwione wolne i szłam do pracy jako zmiennik taty, żeby tylko jechała wygodnie samochodem. Nie bierze ode mnie pieniędzy za mieszkanie więc robię zakupy spożywcze jak i wszystko co tylko jest potrzebne. Rachunki, ubrania, obuwie. Cokolwiek, aby pomóc.
Zawsze źle, zakupy źle przemyślane, bo to Jej nie smakuje, tamto jest do dupy. Ubrania zawsze Jej nie pasują a potem nosi. "Sama sobie ku*wa poradzę" a potem żali się ludziom, że nikt Jej nie pomaga. Przeziębiłam się to miała do mnie pretensje, że Ją zarażę. Jak z pracy dzwonię, żeby zapytać co u Niej: "A co ku*wa ma być?". Jak mówię, że po powrocie z pracy posprzątam "Sama sobie posprzątam". Cokolwiek nie zrobię to jest źle, do dziś zastanawiam się co ja Jej takiego zrobiłam, że tak mnie traktuje a tak kocha mojego brata. Przerasta mnie ta Jej agresja, złość i niechęć, które wcale nie są wynikiem choroby.
Im bardziej komuś wchodzisz w dupę, tym bardziej ten ktoś ma Cię gdzieś.
Jak widać na przykładzie relacji jej brata i matki
Paradoks: im bardziej komuś wchodzisz w dupę, tym bardziej ta osoba ma cię w dupie.
stemabe paradoks i nie paradoks jednocześnie. To dopiero paradoks!
Bo te osoby zdaja sobie sprawe z tego ze sa tak zjebane ze wyzywaja sie na tych co im pomagaja
Moze pora pomyslec o sobie? Ja bym juz dawno sie wyprowadzila, znalazla prace taka, zeby mi odpowiadala, a mame odwiedzala w wolnym czasie. Wiem, ze to brzmi egoistycznie ale brat ja olal i jest najlepszy to moze ty tez tak sprobuj. A pomoc mozesz na odleglosc.
@Legendka uważam, że to dobra rada, ale niestety mi na przykład ciężko byłoby podjąć taką decyzję, może Autorka boi się, iż zostanie "wyklęta" przez rodzinę i przyjaciół, bo zostawiła chorą matkę. Wiem, że wtedy takich ludzi też powinno się olać, ale cholernie trudno jest to zrobić, kiedy są Twoimi bliskimi i wszystkim co masz.
Pomagac mozna na odleglosc. Np raz w tyg mame odwiedzic i zrobic jakies pozadki, podwiezc do lekarza, przywiezc zakupy (ja np robie zakupy raz w miesiacu). A jak ta mama jest tak agresywna i zla to ta dziewczyna z wyznania sie zaraz wykonczy i psychicznie i fizycznie. A wtedy juz nikomu nie pomoze. Wiem, ze jest ciezko sie oddciac ale trzeba na to znalezc sile. A ludzie albo zrozumieja albo nie.
Twoja mama jest twoim "wampirem energetycznym". Od takich toksycznych osób trzeba się jak najszybciej odizolować, postaraj się ograniczyć z nią kontakt, chociaż na jakiś czas, uwierz mi, szybko zatęskni za tobą. Nie wierzę w przemiany takich osób, zapewne nie zobaczy swojego błędu już nigdy, ale przynajmniej będziesz miała spokojniejsze życie.
jej, jego, ich, niej, niego etc. nie pisze się z wielkiej litery 😊
wielką literą*
Mówisz że pracujes,. Może czas na samodzielność? Serio nie widzisz tego, że to babsko ci zycie zatruwa? Ona i tak ci się nie odwdzięczy, lepiej szukaj mieszkania.
Ja mam kogoś takiego w domu, dlatego po maturze się wyprowadzam.
Wyprowadź się i tyle.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, że raka jajnika wykrywa się w trzecim lub czwartym stadium. Zwykle próby leczenia nie przynoszą efektów i kobieta umiera. Tak tylko informacyjnie piszę.
Nie mniej nie choroba jest odpowiedzialna za zachowanie matki względem córki. Wiele kobiet chce wychować swoje córki na chodzące ideały, chca, żeby nie powieliły ich życiowego scenariusza, tyle że zabierają się do tego źle, bo krytyką, krzykiem, czasem przemocą. Nie potrafią inaczej. Nawet jeśli w jakichś chwilach rzadkiej refleksji żałują swoich słów, czy zachowania, nie przyznają się za nic do tego, bo nie umieją. Matka Autorki jest pełna pretensji i krzywdzi córkę, ale myślę, że w tej chwili trzeba zacisnąć jeszcze zęby, a odejść dopiero, gdy okaże się, że leczenie dało rezultaty. Autorka jest wrażliwą osobą, jeśli odwróci się teraz od mamy a ona, nie daj Boże, umrze, będzie miała wyrzuty sumienia, którymi się po prostu zagryzie.
czemu zaimki osobowe piszesz dużą literą? Wielką literą piszemy zaimki jedynie z grzeczności, gdy zwracamy się do kogoś bezpośrednio, np. w mailu. W zwykłych tekstach, pisząc o osobach trzecich (a także o sobie) piszemy je małą literą.
A co do wyznania - współczuję też Tobie, może warto, byś poszła do psychologa, który pomógłby Ci poradzić sobie z tą sytuacją
Jak bym czytała o sobie, prawie identycznie. W końcu nie wytrzymałam i z tym wampirem energetycznym, po tym, jak się wyprowadziłam, mam tylko kontakt telefoniczny. Jeżeli nawet w takiej rozmowie denerwuje mnie, to mówię jej, że albo normalnie ze mną rozmawia, albo się rozlaczam. Polecam.