Rozmawiałem z koleżanką z USA o polityce. Porównałem pewne rzeczy ze Stanów Zjednoczonych z rzeczami z Wielkiej Brytanii. Nie mogła mnie w ogóle zrozumieć, bo cały czas mi tłumaczyła, że to jest ten sam kraj i mają takie samo prawo.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jakie to amerykanskie :D
Jestem skłonna w to uwierzyć. Są takie osoby. Zawsze jak się zetknę z kimś takim, to się zastanawiam jakim cudem dożył dorosłości i nie zginął przez swoją niewiedzę :')
A najlepsze, że tacy ludzie czasami lepiej ode mnie radzą sobie w sytuacjach społecznych. I wtedy się zastanawiam czy warto było w podstawówce słuchać na lekcjach zamiast gadać o pierdołach z koleżankami XD
A jja w wyznanie wierzę. Nie więcej niż tydzień temu wygrałam flaszkę wódki, z moim wujkiem, bo założyliśmy że Słowenia i Słowacja to dwa inne kraje. Wujek był pewny że to jeden kraj. Jako argument podawał że on ogląda piłkę nożną więc się zna..
Raz mi ktoś w internetach powiedział, że nie ma pojęcia gdzie się znajduje ten stan zwany Polską. :-)
A ja nie wierze w wyznanie. Serio, juz nie przesadzajmy zeby nie rozronic 2 krajow. Od malego na historii wpajane nam sa rzeczy typu deklaracja niepodleglosci, “ojcowie kraju”, Bostonska herbatka itp. Ba, chyba kazdy gdy byl mniejszy bral udzial w przedstawieniu na ten temat. Juz predzej uwierze ze jakis geniusz pomylil Kanade z Stanami ale w to po prostu nie uwierze chyba ze dziewczyna ma jakies problemy z mysleniem. Ewentualnie nie mieszkala w Stanach od malego zeby uczyc sie historii bo po prostu innej opcji nie ma. Do tego jest musical Hamilton ktory przeciez idealnie tlumaczy powstanie nowego rzadu. No sory ale nie. W sumie idealnie sie zlozylo bo wczoraj byly ogolnokrajowe egzaminy z historii Stanow i akurat jeden z essejow byl na ten temat.
You sweet summer child.
Etanolansodu Cóż, patrząc na niektóre twoje komentarze, większość ludzi pomyślałaby, ze ty tylko tak udajesz.
Czego się spodziewałeś, że Amerykanie mają mózg?
Poważnie? Serio, naprawdę? Ja rozumiem że stereotypy są zabawne. Ale dopóki kogoś nie obrażają. Miło by ci było jakby ludzie witali cię słowami "ooo, pijak, złodziej i menda!" bo jesteś Polakiem? Skąd ta nienawiść do innego narodu?
Czarny humor jest jak ręce. Nie każdy je ma.
Z czarnym humorem proszę mi tu nie wyskakiwać, bo sama go lubię. Tylko że czarny humor ma to do siebie że żarty z tej kategorii są ZABAWNE. Teksty "jesteś debilem, uhuehuehue, czarny humor!" są po prostu żałosne.
Amerykanie są głupim narodem, zresztą żeby pojąć jak głupie niektóre narody są trzeba tam po prostu mieszkać. Mieszkam w Niemczech od kilku lat i codziennie się zastanawiam jak ten kraj funkcjonuje. Żeby cokolwiek załatwić to droga dłuższa niż w Polsce, ludzie nie znają się na niczym i mają bardzo niewielka wiedzę o świecie
Żeby stwierdzić czy jakiś naród jest głupi wypadałoby albo zrobić oficjalne badania albo znać przynajmniej z 60% mieszkańców danego kraju. Ale jeśli mamy posługiwać się zasadą "znam dwadzieścia osób z których dwanaście to kretyni" to fajnie, bo z tego by mi wynikało że w sumie Polacy są głupi.
A już tak minus to jak idiotyczne jest wasze myślenie to zastanawiam się ilu z was jęczy że obcokrajowcy są głupi bo nie wiedzą gdzie leży Polska.
@NowaZarko no nie wiem, może tego, że jednak taką podstawę powinien znać każdy człowiek?
A co do tego, że Amerykanie to imbecyle to się nie zgadzam. Fakt, nie znają wielu podstaw, które są wpajane nam, ale przeważnie jak u nich ktoś się wyszkoli w jednej dziedzinie to tego człowieka nie zagniesz żadnym pytaniem. Fakt faktem, akurat bohaterka wyznania wiedzą nie grzeszy i takie podstawy powinien wiedzieć każdy, ale to, że nie znają tylu niepotrzebnych bzdet jak my, nie czyni ich od razu głupimi. W sumie to Polska, zaraz po Chinach, jest drugim krajem, który uczy się najwięcej niepotrzebnych rzeczy. Także fajnie, że Polacy wiedzą kto przewodził w bitwie pod Termopilami i znają cechy idealnego niewolnika (to nie żart, serio uczyli nas takich cech rok temu na historii) ale to nam nie pomaga zarządzać krajem.
@Etanolansodu oj, Xanax wie co mówi. Też mieszkam w Niemczech i takie partactwo co tu się odprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Nie mówię już o wiedzy o świecie, bo z tym bywa roznje3, jeden ma inny nie ma, a też nkw jesteś w stanke tego stwierdzić pp krótkiej rozmowie z człowiekiem o to o sprawach aktualnke załatwianych, robisz swoje i idziesz jak na zakupach i nie popychasz pierdół z kasjerką. Byłam z mamą założyć mi konto w banku, siedzi tu dłużej i ogarniała język lepiej ode mnie na początku. Mówiliśmy panu, że komto będzie dla dwojga, dzisiaj jestem ja, później podjedziemy z moim partnerem go dopisać i że konto z dostępem przez internet. okej, jasne, już robimy. Konto jest, karta przyszła pocztą i kiedy był czas przyjechalismy z chłopakiem a gościu mi mówi, że to się nie da, nie jesteśmy małżeństwem i to inny rodzaj konta... szlag mnie trafia, ale robimy termin i jeszcze raz wszyscy i się udało, jest NOWE konto i dwie karty, stare zamknięte, zlecony przelew pozostałych pieniędzy. Wszysykich musimy powiadamiać o nowym numerze, pracodawców, firmy od prądu, internetu itd bo rachunki same się płacą. I uwaga:nie ma dostępu do internetu. Jadę znowu i gościu mi osobno włączył i powinno działać. Nie działało, profil w internecie widzi osobę, ale nie ma podjętego konta i niczym nie mogę zarządzać. Idę drugi raz i tym razem działa. Ale tylko dla mnie, bo dostępu dla chłopaka już nie mieliśmy siły i ochoty podpinać. Ciekawostką jest to, że mogę widzieć stan konta, tranzakcje i wydrukować potwierdzenia. Ale nie zrobię przelewu...
inna historia, zakładamy internet w mieszkaniu. W bloku w piwnicy jest puszka jakiejś firmy, więc zdecydowaliśmy się na nich. Router przyszedł, podpinamy i mrugają lampki i nie działa. Czekamy, może aktywacja musi trochę potrwać? Wzywamy technika, technik twierdzi, że nie mamy tu internetu, bo sąsiad nie ma! Rozumiecie to? Z puszki zamiast iść kabel do kazdego mieszkania idzie do mieszkania pierwszego, potem z 1 do 2, potem 2-3, 3-4 i jeżeli po drodze ktoś nie ma, to jest przerwany sygnał. Chcemy zrezygnować i szulamy innej firmy, ale umowa podpisana i mięliśmy problemy z wypowiedzeniem.
Zakupiliśmy szafę. Poszliśmy do sklepu meblowego, wybrana, podpisaliśmy umowę, mamy termin i przywiozą. Ja idę do pracy a mama przyszła do nas posiedzieć i pilnować terminu. Kiedy wracam (z 12-13, bo pół etetu) i nadal nie ma to ja czekam do 15-16, może jestem ostatnia w planie? Może mają opóźnienie u klienta.... Mamy disc3, dzwonimy i się okazuje, że w ogóle nie mają nas w planach na dziś! Nowy termin za tydzień. Za tydzień znów mama czeka. Ale dostaje telefon, że coś "uszkodzili w transporcie" i nie przyjadą dzisiaj. Nowy termin, TRZECI DZIEŃ ZMARNOWANEGO URLOPU BO K**** NIE POTRAFIĄ PRZYWIEŹĆ PIER******* SZAFY! Przywieźli za trzecim razem. Udało nam się wykłócić darmową dostawę bo mieliśmy dopłacić 70€
Kupujemy auto, bo głupio by ciągle ktoś musiał nas zawozić, odwozić, podwozić i przywozić i jeszcze ustawiać sobie pracę i plany pod to. Auto używane (pewnie oddane w rozliczenie za nowy) z wkładem własnym +kredyt. Pierwszy salon potrzebował stosu papierów, odcinków wypłat, umowy o pracę i stan konta i po skompletowaniu wysłali pytanie do banku. Nie udało się, trudno. Drugi salon dużo szybciej i mniej papierów, udało się, 21 grudnia mamy auto i 1 komplet kluczy. Drugi chyba się zagubił, poszukają i mamy przyjść po świętach. Przychodzimy i nadal nie mają. Przychodzimy innym razem czy znaleźli, może poprzednia właścicielka ma, oni zadzwonią. Nie dzwonią, jedziemy któryś raz, gościu kseruje dowód rejestracyjny i mówi że zadzwonią. Kiedy przyszliśmy kolejny już raz, opowiadam już ostro, że to nie może tak być, że przychodzę i nie załatwione, a on, że to chyba nie u mnie byliście. Tak, u niego.... Koniec końców po półtora roku nie mamy drugiego klucza i nie próbowaliśmy już załatwiać.
Warto przypomnieć, że kolonie brytyjskie, które później stały się USA w świetle prawa nie mogły sprzeciwić się Wlk Brytanii. Nie próbuję tu bynajmniej usprawiedliwiać tutejszych władz (bo jestem anty pisposld), ale zwycięstwo sprawia, że masz rację - nawet jeżeli jest nielegalne.