#8tw88
Nigdy nie byliśmy typowym rodzeństwem z K. Za dzieciaka nie prowadziliśmy wojen ani nie byliśmy zazdrośnikami, a z biegiem lat staliśmy się naprawdę dobrymi przyjaciółmi i jej zdanie ceniłem sobie ponad wszystko. W czasie kiedy mi odbiło na punkcie korzystania z młodości, to ona wolała rozpracowywać książki. Po maturze przeniosła się do stolicy na studia, a już rok później wyjechała na wymianę studencką do Estonii. W tamtym roku zacząłem studia w Krakowie i poznałem swoją ówczesną dziewczynę. Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy i w końcu wylądowaliśmy w związku.
Zbliżały się święta i K. wróciła na kilka dni do Polski. Rodzice mojej ukochanej pojechali do rodziny jej ojca, a M. przyjęła moją propozycję, żeby spędzić je razem z nami.
Obawiałem się tego, czy moja ukochana oraz siostra znajdą ze sobą wspólny język i chyba się przeliczyłem. Dyskutowały ze sobą prawie przez cały okres trwania świąt. Zbieżność ich zainteresowań nieco mnie przeraziła, odniosłem wrażenie, że jakby skończyły razem w celi, to domagałyby się przedłużenia wyroku. Czułem się przy nich po prostu głupi, ale pomimo tego bardzo się z tego cieszyłem i nie widziałem nic w tym podejrzanego.
Święta dobiegły końca i moja siostra wróciła do Estonii. Wtedy mój związek zaczął się sypać. M. stała się nieobecna, niechętnie ulegała moim propozycjom wyjść, a wywołanie u niej uśmiechu graniczyło z cudem. Po miesiącu mnie zostawiła nie podając powodu. Byłem załamany, jakby mój świat z dnia na dzień po prostu przestał istnieć. Potrzebowałem wtedy jak nigdy mojej siostry, ale ona unikała kontaktu jak ognia. Kilka tygodni później kumpel, nie mogąc dłużej patrzeć na moją rozpacz, wyciągnął mnie na imprezę. Wszystko było w porządku, dopóki nie spotkaliśmy znajomych z roku M., którzy dopytywali co tam u niej po rzuceniu studiów. Zamurowało mnie.
Zacząłem się martwić, nie wiedziałem co mam robić. Chciałem zadzwonić do siostry i zapytać o radę, ale padał mi telefon. Kumpel pożyczył mi swój, spisałem numer i zadzwoniłem. Nie zgadniecie kto go odebrał... Wszystko wtedy stało się jasne, a ja poczułem się szczerze zdradzony. Nie odbierałem telefonów ani wiadomości od żadnej z nich. K. wróciła do Polski i za wszelką cenę próbowała się do mnie dostać, ale nie umiałem się do tego zmusić. W końcu jednak dałem jej szansę i zrozumiałem, że tak naprawdę nic nie mogłem zrobić. M. rzuciła dla mojej siostry wszystko i to też dało mi do myślenia. W naszym związku bliskość nie istniała, ale zwalałem to na potrzebę czasu.
Od tej sytuacji minęły trzy lata. Wybaczyłem siostrze i nie czuję żalu.
Chciałem się podzielić moją historią dlatego, że teraz w Polsce panuje nagonka na LGBT. Orientacji seksualnej nie da się zmienić i nikomu nie życzę tego, żeby żył z kimś, kto nie jest w stanie go pokochać.
Mnie siostra odbiła faceta. Jestem kobieta. Coz widziałam jak ze sobą rozmawili, wiedziałam ze bedą razem. Mieli te porozumienie dusz miedzy soba. Nadawali na tych samych falach.
Przepraszam, bo nie potrafie nawet w wyobrazeniach ogarnac poczucia nienawisci odczuwanego w takiej sytuacji. Jak Twoje relacje z siostra?
też jestem tego ciekawa. macie teraz mimo wszystko normalną relację czy raczej kontakt się urwał?
Ja też bym chciała wiedzieć. Wybaczyłaś?
Chłopak z którym byłam 2 lata jest z moją siostrą po ślubie.
ja bym nie wybaczyla- takich rzeczy sie siostrze nie robi.Chyba ze moaimy o bardzo krotkiej paro tygodniowej znajomości.
Nie kumam popierania jeśli chodzi o homo, taka sama krzywda wyrządzona.
Gratuluje, ja bym miał spory problem z wybaczeniem.
Twoja sprawa, ale raczej mało kto mógłby mieć po takim czymś poprawne relacje z rodzeństwem.
Jestem z ciebie dumna, że nie zachowałeś się jak burak i nie szukałeś zemsty. W tych czasach takiego podejścia niestety brakuje.
Teraz to panuje nagonka na kler. Na LGBT panowala zawsze i jeszcze kilka pokolen rurkowcow musi minac, zeby to zmienic. A normalny czlowiek i tak nie przyzna, ze to normalne.
Czyli uwazasz,ze orientacja usprawiedliwia zdrade? Bo ja naprawde nie rozumiem Twojej wersji moralu tej historii. Twoja dziewczyna zachowala sie jak szmata, orientacja tu nie ma nic do rzeczy, jesli ona jest bi. A jeali jest les to tym gorzej, bo nie dosc, ze zdradzila, to ieszcze Cie wykorzystywala tyle czasu jakp przykrwke.
Da się zmienić orientację... Co to za powielana bezmyślnie bzdura? Ludzie słuchają tych, którzy nie chcą się zmienić, a co z tymi, którym się udało? Jakoś się o tym nie mówi o później ludzie wierzą, że z orientacją się człowiek rodzi i nic z tym się nie da zrobić.
Czyli laska zrobiła z ciebie przykrywkę, olała cię dla siostruni, a ty ich jeszcze tłumaczysz. BRAWO. *sarkazm*
Gdzie ta nagonka? Szmata zdradziła to zdradziła, nieważne czy z siostrą, bratem, księdzem proboszczem, autobusem Arabów czy kimkolwiek innym.