#8u1LH

Nie wiem jak skomentować to, co mi se przytrafiło, po prostu brakuje mi słów.

Mam półroczne dziecko, gdy wracaliśmy ze spaceru maluch smacznie sobie spał. Przechodziłam drogą pod samymi kamienicami i nawet nie wiem kiedy do wózka wpadł niedopałek papierosa. Szybko zareagowałam i na szczęście skończyło się tylko na przepalonym kocyku i lekko zniszczonym kombinezonie oraz niewielkiej dziurze w wózku.

Gdyby nie to, że jest już zimno, gdyby to zdarzyło się latem, dziecko skończyłoby z poparzeniami. Przecież taki niedopałek wyrzucony z okna może zrobić komuś krzywdę, spaść na głowę. Dlaczego niektórzy w ogóle nie myślą?
Fallin Odpowiedz

Było kiedyś takie wyznanie w którym ojciec niósł mała (chyba 3-miesięczna) dziewczynkę. Nagle zaczęła sie strasznie wydzierać, okazało sie że ktos rzucił na szyje dziecka niedopałka. Było poparzone, sprawca z tego co wiem poniósł taka sama karę - dał sobie zgasić kilka papierosów na klatce piersiowej. Straszna historia w każdym razie. Ostatnio tez prawie dostałam niedopałkiem, czy ci ludzie nie myślą

bazienka

dal? chyba nie mial wyjscia ;)
ja bym takiemu zgasila na czole, ku pamieci

Kubuleki

Na początku myślałem, że dla fejmu ktoś przeinaczył tę historię. Mojej, a w zasadzie usłyszanej od brata historii wielu zarzucało ściemę. Widać to nieodosobniony przypadek.
https://anonimowe.pl/DMJFd

TwinpeaksReturn Odpowiedz

Nie myślą i już. Nie ma żadnej przyczyny.

JestJeszczeSzansa

Ci którzy palą w ogóle nie myślą, nawet o sobie

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Mi ktos kiedys trafil petem do kalosza. Skonczylam z poparzona kostka:/
W ogole nienawidze jak ludzie kopca na ulicy/balkonach/oknach i rzucaja tym cholerstwem gdzie popadnie.
Sama bylam kiedys palaczka i gdziekolwiek nie bylam, zawsze odchodzilam na bok, zeby inni nie byli zmuszeni wdychac smrodu.

MissStonem

A w charakterze popielniczki na balkonie może przecież skończyć nawet zwykły słoik po dżemie albo czymkolwiek innym... U mnie akurat jest to odporna na ciepło, nieduża doniczka i nie trzeba nic wyrzucać na ulicę. A jeśli o same ulice chodzi - w moim mieście jest w niektórych miejscach tak mało koszy, że nie raz szłam z taką ugaszoną resztką papierosa w ręce kilka minut, żeby wyrzucić ją w końcu do jakiegoś kosza po drodze...

DajMiCzekolady Odpowiedz

W wakacje jechaliśmy z chłopakiem pociągiem. Okno otwarte, bo gorąco. Wleciał przez nie pet i go poparzył. Ktoś musiał palić przedział obok, mimo zakazu. Nienawidzę papierosów, a po tej akcji jeszcze bardziej.

bazienka

ooo nie popuscilabym, doprowadzilabym do spisania dziada i zalozyla u sprawe, dodatkowy mandat za jaranie murowany

lotos53

@bazienka.a jak w przedziale było więcej osób?

HowDeepIsYourLove Odpowiedz

jak można być w ogóle takim zjebem żeby wywalać syfiaste pety pod siebie :x

gujilg Odpowiedz

Ja ostatnio wracałam po pracy do domu i jak szłam między blokami, niedopałek upadł dosłownie przede mną. Miałam tyle szczęścia, że nie spadł mi na głowę...

Minius Odpowiedz

Ubiłabym debila!

Kurkuma Odpowiedz

Podobną sytuacje miałam ja niedawno, przystanęłam pod jakąś kamienicą wracając z pracy a tu nagle koło mnie spadł żar z niedopałkami, gdybym stanęła odrobinę bliżej dostałabym to spaliłaby mi się czapka włosy i skóra na głowie.

lilithismyqueen Odpowiedz

Jestem osobą palącą. Jednak nie wyobrażam sobie, że miałabym wyrzucać przez okno niedopałek, czy rzucać go ludziom pod nogi

nych1990 Odpowiedz

Nie używają mózgu. Kiedyś szłam z narzeczonym, a obecny mężem przez olsztyński pato-dzielnie (jeśli ktoś kojarzy ratusz a zanim budynki - to tam najwięcej wezwani do pato też dostają mundurowi). Noc, nagle koło twarzy mojego partnera (przy oku) przelatuje niezgaszony pet. Ooo... Miał szczęście że nie oko, gnoja bym wytropila w minute i niebyl by zadowolony z tego kogo bym poprosiła o pomoc w dniu mu nauczki... Sam by pewnie wyleciał tym oknem :p.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie