#9RndW
Za miesiąc kończę studia. Wybrałam interesujący dla mnie kierunek, aby potem choć trochę czerpać przyjemność z pracy (i najprawdopodobniej tak będzie, dostałam też informacje zwrotne na praktykach, że jestem w tym dobra).
Jednak tak naprawdę nie chce mi się pracować. Lubię odpoczywać, spotykać się ze znajomymi, imprezować, oglądać seriale, czytać książki, podróżować, nawet ogarniać dom słuchając bezmyślnie radia. Już myślę o tym, jak fajnie będzie na emeryturze, kiedy tak naprawdę nie będę mieć zbyt dużo obowiązków i będę mogła spędzać czas na dancingach w Ciechocinku. Nie chce mi się uczyć, robić projektów, dokształcać się, starać itd. Gdyby nie to, że rodzice wspomogli mnie w skończeniu wymarzonego kierunku i musiałabym robić coś, co mnie nie interesuje i męczy, chyba popełniłabym samobójstwo.
Ale jestem na tyle rozsądna, że wiem, że inaczej się nie da. Chciałabym wygrać w totolotka. Bogatego męża już raczej nie znajdę, bo kocham nad życie mojego chłopaka, który też nie jest specjalnie ambitny i w pracy robi absolutne minimum.
Nie będę pasożytem, bo mam zamiar dobrze wykonywać swoją pracę.
Po prostu mi się nie chce.
Gdyby wykluczyć fakt, że ludzie starsi nie mają już tyle energii, chorują i ogólnie im się nie chce, to tak... Emerytura jest idealna.
Nie mówię, że nie, są ludzie starsi energiczni, w pełni władz umysłowych, ale idąc do szpitala można się napatrzec na inne oblicze starości.
Pozdrawiam
W jakiejś części ma się na to jakiś wpływ. Z wyznań starszych ludzi, których znam wynika, że pomaga: taniec, unikanie stresu, dokształcanie się bez przerwy, nieco sportu, w miarę zdrowe odżywianie, w miarę szczęśliwe życie. Nawet jeśli ma nie pomóc, to i tak mam zamiar tak żyć.
Nie wszystko jest zależne od ciebie, ale powodzenia.
Opowiem się w sytuacji, w której miałam to "szczęście". Przez 2 lata byłam szczęśliwa bezrobotna. Miałam zapewnione jedzenie i spanie. Wolny czas spędzałam na odpoczynku, spaniu i wycieczkach. Fajnie było, do czasu. Pieniędzy wciąż brakowało... No bo skąd? Wstajesz, ale po co? Ile można odpoczywać? Nigdzie cie nie oczekują i... Jesteś bezużyteczny. Ciekawy okres i dobrze byłoby to przeżyć. Jednak nie powtórzyłabym tego nigdy więcej.
Jak nie masz żadnego hobby, zainteresowań ani nie chce ci się rozwijać w jakimś kierunku, no to fakt. Nie ma po co wstawać.
Selevan1, na hobby trzeba mieć pieniądze
Książki są niedrogie? Pierwsze słyszę.
To fakt. Ale jeśli interesują nas konkretne pozycje, serie, których nie ma w bibliotece, to nie pozostaje nam nic innego, tylko je nabyć.
Szczerze? Bardzo dużo czytałam, teraz mniej, ale w zasadzie wydawałam na książki bardzo mało. Sporo pożyczałam z biblioteki, od znajomych. Część książek, które chciałam przeczytać kupowałam rodzinie i znajomym na prezent. Oczywiście na takiej zasadzie, że wiedziałam, że danej osobie ta pozycja podpasuje. Mama, która lubi kryminały dostawa coś fajnego skandynawskiego, brat lubiący fantasy dostawał coś w tym stylu. Kilka książek kupiłam na olxie za grosze. No i w ostatecznosci kupowałam ebooki, bo czytnik mam, a zazwyczaj są tańsze niż normalna papierowa książka.
Też byłam bezrobotna 2 lata i sobie bardzo chwalę. Napisałam w tym czasie książkę, zaczęłam robić rękodzieło które później sprzedawałam, nauczyłam się kilku nowych rzeczy i przeczytałam mnóstwo książek które mnie interesują. Podszkolilam się z dietetyki i psychologii, zaczęłam w ogóle terapię żeby było lepiej na przyszłość. Zorganizowałam sobie całe życie. Było cudownie i żałuję że musiałam wrócić do pracy. Zmotywowało mnie to do posiadania dochodu pasywnego.
Nie wiesz ile ludzi chciałoby być bogatym o móc leżeć i pachnieć. Niestety nie wszystkim się poszczęściło.
Mnie praca niepotrzebna tylko pieniądze
Zdradzę Ci sekret - nikomu się nie chce. Ale mieć ciągle wolne jest jeszcze mniej fajne.
Ja sobie rozwiązuje to w taki sposób, że w tygodniu ograniczam obowiązki domowe do minimum i robię to, co lubię robić w weekend. Czy to jakiś spacer, kino, wyjścia itd. Sprzątam w sobotę, jak gotuje to dużo i mrożę. W ten sposób czuję się jakbym miała mini weekend codziennie.
I zanim mi ktoś powie, że to normalne i wszyscy tak robią, chciałabym zaznaczyć, że ja nigdy tak nie robiłam. Wracałam po szkole/zajęciach na uczelni/pracy, zakupy, obiad, sprzątanie, siadałam przed telewizorem i wegetowałam do wieczora. Byłam zmęczona życiem i pracą. A teraz jak ciągle gdzieś wychodzę dzień mam jakby 3x dłuższy i jestem mniej zmęczona i naprawdę przy takiej zmianie czuję się jakby codziennie był weekend.
Z tym wolnym to zależy. Dużo ludzi mówi że by nie potrafiło leżeć i pachnieć, że w końcu chcieliby wstać, coś zrobić.
Ja podczas najdłuższych wakacji w życiu tak sobie wegetowałam, wstać, wyjść z psem, komputer/telewizor/książki, wyjść jeszcze ze dwa razy z psem, spać. Wyjątkiem były sytuację kiedy rodzice albo dziadkowie mnie do czegoś potrzebowali.
Także dla niektórych mieć zawsze wolne to największe marzenie. I, jak widzimy po niektórych osobach, spełniają je kosztem innych
@ookami
Nie potrafię połączyć pierwszej części wypowiedzi z drugą. Dziwnie napisane.
Zawsze mnie zastanawia, jak wy to robicie :D Ja wracam do domu, jem kolację, ogarniam jakieś podstawowe rzeczy (żadnego sprzątania, czy gotowania, takie serio minimum), potem jest chwila dla mnie z herbatką i już jestem w momencie, kiedy powinnam położyć się ze dwie godziny temu, żeby się wyspać :D Pracuję trochę dłużej, niż 8h, to fakt, ale tylko trochę i ja nie mam pojęcia, jakim cudem ktoś może mieć jeszcze czas na zakupy, gotowanie i sprzątanie, albo kino, czy jakieś wyjście. To jest dla mnie największa zagadka :D
@Ankaaa a daleko masz do pracy? Jeździsz w korkach? Jeśli dojazdy kradną Ci 2 godziny to już masz odpowiedź. Dodatkowo ja od dłuższego czasu nie śpię 8 godzin, a 6 bo tyle mi wystarcza i budzę się wyspana. Do pracy mam na 7, wstaje o 6:20. Ok 15:15 wychodzę z pracy, w domu jestem 15:30. Gotuję np. zupę co zajmuje mi godzinę. Zawsze wielki gar, z którego 3 słoiki mrożę. Ok 17 wychodzę na spacer albo pobiegać albo do kina na 18. W domu jestem ok 21-22. Ok 23-24 idę spać. Na zakupy chodzę zawsze wieczorem ok 18:30-19 kiedy kolejki są małe.
Jak już sobie nagotuje różnych rzeczy - duszonego mięsa w sosie, zup, schabowych i zamrożę to potrafię 3 tygodnie nie gotować tylko codziennie rozmrażam coś innego w zależności od nastroju. W tygodniu gotuje tylko to co zajmuje max 1,5 godziny, a w weekend jakieś rzeczy wymagające czasu jak np. właśnie duszone mięso.
Densingi - matko moje oczy!
Wiekszosc ludzi albo nienawidzi swojej pracy, albo jest dla nich neutralna, ty przynajmniej swoja bedziesz lubic, to juz bardzo duzo. Pamietaj, ze pracujesz zeby zyc, a nie zyjesz zeby pracowac. Organizuj sobie fajnie wolny czas i mysl o tym, ze dzieki pracy mozesz robic to co lubisz.
Jeszcze tylko 40 lat :D
A komu sie chce?
Szczerze mówiac chyba większość ludzi tak ma. O wiele lepiej rozwijać swoje hobby, korzystać z życia niż 8h spędzac w pracy no ale za coś żyć trzeba :)
Innymi słowy, nie chce ci się pracować. Jak chyba większości osób...
Chyba sporo jest osób z Twoim myśleniem. Mam tak samo , tylko ze ja mam pracę za slaby hajs, ale siedzę tam z wygody..