#CIMNl
Rzadko zdarzało nam się imprezować więc z sąsiadami żyłyśmy dobrze. Zwłaszcza z panią Irenką. Pani Irenka (tak ją nazwałam, bo nie wiem jak ma na imię :)) to była taka starsza (koło 80) bardzo elegancka pani, zawsze zagadała, zapytała czy czegoś nie potrzeba itp.
Nadszedł dzień moich urodzin. Na wyjście do baru było zbyt zimno więc kilkoro znajomych wpadło do nas "na piwko". Oczywiście nie skończyło się na jednym, ani na siedmiu. Wszyscy pijani, przekrzykujemy się jedno przez drugie, w głośnikach na pełną moc grzmoci stary polski rock i nagle dzwonek do drzwi.
Jako, że jestem tchórz od razu stwierdziłam, że koniec imprezy, bo będzie przypał, to na pewno policja itd. Otwieram drzwi, a tam stoi bardzo elegancko ubrana pani Irenka, patrzy na mnie i mówi:
- Mam nadzieję, że cię nie obudziłam, ale potrzebuję pomocy. Czy mogłabyś mi rozpiąć korale?
Wyobraźcie sobie moją minę. 12 w nocy, ja rozpinam staruszce perły w przedpokoju, a w kuchni stoi osiem narąbanych osób.
Pani Irenka +50 do fejmu
+20 do swagu
Myślisz, że pani Irenka za młodu nie szalała?
@aston122 u mnie w okolicy jest pani, która na każdą imprezę choćby rodzinną czy zwykłego grilla krzywo patrzy, bo zaraz że libacja, patologia i alkoholizm, a sama kiedy w młodości sprzedawała w lokalnym sklepie bardzo często była na gazie, bo za lepsze towary dostawała bimber od klientów. Dziadek zawsze się z niej śmieje kiedy znów się czepia ludzi.
A jak myślisz, skąd pani Irenka wraca że taka wystrojona? :D
Mówiła, że z wnusiem w restauracji była :p
To był tylko pretekst. Pani Irenka chciała się wprosić na imprezę :D
Czy tylko mi się wydaje, że prośba o rozpięcie korali to bardzo kulturalne "zamknąć mordy bachory"?
dokładnie
Może z imprezy wracała i nie była w stanie sama tego zrobić 😂
Coraz częściej mi się wydaje, że wyznania są przerabiane i dodawane. ;>
Nie. To jest moje true story :p
Nie bardzo rozumiem, dlaczego zimno przeszkadza w wyjściu do baru?
Rozumiem jak by było -20 stopni to faktycznie mało przyjemne, ale rzadko kiedy sa tak niskie temperatury
Grudniowy deszcz, daleko do fajnego baru. Ja jestem ciepłolubem ;)
Była dokładnie ta sama historia, tylko pani Irena wbiła z ciastem ;)
Skoro przyszła z ciastem, to raczej nie taka sama.
Myślałam, że pani Irenka będzie ci miała za złe, że nie została zaproszona
Ona sobie raczej nie zdawała sprawy z tego, że jest impreza :D