#DdvhK
Ja: Patrz X. chyba okres miała, i majtki się jej nie doprały.
A.: No kurde faktycznie. Ale to dziwne z deka, bo mi też czasem tak się trochę pobrudzi, ale dopiera się raczej.
No nic, rzecz naturalna, dalej wykładamy wyprane rzeczy, i w pewnym momencie, z przerażeniem w oczach, lustruję jakiś podmokłą, białą rzecz i do mojej świadomości dociera, że patrzę na wypraną, ZUŻYTĄ podpaskę. Wychodzi na to, że jak błyskawicznie zsuwałam ciuchy, to nie wyjęłam od razu podpaski, i jakimś cudem wyszło mi z głowy jej wyrzucenie. Niestety-A. też spostrzegła to co ja, i zorientowała się, co dokładnie widzi. Zrobiła mi zasłużenie awanturę, że jak mogłam na takie coś pozwolić i doprowadzić do tego, żeby nasze rzeczy prały się z czymś takim, że ohyda itd., ale na szczęście była na tyle dyskretna, że obiecała nie wypaplać, mimo wszystko, tego nikomu. Najlepsze (a zarazem najgorsze) na koniec. Przynosimy X. jej już wyschnięte rzeczy. Ona zdziwiona pokazuje na swoje niedoprane majtki z miną pt. "WTF". Ja wyjaśniam, że chyba z okresu jej się nie sprało, ona ze szczerym zdumieniem rzecze, że przecież nie miała teraz takowych "tych dni", więc dziwne, ale dobra. Spojrzałyśmy z A. na siebie i już wiedziałyśmy, od czego to zabrudzenie bielizny naszej koleżanki, ale na szczęście sama zainteresowana się nigdy o tym nie dowiedziała. A.-jeśli to czytasz, dziękuję za to, że nie ośmieszyłaś mnie wtedy przed znajomymi i wiedz, że od tamtego czasu jestem w miarę możliwości "porządną" kobitą.
Wiem, że to normalka, okres jaki jest, każda kobieta widzi ;) Chyba mam jakąś manię, bo zawsze kilkanaście razy sprawdzam, czy wyrzuciłam zużyte podpaski/tampony i te wszystkie folie ochronne.
Ja lata temu raz zostawiłam na podłodze w łazience (zapomniałam po prostu) i wszedł tata powiedział tylko że chyba czegoś zapomniałam. Od tego czasu zawsze dwa razy sprawdzę.
Ja też raz zapomniałam podpaski w łazience. Akurat po mnie wchodził tata i potem pytał "czyja to była podcipka" 😂😂
@przeztweoczytweoczy - twój tata rozwalił system!!! xD
Też miałam taką sytuację kilka lat temu. Nadal sprawdzam kilka razy czy wyrzuciłam. Nie polecam ;)
Od razu rzeknę, dla wyjaśnienia: nie chodzę na co dzień w wymiętych i brudnych ubraniach, normalnie takie rzeczy jak zużyta podpaska OD RAZU wyrzucam do kosza na śmieci, poza tym nie mam na co dzień w pokoju chlewu, moje bałaganiarstwo ograniczało się raczej wcześniej do takich rzeczy, że rano np. w pośpiechu się ubierając zostawiłam szlafrok albo piżamę na ziemi w łazience czy też łóżko rozbebeszone, bo się śpieszyłam na zajęcia bądź coś strzeliłam-nie wiadomo gdzie, czy wiadome-jedynie podczas sesji może większy rozgardiasz obok łóżka czy na półkach, ale to norma, jak ktoś zakuwa i nic go więcej nie obchodzi. Natomiast jeśli chodzi o mycie naczyń, podłóg czy też ścieranie kurzu, takie rzeczy od razu robiłam, bo sama bym się czuła źle przebywając za długo w bałaganie. Płyn też kupowałam regularnie, kosmetyki miałam swoje i moje podkradała mi tegoroczna współlokatorka, ale z tą podpaską to nie wiem, miałam chyba jakieś zaćmienie umysłu, że dałam ciuchy do prania od razu, a nie sprawdziłam wcześniej, czy aby na pewno wszystko wyrzucone, nie usprawiedliwiam siebie, bo to było rzeczywiście okropne, sama jestem do dziś w szoku, że takie coś mi się przytrafiło, naprawdę. Nie życzę żadnej dziewczynie takiego jednorazowego zakręcenia jak wtedy u mnie.
tez czesto sciagam spodnie razem z bielizna na podloge przed kąpielą, a po umyciu się wrzucam do prania, ale żeby zużytej podpaski nie wyrzucic, a co gorsza wrzucić razem z praniem...
Fuj, nie wyprałyście jeszcze raz tych rzeczy?
Miałam współlokatorkę, historii z nią pełno tych zabawnych i tych obrzydliwych. Podobnie jak tutaj było świeże pranie, wisiało w łazience. Łazienka była przystosowana dla osób niepełnosprawnych i miała wszędzie barierki do podtrzymania. My że sprawne wieszalysmy ubrania na nich, zeby schly. Dziewczyna zmieniała podpaske (pewnie nie raz) położyła na czystym reczniku drugiej koleżanki, zapomniała o tym. Rzecz znalazła właścicielka recznika i zrobiła awanturę. Poza tym dziewczyna zostawiła zużyte prezerwatywy w umywalce." Pozyczała " podpaski, waciki i wszystko co się dało.
Lokatorka mojej znajomej miała w pokoju multum zapleśniałych resztek, talerzy, kubków. Zużyte podpaski i tampony walające się po pokoju były normą. Koleżanka opowiadała mi kiedyś, że tę brudaskę miał odwiedzić chłopak. Myślicie, że posprzątała? Nie, po prostu wpakowała wszystko do łóżka.
Ciekawe jakie robactwo sie tam wprowadziło..
Najlepsze jest to, że nie raz bywało tak, iż ten biedny chłopak nie mógł wytrzymać i sam za nią sprzątał.
W ogóle, to laska była wyrzucona z wielu stancji za takie niechlujstwo. Fakt, że ta moja koleżanka, która ją tolerowała, sama nie jest wzorem czystości, ale bez przesady.
A waliło straszliwe, zwłaszcza, że nie bardzo lubiła wietrzyć pokój.
Kiedy byłam młoda i głupsza niż teraz, chowałam poplamione majtki przed wszystkimi domownikami i suszyłam je tak, żeby nikt nie zauważył, zamiast od razu wrzucić do pralki. Skończyło się to, kiedy mama znalazła w moim pokoju kilka par majtek z zaschnięta krwią, które czekały na opuszczenie domu przez resztę domowników. 😓
Czytając tę historię zastanawiam się dlaczego nie wypralyscie tego jeszcze raz?
to chyba czas sie przerzucić na tampony
Nie, bo zapomni żeby wyjąć xD
Jak w tym kawale o dwóch kręgosłupach ;)
A nie mogłaś ich wyprać jeszcze raz?
Moim zdaniem to już nie jest bałaganiarstwo :)