#F1aBC

Mam zdolności charakteryzatorskie, ale ujawniły się one w dość niespodziewanym dla mnie momencie.
Gdy w szkole podstawowej nadchodził dzień sprawdzianu z jakiegoś przedmiotu, którego nie lubiłam albo do którego się nie przygotowałam, charakteryzowałam się na osobę chorą. Używałam pasteli suchych i wyobraźni. Zawsze tak „podmalowałam” delikatnie swoją twarz, aby wyglądać na chorą i zmęczoną, że rodzice zmartwieni zostawiali mnie w domu. Czasem dodatkowym patentem było zrobienie sztucznej biegunki na majtkach „przypadkowo” zostawionych i zalanych wodą w łazience. 
I dobrze na tym wyszłam, jeśli chodzi o moją przyszłość zawodową :)
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

Skoro jesteś zadowolona ze swojego zawodu (jakikolwiek by on nie był), to bardzo dobrze.

Eksplozjasmakow Odpowiedz

Czego to się nie robiło żeby tylko nie iść do szkoły haha

Frog

Ojj tak 😜
Jedna z moich koleżanek potrafiła zeżreć w pięć minut wielkiego ziemniaka tylko po to, aby za chwilę (na znienawidzonej matematyce) słaniać się serio półprzytomna z gorączki i zwracać do lokalnej umywalki.

Z drugą zaś miałyśmy układ taki, że gdy któraś z nas chciała się wymiksować z lekcji, to owej koleżance "krew leciała z nosa" i trzeba było we dwójkę biec do łazienki i do pielęgniarki.

Cudzysłów dlatego, że był to czerwony atrament z pióra, trzymanego specjalnie na tę okazję 🐣

HansVanDanz Odpowiedz

Rodzice nie ogarnęli, że dziecko wymalowalo się farbami szkolnymi, nie dociekali, nie leczyli, do lekarza nie zabierali.
Zajebisty musiał być ten makijaż.

SamoZycie Odpowiedz

Pobierasz rentę?

Dodaj anonimowe wyznanie