Jestem matką dwójki synów. Młode łobuziaki, 7 i 2 lata. Mam również męża. Od 5 tygodni siedzę w domu. Pracowałam, ale 4 tygodnie temu zamknęli mój zakład pracy. Zawsze od czasu do czasu lubiłam sobie wypić lampkę wina. Raz na tydzień, może raz na dwa tygodnie. Odkąd siedzę w domu, z nudów zaczęłam popijać coraz więcej lampek wina. Najpierw jak zawsze jedna lampka, później coraz częściej dwie, trzy, cztery albo cała butelka. Mąż ogólnie nie miał nic przeciwko, sam sobie lubi wypić piwo czy dwa na weekend po pracy. Ale co w tym anonimowego? Mąż o tym nie wie. Jak mam ochotę na wino, kupuję i przy nim wypijam jedną lampkę. Mąż kładzie się już o 19 spać, bo wstaje o 3:30 do pracy. Później, jak już dzieci i on śpią, wychodzę z domu do sklepu obok po kolejną butelkę i wypijam po cichu. Pustą wynoszę do kontenera zaraz po opróżnieniu.
To się zaczęło, odkąd tak długo siedzę w domu. Nie wiem, czy to z nudów. Zajęcia mi nie brak, lubię czytać książki, jak i bawić się z dziećmi. W końcu mam też czas na odpoczynek, nigdzie się nie śpieszę. Ale boję się, że przez to popadnę w alkoholizm. Choć nie wiem, czy już nie popadłam. Dziwię się tylko, że mąż nie zauważył, bo pewnie czuć ode mnie woń alkoholu, jak się kładę do łóżka, ale z drugiej strony on śpi jak zabity. Wraca około południa, a do tego czasu jestem ogarnięta jak co dzień. Nikt by nie poznał, że wieczór wcześniej wypiłam butelkę wina.
Strasznie mi z tym źle, ale coraz bardziej przez to siedzenie w domu mam ochotę się napić...
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie wiem jak z opieką nad dziećmi, ale zakładam, że nie brakuje chwil kiedy jesteś z nimi sama. Alkohol nie ulatnia się z organizmu wcale tak szybko. Tobie może wydawać się, że wszystko jest w porządku, ale organizm będzie odczuwał to inaczej. Co jeśli zdarzy się jakiś wypadek z udziałem Twoich dzieci - wezwiesz pogotowie, wyczują od Ciebie alkohol, a potem policja, badanie alkomatem...
Będziesz kolejnym nagłówkiem pt. "W organizmie matki wykryto X promili"?
Boisz się że popadniesz w alkoholizm...? Dziewczyno... ten pociąg już odjechał...
Jeśli to wyznanie jest prawdziwe, to najlepiej znajdź inną pracę albo chociaż powód, żeby nie pić. Musisz ograniczyć albo rzucić, ale najlepiej znaleźć coś, co nie będzie szkodliwe, a pomoże Ci zastąpić przyjemność płynącą z picia alkoholu. Może lubisz czytać książki, oglądać filmy, dziergać albo rozwiązywać krzyżówki? To wszystko będzie Ci lepiej szło na trzeźwo. Oglądałam ostatnio wywiad na kanale 7 metrów pod ziemią, dotyczący tego problemu. Trudno rzucić picie, nie dostając nic w zamian, dlatego trzeba sobie to czymś zastąpić. Ważne, żeby się nie stoczyć.
Jesteś na niezbyt dobrej drodze do zostania alkoholiczką, ogarnij się, przerwij to zanim będzie za późno. I poszukaj sobie pracy - nie będziesz się tak nudzić.
Już jesteś uzależniona, póki co możesz próbować sama wymyślić coś innego, tylko co?Najlepiej jakbyś znalazła nową pracę jak najszybciej.
Tylko jakim cudem twój mąż wraca z pracy koło południa?
Wstaje o 3:30. Może pracować 4-12.
Może jest piekarzem.