#H7CIv

Chciałabym wziąć ślub, ale boję się. Mój chłopak jest hazardzistą. Nie jest z nim jakoś mega źle, wydaje dziennie 10-50 zł na hazard, część się zwraca, nawet z nawiązką. Kiedyś robiłam o to awantury, rzucił to na kilka miesięcy, potem wrócił do tego. Ma długi niezwiązane z hazardem, ale ma też skłonności do brania kredytów i robienia debetów na koncie. Wszystko zawsze spłaca w terminie, jednak jeśli będę jego żoną, a on umrze, długi przejdą na mnie. Nie stać mnie, by płacić 1500 zł/mies. za nic.

Jest jeszcze jego rodzina. Po ich śmierci (oby dalekiej) będę namawiać go do zrzeczenia się spadku. Jego dziadkowie po swojej śmierci zostawili długi, o których jego rodzice nie wiedzieli. Jego rodzice również mają pierdylion kredytów - na adwokata, remont, meble na raty itd. Zadłużają się nawet kiedy nie mają zdolności kredytowej, wtedy ktoś bierze dla nich kredyt na siebie. Boję się, że przez lekki stosunek do pożyczek wkopię się w długi wraz z zamążpójściem.
ToJaWariat Odpowiedz

Jeśli nie podpiszecie intercyzy to na pewno tak właśnie będzie ;/

dgr

Intercyza nie chroni przed spadkiem

Bree

Spadek akurat nie wchodzi do majątku wspólnego nawet jeżeli nie ma podpisanej intercyzy.

Lavandavandy Odpowiedz

Może postaw mu ultimatum: albo uczciwie zaczyna i kontynuuje terapię, albo rozchodzicie się każde w swoją stronę. Każda inna postawa to wspieranie jego nałogu. A z nałogami jak jest - wiadomo: jeśli się nie przeciwdziała, będzie tylko gorzej.

PrzezSamoH Odpowiedz

W ogóle dziwię się, że chcesz być z osobą uzależnioną, która nawet nie ma zamiaru walczyć z nałogiem i nie widzi w tym problemu. A Ty jeszcze rozważasz ślub.

Misiekbd3 Odpowiedz

Autorko, mój dziadek jez uzależniony od hazardu. Z opowieści babci wiem że to też zaczeło sie niewinnie, a to jeden zakład dziennie nie zaszkodzi. Tak to się wymkneło spod kontroli, że nikt w rodzinie nie wie o rzeczywistym stanie długu, bo dziadek zamiast sie przyznać, że ma problem brnie w to dalej. Kredyt spłaca kredytem i kolo sie kręci, a emeryture ma znacznie większą niż najnizsza krajowa. 5 lat temu dowiedzialem sie przez przypadek, że dług jest na ponad 100 tys. Strach pomyśleć jaki teraz jest. Ja z mama niestety ucielismy z nim kontakt. Uzależnienie to straszna rzecz, więc dobrze się zastanów czy chcesz w to brnąć. Pozdrawiam

rassdwa Odpowiedz

Mówią ci tu o intercyzie, rozdzielności majątkowej itp., ale nikt nie wspomina, że przed ewentualną śmiercią twojego ewentualnego męża będziecie musieli ze sobą żyć. Jesteś pewna, że dasz radę, gdy wyniesie z domu ostatni grosz i zainwestuje go w zakłady? Jeteś pewna, że dasz radę, gdy się po raz któryś okaże, że na nic cię nie stać, a długi rosną? Jesteś pewna, że dasz radę, gdy pożyczkę będzie spłacał kredytem, a ty będziesz dzieciom opowiadać bajki, zamiast wyjechać z nimi nad morze na wakacje?
Wiesz, że ci to grozi, ale jednak chcesz się w to wpakować. Dla obrączki na palcu?

Esamip Odpowiedz

Rozumiem Twoje uczucie do niego, ale serio uciekaj. On się nie zmieni jeśli sam nie bedzie tego chciał. Dodatkowo jest duża szansa, że wrobi Cię w kolejne kredyty. Przekona Cię, żebyś wzięła je na siebie czy coś w tym stylu. Jeśli nie chcesz się z nim rozstać, nie bierz ślubu. Życie bez obrączek bedzie łatwiejsze i odpowiedzialność za niego i jego rodzinę żadna.

Vampire7

On nie musi jej przekonywać, że ma dla niego wziąć kredyt, on znając jej dane może WZIĄĆ na nią kredyt. Dość łatwo jest dostać kredyt na dowód, przez internet itd. Miejmy nadzieje, że nie posunie się do czegoś takiego, ale ja bym na jej miejscu była uważna. Dla mnie w ogóle albo terapia albo rozstanie, krótka piłka.

EnterSandman Odpowiedz

Wszyscy piszą o intercyzie i zrzeczeniu się spadku. A co z domem? Zakładając, że będziesz musiała z nim żyć, utrzymywać dom, dzieci, samochód, psa (niepotrzebne skreślić), zastanów się czy jesteś gotowa na kilka rzeczy. Na wynoszenie rzeczy z domu, gdy skończą mu się pieniądze. Na awantury i kłótnie o nałóg. Na tłumaczenie dzieciom, czemu ich pieniądze z komunii zniknęły. Na nieustanny strach czy jeszcze mieszkasz w swoim domu. Na utrzymywanie rodziny tylko ze swojej pensji, bo jego pójdzie na hazard i nie będzie chciał nic zmienić, bo przecież macie za co żyć. Nie mówię, że tak musi być, ale to bardzo realny scenariusz. Moja rada jest taka, byś go zostawiła albo wyszła za niego dopiero po skończonej (!) terapii i dodatkowym po niej okresie próbnym (by sprawdzić czy zadziałała).

rightforyou Odpowiedz

Twój chłopak ryzykuje przyszłość zarówno Twoją, jak i Waszych potencjalnych dzieci. Poza jego nałogiem, spadną na Was prawdopodobnie też długi jego rodziców. Zadbaj o siebie i dla własnego bezpieczeństwa nie bierz z nim ślubu.

Vampire7 Odpowiedz

Wiesz co, zastanów się nad tym jego uzależnieniem. On gra codziennie i piszesz, że tylko „cześć się zwraca” co znaczy, że bardziej traci niż wygrywa! Co jeżeli te małe kwoty przestaną mu wystarczać i zacznie grać o duże sumy i je przegrywać? Taki uzależniony zawsze myśli, że następnym razem się „odegra” i przegrywa jeszcze więcej. Dodatkowo jak ma tendencje do brania kredytów i tak jak piszesz już jakiś kredyt ma, to lepiej żebyś miała z nim rozdzielność majątkową. A prawda jest taka, że on powinien się leczyć, pooglądaj sobie wyznania i artykuły o takich ludziach, często kończy się to strasznie. Znam jedną taką parę: mają dzieci i musieli sprzedać mieszkanie w większym mieście , żeby pospłacać długi, a teraz okazuje się, że on nadal gra i robi długi....Serio, nie pakuj się w to, albo on się leczy albo Ty uciekaj.

Flinr Odpowiedz

Mój partner także zbyt lekko wydaje pieniądze też miał problemy z hazardem. Niestety o tym dowiedziałam się dopiero w momencie gdy dałam mu kasę na pieluchy dla dziecka a on wydał je w maszynę. Rzucał to i znów wracał. Stopniowo doszło do tego że to ja trzymam kasę w domu. Ja pilnuje rachunków wydatków na dom. On oddaje swoją wypłatę do puli domowej ja dokładam swoja. Rano przed wyjściem do pracy oprócz kanapek kawy i np wody dostaje 10 euro aby miał coś przy sobie gdy np zglodnieje (takie kieszonkowe). Z takim lekkoduchem jest trochę jak z dzieckiem. Mój przejrzał na oczy od kiedy ja zarządzam pieniędzmi lepiej nam się żyje. Decyzję o większych wydatkach podejmujemy wspólnie gdy on chce sobie coś kupić mówi mi o tym i daje mu kasę. Teraz kupił samochód i cieszy się jak dziecko bo wcześniej nigdy nie było na to kasy. Sam twierdzi że gdybym go nie ogarnęła to on wszystko by przepuścil. Ogólnie da się żyć ale zaufać do końca jednak nie możesz

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie