#Hf8kL

Boję się siebie.


Już od małego miałam zapędy sadystyczne. Bicie i gryzienie rówieśników, znęcanie się nad kotem i uciekanie spod niezbyt czujnego oka rodziców, którzy wychodzili z założenia "dać się dziecku wyszaleć". Najwcześniejszym moim wspomnieniem jest to jak w wieku 4-5 lat wraz ze starszymi kolegami kijami rozszarpaliśmy mysz. Do dzisiaj pamiętam widok jej małych wnętrzności leżących tuż obok ciałka.


Do mniej więcej 10-11 roku życia było już w miarę okej, nie licząc paru incydentów, gdy to puściły mi nerwy. Niestety, nagła zmiana szkoły wszystko to zniszczyła. Byłam klasowym pośmiewiskiem, a że w przeciwieństwie do innych ofiar cicha nie byłam, czasami potrafiło się to skończyć satysfakcjonującą dla nich bijatyką. Cegiełki dokładało do tego uwielbienie do mojego starszego brata oraz on sam swoimi tekstami typu "Ty jesteś jednak upośledzona i głupia". Niby nic, ale gdy przez trzy lata miesza się ciebie z gównem i w szkole, i w domu, twój mózg przestaje poprawnie reagować. Dodajmy do tego rozwód rodziców, brak zainteresowania co się u ciebie dzieje z obu stron, wredna macocha i mamy całe trzy lata.



W pewnym momencie zaczęłam reagować agresją. Ściany, drzwi, pluszaki, a czasami i ludzie obrywali, kiedy tylko coś mnie wyprowadziło z równowagi. Siebie skrzywdziłam tylko raz, nie czując żadnej ulgi. Tylko srogi ból, którego nie chciałam. Natomiast chciałam go u innych. Chciałam im pokazać dlaczego nie warto kogoś niszczyć. Myśli wokół jednej wielkiej rzezi ciągnęły się za mną miesiącami i ciągną do dzisiaj. Ile to razy stałam nad śpiącym bratem z poduszką, ile to razy wyciągałam nóż z szuflady, spoglądając na macochę odwróconą do mnie tyłem, ile to razy obmyślałam lat od kogo zacząć, by nie mieli wystarczająco dużo czasu na wezwanie policji. A to wszystko w umyśle trzynastolatki, do cholery!


Za każdym razem jednak coś mi mówiło "stop", a ja z przerażeniem odkrywałam co chciałam zrobić. Czasami nie dawałam jednak rady się powstrzymać. Rzucałam się na ofiarę, delikatnie ją przyduszając, by szybko ktoś inny mnie odciągnął. A może nie? Nie jestem niczego pewna, nie wiem co było snem, co było prawdą, mam wrażenie że wszystko, ABSOLUTNIE WSZYSTKO się ze sobą miesza, śmiejąc mi się przy tym prosto w twarz.

Mam chwilowo 16 lat i się boję. Boję się, że kogoś skrzywdzę, że będę tego żałować, że nie wytrzymam. Nikt nie chce tego wysłuchać, a jak już to robi to mówi "nie rób sobie żartów".
Ja chcę po prostu normalnie żyć.
KawoszePrzybywajcie Odpowiedz

na twoim miejscu powiedziałabym że dobrym rozwiązaniem, byłoby udanie się do psychologa

Xanx

Raczej psychiatry

scor Odpowiedz

Autentyk, z którego zrobiono później kawał.
-Dlaczego pani zabiła męża?
-Nie zabiłam męża!? On upadł na nóż!
-17 razy?
-Tak, bo spadał po schodach.

Selevan1

Ten żart ma brodę dłuższą od świętego mikolaja.

WillaWianki

He had it comin' he had it comin' he only had himself to blame...

Silvena

He ran into my knife. He ran into my knife ten times.

AnonimowySzczur Odpowiedz

Moj dziadek byl psychopata znecajacym sie nad rodzina. Ojciec tez. Nie bede tu pisal ile razy bylem bity . nie o tym jest te wyznanie.
Od malego lubilem znecac sie nad innymi. Poczatkowo bo byli mniejsi ,bo brakowalo mi pewnosci siebie [odwagi?]i sily. Z czasem sily mi przybylo. Ofiar tez.
Jak moja rodzina, ja tez mam osobowosc psychopatycza, no moze blizej mi do socjopaty. Nie wiem do konca czy to dziedziczne ,czy nabyte.
Pamietam sny w ktorych zabijam innych. Poczatkowo balem sie ich, ale z czasem czekalem na nie z utesknieniem. Jesli nic mi sie nie snilo przez jakis czas ,chodzilem nabuzowany.
Prognozowano mi poprawczak ,albo wiezienie. Nie dziwie sie, sam myslalem ,ze tam jest moja przyszlosc.
Wiesz co mnie zmienilo?
Sztuki walki. Pozwolily mi wyladowac agresje na czyms innym niz ludzie. Ciezkie treningi sprawialy mi przyjemnosc. Co najwazniejsze, nie chcialem juz krzywdzic innych.
W wojsku nauczono mnie pokory.
Dzieki temu dzis jestem innym czlowiekiem.

Ludzie beda Ci pisali zebys poszla do psychologa i terapie. Mozesz. Ale mozesz tez pomyslec jak rozladujesz negatywna energie. U mnie to byl sport. Ale to nie jedyna mozliwosc. Opcji jest multum.

Jezeli masz osobowosc psychopatyczna jak ja,nie zmienisz tego. Taka juz jestes. Musisz z tym zyc. Nauczyc sie kontrolowac zapedy. Rozladowywac je w inny sposob.

Pisze Ci to psychol ktory nigdy nie byl w wiezieniu i ktory trzyma swoja mroczna strone na smyczy.

AnonimowySzczur

ps. przepraszam za troche chaotyczna forme wypowiedzi.
ja juz tak mam kiedy pisze szybko.

dopiero po przeczytaniu tego zdaje sobie sprawe jak to sie ciezko czyta.

Dragomir

TO wyznanie, nie TE. TE dotyczy tylko liczby mnogiej (nie mylic z "tę" - sam pisze najczesciej bez polskich znakow, zostalo mi to z czasow, kiedy nie bylo SMS-ow bez limitu).

arbuzek

Nabyte, bo nikt psychopatą się nie rodzi, stałeś się taki pod wpływem dziadka i ojca. Agresji nie mogłeś okazywać w domu, więc ją sobie kumulowałeś. Emocji i uczuć nie da się pozbyć, one się kumulują, gromadzą, nie znikają. Potrafią się odezwać już w dorosłym życiu. Nie ma innej drogi jak uwolnić je ze swojego wnętrza - chyba, że chcesz być emocjonalnym warzywem, które nic nie czuje.

Niestety w Polsce wychowuje się dzieci w starym, wręcz komunistycznym stylu - dziecko ma się być posłuszne, nie może okazywać złości i innym 'negatywnych' emocji. A to skutkuje właśnie takimi odchyłami wewnętrznymi i psychicznymi jak u autora.

Czasami terapia nie jest potrzebna, wystarczy uwolnić swoje gromadzone emocje i uczucia, szczególnie agresję, strach i wstyd.

Nayla

psychopata sie rodzisz, arbuzek

AnonimowySzczur

arbuzek i Nayla
Oboje macie racje. Zaburzenia osobowosci zwane psychopatia [socjopatia rowniez zalicza sie do tej grupy] sa dziedziczne. Znowu osobowosc dyssocjalna [potocznie socjopatia] najczesciej podloze ma wlasnie w dziecinstwie. Przemoc jako przyklad ma duzy wplyw na ksztaltowanie sie psychiki dziecka.
Jesli w trakcie dorastania dziecku towarzyszy przemoc fizyczna i psychiczna, uznaje to za calkowicie normalne. Jak to mowia,wynosi to z domu.
To tyle z teorii. Lubie psychologie. Zaczalem sie nia interesowac,kiedy zdalem sobie sprawe,ze roznie sie od innych dzieci. Chcialem zrozumiec siebie.

W moim przypadku to najprawdopodobniej wplyw wychowania i geny. Takie combo.

czarnacoffie Odpowiedz

Te rady o BDSM poleciłabym ci traktować z przymrużeniem oka. Jestes jeszcze na tyle młoda, że wchodzenie w takie tematy może okazać się krzywdzące dla twojej jeszcze kształtującej sie psychiki. Jak sie pewnie domyślasz, najlepszym sposobem, żeby poradzić sobie z twoim problemem, jest udanie sie do psychologa. To on jest specjalistą, który powinien doradzać ci w jaki sposób radzić sobie z własnymi myślami i zachowaniami, a nie anonimowi ludzie z internetu. Wiem, że zgłoszenie się do psychologa wymaga odwagi i przełamania się, ale potraktuj to z mojej strony jako życiowe wyzwanie dla ciebie. Wiele ludzi, gdy tylko usłyszy o takiej opcji, od razu rezygnuje z możliwości wizyty. Boją się, że usłyszą stwierdzenie, że są chorzy psychicznie. Do psychologa nie chodzi się tylko z chorobami, ale też w sprawie takiej jak twoja. Nie wiesz, jak dużo ludzi zmaga się z podobnymi przemyśleniami, a myślą, że to jest jakieś wielkie odstępstwo od "normy", że aż zasługuje na miano choroby. Według mnie potrzebujesz zrozumieć, jakie procesy zachodzą w twojej głowie i skąd wziął się ten mechanizm, bo tylko wtedy będziesz w stanie realnie z nim walczyć. Zazwyczaj w takich sytuacjach pierwsze co, to zwracamy się do swoich bliskich, ale jak oni bagatelizują sprawę, to trzeba iść o krok naprzód. Jasne, że będziesz mieć wątpliwości czy do psychologa się udać, ale ostatecznie będzie warto. Nie rezygnuj z pomocy dla siebie, bo skoro chcesz z tym walczyć, to jesteś porządną osobą :)

Liarxxx Odpowiedz

po prostu jesteś na górnej skali socjopatii. nie jestes psychopatka bo jednak boisz sie siebie i wiesz ze to co robisz jest zle

Serwatka31 Odpowiedz

Psycholog to baaardzo odobry pomysł.

A po za tym, możesz rozwinąć w bezpieczną stronę i opanować swój sadyzm w obrębie BDSM. Jesteś jeszcze młoda, i niekoniecznie chodzi o związek, ale samo zainteresowanie tym, czytanie, ćwiczenie (np. shibari) i planowanie, bardzo pomoże nie wyładowywać tych skłonności chaotycznie.
Po za tym, po kilku latach, będziesz wręcz rozchwytywana na "rynku" matrymonialnym, wiem co mówię;) Kobiet sadystek jest zawsze niedobór i mężczyźni masochiści się o nie zabijają. Tylko nie bierz nigdy za tortury pieniędzyy, bo wtedy łatwo stać się prostytutką "zanim się obejrzysz".

Serwatka31

Ogólnie, możesz być jednocześnie sadystką, i osobą pogodzoną z samą sobą, nawet kochającą siebie i świat.
Bagażem będzie tu przeszłość, ale tu właśnie przyda się psycholog.

Możesz nawet mieć zawsze zaspokojone pragnienie zadawania bólu, bez krzywdzenia nikogo i bez poczucia winy, otaczana tylko miłością, przyjemnością i wdzięcznością.

Tylko trzeba przepracować przeszłość, pogodzić się ze sobą i używać swoich cech, zamiast z nimi walczyć.

Serwatka31

(Dobrze i rozsądnie używać. Nawet dużo i intensywnie, ale z rozsądkiem, nie krzywdząc nikogo i nie chaotycznie).

Dragomir

Serwatka, nie czestuj nas swoimi zboczeniami. Tak samo jak nas gowno obchodzi kto jest homosiem, tak samo dotyczy to innych zboczen. Piszesz do szesnastoletniej dziewczyny, ogarnij sie.

metal1988 Odpowiedz

Może to zabrzmi dziwnie ale masz dwa wybory psycholog terapie itp albo w kierunku zupełnie odwrotnym po stylu pisanie wnioskuję ze jesteś dziewczyna ale to nie wyklucza Cię do pójścia do Wojska a tam wykorzystasz swój lekki sadyzm w innym celu

KorbenDallas2 Odpowiedz

agresja agresja agresja.
ciężka sprawa - jedyne wyjście na tym etapie to znalezienie hobby , które wyczerpywało Ciebie fizycznie: sport , taniec - później to zrozumiesz.
Teraz nienawiść niszczy Ci osobowość i co za tym idzie - zycie.

LadyGino Odpowiedz

Napisz priv 😊 mam podobnie.

arbuzek Odpowiedz

Stałaś się taka a nie inna przez relacje i sytuację w domu - przez rodziców i rodzeństwo. Nie wiń siebie, bo to nie twoja wina... Twoi opiekunowie zawalili na całej linii, nie zajmując się tobą jak kochającym dzieckiem. Jednak jesteś już na tyle dojrzała, że widzisz problem jaki nie daje ci godnie ze sobą żyć, a więc jesteś gotowa coś z tym zrobić.

Koniecznie psycholog, nie ma się zmiłuj! Im wcześnie zaczniesz, tym szybciej możesz to wyprostować, później jako dorosłej będzie ci trudniej. Wiem co mówię.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie