#J17aw
Namówiłam go w końcu, by dla mojego i swojego spokoju opisał najgorsze wspomnienia, więc za jego zgodą dodaję je tutaj.
Moim pierwszym wspomnieniem, było oczywiście lanie. Nie pamiętam dokładnie ile mogłem mieć lat, ale ledwo co sięgałem głową do stołu, z którego chciałem ściągnąć kawałek ciasta urodzinowego mojej siostry. Ojczymowi się to nie spodobało, odepchnął mnie a potem kopnął. Zapłakany podczołgałem się pod ścianę i zacząłem wołać mamę. Wyglądała przez okno, nie zerknęła na mnie nawet przez ułamek sekundy.
Kolejne wspomnienie, nieco starszy ja wróciłem ze szkoły z pierwszą uwagą w dzienniczku. Ciesząc się, że ojczyma nie ma w domu bez obaw pokazałem ją matce. Wtedy pierwszy raz dostałem wpier*ol od niej. Zaczęła krzyczeć, szarpać mną, a potem raz za razem policzkowała mnie. Gdy przestała, kazała mi iść do kąta, gdzie stałem bardzo, bardzo długo. W końcu zachlała mordę i mogłem wymknąć się do pokoju.
Od tamtego momentu awantury stały się codziennością, jakby właśnie tego dnia coś się w mojej matce przełamało. Przerosła nawet ojczyma, on używał tylko rąk, a ona znajdywała coraz ,,lepsze'' rzeczy do karania takiego niechcianego, niewdzięcznego bachora. Noga od starego stołu? Wyśmienita. Kapcie? Tylko, gdy miała lepszy humor. Chochla? Idealna, gdy napatoczę się w kuchni... Długo by tak wymieniać. Kiedyś pękłem i po prostu zapytałem ją dlaczego, za co mi to wszystko robi?
- Bo jesteś zbyt podobny do ojczulka - warczała.
Często również mawiała, że nikt mnie nie kochał, nie kocha i nie będzie kochać. Wpajała mi, że jestem zerem, niepotrzebnym gównem i nie zasługuje na nic.
Zatracałem się powoli w nienawiści do całego świata. Im starszy byłem, tym częściej myślałem o samobójstwie.
Bicie ustało wraz z dniem, gdy się postawiłem. Byłem już "dużym'' chłopcem, chociaż nie jestem teraz z tego dumny, po prostu oddałem ojczymowi na oczach matki. Wtedy zostały im tylko słowa. Choroba? Szkoda, że nie zdychasz. Złamałeś rękę? Szkoda, że nie kark itd.
Gdybym wtedy na szkolnym korytarzu nie zobaczył tego pięknego uśmiechu, tej radości w oczach koleżanki mojej siostry, nie wiem jak bym skończył. Poprawczak, więzienie albo cmentarz.
Walczę z przeszłością, mimo że nawet bo tylu latach wciąż śni mi się matka machająca przed moją twarzą swoją nową ,,zabawką'' do bicia.
Poznałem swojego Anioła, który pomaga mi teraz jeszcze bardziej. Wcześniej sama jej obecność dodawała mi siły i wiary. Ona, nasze dzieciaki, wiem, że dla nich warto żyć, wiem że dla nich jestem ważny.
Zapisałem się do psychologa, trzymajcie za mnie kciuki. Może niedługo nawet te koszmary znikną.
A co z Twoja siostra? Czy ona tez była tak okropnie traktowana? Czy macie ze sobą kontakt?
Ja jeszcze chciałam zapytać co z prawdziwym ojcem?
Siostra jako córka oczyma była traktowana naprawdę dobrze jak na tak patologiczna rodzinę . W odpowiedzi na inne pytanie, ojciec odszedł a potem zmarł gdy byłem malutki
Współczuje, Autorze. Trzymam za Ciebie kciuki. Bądź przeciwieństwem swoich "rodziców" i będzie dobrze.
Szkoda że przy okazji "mamusu" też nie napierd*** trzymaj się
Przykro było to czytać. Dobrze, że masz przy sobie swojego anioła. :)
Oby. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co czułeś/czujesz, ale to musi być okropne. Trzymaj się.
Mam trochę podobne doświadczenia. Sama po sobie wiem, że te koszmary lubią wracać.
Jednak przy wsparciu bliskiej osoby oraz psychologa powinno być tylko lepiej :)
Robisz to nie tylko dla siebie, ale też dla swojej rodziny. Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale dzieci takich osób często powtarzają ten schemat. Nie twierdze, że będziesz takim rodzicem. Jednak czasami ciężko uwierzyć, że można żyć inaczej niż nasi rodzice. Trzymam kciuki za Ciebie i za Twoją żonę! :)
Też chciałem poznać taką anielicę. W zastępstwie, ponieważ ani ja jej nie znalazłem, ani ona mnie, próbowałem sam ratować różne beznadziejne przypadki, aż prawie przypłaciłem to życiem. Dziś mam 39 lat, właśnie wracam do formy fizycznej nastolatka, i już wiem, że anioła nie znajdę. Wybieram samotność.
Mam szczerą nadzieje, że istnieje piekło i że jest w nim specjalne miejsce dla takich jak twoja matka i twój ojczym... Jej logika tez mnie powala, biła Cię, bo byłeś podobny do ojca? Przecież właśnie z tym człowiekiem Cie zrobiła i potem do Ciebie miała o to pretensję? Życzę Ci dużo miłości z Twoją wspaniałą teraźniejszą rodziną i szczęścia na każdym kroku!
Popłakałam się..nie potrafię pojąć jak można maltretować swoje dziecko. Dziecko, które nosiło się 9 miesięcy pod sercem.. Autorze z całego serca życzę Ci i Twojej rodzinie wszystkiego co najlepsze. Powodzenia
Trzymaj się, powodzenia na terapii!