#Jo0Uc
Przejęłam to po niej. I też wierzę w Boga.
Obie nie chodzimy do kościoła, gdyż, cóż... za Mamę wypowiadać się nie będę, ale ja, po którejś studenckiej imprezie, gdzie spotkałam adepta seminarium otwarcie przyznającego, że nie wierzy i robi to dla kasy... już całkowicie odpuściłam sobie tę instytucję.
I teraz tak... dwie sprawy:
1. Wg większości katolików jesteśmy "wierzące niepraktykujące", a więc "nie wierzymy naprawdę". Bo nie ma paciorka co wieczór i kościółka co niedzielę. Co to jest "praktyka" według Was? Bo według mnie najlepiej "praktykuje się" będąc dobrym człowiekiem, pomagając i ucząc się trudnej sztuki wybaczania - a nie odprawiając rytuały, o których zapominasz, wychodząc z kościoła...
2. Spróbujcie przyznać się na głos w towarzystwie, że wierzycie w Boga... takiej ciszy to dawno nie słyszałam. Połowa myśli: "O k...wa, dewotka!", druga połowa: "Jaaaaaa pierdziuuuu, jaki obciaaaach!". Dla mnie nie obciach. Dlaczego ludzie, chwalący się buddyzmem, judaizmem, czy innym -izmem są "tacy egzotyczni!", a ja mam być "zaściankową krową"? Bo chcę wierzyć?
Wierzę nie na pokaz. Wierzę, bo chcę i jest mi to potrzebne. Wierzę, bo... wierzę.
"po co się z tym obnosisz" "po co to wyznanie". Wyznanie nie jest o tym, że ona wierzy, tylko o tym, jak jest to odbierane, gdy ktoś się przyzna, lub o tym, że ludzi którzy nie chodzą do kościoła od razu uznaje się za niewierzących.
Czytania ze zrozumieniem uczą już od podstawówki.
Wow, poziom komentarzy powala.
Po pierwsze - zmień znajomych. Jeśli w rozmowie wychodzi temat religii, to nikt nie powinien słuchać o tym, że jak jest katolikiem to jest idiotą, albo jak jest muzułmaninem to niechybnie terrorysta.
Po drugie - głównym celem wiary jest spokój i ukojenie. Uczyć się można w domu, ale niektórym potrzebny jest rygor szkoły. Wyznawaj tak, żeby Tobie to odpowiadalo.
Po trzecie - dobrym można być niezależnie od religii ;)
Chrześcijanizm to nie jest religia, która polega na byciu dobrym człowiekiem. Polega na poświęceniu życia Bogu i wyznaniu swoich grzechów. Gdy naśladujesz Boga to samo z siebie wychodzi, że jesteś światłem.
"Gdy naśladujesz boga"? Nie ma nic do wierzących, ale te stwierdzenie jest dość śmieszne patrząc na potop czy Sodomę i Gomorę.
Nie chce tłumaczyć, bo i tak to do niczego nie prowadzi, ale wiem jaka jest odpowiedź i, że jesteś w błędzie nazywając Boga złym. Może dla ciebie orgie, prostytucja, składanie dzieci w ofierze i podobne rzeczy są normalne, bo właśnie to działo się w Sodomie i Gomorze, a i doskonale wiedzieli, że izreaelici mają Boga, który się z nimi nie zgadza i słyszeli o Jego cudach, jak i nauczkach, a mimo to nadal to robili.
Jestem agnostykiem wiec nie uważam ani jednego ani drugiego. Poprostu widze tu "kobiecą logike". "Kochanie chcesz mnie zostawić i isc z kolegami na piwo, to idź ale seksu dzisiaj nie będzie" po czym ty wychodzisz godząc sie na warunki, a ona ci rozwala połowę mieszkania. Dał wolną wole, to czemu za nią zabijał? Nie mowie, ze bóg jest dobry lub zły, ale nielogiczny i niepojęty więc nie można sie kierować jego przykładem.
Livanir, ale sobie przeczysz. Skoro uznajesz Boga za niepojętego, to jak jednocześnie możesz Go uważać za nielogicznego? Sebastian ma rację, takie dyskusje do niczego nie prowadzą.
Wszystko zależy od tego, czy uważasz się za katolika, wtedy można mieć wątpliwości co do Twojej wiary. Ale skoro napisałaś, że po prostu jesteś osobą wierzącą, to nie widzę problemu...
Po co te nerwy w komentarzach?
Ja uważam, że autorka wyznania się z tym nie obnosi, to są anonimowe WYZNANIA, więc można tu pisać o czym się chce. Chciała napisać o swojej wierze- napisała, więc nie rozumiem po co te hejty.
Zaskoczę Cię i pewnie większość ale można wierzyć w Boga i nie być KATOLIKIEM! Ba można nawet głośno o tym mówić i chodzić do Kosciola (z powołania) i nie wstydzić sie tego :) pozdrawiam
według katolicyzmu nie jesteście katoliczkami bo nie spełniacie zasad katolicyzmu. popatrz na to tak: ktoś mówi, że jest wegetarianem bo kocha zwierzęta i w ogóle, ale raz na jakiś czas zje mięso jak mama ugotuje obiad, ale to nie znaczy, że jest złym człowiekiem, prawda? nie można należeć do jakiejś grupy społecznej, a jednocześnie nie przestrzegać zasad, po prostu to się wyklucza i tyle. ale nie bycie katolikiem przecież też nie jest złe, prawda? można wierzyć w boga lub nie, być przy tym dobrym człowiekiem, a jednocześnie nie podpisywać się pod żadną konkretną religią.
Obiektywnie masz rację, ale dla osoby która bezkrytycznie wierzy w monoteizm i ona, i katolicy wyznają tego samego Boga. Katolicy obruszają się, ponieważ autorka próbuje im to przekazać bez żadnego rozróżnienia, co dla nich wygląda na próbę wybierania preferowanych składników dania zwanego wiarą
PS. Fakt iż dyskutujemy tu o bytach urojonych nie ma żadnego znaczenia, a nawet pomaga ustawić się na miejscu obu stron jednocześnie
To co piszesz jest pięknym świadectwem wiary. Smuci mnie tylko, że uważasz za jedyny istniejący kościół, kościół rzymskokatolicki. Chrześcijaństwo, tak samo jak i wymieniony buddyzm i pozostałe izmy (islam też), nie sprowadza się do tej jednej instytucji, poszukaj a będziesz zaskoczona jak Bóg działa w życiu osób, które Mu ufają. Pozdrawia uświęceniowiec, formalnie w jednym z tzw. kościołów historycznych.
Dla miłośników nawracania na jedyny słuszny racjonalizm - też się rozejrzyjcie. Bóg to nie księża katoliccy i możecie się zdziwić jak można wierzyć.
Katolicy - no, przepraszam, jestem odstępna, za to Biblię przynajmniej znam. Tak, uważam że za mało czytacie PŚ, mniej byście w dogmatach odstępstw mieli.
„Nie opuszczajcie, wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża” Jak chcesz wiedziec co podoba się Bogu skoro nie znasz Jego słowa? Sama znajdź ten fragment, by na chwilę skupić się na Jego słowie. Skąd wiesz jakie grzechy popełniłaś skoro nie wiesz co tak naprawdę Bóg uważa za grzech?
PS. Komentarz jest do autorki, nie chcę prowadzić dyskusji z żadnym ateistą, agnostykiem czy coś.
Poznałaś jednego palanta i zniechęciłaś się do spotkań gdzie ludzie uwielbiają Boga, modlą się razem (też o siebie nawzajem), budują siebie nawzajem świadectwami, analizują słowo Boże z teologicznego punktu widzienia (duchowny na pewno postrzega Biblie dokładniej). Poznałaś gościa, który idzie do seminarium, a nie mieszkasz w kraju gdzie tylko katolicyzm jest wyznawany. To tak jak klub ulubionej rzeczy, która jest dla ciebie ważna. Gdy ktoś lubi piłke nożną, ale wszyscy obok nie lubią jej aż tak bardzo jak ta osoba albo wcale to ta osoba idzie do klubu piłki, gdzie ma społeczność z ludźmi tak samo zafascynowanymi tym tematem.
A ja w pełni Cię popieram, też wierzę dla siebie, bo czuję, że jest mi to potrzebne, ale do Kościoła nie chodzę, bo kilka rzeczy mnie zraziło i tak samo nie rozumiem ludzi chodzących do Kościoła na pokaz, bo "Grażyna musi widzieć, że byłam, żeby później z Danusią nie mówiły, że bezbożnica jestem i do Kościoła nie chodzę", a nie potrafią nawet okazać dobroci i empatii drugiemu człowiekowi. Mniej więcej tak to w niektórych przypadkach wygląda. Niestety...
P.S. czy tylko mi się wydaje, że ostatnio fala hejtów na anonimowe osiąga apogeum? :D Rozumiem że nie wszystkie wyznania nadają się na tą stronę, ale ostatnio widzę, że już wszyscy w komentarzach hejtują nie tylko autorów wyznań, ale i siebie nawzajem. Trochę więcej tolerancji, anonimki ;)
Chrześcijaństwo to nie tylko kościół katolicki i księża. Jeśli nie pasują ci ich doktryny lub ludzie tam pracujący, to wybierz inny kościół/wyznanie. Znajdziesz wtedy ludzi, z którymi możecie wspólnie umacniać się w wierze i szerzyć ją dalej na świat.