#LRZv2
Któregoś razu stoję już przy kasie, płacę 52 złote, daję 100 zł i pani wydaje mi resztę. Odchodzę do stoliczka, gdzie zwykle pakuję swoje rzeczy i patrze tępo na swoją dłoń z resztą (zima, jeden z tych dni, że pada śnieg, deszcz i żaby z nieba), a tu pyk - mam 100 zł, tylko rozmienione. No kobita się pomyliła i wydała mi za dużo. Jestem stałym klientem tego sklepu, znam te panie, szkoda mi się zrobiło, mówię "kurde, pewnie będzie musiała oddać ze swojej kasy". Więc wracam do kasy mówię co i jak, pani oczy jak spodki, przeprasza, dziękuje, ludzie patrzą z podziwem, no bohaterka. Lepiej mi się zrobiło na sercu po całej akcji. Byłam biedniejsza o te 52 zł, ale szczęśliwsza.
Jakiś czas później znów byłam w moim ulubionym sklepie, bardzo się śpieszyłam i robiłam wszystko w locie. Już wyżej pisałam, że wszystkie panie znam, a one mnie, zawsze gawędzimy coś podczas kasowania, bo miłe kobitki z nich (ta od 52 zł to na dodatek urocza, starsza kobieta, taki typ babci). No więc znów jestem u niej przy kasie, płacę, wychodzę. Lecę do auta, siadam i patrzę na resztę, a tam nie ma reszty. Tzn. jest, ale jakieś drobne. Patrzę na rachunek: 70 parę złotych, dałam 100, a mam same drobniaki, może z dycha będzie. Mówię wtf, pomyliła się? No na pewno! Przecież moja babcia od 52 zł by mnie nie oszukała! Wracam do niej do kasy, mówię w czym rzecz, ona robi się purpurowa. Wołamy kierownika, bo babcia twierdzi, że wszystko OK. Miła pani zaprasza mnie na zaplecze i z jakimś panem przeglądamy nagranie (żeby nie było, nie robiłam żadnej afery, po prostu powiedziałam, że brakuje mi 2 dych, przekonana, że babcia się pomyliła). Na nagraniu widać, że daję babci 100 zł, zaaferowana pakuję produkty, babcia wyciąga z kasy drobniaki i coś jeszcze, banknot 20 zł, i ledwo to widać, ale upuszcza go i przydeptuje... Zapewne po to, żeby kasa się zgadzała.
Powiem wam, że wszystko mi opadło. Pani kierownik i pan ochroniarz zerkają na siebie, na mnie i ta pierwsza mówi, no widać tu banknot 100 zł, ma pani rację, pieniążki zostaną zwrócone. Tematu babci nie było. Mnie zatkało, było mi strasznie przykro. Poczułam się jak największy naiwniak. Jak wróciłam z tego zaplecza, to specjalnie przeszłam obok babci przy kasie, nie była w stanie na mnie spojrzeć. To była dla mnie dobra lekcja.
Babcia jak pracowała, tak pracuje nadal, a ja po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jeśli taka sytuacja by się powtórzyła (tzn. ktoś by mi wydał za dużo), to znów zwróciłabym takie pieniądze. Taki ze mnie naiwniak, ale oszustwa nie znoszę.
Kiedyś czekałam na stacji 15 minut, ponieważ wydano mi za dużo reszty i wróciłam o tym poinformować. Kasjerka przestraszona, razem z inna pracownica zliczaly utarg z dnia i rzeczywiście brakowało 20 zł. Podziękowały mi ładnie, a ja zadowolona odeszłam. Warto byc uczciwym :)
Parę razy mnie już oszukano przy kasie, niestety nic nie mogłem wtedy zrobić, bo monitoring był zbyt daleko.
Z bezsilności chciałem obrzucić sklep balonami z farbą w nocy.
I wiecie co? Jak ktoś mnie jeszcze raz oszuka to tak zrobię.
@FioletowyDandelion
Pracowalam w tym popularnym sklepie z owadem i gdy klient przyszedł i powiedział że reszta była źle wydana pierwsze co szliśmy na monitoring, gdy na monitoringu nie było wyraźnie widać co i jak, robiliśmy "awaryjne" liczenie kasetki przy kliencie i wtedy zawsze było wychodziło, czy jest za mało czy za dużo. Więc następnym razem domagaj się policzenia kasetki przy Tobie. Masz do tego prawo, pamietaj!
@FioletowyDandelion chętnie pomogę!
Nie zawsze jest tak, że oszukują - akurat jak mówi że monitoring jest za daleko to nie twój problem. Ja ostatnio miałam szczęście - babka na Orlenie się pomyliła i przez przypadek wydała mi o jeden banknot za mało, kamera na szczescie tuż nad kasą
Kiedyś w sklepie nabili mojej mamie na paragon, że kupiła 17 drożdżówek, a kupiła jedną. Oczywiście sklep i sprzedawczyni nic z tym nie zrobili, bo monitoring nie sięgał.. :/
W trzeciej osobie liczy pojedynczej ona wydaje resztę, a nie wydaję resztę i przydeptuje a nie przydeptuję. Rozumiem autokorektę i takie tam, ale mnie to irytuje, a coraz więcej osób tak pisze.
Mam to samo
Otóż to! I, jak na ironię, popularna stała się również wersja "ja nie rozumie". Jak? Po co? Czemu to ma niby służyć? Ludzie głupieją w oczach czy silą się na żarty?
Serio kasjerki muszą zwracać ze swoich pieniędzy? Myślałam że tak jest w mnieiejszych sklepach ale w biedronce?
@Evoiletta
W Biedronce akurat nie muszą.
Zawsze się zastanawiam, czy tak ciężko jest napisać: Biedronka, Żabka itp?
Kiedy przeczytałem pierwsze zdanie, zamiast o Biedronce pomyślałem o Żabce...
Nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzie piszą "popularny sklep z owadem" zamiast po prostu Biedronka. W prawie każdym wyznaniu tak jest.
@kochamKaczki to po to żeby sklep mógł zachować anonimowość
Raz mi się spieszyło i rozkojarzony zapłaciłem na stacji benzynowej 30 zł za dużo. Pani się pomyliła i nabiła paliwo innego klienta. Stacja jest tuż obok mojej pracy, więc większość Pań mnie kojarzy. Zorientowałem się dopiero w domu, 35 km dalej. Myślę sobie, cóż gapowe się płaci, przecież nie będę następnego dnia domagał się zwrotu. Po odejściu od kasy reklamacji pewnie nie uwzględniają. Otóż Panie opisały o kogo chodzi i zostawiły nadstan gotówki następnej zmianie z szacowaną godziną przybycia. Byłem mega pozytywnie zaskoczony.
No bo każdy odpowiada za siebie. Kto jest uczciwy, to będzie nawet jak jest oszukany i ma ochotę się odegrać.
Ehhh. I komu tu wierzyć?