To jest przykre, sama pochodzę z takiej mocno wierzącej rodziny i wiem jak to boli.
KarmelCzekolada
Łączę się w bólu
Psyduck
No dobrze, ale czym innym jest mocna wiara, a czym innym zmuszanie do chodzenia do kościoła. Przecież to jest hipokryzja w najczystszej postaci- albo pokażesz się w kościele, albo nie chcę Cię znać. Przecież jestem taka miłosierna, bo miłosierdzie i szukanie dobra w drugim człowieku to fundamenty mojej wiary. Ci najwięksi bojownicy najczęściej sami zapomnieli, o co walczą. Zresztą nie wiemy też, dlaczego autorka nie chodzi do kościoła, czy z powodu przekonań, czy też może złego samopoczucia w ciąży
honestly
Tylko, że religia wcale nie usprawiedliwia takiego zachowania, a wręcz je potępia.
Namawianie kogoś do sakramentu, którego nie chce, czyli do popełnienia świętokradztwa = grzech.
Odrzucenie kogoś ze względu na religię = złamanie przykazania miłości (ponoć najważniejszego dla katolików, hehe).
Wiem, że ludzie w czarnych sukienkach swoje mówią, ale chyba warto się dowiedzieć w co się wierzy? Jestem ateistką, a znam tą religię chyba lepiej niż większość wierzących. Chyba, że chcą spłonąć w piekle, w które tak zawzięcie wierzą i każdego by tam umieścili.
Gadi
@honestly
"Odrzucenie kogoś ze względu na religię = złamanie przykazania miłości (ponoć najważniejszego dla katolików, hehe)."
Z Ewangelii Łukasza:
Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» 37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Ale nawet jeśli źle to interpretuję i każdy jest naszym bliźnim to, z punktu widzenia Biblii są 2 drogi. Wiecznego zbawienia i wiecznego potępienia. Pragnienie zbawienia bliźniego, jest wyrazem najwyższej miłości, zaś można je osiągnąć jedynie poprzez wiarę w Chrystusa:
"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."
Co znaczy tyle, że Chrześcijanin wypełniający to przykazanie, musi nawracać każdego niewiernego. A co do zatwardziałych:
"10 Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: 11 Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. 12 Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu."
Lepiej modlić się jak człowiek ma taką potrzebę i jest to szczera modlitwa, niż chodzenie co niedzielę do kościoła bo tak wypada.
h7dx56h
Masz rację. Modlitwa jest ważna, ale bardzo ważne jest to Pismo Święte, które jest rozważane w kościele prze wspólnotę. Nie powinno się chodzić do kościoła "bo tak wypada" ale jest to bardzo ważne, gdyż dzieje się wtedy największy z cudów - Eucharystia. Nie ma nic ważniejszego i piękniejszego niż spotkanie z Jezusem podczas Eucharystii.
Nastepnym razem powiedz jej ze Bogu zalezy na milosci a nie na legalizmie. Jak jej zalezy, niech sie modli o Was, bo to jest prawdziwa postawa chrzescijanska, nie wymuszanie i szantaż.
Trzeba było jej odpowiedzieć: "Ale kim pani jest?"
Zastanów się, czy chcesz żeby twoje dziecko miało kontakt z kimś, kto będzie je uczył że ludzie o odmiennych poglądach są nie warci uwagi i miłości.
To jest przykre, sama pochodzę z takiej mocno wierzącej rodziny i wiem jak to boli.
Łączę się w bólu
No dobrze, ale czym innym jest mocna wiara, a czym innym zmuszanie do chodzenia do kościoła. Przecież to jest hipokryzja w najczystszej postaci- albo pokażesz się w kościele, albo nie chcę Cię znać. Przecież jestem taka miłosierna, bo miłosierdzie i szukanie dobra w drugim człowieku to fundamenty mojej wiary. Ci najwięksi bojownicy najczęściej sami zapomnieli, o co walczą. Zresztą nie wiemy też, dlaczego autorka nie chodzi do kościoła, czy z powodu przekonań, czy też może złego samopoczucia w ciąży
Tylko, że religia wcale nie usprawiedliwia takiego zachowania, a wręcz je potępia.
Namawianie kogoś do sakramentu, którego nie chce, czyli do popełnienia świętokradztwa = grzech.
Odrzucenie kogoś ze względu na religię = złamanie przykazania miłości (ponoć najważniejszego dla katolików, hehe).
Wiem, że ludzie w czarnych sukienkach swoje mówią, ale chyba warto się dowiedzieć w co się wierzy? Jestem ateistką, a znam tą religię chyba lepiej niż większość wierzących. Chyba, że chcą spłonąć w piekle, w które tak zawzięcie wierzą i każdego by tam umieścili.
@honestly
"Odrzucenie kogoś ze względu na religię = złamanie przykazania miłości (ponoć najważniejszego dla katolików, hehe)."
Z Ewangelii Łukasza:
Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» 37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Ale nawet jeśli źle to interpretuję i każdy jest naszym bliźnim to, z punktu widzenia Biblii są 2 drogi. Wiecznego zbawienia i wiecznego potępienia. Pragnienie zbawienia bliźniego, jest wyrazem najwyższej miłości, zaś można je osiągnąć jedynie poprzez wiarę w Chrystusa:
"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie."
Co znaczy tyle, że Chrześcijanin wypełniający to przykazanie, musi nawracać każdego niewiernego. A co do zatwardziałych:
"10 Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: 11 Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. 12 Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu."
Biedna babcia, ze ma wnuczke ktora grzeszy i nie chce do Kosciola chodzic. Nawroc se puki czas
No co poradzić ze twoja babcia jest po prostu głupia.
Lepiej modlić się jak człowiek ma taką potrzebę i jest to szczera modlitwa, niż chodzenie co niedzielę do kościoła bo tak wypada.
Masz rację. Modlitwa jest ważna, ale bardzo ważne jest to Pismo Święte, które jest rozważane w kościele prze wspólnotę. Nie powinno się chodzić do kościoła "bo tak wypada" ale jest to bardzo ważne, gdyż dzieje się wtedy największy z cudów - Eucharystia. Nie ma nic ważniejszego i piękniejszego niż spotkanie z Jezusem podczas Eucharystii.
Nigdy nie stawiam NIKOGO ponad własne przekonania, więc pożegnałabym się z tą kobietą w sekundę.
Nastepnym razem powiedz jej ze Bogu zalezy na milosci a nie na legalizmie. Jak jej zalezy, niech sie modli o Was, bo to jest prawdziwa postawa chrzescijanska, nie wymuszanie i szantaż.
Ma rację.
Ma gówno a nie rację.