#N0moh
W sobotę rano poszłam do pracy. Byłam po imprezie, humorek dopisywał i hasałam po sali jak sarenka z konewką. Upoiłam wodą wszystkie roślinki i zostawiłam odrobinę na kwiatka, który stoi w łazience nad umywalką. Nagle na salę weszła jedna z kelnerek w celu umycia stolików. Chciałam zagadnąć i powiedziałam, że jak ten kwiatek w łazience mi rozkwitnie, to rzeczywiście chyba mam jakiś dar. Koleżanka nagle zrobiła wielkie oczy i zapytała ze zdziwieniem "Ty podlewasz tego kwiatka?!'. Na co ja, pracownik miesiąca, powiedziałam, że oczywiście, codziennie go podlewam!
Kelnerka uświadomiła mnie, że roślinka, o którą tak bardzo dbałam jest sztuczna.
Niektóre kwiatki na pierwszy rzut oka wyglądają na prawdziwe, sama kilka razy miałam problem z odróżnieniem
A niektóre prawdziwe wyglądają jak sztuczne. :D
Dzięki Tobie jakiś kawałek plastiku mógł poczuć się prawdziwą roślinką. Brawo! Oby więcej takich bohaterów :)
Na bank już było tutaj wyznanie o podlewaniu sztucznego kwiatka.
Zastanawia mnie czy w owej łazience jest jakieś okno, bo zazwyczaj nie ma i jeśli to taka typowa łazienka to zastanawiam się jak Twoim zdaniem kwiatek miał żyć bez fotosyntezy. Jeśli jednak okno było to każdy może się pomylić bo teraz te sztuczne rośliny potrafią być dobrze zrobione
Jaki to kwiatek?
Sztuczny.
To wiem że sztuczny. Chodzi mi o rodzaj rośliny, kaktus to był czy orchidea czy co tam jeszcze. Bo to by wiele wyjaśniało czemu autorka tego nie zauważyła że kwiatek jest sztuczny.
W przypadku kaktusa efekty codziennego podlewania chyba byłyby widoczne.
co za idiotka, masz 10iq?