Nie kocham moich rodziców. Nie byli najlepsi na świecie i zdecydowanie nie chcieli mieć dzieci. Nie żyję w jakimś poczucie krzywdy, po prostu są mi obojętni. Wyprowadziłam się najszybciej, jak mogłam i utrzymujemy kontakt bardziej dla zasady. Ostatnio dowiedziałam się, że ojciec jest ciężko chory. Jedyne, o czym pomyślałam, to czy będą potrzebować pomocy finansowej, bo w końcu jestem im to winna, skoro utrzymywali mnie przez 19 lat.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie jesteś im nic winna. To był ich obowiązek cię utrzymywać. Ty się na świat nie prosiłaś Nawet jakby byli najlepszymi rodzicami, to nadal nie byłabyś im nic winna. Możesz co najwyżej chcieć im pomóc finansowo, ale nie masz takiego obowiązku. Nie opisałaś jakimi dokładnie byli rodzicami, ale coś jest na rzeczy, skoro wyprowadziłaś się jak najszybciej i są ci obojętni.
I właśnie m.in. dlatego araby i murzyny rozmnażają się na potęgę. Bo tam są więzy rodzinne a to co proponujesz tutaj, to mamtowdupizm. W takim układzie nikt nie ma ochoty na potomstwo, bo najpierw inwestuje czas, zdrowie, pieniądze a na starość dostanie środkowy palec.
Ty tak serio? Jeśli ktoś jest dobrym rodzicem, dbał o swoje dzieci (nie na zasadzie ,,daję ci żreć, dach nad głową, ubrania, ogólnie minimum egzystencji, a czasu i miłości brak) to nie będzie musiał się martwić, że zostanie sam na starość. Nie oczekujesz chyba, że dzieci, które były bite przez rodziców, będą się nimi zajmować na starość? Poza tym jeśli ktoś robi dzieci tylko po to, żeby te się nimi zajmowały na starość, a nie dlatego że po prostu chce mieć dzieci, to nie powinien mieć dzieci. Zresztą czasami dla starszej osoby bezpieczniej jest być w domu opieki, gdzie taka starsza osoba np. z demencją będzie miała profesjonalną pomoc niż żeby została w domu pod opieką dorosłego dziecka (, którego w takim stanie może ciągle zapominać kim jest aż całkiem zapomni), które przecież może mieć własną rodzinę, męża/żonę, własne dzieci, pracę, mąż/żona też ma pracę, dzieci przedszkole/szkołę. I taka starsza osoba ma zostawać w domu sama, gdy wszyscy w pracy/przedszkolu/szkole? No chyba że zatrudniliby pielęgniarkę środowiskową na ten czas. Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby zostawić starszych rodziców w DPSie i olać, jedynie opłacać ten dom opieki. Jeśli relacje były dobre, to dzieci będą odwiedzać takich rodziców, zabierać ich do domu na święta.
Sąd może się nie zgodzić z tym, że nic nie jest im winna. Nie jest tak prosto uniknąć alimentów na rodzica.
@Diddl
Co innego dzieci bite, a co innego cała reszta.
Myśl co chcesz, ale niszczenie narodu albo jego zniewolenie zaczyna się od zniszczenia rodzin.
Pisali otwarcie o tym m.in. Niemcy nauczeni doświadczeniami ze swoich koloni w Afryce, po to ruscy rozrzucali ludzi po całym imperium i po to podobne zabiegi inni zdobywcy praktykowali przez wieki
@SceptCyn
Idąc Twoim tokiem rozumowania czyt. "niszczenia rodzin" to rodzice tej dziewczyny prawdopodobnie zniszczyli rodzinę, a więc ponoszą odpowiedzialność za "zniewolenie narodu" (czy inne tam bzdety).
Niestety mam doświadczenia jakie mam, więc rozumiem Autorkę i mam nadzieję, że uda się jej odnaleźć spokój w życiu.
MalinoweGofry, to co innego. Niestety mamy taki system, że rodzic może mieć odebrane prawa rodzicielskie, a i tak ma prawo do alimentów of dorosłego dziecka Co zapewne jest spowodowane faktem, że rodzic pozbawiony praw nadal ma obowiązek alimentacyjny wobec dziecka. Da się uniknąć alimentów na wyrodnego rodzica, ale nie jest to łatwe.
SceptCyn, zgadzam się z tym co ci odpisała Duszka1 na ten twój tok rozumowania.
Jakbyście przeczytali ze zrozumieniem wyznanie to byście zauważyli, że macie więcej pretensji do rodziców autorki niz ona sama. Jej to gra i trąbi, nawet uważa za logiczne pomóc im na starość. Ja tu widzę wywiązanie się z obowiązków. Może ledwo poprawnie, ale jednak
Ja uważam, że to nie jest wyznanie, tylko bait pisany pod gównoburzę.
Czy ja wiem? Wiele dzieci ma negatywne uczucia dla swoich rodziców. Sama znam osobę, która nie utrzymuje kontaktu z ojcem, bo przez swój alkoholizm niszczył rodzinie życie.
A niby w jaki sposób ma to wywołać gównoburzę? Raczej "letnie" to wyznanie. Idzie ją zrozumieć a i podchodzi do całej sprawy racjonalnie